Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Martian (2015) reż. Ridley Scott - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Ridleya Scotta (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Ridleya-Scotta--62)
+---- Wątek: The Martian (2015) reż. Ridley Scott (/Thread-The-Martian-2015-re%C5%BC-Ridley-Scott--3913)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Gal Anonim - 30-12-2015

(30-12-2015, 23:31)simek napisał(a): Ja nie mówię, że jestem pewny, że dłuższa wersja by była lepsza, ale wiesz, filmy mają fanów, którzy daliby się pokroić za dłuższe wersje, bo uwielbiają dany film.
No tak, ale ja rozumiem podejscie rezysera, ktory nie chce, zeby swiat widzial dluzsza i gorsza wersje jego filmu (w koncu "extended ver" nie rowna sie "dir cut"). Abstachujac od kwestii pienieznych zrealizowania tego (bo pewnie taka wersja jest niewykonczona).


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - srebrnik - 31-12-2015

No właśnie - kwestia finansowa.

Teoretycznie w profesjonalnym procesie produkcyjnym film nie może mieć wersji rozszerzonej, bo tak. Wycinanie scen, skracanie ujęć, usuwanie całych sekwencji i tego typu akcje, dzieją się jeszcze przed finalnym masteringiem. Montaż nie jest ostatnim etapem pracy. W dalszej kolejności jest koloryzacja, mix dźwięku, teraz już w praktycznie każdym filmie są też FXy. Te zabiegi w teorii robi się już na odpowiednio przyciętym filmie. Za dużo to wszystko pochłania pieniędzy, żeby studio wydawało górę dolarów na efekty co scen, które później przepadną.

Jak na moje, w takich realiach występują trzy drogi do wydania wersji rozszerzonej.

Jeżeli reżyser ma tak silną pozycję, jak np. Jackson przy Hobbitach, to w zasadzie już przy premierze kinowej mogliby dawać fanom na sali płytki z dir cutami, bo tam to było planowane od samego początku a selekcja jedynie stanowiło o tym, co trafi do kina, a co tylko na BD.

Druga opcja, to też silna pozycja reżysera, który może sobie pozwolić zachować kopię wersji dłuższej a później, czyli już po premierze, dokończyć nad nią prace i wydać na rynek domowy. Pewnie w zależności od sukcesu kasowego filmu studio robi to mniej lub bardziej chętni, albo i wcale. Tak na oko, takim przykładem mogą być dłuższe wersje filmów Camerona albo być może ostatni film o X-menach, czyli DoFP.

Zdarzają się też sytuacje, że jednak już po masteringu materiału, studio wymusza kilka dodatkowych cięć. To chyba najbardziej drastyczna z sytuacji, gdzie do kin nie trafia to, co reżyser chciał zaprezentować. W takich wypadkach można mówić czasami o tym, że prawdziwą wizję reżysera mamy tylko w edycji rozszerzonej, o ile ona w ogóle wychodzi, bo ten tryb często wywołuje konflikty. W tym wypadku jeszcze może pojawić się sytuacja odwrotna, taka gdzie edycja reżyserska byłaby krótszą wersją filmu, bo studio upierało się, przy sekwencjach, które reżyser chciał usunąć.

Tak to mniej więcej widzę, jak chodzi o podejście do dir cutów. Edycje rozszerzone, które nie są jednak oznaczane jako wersje reżyserskie, to z kolei coś jeszcze trochę innego.

Nie twierdzę oczywiście, że to co piszę, to 100% prawda jedyna, bo jednak nie miałem okazji reżyserować filmów w Hollywood Uśmiech Jednak jeżeli moja wiedza jakoś tam pokrywa się ze stanem faktycznym, to wychodzi z tego, że wydanie dir cuta nie jest aż tak prostą sprawą, że można takie wersje rzucać fanon, żeby po prostu im było miło.


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Albertino - 31-12-2015

No dobrze, ale w przypadku zarówno Exodusa jak i Martiana było mówione, że te wersje istnieją, tylko filmy poskracano do kin. Znając Scotta, to robi on tak (np. tak było z Kingdom of Heaven), że przedstawia studiu skończony film, a później rozpoczyna się dyskusja o jakichśtam ustępstwach (cięciach). Ostatnio dopiero zaczął trochę z tym wydziwiać, pierwszy raz z Prometeuszem, gdzie też nie dodał wyciętych scen do filmu, a jedynie wrzucił na dvd osobno. Teraz wygląda na to, że w ogóle ich nie będzie. Chyba, że cwaniaczek już wymyślił, że reżyserki wyjdą w kolejnych wydaniach.


