Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Conan the Barbarian (2011) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Conan the Barbarian (2011) (/Thread-Conan-the-Barbarian-2011--2042)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17


RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 13-04-2012

No to wiele nie straciłeś.

A tak w ogóle to miękki jesteś :) - często nie dajesz rady obejrzeć filmów do końca. Mnie się zdarzyło w ciągu ostatnich 7-8 lat tylko trzy razy (Charlie i fabryka czekolady, Star Trek: Insurrection i Wercygetoryks z Lambertem - przy dwóch ostatnich odpadłem po 10-15 minutach).


RE: Conan the Barbarian (2011) - military - 13-04-2012

Owszem, ostatnio odpadam dość często, bo blockbustery mnie potwornie nudzą. Mam wrażenie, ze oglądam ten sam słaby film 20 raz.


RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 15-06-2012

Drugi seans - z początku wydawało mi się, że ocena pójdzie w górę bo oglądało się tę siekę całkiem przyjemnie, do momentu skoku do morza wszystko właściwie grało jak należy, potem się niestety zaczęło trochę kaszanić, a końcowe ganianie po ciemnych jaskiniach trochę przynudzało. Jest tu trochę fragmentów, któe należałoby przyciąć, trochę takich, które wypadałoby rozbudować i kilka rzeczy zupełnie nieprzemyślanych (np postać złodzieja i jej rola). No i boli też fakt odczuwalnego pocięcia sekwencji akcji (parę brakujących fragmentów było w zwiastunach), szczególnie ta na statku wypada dziwnie (a zwłaszcza udział w niej kolegów Conana). Nie zmienia to faktu że będę do tego filmu wracał na pewno częściej niż do wersji z Arnoldem, oraz że Momoa jako Conan wypada wręcz idealnie i szkoda, że widzieliśmy go w tej roli po raz ostatni.


7/10 - nic nie poradzę, to moje klimaty i bawię się dobrze pomimo wszelkich wad.


RE: Conan the Barbarian (2011) - shamar - 14-07-2012

Pyt.1 - czy ktoś, kto czytał książkę może wyjaśnić jaka to ekranizacja? Bo widzę, że to całkowicie inna historia niż w filmie z Arnoldem. A więc, czy tamta była wierna, czy ta (w co wątpię)?

Pyt.2 - Dla kogo jest ten film zrobiony? Nie dla dzieci- bo są cycki, brutalność i mnóstwo krwi.
Ale też nie dla dorosłych- bo jest to infantylna, przygodowa bajeczka. Więc dla kogo?

PS - koleś jest ultrairytujący, z tą swoją miną i poprawną angielszczyzną.



RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 14-07-2012

Cytat:Bo widzę, że to całkowicie inna historia niż w filmie z Arnoldem.

Historia jest niestety aż nazbyt podobna i film, który miał być nową adaptacją trochę za bardzo śmierdzi rimejkiem, a wątek zemsty na którym opiera się tak jeden jak i drugi film z opowiadaniami Howarda nie ma niestety nic wspólnego. Tak więc żadna nie jest wierna fabularnie (bo też i żadna nie jest ekranizacją żadnego konkretnego opowiadania), ale sama postać Conana jak dla mnie w nowej wersji znacznie bardziej się pokrywa z tym co pamiętam z Howarda.

Cytat:to infantylna, przygodowa bajeczka

W tym samym stopniu co pierwszy film czy opowiadania.
Przygodową bajeczką dla dzieci to był Niszczyciel (Rated PG).


RE: Conan the Barbarian (2011) - shamar - 14-07-2012

(14-07-2012, 19:54)Gieferg napisał(a): W tym samym stopniu co pierwszy film czy opowiadania.
Przygodową bajeczką dla dzieci to był Niszczyciel (Rated PG).

Ty se chyba jaja robisz. Pierwszy film wydawał się surowy, Arnold był surowy, Sandahl była surowa, nawet muzyka była surowa... mam wymieniać dalej? Wystarczyła kamienna twarz Jonesa, żeby poczuć respekt przed nim.

