Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Gone Girl (2014) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Davida Finchera (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Davida-Finchera--64)
+---- Wątek: Gone Girl (2014) (/Thread-Gone-Girl-2014--3501)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Martinipl - 24-01-2015

Będę stać na swoim stanowisku, że film (jak i książka) nie są satyrą. Nie odnalazłem tam ułamka tego elementu, w żadnej warstwie. Oba nośniki uwypuklają jedynie dwa nowe zjawiska społeczne; siłę mediów (i tutaj chcę zaznaczyć, że także to nie jest to satyrą, a zobrazowanie stanu faktycznego, a czy on jest sam w sobie karykaturalny to inna kwestia) oraz dążenie do zdefiniowanego życia małżeńskiego. Kobieta pragnie wyidealizowanego związku, dla którego gotowa jest się poświęcić, a kiedy powoli traci z każdym dniem swoje marzenie, jest gotowa w sposób bezwzględny postawić na swoim (co robiła już wcześniej z powodzeniem). Także ten element nie wyśmiewa niczego; w każdym względzie są jednostki w społeczeństwie, w różnych warstwach tegoż, potrafiące "iść po trupach".

Co się kupy nie trzyma w jej "genialnym" planie, to fakt, że zakończyć go miała swoim samobójstwem (serio?!). Natomiast każdy element, w mniejszym lub większym stopniu wypada świetnie, gdyby w cholerę zmienić końcówkę na coś autentycznego; czyli babka wraca zakrwawiona, i facet oraz policja już wie, co zaszło, i babka idzie do psychiatryka, gdzie jej pieprzone miejsce.




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Albertino - 24-01-2015

Nie będę się bawił w definicje, ale jest kilka form satyry, jedne bardziej oczywiste i komiczne, inne poważniejsze i subtelniejsze. Większość niestety uważa, że polega ona wyłącznie na komicznym wyolbrzymieniu, co nie jest prawdą.

Film Finchera jest satyrą, choćby z tego względu, że za sprawą tej całej wymyślnej (a tak naprawdę mało istotnej) intrygi wyciąga na pierwszy plan sytuacje (w gruncie rzeczy) typowe dla relacji małżeńskich.

Zakończenie jest dobre, bo jest w nim typowy dla Finchera cynizm. To proponowane przez ciebie prowadziłoby do banalnego morału i gubiło gdzieś po drodze puentę tego filmu (i jego satyryczny charakter). Ergo, wewnątrz tej koncepcji byłoby bez sensu.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - myś gryźli - 24-01-2015

Jak dla mnie to jest to wszystko przekombinowane, "wymęcone" i z lekka nieświeże. Owszem jest to satyra, z tych tak subtelnych że aż mało bawiących ( jeden wyjątek - inteligenta ponoć psychopatka załatwiona przez parkę prostaków, paskudnie radosny wywód że ludzie prości do bólu widzą świat o wiele ostrzej niż osoby zdawałoby się znacznie od nich inteligentniejsze a działanie tępej siły jest w stanie zniweczyć najmisterniejsze gryplany, podsumowując - historyjka o głupocie inteligentnych ).
Satyra na media ( wtórna, można ziewając wyliczyć wszystkie hollywoodzkie production pod tytulem "Media a kreowanie rzeczywistości" ), satyra na społeczne umowy ( podstawowa komórka w stylu "Sleeping with the Enemy" - może być, ale lewitacji mózgu nie powoduje ), satyra na usmaństwo stabloidyzowane do granic totalnego zidiocenia ( też wtórna, widziano lepsze ) - no jest tak satyrycznie że już bardziej się nie da. Ja nie mówię że ostrze satyry to musi być wyłącznie tasak, ale i scyzoryk wypadałoby naostrzyć.
Spodziewałem się w filmie Finchera "pazura", świeżego i bezkompromisowego podejścia do bohaterów, tego "czegoś" co sprawia że lubię wracać do "Seven" czy "Fight Club", a zamiast tego obejrzałem standardowe "zło" - parka bystra cwaniara i żałosny dupek ( można spoko zamienić w razie protestów feministek czy urażonych dupków ).