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Mefisto - 31-12-2015

Scorsese to nawet rzadko kiedy ma deleted scenes w dodatkach, a co dopiero dir cuty - no, ale gość robi filmy tak, że nigdy nie czułem potrzeby jakiegoś rozszerzonego czy zmienionego wydanka, także nie wiem o co cho; z kolei Scott potrafi wypuszczać dir cuty po latach (Kurestwo nie wyszło od razu pełną wersją, Alien i Blady biegacz też w miarę niedawno otrzymał full metal wydanie), także też proponuję nie spinać pośladów Uśmiech


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Mierzwiak - 02-01-2016

PIĘKNE krajobrazy Marsa, fajna muzyka, niezła scena finałowa na orbicie Marsa.

Tyle. Już dawno nie widziałem filmu, który byłby mi tak obojętny.

5/10


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - PropJoe - 02-01-2016

U mnie podobnie, chociaż wizualnie nic mnie jakoś szczególnie nie zachwyciło. Porządna robota, poza krajobrazami marsjańskimi najlepiej wyglądały sceny na Hermesie i tenże z zewnątrz. Też podobała mi się cała sekwencja przechwycenia Matta na robicie. Tam emocji było całkiem sporo a moment jak Matt "pęka" wzruszony to emocjonalnie i aktorsko najlepsza rzecz. Humor spodziewałem się więcej. Damon też raczej jak to on, nic szczególnego. 5/10


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Grievous - 04-01-2016




RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - und3r - 04-01-2016

Jakkolwiek autor powyższego video w podsumowaniu stwierdza, że w gruncie rzeczy historia przedstawiona w The Martian jest możliwa i naukowo "akuratna", to nawet w tym jego czepialstwie odnośnie szczegółów nie ma zbyt wiele racji.

Co do burzy na początku: argument bardzo rzadkiej atmosfery nie uwzględnia faktu, że siła wiatru bierze się przede wszystkim z niesionego nim piasku i pyłu. Po drugie, do przewrócenia statku potrzeba też 3x mniej siły niż na Ziemi (bo grawitacja), więc odpowiednik huraganu pierwszej kategorii na Marsie jest w istocie wystarczający, żeby się ewakuować w tym przypadku.

Co do ziemniaków - w książce jest dokładnie wszystko opisane (a film też temu nie zaprzecza, jednak pomija precyzyjne wyliczenia, to jasne), w ziemniakach chodziło wyłącznie o kalorie, cała reszta była w zapasach, witamin itp. Watney miał w opór. Miał też na potrzeby eksperymentów geologicznych trochę ziemskiej gleby, z ziemskimi bakteriami, którą miksował z kupą i glebą marsjańską (i wodą, której też mógł wytwarzać w opór), dawał czas bakteriom na namnożenie się i "zasiedlenie" gleby marsjańskiej i dopiero wtedy używał tej gleby do miksowania dalej, w ten sposób, etapami, multiplikując ten miks ziemsko-marsjańskiej gleby do potrzebnej na uprawy powierzchni.

Ogólnie polecałbym najpierw przeczytać książkę, która jest bardzo dobra i przemyślana. Film wiele pomija, ale też jest niezły.

Matt o dziwo daje nawet popis aktorstwa w kilku scenach. Akcja na ziemi z fajnym humorem, akcja na Hermesie poprawna, ale też kilka fajnych scen się znalazło (np. bardzo mi się podobał moment dokowania zapasów, pokazanie działania sztucznej grawitacji statku na przykładzie przechadzającej się Johanson, oglądającej dokowanie przez szyby siłowni). Mars ładnie pokazany. Trochę spłycone co prawda to wszystko było i chyba film by zyskał, gdyby był z pół godziny dłuższy, można by lepiej przedstawić bohaterów, żeby widz miał z nimi jakaś więź emocjonalną (czego zabrakło). Jednak sumarycznie dobry film, Scott się nieco zrehabilitował, 7/10.


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Juby - 06-01-2016




RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Danus - 06-01-2016

Pytanie do osób, które czytały książkę:
Czy w książce Chiny mają taką samą rolę jak w filmie?


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Mierzwiak - 06-01-2016

Wikipedia podpowiada, że tak i tak, też się zastanawiałem, czy to kolejne lizanie tyłka Chinom przez Holly, czy może tak samo było w powieści Uśmiech


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Albertino - 06-01-2016

Ja wiem czy takie znowu lizanie? Wyraźnie widać, że to ze strony Chin wyłącznie wyrachowana kalkulacja, a nie jakaśtam chęć dobrodusznej pomocy.


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Danus - 06-01-2016

Bo jeśli w ksiąźce nie było takiej roli Chin, to z miejsca film ma u mnie 1/10.


