Out For Justice (reż. John Flynn)
#1
[Obrazek: outforjustice.jpg]

muszę utrwalić go w zbiorowej pamięci. naprawdę jest tego wart.

rzecz to bezprecedensowo odważna i brutalna. są tu sceny, które dosłownie miażdżą. do jednej z najbardziej zuchwałych należy ta, w której poirytowany madano (fenomenalny william forsythe - najlepsza rola faceta w karierze) gramoli się z auta, wyciąga przez boczną szybę anonimową kobietę, a następnie bez powodu rozwala jej łeb. rozwala mózg przypadkowemu człowiekowi, bo ten śmiał zajechać mu drogę. zwróćcie uwagę na wyraz twarzy kolesia, który błąka się przy nodze madano (cały w tatuażach, przyboczny szefa) - konsternacja to najłagodniejsze słowo.

dialogi ocierają się tu o kanon twardzielskiego kina sensacyjnego. madano zwraca się do swoich pionków: skurwiel ma umrzeć! chce, żeby zawisnął na tym pierdolonym haku! nawet nie wspomnę o tym, jak seagal przecina maczetą kolano przeciwnika (w nico jest pokrewny motywik, tylko że tam maczeta grzęźnie delikwentowi w barku), a drugiemu przybija tasakiem dłoń do ściany. no ale czym ja się tu podniecam - przecież młodzież wychowana na komiksowych ekranizacjach tudzież komputerowej krwi takie sceny łyka jak witaminę C. mnie osobiście czwarty film senseja autentycznie angażuje. tu chyba idzie o jego bezpośredniość, "zwykłość" w ukazywaniu scen przemocy, ich bezceremonialną zuchwałość. out for justice nie trzeba reklamować jako filmu z kategorią R. to, że ktoś komuś przecina rękę maczetą, to tutaj normalka.

jaka wartość tego filmu? odpowiedź brzmi: wyłącznie historyczno-sentymentalna. pamiątka z innej epoki, gdy łopatologiczna poprawność i hipokryzja nie zatruły jeszcze amerykańskiej sensacji.

[Obrazek: 26richieknifegrab.jpg]
po prostu klasyk

Odpowiedz
#2
obejrzałem po raz nie-wiem-który i powiem jedno: genialny! cholernie brutalny, wulgarny i na maksa niepoprawny. życiowa rola Seagala plus jeden z najbardziej okrutnych i bezwzględnych czarnych charakterów w dziejach kina "strzelano-kopanego". sceny przemocy wywołują miejscami sprzeciw (zabójstwo kobiety na skrzyżowaniu czy zamordowanie Boby'ego Lupo na oczach rodziny). kapitalne otwarcie, w którym Gino spuszcza łomot alfonsowi, katującemu ciężarną dziwkę:

alfons (do Seagala): Wiem, gdzie mieszkasz, skurwielu. Znajdę i zapierdolę twoją rodzinę!

koleś nie wie, z kim tańczy. za moment jego ciało przebije szybę w samochodzie. dwukrotnie:)

produkuje Arnold Kopelson. gość wyłożył swego czasu pieniądze na Siedem i Pluton.

Odpowiedz
#3
Zgadzam sie ale uwazam ze stanowczo za malo jest scen walk. Po lomocie alfonso trzeba strasznie dlugo czekac na wyczyny Seagala. Pod tym wzgledem nieco wyzej stawiam jego poprzednie filmy :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#4
Film jest dobrą sensacją w starym stylu. Najmocniejszą stroną jest Richiego, od razu widać, że facet jest szurnięty i ma gdzieś czy go zaraz nie zabiją. Akcji może nie jest dużo, ale za to jak już Seagal się bije to wygląda to świetnie, a akcja z tasakiem to jedna z lepszych w tym filmie.

Jedyne co mnie irytowało to zachowanie żołnierzy Richiego. Widać było, że pociągnie ich wszystkich na dno, a oni uparcie przy nim stali do końca jest to raczej mało logiczne.

