Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The King's speech - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: The King's speech (/Thread-The-King-s-speech--2071)

Strony: 1 2 3 4


- Mefisto - 12-02-2011

Jasne, żonka siedzi na swym lubym i stwierdza, że to nawet fajna zabawa - faktycznie, humor z pazurem jak jasna cholera :P


- desjudi - 14-02-2011

Oj, film fajny, ale żeby aż tak? Przede wszystkim rzuca się w oczy niezwykła poprawność obrazu: i tematyka, i sposób realizacji, i aktorstwo jest tak przewidywalnie… dobre, chwilami znakomite, że taki film musi się podobać Akademii, no musi i już, wzorowy dramacik, jak Mefisto słusznie wskazał – od linijki. Nie ma w nim prawie nic wyjątkowego, o czym pamiętać będę za lat kilka, niemniej 2 aspekty tej produkcji są najwyższej klasy: Colin Firth w życiowej roli jąkały, którego jąkanie nie jest okazją do śmichów i chichów (dla publiczności, ale i dla samego Króla) i Goeffrey Rush, który bryluje w roli doradcy. Ich docieranie się jest tutaj najciekawsze. Cała reszta taka se.
7


- paj - 14-02-2011

Czyżby dziwił was tzw. hype? Naprawdę? Czy można się jeszcze dziwić temu zjawisku po ogromnej promocji przy okazji Incepcji?
Sto razy bardziej wolę, gdy taki skromny dramat ma promocję godną blockbustera. Przynajmniej możemy popatrzeć na naprawdę dobre aktorstwo Firth'a, Rush'a i Heleny Bonham Carter. A ponieważ sztuka dobrego dialogu również zamiera w kinematografii, tym lepiej się ogląda King's Speech jako wyjątek potwierdzający regułę.


- desjudi - 14-02-2011

to jest dobry film, pozbawiony stanów przeciętności, ale nie podpisany wyraźnie przez twórcę. Nie żebym robił z tego jakiś zarzut. Po prostu tym filmem żyje się tylko w trakcie seansu, a wszelkie emocje ulatniają się z głowy z chwilą przekroczenia progu sali kinowej. Lubię kino pobudzające, mające odwagę do konfrontacji z widzem, jego uczuciami i intelektem, a tutaj jest tak sobie pod tym względem. Nie docenić nie sposób, ale nie uznam tego filmu za bardzo wartościowy (czysto subiektywne wrażenia okołofilmowe). Mam taki fajny wskaźnik filmowy - dyskusje z żoną, znajomymi po seansie (bo często oglądamy razem). The Social Network, Winter's bone, Black swan wywołały żywe reakcje, dyskusje, skrajność opinii. Lubię tkwić po seansie w takim dobrym stanie. "Jak zostać królem" takie nie jest. Spływa po mnie. Spłynęło po wszystkich. Ale złego słowa o filmie nie powiem.


- paj - 14-02-2011

Rozumiem taką reakcję, bo ja też nie dyskutowałem jakoś zażarcie o tym filmie.
Taka rzecz nie zdarzyła mi się chyba od seansu Inglourious Basterds. Bardzo emocjonalny nie był. Ale też nie był mi obojętny z powodu kreacji Firth'a. To właśnie on nadaje postaci króla rys dramatyczny i on jest największą jego zaletą.


- desjudi - 14-02-2011

+ Rush, równie wielka zaleta. Chyba najlepsza rola od czasu "Blasku".


- Tyler Durden - 19-02-2011

Eee tam, równie dobry był chociażby w roli Petera Sellersa.


- Azgaroth - 25-02-2011

Poprawnie zrobiony z niezłym aktorstwem, jednak mało ciekawy czy emocjonujący i pewnie za tydzień już nie będę o nim pamiętał.