A to? Wesoły prince of persia, walący groźne miny, w towarzystwie mniszki-wojowniczki (?) i kllku zbędnych ziomków łazi se po świecie z uśmiechem na ryju i naparza się z demonami (rodem z Hercules TV series) . Barbarzyńca z koziej dupy.

W aspekcie wpadek techniczno-scenariuszowych ubawił mnie już sam początek - chłop od tej ciekłej stali (czy żelaza, whatever) powinien mieć pół mordy wyżartej do kości a nie 2ch ładnych, makijażystych blizn dodających męskości.

Co za ludzie robią te filmy...

Dwójka była tandetną baśnią z Arnoldem a to jest jakaś masakra. Podrasowany PoP w wersji R (czyli takiej jak powinna być).

4/10
za widoczki, gore i cycki.

(13-04-2012, 14:26)military napisał(a): Owszem, ostatnio odpadam dość często, bo blockbustery mnie potwornie nudzą. Mam wrażenie, ze oglądam ten sam słaby film 20 raz.

Dokładnie to.




RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 03-02-2013

Zły człowiek w temacie o Lone Ranger napisał(a):Nie wiem coś Ty czytał,
Z howardowskiego Conana? Prawie wszystko (+ kilka tomów w wykonaniu wszelakich kontynuatorów z Carterem i De Campem na czele), pech że po lekturze wiedźmińskich opowiadań i sagi. Wtedy wszelkie Howardy i Tolkieny wypadają fatalnie by comparison. Więcej szczęścia miał "Czarnoksiężnik z Lemurii" Cartera, którego przeczytałem po raz pierwszy mając lat bodaj 9 czy 10 - Thongor z Valkarth to zresztą typowy Conan-clone. Gdybym wtedy przeczytał Conana pewnie teraz też lubiłbym z sentymentu.

Zły człowiek napisał(a):to i tak sprawia do lepsze wrażenie niż spocony surfer z Hawajów
Cóż, zastanówmy się... Nie. Jednak nie.


RE: Conan the Barbarian (2011) - Zły Człowiek - 03-02-2013

(03-02-2013, 03:41)Gieferg napisał(a): Z howardowskiego Conana? Prawie wszystko, pech że po lekturze wiedźmińskich opowiadań i sagi. Wtedy wszelkie Howardy i Tolkieny wypadają fatalnie by comparison.
No to mamy kompletnie różne gusta, bo nigdy nie dałem rady przeczytać nic, co wyszło spod pióra Sapkowskiego. Bardzo rzadko ciskam książkę w kąt, a już tym bardziej przed skończeniem lektury, ale tak się właśnie stało z Wiedźminem i to więcej niż raz. Nie twierdzę, że to złe książki, ale takie jakieś... nijakie. Poza tym, lekturę raczej należy umieścić w kontekście epoki, w której powstała. Sięgając po "Vril, the Power of the Coming Race" nie spodziewałem się współczesnego eposu SF. Podobnie z "Trylogią Księżycową" Żuławskiego.

(03-02-2013, 03:41)Gieferg napisał(a):
Zły człowiek napisał(a):to i tak sprawia do lepsze wrażenie niż spocony surfer z Hawajów
Cóż, zastanówmy się... Nie. Jednak nie.
Chyba jednak tak. Charczący, wiecznie spięty, sprawiający wrażenie mającego wybuchnąć płaczem i zachowujący się jak rozpieszczone dziecko surfer? NOT MAH CONAN!



RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 03-02-2013

Cytat:bo nigdy nie dałem rady przeczytać nic, co wyszło spod pióra Sapkowskiego

A ja po przeczytaniu Sapkowskiego już nie dawałem rady przeczytać niczego innego - wszystko było takie... nijakie. Po prostu - saga o Wiedźminie = Ultimate masterpiece. Pięć razy zaliczyłem całość. Pięc lat spędziłem na prowadzeniu RPGów w wiedźmińskim świecie. Wszelkie inne książkowe fantasy praktycznie przestało dla mnie istnieć, ale przez jakiś czas pracując w bibliotece sięgałem po wszystko co wpadło w ręce, w tym Conana i... bieda aż piszczy, tak w stylu jak i w treści.

