![]() |
|
COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) (/Thread-COHERENCE-sci-fi-o-ludziach-jedz%C4%85cych-kolacje--3829) Strony:
1
2
|
RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Mental - 26-12-2014 "Moda na sukces" w kosmosie? Tego jeszcze nie było. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - PropJoe - 31-08-2015 A ja trochę ponarzekam. Fajny pomysł, rzeczywiście chyba nieźle przemyślana historia, takie kameralne sci-fi lubię, zakończenie, jak dla mnie spoko. Zrealizowane przyzwoicie, chociaż kamera z ręki i duże zbliżenia trochę męczyły. Ogólnie seans udany, ale mam problem z kilkoma szczegółami. W tak kameralnym, zależnym bardzo od scenariusza, sci-fi oczekiwałbym jednak większego realizmu. Za szybko i za łatwo bohaterowie zaakceptowali, że dzieje się, co się dzieje i niemal w naukowy sposób zaczęli analizować problem. Trochę zbyt świadomie, filmowo narzucając sobie reguły sprzyjające scenariuszowi, ale mało realistyczne, trochę właśnie za bardzo filmowe w tej niby realistycznej, przyziemnej historii. Właśnie zobaczyliśmy swoje klony, ok ok, czytałam o tym na wikipedii, to przez kometę, będziemy trzymać się razem i oznaczymy domy to jutro wszyscy będziemy w robocie na 9:00. Przy tym spróbujemy to rozkminić naukowo, no bo wikipedia a mój brat to przypadkiem jest fizykiem teoretykiem i zostawił notatki do wykładu akurat o tym. No i od teraz chodzimy tylko do tego domu dwie przecznice dalej. Absolutnie nie wbijamy do sąsiadów, bo u nich ciemno. Nie próbujemy obczaić, co się dzieje w całym mieście. Internet nie działa to telewizja i radio na pewno też. Te nasze klony to nie jest jakiś żart, nie wiem hologramy, cokolwiek bardziej prawdopodobnego niż równoległe światy. No bo kometa i wikipedia. Nie próbujmy z nimi gadać, bo nas zabiją, po prostu uciekamy sami przed sobą. Ale czasami łamiemy zasady, bo tak. Wychodzimy razem i trzymamy się razem, ale zapominamy o jednej czy dwóch osobach, żebyśmy razem z widzami mogli się w napięciu pozastanawiać, czy wrócił oryginał czy klon. Plus kilka żenujących tekstów popychających historię, w tym te o tym, że jest ciemno a w jednym miejscu jeszcze ciemniej (za jakiś czas, ktoś rzuci, że to pewnie portal-ruletka. Albo rzucone od niechcenia "Hmm... ciekawa jestem, jak te liczby mają się do tamtych" i "I jak tam? Liczby ok?" Nie, nie kurwa ok, dwa domy dalej jesteś ty z równoległego świata, nic nie jest ok. Ale spoko, nasza dobra znajoma sobie drzemie u góry tak ją zmęczyło to rozprawianie o komecie. Też bym kimnął i liczył, że jak się obudzę problem się sam rozwiąże. Aktorstwo też nie pomaga. No i trochę niepotrzebne wątki psychologiczne. Szczególnie to o "złych" wersjach samych siebie. Poza tym szantażem, z motywu "złego" Mike'a (?) niewiele wynika. Ale ok, podobało mi się nawet.;) 6/10 spokojnie. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Niebo - 01-09-2015 Ładnie wypunktowane wady filmu. Jednak jako całokształt i tak bardzo mi się podoba i te niedociągnięcia nie odebrały mi przyjemności z seansu. Jednak ocena 6/10 za bardzo krzywdząca. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Mierzwiak - 02-09-2015 Bleh. Nie dość że w końcówce zahacza niemal o plagiat "Triangle" z Melissą George, to jest to typowy przykład filmu, który ma fajny pomysł (czy raczej zalążek, bo rozwinięcie jest banalnie oczywiste i przewidywalne, a ilość foreshadowingu i topornej ekspozycji niewspółmierna do prostoty scenariusza), ale niedostatecznie talentu za i przed kamerą, by wycisnąć z niego coś więcej. W dodatku całość zabija koszmarna realizacja (za te obrzydliwe zdjęcia odpowiadają aż dwie osoby, po prostu wow) i gdyby nie główna bohaterka/aktorka, chyba wyłączyłbym przed końcem. 4/10 RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - PropJoe - 02-09-2015 (02-09-2015, 21:11)Mierzwiak napisał(a): (...) a ilość foreshadowingu i topornej ekspozycji (...) Infuckindeed. Tak teraz patrzę, że to moje "6/10 spokojnie" wygląda, jakbym rozważał wystawienie nawet wyższej oceny, a jest odwrotnie. 6 dałbym chyba tylko dlatego, że jest to u mnie ocena mówiąca, że nie żałuję seansu. I w sumie nie żałuję, ale chyba tylko dlatego, że lubię kameralne filmy, w tym sci-fi. Ale czym dalej od seansu, tym bardziej do mnie dociera, jak amatorska i toporna to rzecz. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Mierzwiak - 02-09-2015 To się mimo wszystko jakoś tam ogląda, ale na który aspekt fabuły by nie spojrzeć, to żaden nie jest nawet i w 30% satysfakcjonująco czy ciekawie poprowadzony/rozwiązany. Na plus zaskoczył mnie tylko motyw z nieskończoną ilością domów, bo wydawało się, że całość będzie "rozgrywką" między dwoma domami (i to chyba byłoby najlepsze, a przy tym najprostsze rozwiązanie, no ale i tak nie umieliby go wykorzystać), no ale koniec końców i tak nic z tego nie wynika, a końcówka z obowiązkowym cięciem a la cliffhanger to nic innego jak wymęczona rutyna, którą można skwitować wyłącznie wzruszeniem ramion. Narzekałem trochę na realizację i aktorów w "Time Lapse", ale w zestawieniu z "Coherence"... a, szkoda gadać. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Gal Anonim - 05-09-2015 (31-08-2015, 10:19)PropJoe napisał(a): No i od teraz chodzimy tylko do tego domu dwie przecznice dalej. Absolutnie nie wbijamy do sąsiadów, bo u nich ciemno. Nie próbujemy obczaić, co się dzieje w całym mieście. Internet nie działa to telewizja i radio na pewno też.Ale oni nie mogli sprawdzić co u sąsiadów, bo wszystko spowijała ciemność, która była "przejściem" do nowego wymiaru. A radio i telewizja nie działają - w sensie, to miało pokazac to, że nie działają i psują telefony. Cytat:Te nasze klony to nie jest jakiś żart, nie wiem hologramy, cokolwiek bardziej prawdopodobnego niż równoległe światy. No bo kometa i wikipedia. Nie próbujmy z nimi gadać, bo nas zabiją, po prostu uciekamy sami przed sobą. Ale czasami łamiemy zasady, bo tak. Wychodzimy razem i trzymamy się razem, ale zapominamy o jednej czy dwóch osobach, żebyśmy razem z widzami mogli się w napięciu pozastanawiać, czy wrócił oryginał czy klon.To nie jest słuszny zarzut, ponieważ żadna z postaci, które poznajemy na początku nie pozostaje tą samą postacią przez cały film. Nawet Em, którą jest niejako główną bohaterką zmienia się się na inną Em pod koniec (a może i nie tylko). Ergo, łamanie zasad nie jest niczym zaskakującym w filmie mówiący o nieskończonej ilośći równoległych rzeczywistości zależnych od podjętych mniejszych i większych decyzji. Cytat:ok, dwa domy dalej jesteś ty z równoległego świata, nic nie jest ok. Ale spoko, nasza dobra znajoma sobie drzemie u góry tak ją zmęczyło to rozprawianie o komecie. Też bym kimnął i liczył, że jak się obudzę problem się sam rozwiąże.Nie do końca rozumiem zarzut. Uwazasz, ze nie powinna spac w takiej sytuacji? Abstrahujać od tego, co napisalem wyzej o tym, ze to rozne rzeczywistosci itp., to akurat zmęczenie nie jest niczym niesamowitym nawet w stresowej sytuacji (nie pamietam tez czy ona czasem czegos nie wziela?). (02-09-2015, 21:11)Mierzwiak napisał(a): W dodatku całość zabija koszmarna realizacja (za te obrzydliwe zdjęcia odpowiadają aż dwie osoby, po prostu wow)Jak na film w dużej mierze improwizowany, przy niskim budżecie i kręcony na gorąco, prawie jak relacja, przez pięć wieczorów to mysle, ze jest zrealizowany naprawde nieźle. Inna rzecz, że dla mnie to, jak wygląda tylko dodaje wartości temu filmowi. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Mierzwiak - 05-09-2015 (05-09-2015, 02:24)Crov napisał(a): Jak na film w dużej mierze improwizowany, przy niskim budżecie i kręcony na gorąco, prawie jak relacja, przez pięć wieczorów to mysle, ze jest zrealizowany naprawde nieźle. Inna rzecz, że dla mnie to, jak wygląda tylko dodaje wartości temu filmowi.Widzisz, tylko że ja wciąż mam z tym problem, bo wystarczy wbić na you tube by zobaczyć, że bezbudżetowe filmy wyglądem mogą konkurować z produkcjami z Hollywood. Nie rozumiem też co masz na myśli pisząc o relacji; relacja z czego, z prywatnego spotkania grupki przyjaciół/znajomych? :) Forma totalnie nieadekwatna do treści, a paskudne kadry i kręcenie pt. "dwie osoby rozmawiają, ale obie są rozmazane i nic nie widać" to nie jest dla mnie powód do chwalenia. PS. Laska która poszła się zdrzemnąć wcześniej dostała od tej z krótkimi włosami jej specjalną mieszankę. Swoją drogą niesamowicie rozbawiło mnie, że laska była tak bezbarwna, że nie tylko ja, ale nawet bohaterowie (!!!) nie zauważyli jej zniknięcia :) RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Gal Anonim - 05-09-2015 (05-09-2015, 09:05)Mierzwiak napisał(a):Ależ nie musisz mi tego tłumaczyć. :) Ten film był kręcony na gorąco z rozpisaną fabuła i tym, jak wygląda czas, ale generalnie kręcony jak improwizowana sztuka, w której bohaterowie wiedzieli tylko, co mają ich postacie robić i czego chcą danej nocy krecenia. Dlatego wygląda momentami jak relacja, dlatego ucieka ostrość, etc.(05-09-2015, 02:24)Crov napisał(a): Jak na film w dużej mierze improwizowany, przy niskim budżecie i kręcony na gorąco, prawie jak relacja, przez pięć wieczorów to mysle, ze jest zrealizowany naprawde nieźle. Inna rzecz, że dla mnie to, jak wygląda tylko dodaje wartości temu filmowi.Widzisz, tylko że ja wciąż mam z tym problem, bo wystarczy wbić na you tube by zobaczyć, że bezbudżetowe filmy wyglądem mogą konkurować z produkcjami z Hollywood. (Inna rzecz, że filmy bezbudżetowe są filmom bezbudżetowym nierówne - bo to BARDZO szeroki termin. Nie mówiąc już o tym, ze co innego nakręcić bezbudżetową krótkometrażówkę i bezbudżetową pełnometrażówkę.) Cytat:Nie rozumiem też co masz na myśli pisząc o relacji; relacja z czego, z prywatnego spotkania grupki przyjaciół/znajomych? :) Forma totalnie nieadekwatna do treści, a paskudne kadry i kręcenie pt. "dwie osoby rozmawiają, ale obie są rozmazane i nic nie widać" to nie jest dla mnie powód do chwalenia.Mam na myśli, że film był kręcony na gorąco, podobnie jak się kręci relacje. Nie było tam dużo miejsca na cyzelowanie kadrów. A moim zdaniem forma jest idealnie adekwatna do treści - surowa, relacyjna, prawie jak podglądactwo, gdzie zaglądasz przez okno do czyjegoś życia i widzisz ich w nietypowej sytuacji. Dla mnie dodaje to naturalności, choć na początku też mnie irytowało. Tak, zgadzam się, film jest brzydki, ale jego brzydka surowość zupełnie nie gryzie się moim zdaniem z treścią, a wręcz do niej dodaje. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Mierzwiak - 05-09-2015 OK, ale zostaję przy swoim :) RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - PropJoe - 05-09-2015 (05-09-2015, 02:24)Crov napisał(a): Ale oni nie mogli sprawdzić co u sąsiadów, bo wszystko spowijała ciemność, która była "przejściem" do nowego wymiaru. A radio i telewizja nie działają - w sensie, to miało pokazac to, że nie działają i psują telefony. Nie mam problemu z tym, że nie mogli. Bez sensu, że nie próbowali. Kometa szaleje, oni wyglądają przez okno, wszędzie ciemno, ale dwie przecznice dalej jedyny dom, gdzie się pali światło. Ok. Nie próbują iść do domu obok, bo co? Bo scenarzysta tak to sobie wymyślił. Gdyby próbowali iść gdziekolwiek indziej, ale ta ciemniejsza ciemność (przez którą jednak widać światło z drugiego domu) ich przerzucała do tego konkretnego to spoko. Tylko, że pokrzyżowałoby to szyki scenarzyście. Ja rozumiem, że w kinie, a szczególnie sci-fi, musi być jakaś umowność, ale tutaj jest za duży kontrast między prostą realistyczną, jak to sam nazywasz, relacją a dużą umownością, sztucznością narzuconych zasad, jak w jakimś Cube'ie czy czymś takim. Cytat:To nie jest słuszny zarzut, ponieważ żadna z postaci, które poznajemy na początku nie pozostaje tą samą postacią przez cały film. Nawet Em, którą jest niejako główną bohaterką zmienia się się na inną Em pod koniec (a może i nie tylko). Ergo, łamanie zasad nie jest niczym zaskakującym w filmie mówiący o nieskończonej ilośći równoległych rzeczywistości zależnych od podjętych mniejszych i większych decyzji. Może lepiej pamiętasz szczegóły, bo bardziej analizowałeś fabułę i mnie poprawisz. Jest chyba sekwencja, w której wszyscy decydują, że wychodzą sprawdzić samochody (już nie pamiętam co konkretnie) i trzymają się razem. Em wtedy bierze ten pierścionek pierwszy raz. Chyba. Wraca do domu a oni zdziwieni pytają, gdzie była? Dlaczego nie trzymali się razem? Podczas tej jednej sekwencji nikogo przecież nigdzie nie przerzuciło, nie? Bo wyszli tylko na podjazd. Oczywiście można przyjąć wersję ekstremalną tego, o czym piszesz, że wszystko jest wymieszane, nie ma sensu dochodzić, kto jest tak naprawdę kim. Tylko czy w takim razie to wymieszanie nie powinno wychodzić na jaw dużo łatwiej? Bo ktoś tam wychodzi i idzie do "drugiego" (hehe) domu z konkretnym zamiarem. Jeśli równoległych światów jest nieskończenie wiele to zakładam, że nastawienie wszystkich wersji bohaterów nie zawsze musi być zgodne z nastawieniem "naszych" bohaterów, czyli "trzymamy się na dystans, jesteśmy raczej podejrzliwi". Nawet biorąc pod uwagę fakt, że pewnych nieprawidłowości mogli nie zauważać od razu to przecież w pierwszych pięciu minutach ktoś powinien wbić i powiedzieć "Nie wiem, czy już skumaliście, ale światy równoległe itd." albo "Kurwa, przyszedłem tu, bo tylko u Was było jasno WTF?!?!?!?!?!?!" a tak naprawdę powinniśmy mieć jakiś totalny miks z pięcioma (pięćdziesięcioma, nieskończoną liczbą...) tych samych postaci... Czy nie?;) Po prostu wygodnie jest scenarzyście utrzymywać ten pozorny porządek, nielogiczny, ale pozwalający tak długo dawać złudzenie, że to "nasi". Cytat:Nie do końca rozumiem zarzut. Uwazasz, ze nie powinna spac w takiej sytuacji? Abstrahujać od tego, co napisalem wyzej o tym, ze to rozne rzeczywistosci itp., to akurat zmęczenie nie jest niczym niesamowitym nawet w stresowej sytuacji (nie pamietam tez czy ona czasem czegos nie wziela?). Przyznaję, że trochę się czepiam, ale nie, nie powinna spać. Jak sobie przypomnę sytuacje, w których byłem najbardziej zmęczozny ever to też nie mogłem zasnąć z emocji, zmęczenia, wszystkiego razem. Ale tak serio, to laska właśnie dowiedziała się, że dwa domy dalej jest jej klon, ale "Sorry, zwykle po kolacji ucinam sobie drzemkę i nie mam zamiaru z tego rezygnować, przez cholerne klony i kometę". Znowu, jedyna funkcja tego zabiegu to umożliwienie bohaterom, że "tamci jeszcze, czegoś nie zrobili, bo u nich nie śpisz". LOL. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Gal Anonim - 05-09-2015 (05-09-2015, 15:26)PropJoe napisał(a):Sek w tym, że nie ma ku temu potrzeby. Ja rozumiem, o co Ci chodzi, ale pójście do sąsiadów nie dodałoby NICZEGO. To po prostu oszczędność informacji. Jakby poszli do sąsiadów to dowiedziałbyś się, że sąsiadów nie ma. I niczego by to nie zmieniło w filmie. To nijak nie pokrzyżowałoby szyków scenarzyście. To nie jest sytuacja, kiedy np. pojscie do sąsiadów rozwiązałoby jakieś problemy bohaterów - nawet jakby tam znaleźli helikopter z kluczykami w stacyjce i AK-47 to niczego by to nie zmieniło w ich sytuacji. Ja bym to załatwił linijka tekstu, którą wypowiedzieliby panowie po powrocie wyprawy do drugiego domu, coś w stylu "Sprawdzilismy też inne domy, nikogo w nich nie ma." i tyle. Bo nie ma co się rozdrabniać. Tak jak z tym radiem - no nie dziala technologia, jest jasne, i nie trzeba pokazywac, ze nie dziala telewizja, radio, internet, pagery, etc.