I jeszcze jeden ogromny plus Beastie Boys - "No Sleep Till Brooklyn" 8)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#5
Azgaroth napisał(a):Widać było, że pociągnie ich wszystkich na dno, a oni uparcie przy nim stali do końca jest to raczej mało logiczne.

ciekawe, co o tym myślisz teraz, po obejrzeniu the shield?:)

Odpowiedz
#6
To co mnie w tym filmie uwierało to właśnie walki, które wyraźnie są robione pod kamerę (co mnie zawsze wkurza, apogeum tego to chyba filmowy Blade). Brakuje chaosu i przypadkowości - realizmu. Wyrwane z kontekstu mogą bawić wzrok (jak choćby brutalność w PWZ), ale podczas oglądania filmu jest to niewygodne. Walka u rzeźnika? Seagal rozwala jednego kolesia (fajny motyw z tasakiem), potem drugiego, a trzeci w między czasie stoi i się patrzy, jak mu Seagal torturuje kumpli. A potem ten sam gość (albo koleś od rzeźnika - nie pamiętam już) zostaje ogłuszony przez bohatera dużą kiełbasą. Nie mogę brać na poważnie takiego starcia. Tak samo jak ciężko mi brać na poważnie kogoś, kto rozładowuje broń przed starciem z kilkunastoma kolesiami, którzy chcą go zabić.

No i nie mówiąc już o tym, że z Seagala cienki materiał na twardziela (i aktora zresztą też). One linery, którymi rzuca wypadają niesamowicie sztucznie i śmiesznie.

Może scenariusz jest dobry, ale reżyseria i Seagal są słabe. To film do piwa, nie do porównywania z "The Shield" czy "Heat".

Odpowiedz
#7
jasne, że do choreografii walk można się przyczepić. hitch wie o tym najlepiej i pewnie wtrąci swoje trzy grosze w temacie.

Cytat:Może scenariusz jest dobry, ale reżyseria i Seagal są słabe.

własnie, że scenariusz (fabuła) jest raczej cienki. za to aktorstwo (co by nie mówić, obok nico najlepsza rola seagala) i reżyseria stoją na wysokim poziomie.

Odpowiedz
#8
O proszę, wspomnienia wróciły.

Pierwszy raz widziałem urywek tego filmu jak miałem, bo ja wiem, z siedem lat, może mniej. Ogólnie era VHS. Staruszek postanowił obejrzeć coś dobrego, a jako że był to "film nie dla mnie", to nie mogłem się powstrzymać, żeby nie podejrzeć. I daję słowo, akurat trafiłem na tę pieprzoną scenę z tasakiem. Po tej akcji Seagal jawił mi się jako jakiś chory na głowę twardziel, któremu w żadnym razie nie wolno fikać (bo wydawało mi się, że jak aktor zagrał coś takiego w filmie, to w realu może to powtórzyć).

Film ma swoje mocne momenty. Scena którą przywołał Mental (kropnięcie kobiety) jest mocna i aż zamachnąłem czupryną, kiedy ją zobaczyłem. Po czymś takim szufladka z napisem "psychol" otwiera się sama. Naprawdę doskonała kreacja Forsythe'a, która w żadnym momencie w filmie nie daje chociażby namiastki nadziei, że z Richie'em można na spokojnie pogadać. Troszkę żałowałem, że finał był taki logiczny. Główny badass był bez szans, podobnie jak każdy inny w starciu ze Stephenem, ale tutaj to szczególnie bolało.

Teraz się orientuję, że to w sumie jeden z trzech filmów z Seagalem, na których dobrze się bawiłem. Na pierwszym miejscu Nico (gdzie chyba jedyny raz widziałem krwawiącego Seagala), a dalej... ten, w którym Stephenowi rozwalają rodzinę, on zapada w śpiączkę, budzi się, a później wiadomo co się dzieje.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#9
Cytat:Troszkę żałowałem, że finał był taki logiczny. Główny badass był bez szans, podobnie jak każdy inny w starciu ze Stephenem, ale tutaj to szczególnie bolało.

ważny jest kontekst: cała eka richie'ego była uwalona w trupa i w dodatku na dragach. seagal przyczaił się ze strzelba i po kolei zdejmował niczego nieświadomych oprychów. a ostatnia walka z bossem to dla mnie maraton upokorzenia i tortur dla tego ostatniego. zwłaszcza postawienie kropki nad "i", czyli wbicie korkociągu w czaszkę:)