W "Seven" tradycjny zmęczony detektyw inteligent i tradycyjny młody niedouczony a szybki, skonfrontowani z szaleństwem przegrywają w sposób pozbawiający złudzeń że świat da się jakoś ogarnąć i uporządkować. W konwencji filmu noir ( to nie jest wcale tak prosta konwencja jak to się niektórym wydaje ) wszystko grało! W przypadku "Gone Girl" mam wrażenie że albo mistrzowi się popieprzyło albo mnie. Oglądam coś co ma być skrzyżowaniem thrillera z czarną komedią. Smętnie , bo ani nie trzyma mnie w napięciu ani nie bawi tak jak powinno. Żałosny dupek od początku jest żałosny a zaginona bardzo wcześnie robi się solidnie podejrzana. Małżeńskie gierki czyli opowieści o podlizywanych i podlizujących, jakoś mnie nie elektryzują, szczególnie że za tło robi "wszechobecna satyra" i uwaga mi się rozjeżdża. Stary ze mnie piernik, łatwo się męczę jak się muszę zastanawiać czy to jest tak straszne że aż śmieszne, czy tak śmieszne że aż straszne. Generalnie jak dla mnie więcej w "Gone Girl" czarnej komedii niż crime, ale nie jest to najlepsza komedia jaką w życiu widziałem.
Dobrze za to zagrane - Pike jest świetna a Affleck trafił na rolę życia - drewniany aktor gra Pinokia.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Martinipl - 24-01-2015

(24-01-2015, 14:45)Albertino napisał(a): Nie będę się bawił w definicje, ale jest kilka form satyry, jedne bardziej oczywiste i komiczne, inne poważniejsze i subtelniejsze. Większość niestety uważa, że polega ona wyłącznie na komicznym wyolbrzymieniu, co nie jest prawdą.

Film Finchera jest satyrą, choćby z tego względu, że za sprawą tej całej wymyślnej (a tak naprawdę mało istotnej) intrygi wyciąga na pierwszy plan sytuacje (w gruncie rzeczy) typowe dla relacji małżeńskich.

Zakończenie jest dobre, bo jest w nim typowy dla Finchera cynizm. To proponowane przez ciebie prowadziłoby do banalnego morału i gubiło gdzieś po drodze puentę tego filmu (i jego satyryczny charakter). Ergo, wewnątrz tej koncepcji byłoby bez sensu.

nie chcę zagłębiać się w satyrę, bo nawet poważna satyra tutaj mnie nie pasuje. Zakończenie nie jest fincherowskie, a skopiowane z książki, i tam rozkłada logikę całego występku tak samo, jak film. Siłą tego zakończenia - w zamyśle autora - miała być przebiegłość protagonistki nawet w sytuacji, kiedy "doskonały" plan idzie w łeb, a świeżo wymyślony (czyli szantażowanie męża, gra małżeńska) okazuje się koronacją jej błyskotliwości. I na tym cały fail polega, bo choć nowy plan jest niegłupi, w zestawieniu go z wcześniejszymi wydarzeniami tworzy totalny kisiel; brak logiki i konsekwencji, co z marszu czyni oba plany głupimi (w pewnym momencie historii ogólnie całość jest głupia, ale to kwestia na dłuższą rozmowę).



RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Gal Anonim - 24-01-2015

Gillian Flynn gdzies mowila, ze w jej zamysle zakonczenie jest ukoronowaniem przebiegłosci Amy? Gdyby autorka miala tę postac za takiego geniusza to nigdy nie dalaby jej okraść przez parę drobnych przestępców.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Albertino - 24-01-2015

Martinipl, rozmawiamy o filmie Finchera, a nie o książce Flynn. Wyobraź sobie, że na tej planecie czasem zdarza się taka sytuacja, że reżyser trafia na książkę, która całkiem zgrabnie pasuje do jego twórczości/wrażliwości.