(05-09-2015, 02:24)Crov napisał(a): Ale oni nie mogli sprawdzić co u sąsiadów, bo wszystko spowijała ciemność, która była "przejściem" do nowego wymiaru. A radio i telewizja nie działają - w sensie, to miało pokazac to, że nie działają i psują telefony. i można przejść do rzeczy. To nie jest kwestia umowności, a oszczędności. Cytat:Oczywiście można przyjąć wersję ekstremalną tego, o czym piszesz, że wszystko jest wymieszane, nie ma sensu dochodzić, kto jest tak naprawdę kim. Tylko czy w takim razie to wymieszanie nie powinno wychodzić na jaw dużo łatwiej? Bo ktoś tam wychodzi i idzie do "drugiego" (hehe) domu z konkretnym zamiarem. Jeśli równoległych światów jest nieskończenie wiele to zakładam, że nastawienie wszystkich wersji bohaterów nie zawsze musi być zgodne z nastawieniem "naszych" bohaterów, czyli "trzymamy się na dystans, jesteśmy raczej podejrzliwi".Nie, bo bohaterów przenosi do świata obok, a nie daleko, do diametralnie różniącego się. Wiec nie bedzie tak, ze np. zamiast jednego spokojnego bohatera, przyjdzie jego wersja, która jest furiatem na krawędzi. Cytat:Nawet biorąc pod uwagę fakt, że pewnych nieprawidłowości mogli nie zauważać od razu to przecież w pierwszych pięciu minutach ktoś powinien wbić i powiedzieć "Nie wiem, czy już skumaliście, ale światy równoległe itd." albo "do kroćset fur beczek!, przyszedłem tu, bo tylko u Was było jasno WTF?!?!?!?!?!?!" a tak naprawdę powinniśmy mieć jakiś totalny miks z pięcioma (pięćdziesięcioma, nieskończoną liczbą...) tych samych postaci... Czy nie?;)"Tak naprawdę" to IMO wyjątkowo nie pasujące określenie do filmu, który opiera się w duzej mierze na tajemnicy i domniemaniach, a nie na twardej nauce wyłożonej przez specjaliste. Wszelkie zasady, jakie pojawiaja się w filmie są tylko gdybaniem laików (czyli de facto są tylko wskazówkami od scenarzysty, żebyśmy mieli zarysowaną tajemnicę). Postacie w filmie postępują po ludzku i niepewnie, a ich zachowania w sąsiędnich rzeczywistościach są podobne, bo ciągle są tymi samymi ludźmi. Stąd też reagują podobnie widząc drugich siebie - badają teren, boją się, a Xander jest agresywny. Jezeli wszystkie postacie boją się tej sytuacji to znaczy, że oni z innych rzeczywistości też sie boja. Taki miks wielu postaci, o jakim mowisz, moglby nastapic wtedy, gdyby postacie chciały się spotkać i otwarcie pogadać - tj. gdyby się nie bały tego, co się dzieje. Cytat:Przyznaję, że trochę się czepiam, ale nie, nie powinna spać. Jak sobie przypomnę sytuacje, w których byłem najbardziej zmęczozny ever to też nie mogłem zasnąć z emocji, zmęczenia, wszystkiego razem. Ale tak serio, to laska właśnie dowiedziała się, że dwa domy dalej jest jej klon, ale "Sorry, zwykle po kolacji ucinam sobie drzemkę i nie mam zamiaru z tego rezygnować, przez cholerne klony i kometę". Znowu, jedyna funkcja tego zabiegu to umożliwienie bohaterom, że "tamci jeszcze, czegoś nie zrobili, bo u nich nie śpisz". LOL.Mierzwiak juz potwierdzil, ze dostala mieszanke. Ale jako ciekawostke dodam, ze ostatnio sluchalem wywiadu z Chrisem McQuarrie, ktory opowiadal, ze zawsze, gdy sie potwornie stresuje to zaczyna zasypiac. :) Nota bene, o ile pamietam ona poszla spac nim sie dowiedziala, co jest w drugim domu (tylko skrzynka). RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - PropJoe - 05-09-2015 (05-09-2015, 16:02)Crov napisał(a): Sek w tym, że nie ma ku temu potrzeby. Ja rozumiem, o co Ci chodzi, ale pójście do sąsiadów nie dodałoby NICZEGO. To po prostu oszczędność informacji. (...) Ja bym to załatwił linijka tekstu, którą wypowiedzieliby panowie po powrocie wyprawy do drugiego domu, coś w stylu "Sprawdzilismy też inne domy, nikogo w nich nie ma." i tyle. No i być może dla mnie też taka linijka albo dwie by załatwiły sprawę. Ja nie wymagam całego wątku w filmie, w którym bohaterowie sprawdzaliby puste domy sąsiadów. Po prostu naturalną reakcją wydaje mi się szukanie pomocy najpierw bliżej, potem coraz dalej. A oni niemal od razu dali się scenarzyście "wtłoczyć" w grę pt. chodzimy tylko tam. Cytat:Nie, bo bohaterów przenosi do świata obok, a nie daleko, do diametralnie różniącego się. Wiec nie bedzie tak, ze np. zamiast jednego spokojnego bohatera, przyjdzie jego wersja, która jest furiatem na krawędzi. Ale nie potrzeba przecież jakichś ogromnych różnic. Wystarczy niewielka różnorodność w decyzjach. Bo w którymś domu akurat laska nie spała i wyperswadowała swoje zdanie. Czego przecież masz przykład pod koniec, kiedy Em chodzi po różnych domach. A jednak przez sporą część filmu każą nam wierzyć, że pomimo losowego wymieszania wszyscy bohaterowie działają według schematu ustalonego na początku. Cytat:"Tak naprawdę" to IMO wyjątkowo nie pasujące określenie do filmu, który opiera się w duzej mierze na tajemnicy i domniemaniach, a nie na twardej nauce wyłożonej przez specjaliste. Wszelkie zasady, jakie pojawiaja się w filmie są tylko gdybaniem laików (czyli de facto są tylko wskazówkami od scenarzysty, żebyśmy mieli zarysowaną tajemnicę). No to może problemem jest to, że z jednej strony bohaterowi to laicy a z drugiej wymądrzają się i narzucają sobie te zasady, bo przeczytali coś na wikipedii. Jak tajemnica to do końca. Żadnej wikipedii, żadnego brata fizyka, który zupełnym przypadkiem zostawił notatki o tym! Naprawdę nie widzę powodu, dla którego mieliby się aż tak bać kontaktu sami ze sobą. Szczerze, zauważasz swojego klona i nie próbujesz z nim nawiązać kontaktu zakładając, że najbardziej prawdopodobną wersją jest to, że to jakiś żart?! Tylko dlatego, że znajoma przeczytała coś na wikipedii. Nie, uciekamy, bo decoherence, o której jeszcze godzinę temu nie mieliśmy pojęcia, ale wspólnymi siłami połączyliśmy fakty i już wiemy. (...