- vera - 28-02-2011

taaak... ten poprawny, mało emocjonujący film, "podoscarowy seryjniak" zgarnął parę najistotniejszych nagród przy okazji. niesamowity fart twórców czy niekompetentne jury? obstawiam ironię losu ;-)


- paj - 28-02-2011

Pisać o aktorstwie Firtha i Rusha że jest poprawne to duże niedomówienie. Mało kto może się z nimi w tej chwili równać pod względem warsztatu i podejścia do zawodu.


- desjudi - 28-02-2011

jestem w stanie wymienić co najmniej 10 aktorów im dorównującym i udowadniającymi to od wielu lat.


- vera - 28-02-2011

turniej czas zacząć ;-)
żeby było jasne - kibicuję King's Speech, tylko z ironią ;-)


- paj - 28-02-2011

No to czekam na tych aktorów, bo może przegapiłem jakieś dzieła w ciągu ostatnich 5 lat. Aha, zaznaczam, że miałem na myśli jedynie anglosaskich aktorów, żeby nie było niedomówień. Trzeba też rozróżnić genialne role od genialnych filmów, bo to nie zawsza idzie w parze w kinie.

Właściwie liczba 10 nie stoi w sprzeczności z moim twierdzeniem. To nadal jest relatywnie mało.


- Mierzwiak - 28-02-2011

paj napisał(a):Aha, zaznaczam, że miałem na myśli jedynie anglosaskich aktorów
Dlaczego? Anglosaski aktor to jakiś inny gatunek?


- paj - 28-02-2011

Mierzwiak napisał(a):
paj napisał(a):Aha, zaznaczam, że miałem na myśli jedynie anglosaskich aktorów
Dlaczego? Anglosaski aktor to jakiś inny gatunek?
Nie, to moje osobiste preferencje. Nie oglądam kina nie anglojęzycznego zbyt często.Nie oglądam też np. kina irańskiego więc nie wypowiadam się na temat ich poziomu aktorskiego. Proste.
To tylko moja osobista klasyfikacja robiona na podstawie obejrzanych przeze mnie filmów w ciągu, powiedzmy ostatnich 5 lat.


- desjudi - 28-02-2011

Daniel Day-Lewis, Jeff Bridges, Tommy Lee Jones, Ben Kingsley, Michael Caine, Philip Seymour Hoffman, Brad Pitt, Sam Rockwell, Jeremy Irons, Christian Bale, Sean Penn, Russel Crowe. Nawet 12, z pamięci. Firth temu pierwszemu nie jest godzien czyścić butów, co dopiero stawać w szranki na warsztat aktorski 8)


- majlo - 28-02-2011

desjudi, jesteś jakimś autorytetem w tej sprawie, żeby tak autorytarnie oceniać warsztat aktorski dwóch potencjalnie świetnych aktorów?

czy jest coś, co mógłbyś użyć jako argumentu dla stwierdzenia, że firth nie jest godzien butów czyścić lewisowi? są to jakieś obiektywne kryteria? czy po prostu widzimisię?


- Sana - 28-02-2011

moze po prostu Firth nie mial okazji sie wykazac, jego emploi nie bylo/jest zbyt zroznicowane : )


- Gwahlur - 28-02-2011

Zgadzam sie, Colin Firth nie jest godzien czyscic buty Danielowi Day-Lewisowi.


- paj - 28-02-2011

Widzisz, to jest twój pogląd i twój ranking. Mamy tu do czynienia z przerzucaniem się subiektywnymi listami na top 10 aktorów i fajnie, ale ja mogę na to odpowiedzieć, że: Sam Rockwell, Brad Pitt i Jeremy Irons jednak nie i co z tego wynika? Moja racja jest najmojsza? Wszystko można poddać w wątpliwość i z każdą opinią można dyskutować. Ja uważam, że Firth ostatnią rolą udowodnił, że nie jest gorszy od wymienionych wyżej.

Cała reszta to kwestie subiektywnego odbioru dzieła filmowego i aktorskiego rzemiosła. Nie przekonałeś mnie.