Drążysz nieustannie kwestię logiki intrygi, kiedy już na wszystkie strony udowodniono, że ta jest pretekstowa. W ogóle nie ogarniam ludzi, którzy zamiast czerpać przyjemność z seansu wolą analizować każdą sekundę pod kątem jej logiczności - 99% filmów to ściema do kwadratu i nie pozostaje nic innego jak zawiesić swoją niewiarę.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Martinipl - 24-01-2015

ależ ja nie drążę - oceniam całość, bo 90% filmu i książki jest przyjemnie bezbolesna, zaś plan dziewczyny wydaje się przyzwoicie mądry (w tym momencie zawieszam szukanie wszelkich błędów czy nieścisłości). Końcówka po prostu zmienia wydźwięk tego, co zostało stworzone i mnie to nie pasuje, co też oznajmiłem w swoim poście. I tyle.

Crov - that's correct. Motyw z kasą pozamiatał, hahahaha. Genious O.o


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mierzwiak - 24-01-2015

(24-01-2015, 17:21)Crov napisał(a): Gdyby autorka miala tę postac za takiego geniusza to nigdy nie dalaby jej okraść przez parę drobnych przestępców.
Niby tak, ale ta kradzież nie była częścią jej planu, w sensie: nie spodziewała się tego. Nie przewidziała. Była na obcym terenie, nie kontrolowała sytuacji, poczuła się zbyt pewnie wiedząc, że cała uknuta przez nią machina ruszyła. Ten motyw może dziwić lub wkurzać, ale wydaje mi się może nie tyle realistyczny (bo nie o to przecież w tym filmie chodzi), ale po prostu prawdopodobny.




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Gal Anonim - 24-01-2015

Zgadzam sie. Ale to wlasnie dowod, ze Amy nie byla wcale takim geniuszem zbrodni, jak niektorzy tutaj sugeruja. Amy czula sie geniuszem zbrodni, ale to nie znaczy, ze jej plan był idealny w kazdym calu.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mierzwiak - 24-01-2015

Jasne.

Z kolei motyw samobójstwa... może film niedostatecznie mocno to akcentuje, ale czy ona nie czuła, że przy Nicku po prostu zmarnowała sobie życie i dlatego chciała ze sobą skończyć, przy okazji pogrążając Nicka? Nie miała życia, jakie chciałaby wieść, małżeństwa, jakie chciałaby mieć i męża, na jakiego liczyła. Nawet rodzice byli nią, w domyśle, rozczarowani, kreując sobie Amazing Amy, córkę idealną, której nigdy nie mieli.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mefisto - 24-01-2015

(24-01-2015, 17:37)Albertino napisał(a): 99% filmów to ściema do kwadratu i nie pozostaje nic innego jak zawiesić swoją niewiarę.

Powiedz to tym w wątku o Interstellar Uśmiech

(24-01-2015, 22:00)Mierzwiak napisał(a): Z kolei motyw samobójstwa...

Samobójstwo-śmójstwo. Jakby chciała to zrobić, to by to zrobiła, a nie chadzała na mini golfa i wymyślała kolejne daty w kalendarzyku. Naprawdę przestańcie już drążyć - ta postać jest po prostu pułapką samą w sobie, a pod względem zajebistości zwyczajnie słaba.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Negatywny - 25-01-2015

Sytuacja z redneckami krojącymi Ami ma chyba pokazać, że wychuchana panna z dobrego domu, niezadowolona ze swojego nie-idalnego życia, tak naprawdę o życiu zupełnie nic nie wie, bo to pierwszy raz kiedy opuściła świat w którym największym dramatem jest krawat u męża nie taki jakiego by sobie życzyła.

Podoba mi się zdanie mysia gryźliego w zalewie średnio uzasadnionego spuszczalstwa nad tym filmem Oczko


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Vesper Lynd - 25-01-2015

(24-01-2015, 22:46)Mefisto napisał(a): Samobójstwo-śmójstwo. Jakby chciała to zrobić, to by to zrobiła, a nie chadzała na mini golfa i wymyślała kolejne daty w kalendarzyku. Naprawdę przestańcie już drążyć - ta postać jest po prostu pułapką samą w sobie, a pod względem zajebistości zwyczajnie słaba.