że jesteśmy w filmie sci-fi;)) Cytat:Mierzwiak juz potwierdzil, ze dostala mieszanke. Ale jako ciekawostke dodam, ze ostatnio sluchalem wywiadu z Chrisem McQuarrie, ktory opowiadal, ze zawsze, gdy sie potwornie stresuje to zaczyna zasypiac. :) Nota bene, o ile pamietam ona poszla spac nim sie dowiedziala, co jest w drugim domu (tylko skrzynka). Jeśli poszła spać wcześniej to trochę odpuszczam. Chociaż nadal uważam, że to śmieszny sposób na umożliwienie bohaterom zorientowania się, że tamci są na innym etapie. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Gal Anonim - 05-09-2015 (05-09-2015, 20:42)PropJoe napisał(a): Po prostu naturalną reakcją wydaje mi się szukanie pomocy najpierw bliżej, potem coraz dalej. A oni niemal od razu dali się scenarzyście "wtłoczyć" w grę pt. chodzimy tylko tam.Oni poszli w stronę domu, w którym widać było, że ktoś jest. Nie widzę niczego dziwnego w tym, ze bohaterowie idą najpierw do sąsiadów, którzy są w domu, a nie do sąsiadów, których w domu nie ma. ;) Cytat:Jest różnorodność w decyzjach. Chocby to, ze w jednym Brendon tylko planuje zaatakowac drugi dom, a w innym swiecie to robi. Bohaterowie dzialaja wedlug schematu ustalonego na poczatku, bo wszystko dzieje sie od kolacji, a wszedzie to ci sami bohaterowie, wiec maja podobne pomysly i podobne podejście. Nie wiem za bardzo czego więcej oczekujesz.Cytat:Nie, bo bohaterów przenosi do świata obok, a nie daleko, do diametralnie różniącego się. Wiec nie bedzie tak, ze np. zamiast jednego spokojnego bohatera, przyjdzie jego wersja, która jest furiatem na krawędzi. Cytat:No to może problemem jest to, że z jednej strony bohaterowi to laicy a z drugiej wymądrzają się i narzucają sobie te zasady, bo przeczytali coś na wikipedii. Jak tajemnica to do końca. Żadnej wikipedii, żadnego brata fizyka, który zupełnym przypadkiem zostawił notatki o tym! Naprawdę nie widzę powodu, dla którego mieliby się aż tak bać kontaktu sami ze sobą. Szczerze, zauważasz swojego klona i nie próbujesz z nim nawiązać kontaktu zakładając, że najbardziej prawdopodobną wersją jest to, że to jakiś żart?! Tylko dlatego, że znajoma przeczytała coś na wikipedii. Nie, uciekamy, bo decoherence, o której jeszcze godzinę temu nie mieliśmy pojęcia, ale wspólnymi siłami połączyliśmy fakty i już wiemy. (...że jesteśmy w filmie sci-fi;))To dość absurdalny zarzut, zważywszy na fakt, że każdy z nas, gdyby znalazł się w takiej sytuacji zacząłby teoretyzować nawet nie mając brata fizyka. A film, by historia miala wartość, musi miec pewne zasady. Także nie potrafie kompletnie odebrać tej uwagi jako poważnej, bo brzmi to jakbyś żartował. ;) Bohaterowie reagują strachem, bo cała czwórka widzi identyczną czwórkę, po dość niepokojącym odkryciu, że ktoś im porobił zdjęcia, których nigdy wcześniej nie widzieli. Wszystko spowija ciemność, sprzęt siada, nie ma komunikacji, ich sobowtóry mają skrzynke z ich zdjęciami, więc jest to dziwna sytuacja. Nie widzę niczego niesamowitego w tym, że bohaterowie są przerażeni zajściem i nie idą dyskutować z czterema IDENTYCZNYMI osobnikami na temat tego, co się dzieje. To nie jest sytuacja x dni po zajsciu tylko pierwsze godziny. Calkowicie naturalna wydaje mi się chęć pozostania w grupie, w której ma się poczucie bezpieczeństwa i przeczekanie aż dziwny sen się skończy. (Nota bene, w filmie jest powiedziane, ze Internet nie działa.) Cytat:Jeśli poszła spać wcześniej to trochę odpuszczam. Chociaż nadal uważam, że to śmieszny sposób na umożliwienie bohaterom zorientowania się, że tamci są na innym etapie.Ja uwazam, ze to zwyczajne czepialstwo z twojej strony, ale moze widzisz coś inherentnie śmiesznego w zasypianiu, czy coś. ;) RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - PropJoe - 06-09-2015 (05-09-2015, 21:23)Crov napisał(a):Nie, poszli w stronę domu, gdzie było światło a nie, gdzie byli ludzie. Oczywistym było, że sąsiedzi mogą być w domu, ale tak jak oni nie mają prądu. A oni chyba szukali działającego telefonu.