Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Out For Justice (reż. John Flynn) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Out For Justice (reż. John Flynn) (/Thread-Out-For-Justice-re%C5%BC-John-Flynn--421)

Strony: 1 2 3


- Hitch - 22-02-2009

Sam sobie na to zasluzyl. Ale czterech pierwszych jego filmow bede bronil, bo to sa naprawde bardzo dobre obrazy. W Hard to Kill moze tylko bad guye sa jacys tacy bezpluciowi i same walki jakies takie niewiadomo jakie, ale obraz jako calosc to hardkorowa sensacja.

Crov, nie unos sie. Wyjezdzasz mi tu, ze bad guye stoja i sie patrza, jak gdybys nigdy filmu w zyciu zadnego nie ogladal :)
Musi byc pewna umownosc. Prawdziwa walka trwa 2-5 sekund. Rozciagnij to na caly film. W najlepszym wypadku wychodzi Out for Justice lub Pocalunek Smoka. Mozna eksperymentowac jak w Taken czy Bornach, ale co fajnego jest w tym, czego nie widac?


- Gal Anonim - 22-02-2009

Mental napisał(a):
Hitch napisał(a):Co nie zmienia faktu, ze jest krecony na powaznie i nie wychodzi na tym jak pomylka.

jasne, że nie wychodzi. filmy seagala sa na ogol jebane, bo gra w nich seagal. a to niesprawiedliwe.
W sumie coś w tym jest. Gdyby Michael Chiklis grał tu główną rolę to może walki nie wyglądałby jak brutalny film instruktażowy.

Hitch napisał(a):Crov, nie unos sie. Wyjezdzasz mi tu, ze bad guye stoja i sie patrza, jak gdybys nigdy filmu w zyciu zadnego nie ogladal :)
Nie jestem znawcą kina kopanego, ale cięzko mi uwierzyć, że wszędzie wyglądają jak pokaz baletowy. Jeśli tak to w sumie szkoda.

Cytat:Musi byc pewna umownosc. Prawdziwa walka trwa 2-5 sekund. Rozciagnij to na caly film. W najlepszym wypadku wychodzi Out for Justice lub Pocalunek Smoka. Mozna eksperymentowac jak w Taken czy Bornach, ale co fajnego jest w tym, czego nie widac?
W takim Casino Royale całkiem sporo widać. Tu walka wygląda po prostu nierealistycznie - teatralnie. Kiedy ktoś sieka tasakiem moich kumpli to albo próbuję pomóc albo spieprzam, a nie czekam aż zwolni się dla mnie miejsce w kolejce. :) Po prostu niepoważnie wygląda coś takiego w podobno poważnym filmie sensacyjnym.


- Hitch - 22-02-2009

Siedze w sztukach walki nie od wczoraj i uwierz mi, to sa naprawde fajnie nakrecone sceny. Chcesz realizmu? Spoko, Seagal wchodzi do baru, rzuca sie na niego 5 kolesi, wszyscy go zaslaniaja, z czego zaraz 4 lezy na ziemi i sami nie wiedza czemu. Piatemu lamie noge w kolanie (ledwo widzialna czynnosc) i wbija nos do glowy (prosty ruch reka). Nawet nie zdazy upasc jak Seagal zaczyna dobijac tych lezacych. Po calym zamieszaniu typowy bystander mowi sobie pod nosem "oooo, jasne, takie kity sobie mozecie wciskac".

W filmie masz okazje do pokazania wszystkiego dokladnie. Ja poszedlbym ta sama droga. Lepsze to niz udawanie czegos montażem i przyspieszaniem tasmy.

Az przypomnial mi sie ragment monologu z poczatku Nico, gdzie Seagal mowi, ze zobaczyl MAGICZNE sztuczki. Tak to wyglada naprawde. Jakby ludzie sami sie przewracalali. Tyle ze na pokazach dla publiki nie konczy sie walki wdeptaniem nosa lezacego przeciwnika, jaj czy nerek.