No miała cały czas tą datę w kalendarzyku na samobójstwo, po czym w pewnym momencie ją sobie zdjęła i zaczęła chadzać na mini golfa, co zresztą było totalnie anticlimactic.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Lawrence - 06-02-2015

Rosammund Pike opowiada jak przygotowywała się do "chwytającej za gardło" sceny z Gone Girl






RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Rodia - 14-02-2015

Ech. Mam problem z tym filmem.

Wczoraj skończyłem czytać książkę, dziś obejrzałem film. Sprawa wygląda następująco: gdybym mógł pogadać z Fincherem i ośmieliłbym się udzielić mu rady w sprawie jego kariery to bym powiedział, żeby przestał robić adaptacje dobrych/bardzo dobrych książek i zrobił oryginalny scenariusz LUB adaptację jakiegoś wyjątkowo przeciętnego czytadła.
Problem z Gone Girl jest taki, że to jest za dobra książka by powstał z niej równie dobry film. Wszystkie wątki - tak potrzebne dla właściwego odebrania całości -, postacie, cały plan Amy i wszystkie jego reperkusje: tego po prostu nie da się przedstawić w 2 i pół-godzinnym filmie tak, żeby ludzie na forach nie zaczęli wytykać temu filmowi miliona dziur scenariuszowych. Dzieło Finchera muszę zobaczyć jeszcze raz - za dużo w głowie z powieści miałem, żeby móc go obiektywnie ocenić po jednym seansie, desjudi niestety miał rację - ale te dziury najpewniej tam są, no nie da się ukryć. W filmie będzie zawsze mniej rzeczy niż w książce, ale ponieważ jest ich mniej to tworzą one cały nowy zestaw zmiennych, które trzeba umiejętnie połączyć. Nie jestem przekonany czy Fincherowi się to udało.
Aha, jeśli chodzi o jedną z fabularnych nieścisłości, o które się tu czepiacie: kamery w domu Desiego pokazywały jedynie zewnętrze i wejście do jego posiadłości. Na pewno nie było ich w sypialni więc policja nie miała jak odkryć tego, co zrobiła Amy. Zresztą jest nawet scena jak Amy patrzy na obraz z kamer i analizuje gdzie ma czyste pole działania Oczko

Jeśli chodzi o wydźwięk całości: teoretycznie film zachowuje ducha powieści i widać, że Fincher podszedł do materiału źródłowego z szacunkiem, ale jednak postanowił zmienić jego wymowę w drugiej części filmu - decydując się właśnie na omawianą tu szeroko satyrę. Bo to jest satyra. W książce tego nie ma. Książka jest realistyczna; film - satyryczny, cierpki, gorzki; w książce Flynn położyła duży nacisk na to, żeby cały plan Amy i jej osobowość NAPRAWDĘ trzymały się kupy; w filmie Fincher nie tyle to olał, ile po prostu zrobił, co mógł by historia się nie rozlatywała i skupił się na czymś innym; książka sprawia wrażenie prawdziwie zaangażowanej, silącej się na głębię, smutnej i wiarygodnej; w filmie trochę tego mamy, ale potem jest scena zabicia Desiego (w powieści nawet nie pokazana i o wiele mniej dramatyczna) i prysznic z Amy zmywającą z siebie krew. To jest ciekawy trick i szacun dla Finchera, że zdecydował się na coś tak nietypowego, ale sorry - mistrzem ciętej satyry to on nie jest i nigdy nie będzie.
Tonacyjnie Gone Girl przypomina mi trochę niedawne Side Effects Soderbergha, nawet reżyseria trochę podobna. Chociaż GG jest chyba trochę lepsze.