(05-09-2015, 20:42)PropJoe napisał(a): Po prostu naturalną reakcją wydaje mi się szukanie pomocy najpierw bliżej, potem coraz dalej. A oni niemal od razu dali się scenarzyście "wtłoczyć" w grę pt. chodzimy tylko tam.Oni poszli w stronę domu, w którym widać było, że ktoś jest. Nie widzę niczego dziwnego w tym, ze bohaterowie idą najpierw do sąsiadów, którzy są w domu, a nie do sąsiadów, których w domu nie ma. ;) Cytat:Jest różnorodność w decyzjach. Chocby to, ze w jednym Brendon tylko planuje zaatakowac drugi dom, a w innym swiecie to robi. Bohaterowie dzialaja wedlug schematu ustalonego na poczatku, bo wszystko dzieje sie od kolacji, a wszedzie to ci sami bohaterowie, wiec maja podobne pomysly i podobne podejście. Nie wiem za bardzo czego więcej oczekujesz.No właśnie, jest różnorodność, ale jednak jakimś cudem nie ujawnia się ona w sposób pozwalający zidentyfikować lub ujawnić się "klonom" dużo szybciej i dużo łatwiej. No bo zakładasz, że to wszędzie ci sami wystraszeni bohaterowie. Ok, ale jednak wymieszali się dosyć szybko (lub na samym początku są już wymieszani). No, więc jak to jest? Jak się wymieszali skoro wszyscy mają takie samo podejście. Jednak któreś wersje musiały się odważyć. A skoro się odważyły to dlaczego się nie ujawniają? Cytat:To dość absurdalny zarzut, zważywszy na fakt, że każdy z nas, gdyby znalazł się w takiej sytuacji zacząłby teoretyzować nawet nie mając brata fizyka. A film, by historia miala wartość, musi miec pewne zasady. Także nie potrafie kompletnie odebrać tej uwagi jako poważnej, bo brzmi to jakbyś żartował. ;)Można się zastanawiać i próbować teoretyzować, ale sposób w jaki to przedstawiono wydał mi się mało realistyczny. Kompletni laicy w obliczu takiej sytuacji opierają swoje działania na szczątkowej teorii (która nawet dla eksperta fizyka jest tylko teoretycznym rozważaniem) poskładanej z relacji z wikipedii i dwóch zdań brata. I wydaje im się to niemal oczywiste, że mają do czynienia z równoległymi światami a nie jakimś maga-żartem (choćby czymś, w stylu). Może oceniam przez pryzmat swojej ignorancji jeśli chodzi o fizykę, ale ja bym chyba działał dużo mniej naukowo. Najpierw z dużo większą podejrzliwością (ten moment, jak podejrzewają, że to halucynacje po drugach był spoko) a potem to już z narastającą paniką i chaotycznie. Cytat:Nie widzę niczego niesamowitego w tym, że bohaterowie są przerażeni zajściem i nie idą dyskutować z czterema IDENTYCZNYMI osobnikami na temat tego, co się dzieje. To nie jest sytuacja x dni po zajsciu tylko pierwsze godziny. Calkowicie naturalna wydaje mi się chęć pozostania w grupie, w której ma się poczucie bezpieczeństwa i przeczekanie aż dziwny sen się skończy.Masz rację, ale nadal trzymanie się razem nie wyklucza, moim zdaniem, najbardziej naturalnej reakcji, czyli doszukiwania się jakiegoś żartu. Dlaczego trzymając się razem nie mogli skonfrontować się z klonami? Serio chcesz mi powiedzieć, że w tej samej sytuacji byłbyś w stanie dużo łatwiej uwierzyć w światy równoległe niż żart. Cytat:(Nota bene, w filmie jest powiedziane, ze Internet nie działa.)Co napisałem w pierwszym poście. Cytat:Ja uwazam, ze to zwyczajne czepialstwo z twojej strony, ale moze widzisz coś inherentnie śmiesznego w zasypianiu, czy coś. ;)W zasypianiu w takiej sytuacji owszem widzę coś śmiesznego. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Gal Anonim - 06-09-2015 (06-09-2015, 11:58)PropJoe napisał(a): Nie, poszli w stronę domu, gdzie było światło a nie, gdzie byli ludzie. Oczywistym było, że sąsiedzi mogą być w domu, ale tak, jak oni nie mają prądu. A oni chyba szukali działającego telefonu.No i pięknie. Tym bardziej nie widze powodu do narzekania. Cytat:No właśnie, jest różnorodność, ale jednak jakimś cudem nie ujawnia się ona w sposób pozwalający zidentyfikować lub ujawnić się "klonom" dużo szybciej i dużo łatwiej. No bo zakładasz, że to wszędzie ci sami wystraszeni bohaterowie. Ok, ale jednak wymieszali się dosyć szybko (lub na samym początku są już wymieszani). No, więc jak to jest? Jak się wymieszali skoro wszyscy mają takie samo podejście. Jednak któreś wersje musiały się odważyć. A skoro się odważyły to dlaczego się nie ujawniają?Pierwsze sobowtóry wymieszały się, bo przypadkiem trafili nie do swojego domu, o ile mnie pamięć nie myli. A różnorodność jest taka, że zmieniają się detale, które generalnie latwo wytlumaczyc albo przypisac stresowi. Odnosze wrażenie, że Twoim zarzutem jest, że nie ma diametralnych różnic między postaciami z różnych wymiarów, podczas gdy przypadek opisany w filmie kompletnie na to nie pozwala. Wszyscy mają takie same podejście, ponieważ są tymi samymi postaciami. Moze jakies wersje zrobiły coś turbo-drastycznego, ale nie w rzeczywistości, którą oglądamy. Cytat:Można się zastanawiać i próbować teoretyzować, ale sposób w jaki to przedstawiono wydał mi się mało realistyczny. Kompletni laicy w obliczu takiej sytuacji opierają swoje działania na szczątkowej teorii (która nawet dla eksperta fizyka jest tylko teoretycznym rozważaniem) poskładanej z relacji z wikipedii i dwóch zdań brata.Przede wszystkim "kot Schroedingera" jest teorią-żartem, z którą potem ludzie odlecieli i powstały mega teorie. :P Niemniej jest prosta do wytlumaczenia i wielu ludzi ją kojarzy. Nie widze niczego nierealistycznego nawet w tym, ze jedna z aż ośmiu różnych postaci może coś wiedzieć na ten temat. Jakby jedna z postaci była fizykiem kwantowym to by Cię to bolało mniej czy bardziej? ;) Cytat:I wydaje im się to niemal oczywiste, że mają do czynienia z równoległymi światami a nie jakimś maga-żartem (choćby czymś, wNo to ty byś działał. I też byłoby to realistyczne. Zakładanie, że tylko jeden rodzaj