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - und3r - 07-01-2016

Rola Chin w książce jest dokładnie taka sama. Różnica w narracji jest tylko taka, że jak się NASA
to książkowe Chiny od razu postawiły ultimatum, że skłonne są anulować swojego satelitę badawczego (na potrzeby którego rakieta była projektowana) tylko pod warunkiem, że w załodze ARES 5 będzie ich astronauta.


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Danus - 12-01-2016

Porządna robota.
Film generalnie nie zachwyca, nie urywa dupy, ale można śmiało powiedzieć o nim- w porządku. I to w sumie tyle.
Nowy film Scotta jest do bólu asekurancki, być może ksiazka tez taka była. Za mało pokazano jakieś schizy astronauty, który tyle czasu walczy o życie zupełnie sam tak daleko od domu. Troche zirytował mnie watek Chin, ale skoro tak było w książce to ok. Efekty na poziomie, ładne zdjęcia i sam Damon- zagrał znakomicie swoja postać na złość wszelkim jego hejteromOczko
Podejrzewam tez bardzo slaby replay value tego filmu i nie odczuwam potrzeby kupna tego na bd, chyba że mocno stanieje.
6-7/10


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - f.lamer - 12-01-2016

ależ rola chin wygląda mi na dość prawdopodobną.
oczywiście nie kierowałyby się one ckliwymi, sentymentalnymi powodami, a raczej budowaniem pozytywnej reputacji w świecie. a jest to dosyć istotne w okresie otwarcia się tego kraju na zewnętrzną ekspansję.
zresztą polityka zagraniczna chin nie jest wprost konfrontacyjna. to raczej "ojciec chrzestny" który jest skory do robienia przysług i uzależniania w ten sposób dłużnika od siebie


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - Danus - 12-01-2016

Zirytowało mnie to, bo myslałem, że to kolejne lizanie dupy chinolom, by film świetnie się sprzedał na ich rynku.


RE: The Martian (2015) (Reż. Ridley Scott) - f.lamer - 12-01-2016

ok, rozumiem już w takim razie skąd ta uwaga o książce.


RE: The Martian (2015) reż. Ridley Scott - Predator895 - 18-01-2016

Duży uśmiech
[Obrazek: 12494964_1016095348447438_45165133321591...e=573FCBE1]


RE: The Martian (2015) reż. Ridley Scott - military - 21-01-2016

Film w sumie OK. Wyreżyserowany OK. Zagrany OK. Efekty tak dobre, że nie myślałem nawet, że patrzę na efekty. I wszystko to - oprócz fajnej końcówki - tak kompletnie po mnie spłynęło, że ja nie mogę. Totalna płaska linia na EKG. Powody?

1. Matt Damon. Nie widzę astronauty, tylko Matta Damona. Nie lubię Matta Damona. Zwykle w filmach mi nie przeszkadza, ale tutaj jest 110% Matta Damona w Damonie.
2. Lajcik. Matt zostaje sam na Marsie - hehe, luzik. Jakaś katastrofa - no trudno, hehe, luzik. Pewnie umrze - hehe, a co tam, Mars jest fajny. Skoro jemu wisi, to czemu mnie nie powinno?
3. Za dużo ziemskich pierdół. Wyobrażacie sobie Cast Away skaczący co pięć minut do Nowego Jorku, gdzie ktoś próbuje zorganizować ekipę ratunkową? Wkurzało mnie zwłaszcza to, że część kosmicznie ważnych zdarzeń została przedstawiona TYLKO z perspektywy ziemskiej. Jakiś mega problem się pojawia - i nie widzimy reakcji Matta, tylko jego dwuzdaniową odpowiedź tekstową na kompie. No kurna.
4. Olanie kwestii suvivalowych. Na początku jest spoko z ziemniakami itp., ale później mamy po prostu przyjąć, że facet sobie żyje i ma się dobrze. Jak walczy z nudą? Jak pozbywa się odchodów? Skąd bierze wodę? Czym się myje? Jaką ma dzienną rutynę? A kogo to obchodzi? Pooglądajmy trochę Czujewatela robiącego zatroskane miny.
5. Chiny. Może i były w książce, ale autentycznie mnie wkurzyły (bo o tym nie wiedziałem). Tylko czekam teraz w filmie na obowiązkowy fragment chiński, czyli pięć minut, podczas których jakaś lokalna gwiazda może się wykazać. I czekam z nastawieniem: no szybciej, odbębnijcie i wracajcie do sedna.

ALE końcówka była naprawdę fajna i emocjonująca, więc ocena skacze do...

do...

sam nie wiem - 6 albo 7/10.