- Mental - 22-02-2009

poza tym to, o czym pisze hitch, jest zjawiskiem dla kina typowym z artystyczno-dramaturgicznego punktu widzenia: rozciąganie w czasie czynności, która normalnie trwa krócej niż mrugniecie okiem. takie rzeczy dzieją się na każdym etapie produkcji. narzekać na nie to trochę tak jak narzekać na samą istotę montażu, który sprowadza się do manipulacji czasem i przestrzenią. kit z tym, że brakuje w tym realizmu walki ulicznej. jest za to realizm filmowy. przypominam, że scena strzelaniny w heat - z perspektywy filmowej będąca uosobieniem perfekcji - w realnym życiu potoczyłaby się zupełnie inaczej juz choćby z tego prostego powodu, że samo ukrywanie się za samochodami to bujda na resorach. kule wchodzą w karoserie jak w masło (świetnie to zostało pokazane w harsh times, gdzie naboje - zanim dosięgnęły ciała bale'a - najpierw przebiły kolejno: bagażnik, tylne siedzenie i fotel pasażera; oczywiście pomijam bullet time - chodzi o sam fakt).


- Hitch - 22-02-2009

strzelanina z Heat skonczylaby sie w momencie wkroczenia jednostki SWAT, co poskutkowałoby sromotna kleska ekipy de Niro jeszcze pod bankiem :)


- Gal Anonim - 22-02-2009

Hitch napisał(a):Siedze w sztukach walki nie od wczoraj i uwierz mi, to sa naprawde fajnie nakrecone sceny.
Wierze ci, że Seagal zna się na rzeczy. Ale oczywiście - musi być jakaś umowność. Nie mówię, że ma być hiper-realizm, o którym opowiadasz, tylko coś, co nie wygląda jak balet sztuk walki robiony dla kamery. Jakaś wypadkowa tych dwóch rzeczy. Przecież możliwości techniczne, żeby nakręcić realistycznie wyglądającą i brutalną scenę walki są, więc w czym problem? I tak jak mówie - może patrzenie na sceny, gdy sensei napiernicza się z kimś do kamery jest przyjemne, ale w kontekście filmu są niepoważne i śmieszne.

Cytat:przypominam, że scena strzelaniny w heat - z perspektywy filmowej będąca uosobieniem perfekcji - w realnym życiu potoczyłaby się zupełnie inaczej juz choćby z tego prostego powodu, że samo ukrywanie się za samochodami to bujda na resorach. kule wchodzą w karoserie jak w masło
I okej, może dla ciebie to to samo. Mnie mniej drażnią kule, które mają większą trudność w pokonaniu karoserii, aniżeli bandyci zachowujący się jak przeciwnicy z gry komputerowej.


- Mental - 22-02-2009

Cytat:patrzenie na sceny, gdy sensei napiernicza się z kimś do kamery jest przyjemne, ale w kontekście filmu są niepoważne i śmieszne.

e tam śmieszne. sa tak samo poważne jak brak oddziału SWAT, o którym wspomina hitch. strzelanina z gorączki naprawdę nie odbiega daleko od tego, co pokazuje seagal w out for justice. tym różni się realizm filmowy od życiowego. w życiu nie byłoby takiej strzelaniny, podobnie jak nie byłoby takich walk.


- Gal Anonim - 22-02-2009

Strzelanina w Heat i zachowanie ludzi wygląda realistycznie. W Out for justice brutalność wygląda realistycznie, chwyty też. Sama walka nie bałdzo - wygląda właśnie jak instruktażowy pokaz.


- Hitch - 22-02-2009

Alez one nie sa niepowazne ani smieszne. W kontekscie filmu spelniaja swoja role w 100%. Nie masz tu zadnych ukladow formalnych, poezyjnych ruchow, ani tanca. Seagal wykonuje tylko najpotrzebniejsze ruchy, bez pajacowania. Oczywiscie, bandziory czekaja na swoja kolej i razi to mocno, ale kiedy chcesz nakrecic scene inaczej, musisz zburzyc cala harmonie i zaczac od nowa. A efekt nie bedzie ani zadowalajacy wizualnie, ani dramaturgicznie.
Kazdy chcialby ultrarealizmu, Seagal napewno tez, ale kiedy przychodzi do krecenia filmu, na rzecz pokazania tego, co masz do pokazania musisz isc na wiele ustepstw. Wez na warsztat scene zabojstwa Bobby'ego. Calosc trwala by z 10 sekund, a tu on sie przewraca dobre 30 :)


- Gal Anonim - 22-02-2009

Hitch napisał(a):Alez one nie sa niepowazne ani smieszne.
No własnie opisałem tobie, jak dla mnie to wygląda w kontekście filmu - tak, jakby w "Heat" strzelały się dwie osoby, podczas gdy reszta czeka aż one skończą..