reakcji jest słuszny, bo "ja zrobiłbym tak i tak", jest błędem w przypadku ludzi, którzy są dość skomplikowanym mechanizmem. ;) Moze w innej rzeczywistości bohaterowie od razu zaczeliby się rzucać sobowtórom do gardeł, może w innej zamkneliby sie w pokoju i zaczeli płakać. Możliwości jest wiele, ale my ogladamy ten świat, w którym możliwości sa takie, jak przedstawiono w filmie. I nie są one na pewno nierealistyczne. Cytat:Masz rację, ale nadal trzymanie się razem nie wyklucza, moim zdaniem, najbardziej naturalnej reakcji, czyli doszukiwania się jakiegoś żartu. Dlaczego trzymając się razem nie mogli skonfrontować się z klonami? Serio chcesz mi powiedzieć, że w tej samej sytuacji byłbyś w stanie dużo łatwiej uwierzyć w światy równoległe niż żart.Bo, zeby skonfrontowac sie z sobowtórami musieliby opuścić bezpieczne miejsce, czyli dom i pójść w ciemność, czego wyraźnie nie chcieli robić, bo się bali. Jak pisałem - dla mnie najbardziej naturalną reakcją jest chęc pozostania w strefie komfortu: w grupie, w domu. Nie ma nawet powodu, by musieli się konfrontować z sobowtórami. Najrozsądniejszą reakcją jest pozostanie w domu i przeczekanie tego. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - PropJoe - 06-09-2015 (06-09-2015, 12:27)Crov napisał(a):Ok, to już nie narzekam na to. Po prostu nie widzę powodu, dla którego, po odkryciu, że z tamtym domem jest coś nie tak nie szukali pomocy w domach, w których ciemno, ale mogą być ludzie, którzy pomogą coś wyjaśnić, może im działają telefony mimo ciemności, może gdzieś obok mieszka światowej sławy fizyk.;)(06-09-2015, 11:58)PropJoe napisał(a): Nie, poszli w stronę domu, gdzie było światło a nie, gdzie byli ludzie. Oczywistym było, że sąsiedzi mogą być w domu, ale tak, jak oni nie mają prądu. A oni chyba szukali działającego telefonu.No i pięknie. Tym bardziej nie widze powodu do narzekania. Cytat:Pierwsze sobowtóry wymieszały się, bo przypadkiem trafili nie do swojego domu, o ile mnie pamięć nie myli.Co znaczy "przypadkiem"? Cytat:A różnorodność jest taka, że zmieniają się detale, które generalnie latwo wytlumaczyc albo przypisac stresowi. Odnosze wrażenie, że Twoim zarzutem jest, że nie ma diametralnych różnic między postaciami z różnych wymiarów, podczas gdy przypadek opisany w filmie kompletnie na to nie pozwala.Nie, nie oczekuję jakichś diametralnych różnic. Dziwi mnie, że żadna z wersji się po prostu nie ujawniła, wcześniej nie wydało się, że są wymieszani. Dopiero ktoś musiał zapytać "A właściwie to co było w waszej skrzynce?". Mimo takiego samego podejścia, nawet nasi bohaterowie decydują się iść do drugiego domu, więc nie jest tak, że wszyscy się boją, siedzą w domu i trzymają razem. Ale mniejsza o to. Sam coraz słabiej pamiętam fabułę, więc może już wypisuję głupoty a drążenie w ten sposób takiego filmu nie ma prawa zaprowadzić nas do jakiejś konkluzji. Jestem w stanie przyjąć, choć niechętnie, że przy nieskończonej liczbie światów, my oglądamy akurat ten, w którym akurat tak się ułożyło. Cytat:Przede wszystkim "kot Schroedingera" jest teorią-żartem, z którą potem ludzie odlecieli i powstały mega teorie. :P Niemniej jest prosta do wytlumaczenia i wielu ludzi ją kojarzy. Nie widze niczego nierealistycznego nawet w tym, ze jedna z aż ośmiu różnych postaci może coś wiedzieć na ten temat. Jakby jedna z postaci była fizykiem kwantowym to by Cię to bolało mniej czy bardziej? ;)Odrobinę, ale serio tylko odrobinę mniej. Bo nie jest moim problemem to, że oni cokolwiek wiedzą na ten temat. Skąd ten pomysł? Moim problemem, i to jest mój główny zarzut i chyba jedyny, którego będę się kurczowo trzymał, jest to, że oni za łatwo godzą się z faktem, że właśnie przenikają do RÓWNOLEGŁYCH ŚWIATÓW. No kurwa. Nawet fizyk kwantowy nie powinien do tego przechodzić z taką łatwością. Powtórzę moje pytanie. Uwierzyłbyś w światy równoległe, bo kometa i wikipedia, czy doszukiwał się jakiejś ustawki? Cytat:No to ty byś działał. I też byłoby to realistyczne. Zakładanie, że tylko jeden rodzaj reakcji jest słuszny, bo "ja zrobiłbym tak i tak", jest błędem w przypadku ludzi, którzy są dość skomplikowanym mechanizmem. ;) Moze w innej rzeczywistości bohaterowie od razu zaczeliby się rzucać sobowtórom do gardeł, może w innej zamkneliby sie w pokoju i zaczeli płakać. Możliwości jest wiele, ale my ogladamy ten świat, w którym możliwości sa takie, jak przedstawiono w filmie. I nie są one na pewno nierealistyczne.Dla mnie działanie inne niż wykluczenie żartu jest nierealistyczne. Ewentualnie tutaj zostało "tylko" słabo rozpisane i zagrane. Nie chodzi o mój jedyny słuszny rodzaj działania. Ja już aż tak bardzo (bo trochę mnie przekonałeś a trochę z opóźnieniem skumałem, że takie analizowanie filmu z nieskończoną liczbą światów nie ma sensu) nie czepiam się tego co robią po tym, jak ustalają co się dzieje. Tylko tego, że to ustalają tak łatwo, tak szybko... Cytat:Bo, zeby skonfrontowac sie z sobowtórami musieliby opuścić bezpieczne miejsce, czyli dom i pójść w ciemność, czego wyraźnie nie chcieli robić, bo się bali. Jak pisałem - dla mnie najbardziej naturalną reakcją jest chęc pozostania w strefie