Cytat:sprawiający wrażenie mającego wybuchnąć płaczem
W którym niby miejscu bo jakoś przegapiłem? W samej scenie, w której Conan-Momoa siedzi w łańcuchach by po chwili się uwolnić, zabić wszystkich wokół, a potem rozprawić się z dowódcą straży, jest więcej takiego Conana jakiego lubię niż w obu filmach z Arnoldem razem wziętych.


RE: Conan the Barbarian (2011) - Zły Człowiek - 03-02-2013

(03-02-2013, 03:58)Gieferg napisał(a): A ja po przeczytaniu Sapkowskiego już nie dawałem rady przeczytać niczego innego - wszystko było takie... nijakie. Po prostu - saga o Wiedźminie = Ultimate masterpiece. Pięć razy zaliczyłem całość. Pięc lat spędziłem na prowadzeniu RPGów w wiedźmińskim świecie. Wszelkie inne książkowe fantasy praktycznie przestało dla mnie istnieć, ale przez jakiś czas pracując w bibliotece sięgałem po wszystko co wpadło w ręce, w tym Conana i... bieda aż piszczy, tak w stylu jak i w treści.
Dla mnie to przereklamowane, ale to już naprawdę kwestia gustu. Natomiast twierdzenie, że Sapkowski ma jakiś wybitnie bogaty styl jednak jest już grubym nadużyciem. W zestawieniu z takim Tolkienem zakrawa wręcz na komedię. Oczywiście rozumiem, że fantasy w wydaniu Sapkowskiego ma swój urok przez mocne osadzenie w realiach brudnego średniowiecza i silenie się na "realizm", jakkolwiek by to w kontekście fantasy nie brzmiało. Nie twierdzę też, że to zły pisarz - byłaby to bzdura (chociaż podobieństwa z Elrikiem z Melnibone są podejrzane). Dziwi mnie jednak taka egzaltacja nad jego książkami i umniejszanie klasykom, którzy kształtowali gatunek.

Cytat:W którym niby miejscu bo jakoś przegapiłem? W samej scenie, w której Conan-Momoa siedzi w łańcuchach by po chwili się uwolnić, zabić wszystkich wokół, a potem rozprawić się z dowódcą straży, jest więcej takiego Conana jakiego lubię niż w obu filmach z Arnoldem razem wziętych.
W każdej scenie, w której próbuje być groźny. Nadyma się, spogląda spod tych swoich przeogromnych łuków brwiowych, charczy, a mimo wszystko wygląda jak łajza, która zaraz się rozpłacze. Uwierzyłbym, że to smutny jaskiniowiec, który nie wie jak wyrazić uczucia, ale protoceltycki wojownik z zadatkami na króla? Nigdy w życiu.




RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 03-02-2013

Cytat:Natomiast twierdzenie, że Sapkowski ma jakiś wybitnie bogaty styl jednak jest już grubym nadużyciem. W zestawieniu z takim Tolkienem zakrawa wręcz na komedię.

W zestawieniu z Sapkowskim Tolkien to, podobnie jak Howard, bida z nędzą. Fabularnie i pod względem stylu. Dla mnie rzecz nie podlega dyskusji. Jedynie opis świata i jego historii jest u Tolkiena bogatszy, ale to dla mnie rzecz mało istotna. W przypadku Tolkiena od lat wracam już tylko do filmów i to się raczej nie zmieni (chyba że dziecku będę czytał).

Cytat:i umniejszanie klasykom, którzy kształtowali gatunek.

Nie obchodzą mnie zasługi. Jeśli tzw klasyka posiada zalety, które sprawią, że broni się sama bez konieczności przytaczania argumentu że to klasyka, która kształtowała gatunek i już tylko za to należy jej się szacunek, to ok, w przeciwnym wypadku - do diabła z klasyką.
Tyczy się tak książek jak i filmów.