Aktorsko film mnie nie powalił - obsada solidna, ale bez fajerwerków. Rosamund fajowa, ale cały film gra na jednej nucie. I niestety Ben Affleck drażnił mnie okrutnie; jeśli nawet Fincher ze swoim zwyczajem kręcenia 50 albo 60 dubli do każdej sceny nie potrafił z niego wyciągnąć aktorskiej ekstraklasy to chyba już nikt tego nie zrobi. Inna sprawa, że to nie jest rola wymagająca nie wiem jakiego talentu.
Zdjęcia jak zwykle śliczne, czasem nawet boleśnie śliczne. Ja nie wiem skąd David bierze ten talent kuhwa. Wrażenia miałem podobne co przy Girl With The Dragon Tattoo, tam też na te kadry mogłem po prostu patrzeć i byłem szczęśliwy. Żałuję, że nie zobaczyłem GG na wielkim ekranie, pewnie zrobiłoby jeszcze większe wrażenie.
A jednak... Mental tu wcześniej napisał, że styl Finchera robi się ostatnio zbyt perfekcyjny, zbyt laboratoryjny. I niestety muszę się z nim zgodzić. Jak na mój gust, w ostatnich filmach Davida (bo przy Dziewczynie też) za mało jest po prostu mięcha, krwi i naturalności; a za dużo wyrachowania, sterylności, szklanej jakby precyzji w doborze kadrów i kątów padania kamery. Wkurzające to jest bo odbiera tym historiom dramatyzmu i intensywności Smutny Wszystko jest takie dokładne i tak szybko się dzieje, jak w zegarku. A to przecież nie o to chodzi...

Anyway, film mi się podobał, ale by wystawić notę muszę go zobaczyć jeszcze raz, już z czystą głową. Jak mówię, szacun dla Finchera za nietypowe podejście do tematu i za jak zwykle genialny wprost umysł inscenizacyjny, ale zdania nie zmieniam: Gone Girl to za dobra książka na adaptację filmową, po prostu. Nie arcydzieło, w żadnym razie, ale po prostu bardzo dobra powieść. Może jako miniserial by się sprawdziła, ale film? No nie ma bata. Najgorsze jest to, że w porównaniu z powieścią wszystkie postacie z filmu wydają się jakieś takie... niedorobione, wymoczkowate. Pierwowzory były wiarygodne, bo miały bardzo dokładną nadbudowę psychologiczną. W filmie, ze względów oczywistych, tego nie ma. Zabrakło mi np. szerszego spojrzenia na rodziców Amy, którzy dla historii są BARDZO ważni, a w filmie pojawiają się ledwie w paru scenach...

(24-01-2015, 13:30)Martinipl napisał(a): Będę stać na swoim stanowisku, że film (jak i książka) nie są satyrą.

No to się mylisz, bo Fincher chyba w każdym wywiadzie podkreśla, że jego film to satyra Uśmiech Co do książki się zgodzę - książka nie jest satyrą tylko realistyczną historią.

Dlaczego Ci się nie podobało zakończenie? Ja jestem zakończeniem - zarówno jednym jak i drugim - zachwycony Uśmiech Bo idzie właśnie pod prąd. Ale nie martw się, nie jesteś sam - Gillian mówiła w wywiadach, że niektórzy ludzie stoją do niej w kolejce po 30 minut tylko po to, żeby powiedzieć jak im się nie podobało zakończenie Język

PS. Jestem zdziwiony, że nikt w tym wątku jeszcze nie poruszył kwestii pojawiającego się na sekundę w filmie penisa Bena Afflecka Uśmiech

PPS. Ta Emily Ratajkowski, ech Smutny


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - military - 14-02-2015

Normalka - książka zawsze lepsza (jeśli jest dobra). Tak samo mam z Godfatherem: przy książce ten film po prostu jest płytki. A co do perfekcjonizmu i wyrachowanego stylu Gone Girl - czy to nie jest optymalny styl przy takiej fabule?Uśmiech