komfortu: w grupie, w domu. Nie ma nawet powodu, by musieli się konfrontować z sobowtórami. Najrozsądniejszą reakcją jest pozostanie w domu i przeczekanie tego.No, ale przecież jednak opuszczali dom, rozdzielali się czyli nie jest tak, że siedzą i czekają. No i przeczekanie czego? Przeczekać to można nawałnice, upał, cokolwiek wytłumaczalnego. Ale równoległe światy. Bo coś tam czytałam? O to właśnie chodzi. Co byś zrobił na ich miejscu? RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Gal Anonim - 06-09-2015 (06-09-2015, 13:21)PropJoe napisał(a):To znaczy, że tego nie planowali. Dwaj goście, którzy wrócili, o ile dobrze pamietam, wrócili do nieswojego domu przypadkiem. Juz nie pamietam teraz dokladnie, ale albo trafili tam przypadkiem myśląc, że to ich dom, albo trafili tam, zeby sprawdzić co i jak w drugim domu. Ale chyba to pierwsze.Cytat:Pierwsze sobowtóry wymieszały się, bo przypadkiem trafili nie do swojego domu, o ile mnie pamięć nie myli.Co znaczy "przypadkiem"? Cytat:Moim problemem, i to jest mój główny zarzut i chyba jedyny, którego będę się kurczowo trzymał, jest to, że oni za łatwo godzą się z faktem, że właśnie przenikają do RÓWNOLEGŁYCH ŚWIATÓW. No do kroćset fur beczek!. Nawet fizyk kwantowy nie powinien do tego przechodzić z taką łatwością. Powtórzę moje pytanie. Uwierzyłbyś w światy równoległe, bo kometa i wikipedia, czy doszukiwał się jakiejś ustawki?Ale oni o tym mowia, jako wytlumaczeniu, a nie jakby to było z pewnością to i nie ma innego wyjscia. Przecież bohaterowie po prostu potrzebuja czegos do zrozumienia, a dzieją się dziwne rzeczy. Podejrzewam, ze jakbys ich przepytal to nie odpowiedzieliby Ci z pewnością: "tak, to inne wymiary." Po prostu sobie to tlumacza, a wraz z rozwojem wydarzeń widzą, że to coraz bardziej pasuje, choć na końcu i tak chyba tylko Em ostatecznie się tym zajmuje, a resztę już to mniej obchodzi. Cytat:No, ale przecież jednak opuszczali dom, rozdzielali się czyli nie jest tak, że siedzą i czekają. No i przeczekanie czego? Przeczekać to można nawałnice, upał, cokolwiek wytłumaczalnego. Ale równoległe światy. Bo coś tam czytałam? O to właśnie chodzi.Przeczekać do rana, aż będzie widno i można będzie łatwo znaleźć ewentualna pomoc (jezeli dalej bedzie potrzebna). A opuszczali dom w poszukiwaniu pomocy bodajże raz - najpierw dwaj ziomkowie, potem razem wyszla czworka i zobaczyli sobowtory, a dalej wychodzili juz tylko przed dom, o ile dobrze pamietam. Cytat:Co byś zrobił na ich miejscu?Pewnie bym przeczekał do rana w grupie znajomych. RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - PropJoe - 07-09-2015 Odpisywalem wczoraj i padł mi laptop. Przypadek? Aż wyjrzałem przez okno. Sorry, będzie bez cytowania, kolejno na Twoje odpowiedzi. 1. Myślałem, że tam wszystko jest przypadkowe tzn. nikt nie może wrócić tam, gdzie chce. Ruletka, nie? 2. Wiem, że oni nie są na 100% pewni co się dzieje, ale bardzo szybko przyjmują wytłumaczenie z decoherence i jemu podporzadkowuja swoje działania i obserwacje - nie nawiazujemy kontaktu, oznaczamy dom, u nich nie spałaś, więc oni są krok przed nami (!). No come on, jakbyś ignorował to co piszę. Co by odpowiedzieli przepytani? Że to żart albo zbiorowe zwidy? Nie, oni na podstawie wiki od prawie samego poczatku działają tak, żeby nie "namieszać w coherence". Bo brat fizyk powiedział, żeby dzwonić, jak coś dziwnego będzie się działo?! Nie kupuję tego i już. 3. Nieważne, że wychodzili tylko dwa razy. Nawet raz świadczy o tym, że te postaci, nieważne w której wersji były gotowe do konfrontacji... Ale nieważne, bo ten aspekt chyba odpusciłem - nieskończona ilość światów itd. Spoko. 4. Serio?! Nie ciekawiłoby cię, kim jest twój sobowtór? RE: COHERENCE (sci-fi o ludziach jedzących kolacje) - Gal Anonim - 07-09-2015 Ad. 1 - zgadza się. Ad. 2 - nie chca nawiazywac kontaktu, bo sie boja. Bohaterowie teoretyzują i działają wg teorii, bo potrzebują jakiegoś planu działania. Tak, jak powiedziałem: gdybyś ich zapytał to pewnie nie byliby Ci w stanie wytlumaczyc, co dokladnie się stało ich zdaniem, ani że taka i taka teoria byla na pewno prawdziwa. Jakby ktoś powiedział, że sobowtóry to wampiry i bohaterowie zobaczyliby, że próbując pić ich krew i działa na nie krucyfiks to pewnie byliby gotowi nasmarować się czosnkiem, bo nic im nie szkodzi spróbować. To nie jest tak, ze musieli robić cos naprawde ważnego czy nie pasujacego do nich, by podporządkowac dzialania do tej teorii - nie chca nikogo zabijać, podpalać, nawet okradąc. Ot, podporządkowanie dzialań tej teorii to przede wszystkim właśnie... przeczekanie w grupie. Ad. 3 - jak to nieważne? Pierwszy raz wychodzą, bo nie wiedzą, co się dzieje. Drugi raz wychodza razem i napotykaja po raz pierwszy sobowtóry. (A potem chyba jeszcze wychodzą razem, bo ktoś robi hałas i wychodzą to sprawdzić, o ile pamietam.) Ad. 4 - pytales, co bym zrobił, a nie czy by mnie ciekawiło. ;) Podejrzewam, że uznalbym to za zwidy ze strachu i w ciemności i czekał z resztą w domu. Ale gdyby to się nie kończyło, a pojawiałyby się kolejne dziwne rzeczy pasujące do dziwnych teorii to pewnie bylbym w stanie w to uwierzyć. |