Cytat:W każdej scenie, w której próbuje być groźny. Nadyma się, spogląda spod tych swoich przeogromnych łuków brwiowych, charczy, a mimo wszystko wygląda jak łajza, która zaraz się rozpłacze

Nic takiego nie widziałem i nie zobaczę. Co za tym idzie dyskusja o tym nie ma sensu.
Dodam tylko że Conan Arnie jak dla mnie często popada w śmieszność (to jego wybałuszanie gał rozwala...)






RE: Conan the Barbarian (2011) - Zły Człowiek - 03-02-2013

(03-02-2013, 04:28)Gieferg napisał(a): W zestawieniu z Sapkowskim Tolkien to, podobnie jak Howard, bida z nędzą. Fabularnie i pod względem stylu. Dla mnie rzecz nie podlega dyskusji. Jedynie opis świata i jego historii jest u Tolkiena bogatszy, ale to dla mnie rzecz mało istotna. W przypadku Tolkiena od lat wracam już tylko do filmów i to się raczej nie zmieni (chyba że dziecku będę czytał).
To już są żarty. Sapkowski nie jest złym pisarzem, ale pod względem stylu jest najwyżej lekko ponadprzeciętny. Mówię o samych walorach literackich. Tolkien pod względem stylu, bogactwa językowego i wprawności operowania słowem zostawia Sapkowskiego daleko za sobą w szczerym polu.

Cytat:Nie obchodzą mnie zasługi. Jeśli tzw klasyka posiada zalety, które sprawią, że broni się sama bez konieczności przytaczania argumentu że to klasyka, która kształtowała gatunek i już tylko za to należy jej się szacunek, to ok, w przeciwnym wypadku - do diabła z klasyką.
Tyczy się tak książek jak i filmów.
Nie umiesz najwyraźniej umieścić twórczości w kontekście okresu, w którym powstała. Równie dobrze mógłbyś się zżymać, że King Kong ma przestarzałe efekty specjalne, Chaplin robił suche komedie, a Ossendowski pisał dziwną składnią i na niedzisiejsze tematy. Nie, żadnego ignoranckiego "do diabła z klasyką". Jeśli coś stanowi podwaliny całego gatunku, to nie można machnąć ręką i powiedzieć, że jest to nieważne i szacunku niewarte, bo nie jest w czyimś guście (te książki jakoś się bronią od tylu lat i to nie tylko ze względu na status klasyków). Bez tych Howardów i Tolkienów Sapkowski zostałby pewnie kolejnym Kraszewskim albo Bunschem.

Cytat:Nic takiego nie widziałem i nie zobaczę. Co za tym idzie dyskusja o tym nie ma sensu.
Dodam tylko że Conan Arnie jak dla mnie często popada w śmieszność (to jego wybałuszanie gał rozwala...)
Nie przeczę, że popada. Pojawia się natomiast w znacznie lepszym filmie i dużo lepiej zaznacza w nim swoją obecność - na dobre i złe. Momoa po prostu istnieje w tej nowej szmirze. Ot, jest sobie taki ciapowaty hawajski surfer, który ani do roli pasuje, ani ją zagrać potrafi. Istnieje i zanudza, jak i cała reszta filmu.




RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 03-02-2013

Cytat:To już są żarty.
[Obrazek: tumblr_mdhpwbNMMD1qc2r3do1_500.gif]
Cytat:Tolkien pod względem stylu, bogactwa językowego i wprawności operowania słowem zostawia Sapkowskiego daleko za sobą w szczerym polu.
A wg mnie jest dokładnie odwrotnie. I chyba na tym można ten wątek zakończyć.
Cytat:Nie umiesz najwyraźniej umieścić twórczości w kontekście okresu, w którym powstała.
Umiem. Ale takie umieszczanie w żaden sposób nie wpływa na to, że film czy książka mi dostarczy lepszej rozrywki. Co za tym idzie jest to zabieg zbyteczny, gdy coś traktuję tylko jako rozrywkę, zastanawianie się nad kontekstem jest wtedy zwykłą stratą czasu.
Cytat:Równie dobrze mógłbyś się zżymać, że King Kong ma przestarzałe efekty specjalne, Chaplin robił suche komedie
Ależ nie zżymam się, ja Chaplina i King Konga najzwyczajniej w świecie olewam. Nie interesuje mnie kino starsze niż lata 80-te (z wyjątkiem może kilkunastu starszych filmów należących do moich ulubionych gatunków, do których lubię wracać - Chaplin i Kong się nie łapią). Nie jestem studentem filmoznawstwa ani miłośnikiem kina (interesują mnie tylko ściśle określone gatunki z konkretnych ram czasowych), a klasyka tegoż, to nie moja bajka, więc ten wątek też możemy sobie już darować.
Cytat:to nie można machnąć ręką i powiedzieć, że jest to nieważne i szacunku niewarte
Tolkien i Howard, oczywiście, mają niezaprzeczalne zasługi dla rozwoju gatunku, ale to w najmniejszym nawet stopniu nie sprawi, że czytając ich będę się lepiej bawił. Owszem, bez Tolkiena nie byłoby Wiedźmina, ale to nie przeszkadza temu ostatniemu zamieść Śródziemie pod dywan.
Cytat:Pojawia się natomiast w znacznie lepszym filmie
Niech sobie to będzie i lepszy film ale wracać będę częściej do wersji z 2011, która lepiej odpowiada moim wyobrażeniom postaci. A z filmu z Arnoldem to sobie muzyki posłucham.





RE: Conan the Barbarian (2011) - Don Diego - 03-02-2013

Gieferg napisał(a):Niech sobie to będzie i lepszy film ale wracać będę częściej do wersji z 2011, która lepiej odpowiada moim wyobrażeniom postaci. A z filmu z Arnoldem to sobie muzyki posłucham.

To strasznie ciekawa kwestia, bo ja na ten przykład czytając na wakacje opowiadania z nowego wydania Howarda (Conan i pradawni bogowie), widząc opis barbarzyńcy (czarne włosy, śniada twarz) tak czy owak miałem przed oczami wizję Arnolda - tak głęboko film z 1982 zakorzenił się w mojej głowie.

Co do samego Howarda, to dziś nie charakteryzuje się on literaturą najwyższych lotów - opowiadania są raczej schematyczne, gdzie położono nacisk na wymachiwanie mieczem, a nie konstrukcję bohaterów. Ale trzeba oddać autorowi, że czyta się to przyjemnie - w wakacje pochłonąłem kilka opowiadań i choć jedno to typowa sztampa rodem z fanowskich opowiadań (ale i tak czytało się miło), tak inne były strasznie ciekawe i miały kilka fajnych pomysłów (doprawionych klimatycznymi ilustracjami co tylko potęgowało klimat). Z pewnością Conan ustępuje trochę dzisiejszym tworom fantasy, ale nie uważam, że Sapkowski niszczy go na dzień dobry (nigdy nie potrafiłem pojąć tak wielkiej popularności tego autora) - to po prostu trochę inny rodzaj fantasy. Howard kładzie nacisk na rąbania, krew i flaki, natomiast Sapkowski na relacje między bohaterami, konstrukcję postaci i ironiczny humor.

Co do filmu, to podobał mi się mniej od wersji z 1982 r. Mamoa jest całkiem fajny jako Conan, porusza się jak pantera niczym prawdziwy Cymeryjczyk, ale cała historia z tymi maskami jest moim zdaniem słaba i w niektórych miejscach wszystko zbyt mocno nasiąka klimatami rodem z księcia persji. Mimo wszystko oglądało się to bez spektakularnych facepalmów czy zgrzytania zębami - solidne 6,5/10 się temu filmowi w moim mniemaniu należy.



RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 03-02-2013

Cytat:widząc opis barbarzyńcy (czarne włosy, śniada twarz) tak czy owak miałem przed oczami wizję Arnolda - tak głęboko film z 1982 zakorzenił się w mojej głowie.
A ja przez dłuższy czas czytając Wiedźmina, gdy mowa była o Jaskrze, miałem przed oczami Zamachowskiego (mimo że do książkowej postaci z żadnej strony nie jest podobny), ciekawe czemu :P

Cytat:ale cała historia z tymi maskami jest moim zdaniem słaba

Owszem, jest dość słaba, ale jeszcze nie było nie-słabej historii w żadnym filmie o Conanie. Pod tym względem wszystkie trzymają się literackiego pierwowzoru :P


RE: Conan the Barbarian (2011) - wujo444 - 03-02-2013

(03-02-2013, 14:01)Gieferg napisał(a): A ja przez dłuższy czas czytając Wiedźmina, gdy mowa była o Jaskrze, miałem przed oczami Zamachowskiego (mimo że do książkowej postaci z żadnej strony nie jest podobny), ciekawe czemu :P
Bo obaj zagrali naprawdę dobrze swoje postacie, nawet jeśli gęby mieli niezbyt podobne? :)

Obejrzałem wczoraj Conana. Straszny gniot. Przede wszystkim reżyserski, bo tu się nic kupy nie trzyma. Montowali chyba co im się nawinie pod rękę i nie obejrzeli przed puszczeniem. Momoa uszedł, nie jego wina, że scenariusz zupełnie nie umiał nadać postaciom charakteru. Nawet kobita, które u Howarda zwykle mają tyle charyzmy co waza czy pniak, jest jeszcze bardziej przeciętna i nieciekawa.
+ Krajobrazy czasem były ładne
+ Momoa ujdzie
+ Morgan Freeman czytał prolog.
- cała reszta.


RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 03-02-2013

Cytat:bo tu się nic kupy nie trzyma

Udowodnij.


RE: Conan the Barbarian (2011) - wujo444 - 03-02-2013

- po diabła atakują ten port? Wujek Lincoln im kazał, tak?
- odgłosy wojowników armii Khalara skopiowano z orków w LotR. True story. Zresztą będę też mają jakieś orkowate.
- atak indian (piktów?) na gówniarzy. PO CO?
- Akcja przenosi się do jakiejś tawerny, ni z gruchy ni z pietruchy wjeżdża kolo bez nosa, czarny nawet nie pierdnie jak atakują Conana, chociaż nic nie wie o jego planie.
- piaskowe zombie umieją nurkować w piasku, ale jak nimi rzucisz o ten sam piasek, rozpadną się
- Conan się przespał z lasią, a ta rano wychodzi... nie wiem, toalety szukała? i daje się złapać.
- musiałbym coś więcej pamiętać z tego filmu poza napierdalanką.


RE: Conan the Barbarian (2011) - Gieferg - 03-02-2013

Cytat:- po diabła atakują ten port? Wujek Lincoln im kazał, tak?

No man should live in chans. Inna sprawa, że ratowanie niewolników poprzez zrzucanie na nich głazów wydaje się średnio trafionym pomysłem.

Cytat: Akcja przenosi się do jakiejś tawerny, ni z gruchy ni z pietruchy wjeżdża kolo bez nosa, czarny nawet nie pierdnie jak atakują Conana, chociaż nic nie wie o jego planie.

A nie wyszedł czasem z babeczką przerzuconą przez ramię?

Cytat: piaskowe zombie umieją nurkować w piasku, ale jak nimi rzucisz o ten sam piasek, rozpadną się

Pewnie do nurkowania muszą się skupić :P

Cytat:- Conan się przespał z lasią, a ta rano wychodzi... nie wiem, toalety szukała? i daje się złapać.

To jej szwendanie się po lesie było głupie. Nie mam nic na obronę tej sceny.


RE: Conan the Barbarian (2011) - wujo444 - 03-02-2013

(03-02-2013, 15:08)Gieferg napisał(a): A nie wyszedł czasem z babeczką przerzuconą przez ramię?
to jest cały czas to samo miasto, w którym przed chwilą wyzwolili niewolników, i dawny pan i kat jeździ po mieście wraz z czymś na kształt lokalnej policji zaciągającej ludzi do niewolniczej pracy? Hmm...