Przejrzałem pobieżnie YouTube i wniosek jest taki, że Jet Li potrafi w filmie walczyć z kilkoma kolesiami na raz tak, że nie wygląda to kompletnie naiwnie, a Seagal nie. :)

W sumie byłbym ci wdzięczny, Hitch, jakbyś podał jakieś tytuły dobrych, brutalnych filmów kopanych, bo jestem w tym temacie laikiem (choć to offtop, więc jakby co to na PW - dzięki).


- Mental - 22-02-2009

żaden offtop:) hitch, dawaj te tytuły:)


- Azgaroth - 22-02-2009

Mental napisał(a):
Azgaroth napisał(a):Widać było, że pociągnie ich wszystkich na dno, a oni uparcie przy nim stali do końca jest to raczej mało logiczne.

ciekawe, co o tym myślisz teraz, po obejrzeniu the shield?:)

Dwie zupełnie inne sytuację. W Out For Justice masz żołnierzy, którzy pracują dla swojego szefa. To tylko praca, a życie jest ważniejsze, więc jak widzieli co się zaraz stanie powinni opuścić swojego szefa. W The Shield masz grupę przyjaciół i każdy dla każdego zrobi wszystko i będą trzymać się z tego powodu razem do końca. No i najważniejsze w The Shield przeważnie udawało im się wyjść z opresji, w Out For Justice jak Seagal bierze się do roboty śmierć jego wrogów jest pewna ;)


- Mental - 22-02-2009

tak na marginesie: out for justice to jeden z niewielu filmów, w których sensej NIE JEST kuloodporny. w końcówce dostaje kulke w bok:)


- Gal Anonim - 22-02-2009

Obejrzałem Out for Justice w pigułce, do którego link dał Mental wcześniej. Motyw z kopem na samym końcu i - o ile dobrze pamiętam - psem sikającym na skopanego gościa... toż to wprost wyjęte z "Heat" czy "The Shield". ;)


- Azgaroth - 22-02-2009

Mental napisał(a):tak na marginesie: out for justice to jeden z niewielu filmów, w których sensej NIE JEST kuloodporny. w końcówce dostaje kulke w bok:)

I jeden z niewielu w którym nie jest byłym policjantem/komandosem tylko nadal pracuje w zawodzie ;)


- Mental - 22-02-2009

Crov napisał(a):Motyw z kopem na samym końcu i - o ile dobrze pamiętam - psem sikającym na skopanego gościa... toż to wprost wyjęte z "Heat" czy "The Shield". ;)

tu się akurat zgodzę - z dupy motyw.


- Hitch - 23-02-2009

Po odstrzeleniu nogi facetowi, trzeba bylo pokazac, ze Seagal to good guy przeciez :)


RE: Out For Justice (reż. John Flynn) - Joe Chip - 23-08-2011

Jeden z klasycznych Seagalów. Brutalny i bezkompromisowy czyli tak jak powinno się to robić. Kino policyjne w dobrym wydaniu. Nie będę pisać czy jest najlepszym filmem Seagala bo i ten i "Nico" i "Wygrać ze śmiercią" to bardzo równe i rajcujące kawałki sensacyjne. Czy w tym waszym rankingu popularności na lata 90-te znalazło się miejsce na "Out For Justice"? Bo i czemu by nie mógłby być? Pewnie i sam bym dał głos gdybym trochę wcześniej go obejrzał. :)


RE: - OGPUEE - 23-08-2011

(22-02-2009, 22:03)Mental napisał(a): tak na marginesie: out for justice to jeden z niewielu filmów, w których sensej NIE JEST kuloodporny. w końcówce dostaje kulke w bok:)

Nie zapominaj, że w barze jeden z łachmytów podcina czym nogi Seagalowi. W innych scenach pt. "hero daje wpiernicz wszystkim bandziorom i wychodzi bez szwanku" nie do pomyślenia!


RE: Out For Justice (reż. John Flynn) - Snappik - 31-08-2011

Pozwól mi to zrobić po swojemu. Daj mi tylko cywilny wóz i broń.

[Obrazek: out-for-justice.png]

Zajebioza, czasami wyczuć można dłużyzny, ale kiedy przychodzi co do czego OfJ sięga wyżyn kina policyjno-makaroniarskiego :) Świetnie oddane realia Brooklynu, szerząca się prostytucja, handel drugami itd. Forsythe pozamiatał, choć brakuje mu 2-3 dodatkowych dobrych scen bo większość kawioru wypływa z ekranu właśnie na początku filmu. Sensej w top formie, choć zgodzę się, że ostatnia scena z psem to żenada.

8/10