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Gal Anonim - 14-02-2015

(14-02-2015, 07:46)Rodia napisał(a): Jeśli chodzi o wydźwięk całości: teoretycznie film zachowuje ducha powieści i widać, że Fincher podszedł do materiału źródłowego z szacunkiem, ale jednak postanowił zmienić jego wymowę w drugiej części filmu - decydując się właśnie na omawianą tu szeroko satyrę. Bo to jest satyra. W książce tego nie ma. Książka jest realistyczna; film - satyryczny, cierpki, gorzki; w książce Flynn położyła duży nacisk na to, żeby cały plan Amy i jej osobowość NAPRAWDĘ trzymały się kupy; w filmie Fincher nie tyle to olał, ile po prostu zrobił, co mógł by historia się nie rozlatywała i skupił się na czymś innym; książka sprawia wrażenie prawdziwie zaangażowanej, silącej się na głębię, smutnej i wiarygodnej; w filmie trochę tego mamy, ale potem jest scena zabicia Desiego (w powieści nawet nie pokazana i o wiele mniej dramatyczna) i prysznic z Amy zmywającą z siebie krew. To jest ciekawy trick i szacun dla Finchera, że zdecydował się na coś tak nietypowego, ale sorry - mistrzem ciętej satyry to on nie jest i nigdy nie będzie.
Fincher, Fincher, Fincher, ale to Flynn napisała scenariusz. Oczywiscie Fincher mogl jej podyktowac, czego oczekuje, ale to chyba nie był scenariusz na zamówienie jego, tylko studia.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mierzwiak - 14-02-2015

@Rodia:

Ja - jako typowy troglodyta - powieści nie czytałem i wierz mi: film jest fenomenalny (choć pamiętam jak rzuciłem okiem na streszczenie i stwierdziłem że dziwię się, że Fincher bierze się za taką tandetną historyjkę; no cóż, taka magia streszczeń, że siłą rzeczy spłycają to, co najciekawsze).

Ale jasne, rozumiem, że książka jest lepsza i przez to film może w tej czy innej warstwie rozczarowywać. Ale to raczej oczywiste.

(14-02-2015, 07:46)Rodia napisał(a): PS. Jestem zdziwiony, że nikt w tym wątku jeszcze nie poruszył kwestii pojawiającego się na sekundę w filmie penisa Bena Afflecka Uśmiech
Co tu poruszać? Wysłałem już maila do Davida, żeby mi oryginalny kadr w rozdzielczości 6K przysłał do oprawienia na ścianie Język




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Rodia - 14-02-2015

(14-02-2015, 08:35)military napisał(a): Normalka - książka zawsze lepsza (jeśli jest dobra). Tak samo mam z Godfatherem: przy książce ten film po prostu jest płytki. A co do perfekcjonizmu i wyrachowanego stylu Gone Girl - czy to nie jest optymalny styl przy takiej fabule?Uśmiech

Czemu? Bo plan Amy jest wyrachowany i perfekcyjny? Ale nie cały film o tym jest. Zwłaszcza w scenach w posiadłości Desiego przydałoby się trochę więcej życia, jak dla mnie. No i to chyba jednak nie jest kwestia świadomego podejścia Finchera do tej fabuły, bo z Dziewczyną z Tatuażem miałem ten sam problem.
Godfather przy książce jest płytki? Hmmm... będę musiał przeczytać Oczko


(14-02-2015, 11:05)Crov napisał(a): Fincher, Fincher, Fincher, ale to Flynn napisała scenariusz. Oczywiscie Fincher mogl jej podyktowac, czego oczekuje, ale to chyba nie był scenariusz na zamówienie jego, tylko studia.
Flynn i Fincher scenariusz pisali razem, tzn. ona pisała, a on sprawdzał czy jest wszystko tak jak chce ;] Jestem pewien, że pójście w stronę odrealnionej satyry to był jego pomysł.

(14-02-2015, 11:52)Mierzwiak napisał(a): @Rodia:

Ja - jako typowy troglodyta - powieści nie czytałem i wierz mi: film jest fenomenalny (choć pamiętam jak rzuciłem okiem na streszczenie i stwierdziłem że dziwię się, że Fincher bierze się za taką tandetną historyjkę; no cóż, taka magia streszczeń, że siłą rzeczy spłycają to, co najciekawsze).

No ale historyjka nie jest przecież tandetna Uśmiech Film obejrzę niedługo drugi raz, z czystą głową. Mam nadzieję, że mi lepiej wejdzie.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - military - 14-02-2015

Ale w Dziewczynie z tatuażem nie było przecież sterylności, tylko chłód. To są różne sprawy. Chata w której przemieszkiwał Craig na czas śledztwa była bardzo daleka od sterylności. A chyba ten właśnie brak "życia" w scenografii ci przeszkadza, right?