Odpowiedz
#10
I chodzi mi właśnie o tę końcową walkę. Pal licho przydupasów, dla mnie mógł ich nawet przejechać samochód. Postać Richiego, budowana przez cały film, genialna w swojej bezkompromisowości i braku jakichkolwiek hamulców zasługiwała na lepszy koniec. Jasne, to gnida, ale jako filmowa postać zasługuje na uznanie i równe szanse z Wymiataczem Seagalem. Cholera, toć Richie nawet go nie musnął wąsem, no chyba że akurat dostawał z knykcia w dziąsło. Boli to, oj boli.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#11
finałowa walka seagala z forsythem: z oczywistych względów nie polecam jej osobom, które nie widziały jeszcze filmu oraz dzieciom poniżej 18 roku życia:)



słychać fragment motywu muzycznego, który towarzyszy nam przez cały film. mocna i klimatowa rzecz. fani borne'a będą pewnie zaszokowani, ale tak sie kiedyś kręciło duele.

Odpowiedz
#12
Filmik mojej młodości do tej pory trzyma klasę i realistyczną brutalność. Takich perełek, jak strzał w głowę paniusi za trąbienie czy odstrzał nogi shotgunem to dziś naprawdę rzadkość. Zdecydowanie najlepszy film Segala, na więcej po prostu w jego karierze nie było go stać ,no sorka Krytyczna decyzja była spoko :lol:

[Obrazek: vlcsnap87483.png]
[Obrazek: vlcsnap87061.png]

"HAS ANYBODY SEEN RICHIE ?
I'm gonna keep coming back till someone remembers seeing Richie!"

Odpowiedz
#13
obczajcie to - out for justice w pigułce:



normalnie wzruszyłem się. beastie boys + sensacja przełomu lat 80/90. czysta perfekcja. te samochody, te ryje, te fryzury...

Odpowiedz
#14
3 grosze powiadasz...
Choreografia to nie arcydzielo, ale Seagal popsiuje sie przede wszystkim perfekcyjnym wykonaniem. Na miejscu rezysera sam bym ujal troche realizmu, tylko zeby pokazac ta maszyne do zabijania dokladnie w akcji, tak zeby zaden niuans ani pojedynczy ruch nie umknal widzowi.
Co do bojki w miesnym to ten koles co stal i sie patrzyl, byl przybity do sciany :)
Reszte mozna tlumaczyc tak, ze bali sie podejsc na poczatku patrzac jak kolega lata po podlodze. Nie chce usprawiedliwiac tak ewidentnej wpadki, ale mowie, to co dostajemy w zamian w pelni rekompensuje wszelkie braki.

A Seagal az taki tragiczny tez nie byl. W momencie, jak smieje sie z tekstu dziwki wypadl bardzo naturalnie i wiarygodnie.

Sam film - rewelacja.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#15
Hitch napisał(a):Co do bojki w miesnym to ten koles co stal i sie patrzyl, byl przybity do sciany :)
Yy, nie, nie był. Chyba, że ze strachu przed sensei Seagalem sam się przybił - i to do szyby. :)

(kurcze, ale ten Seagal śmiesznie wygląda :))

Cytat:Nie chce usprawiedliwiac tak ewidentnej wpadki, ale mowie, to co dostajemy w zamian w pelni rekompensuje wszelkie braki.
Jeżeli kogoś bawi tak naiwne podejście do walki. Dla mnie to tak jakby podczas strzelaniny w "Heat" strzelały dwie osoby i kiedy jedna padła to dopiero następna zaczynałaby strzelać. CHOLERNIE irytujące i naiwne. Fajnie, że jest brutalnie, ale co z tego, skoro walka zrobiona jest głupawo?

Cytat:A Seagal az taki tragiczny tez nie byl. W momencie, jak smieje sie z tekstu dziwki wypadl bardzo naturalnie i wiarygodnie.
Kurde, obrabowali go z Oscara! ;)

Cytat:Sam film - rewelacja.
Brutalność i bezkompromisowość super. Sam film - najwyżej średni, do piwa.

Odpowiedz
#16
Zluzuj, Crov. Obejrzyj sobie Iron Mana, tam masz *swoje* walki :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#17
w sumie crov ma racje - czemu niby out for justice miałoby nie być "do piwa"? przecież to nie żaden dokument ani dramat o życiu w postpeerelowskiej wiosze, jeno sensacja z sensejem w roli głównej. tak wiec jak najbardziej film "do piwa"

Odpowiedz
#18
Co nie zmienia faktu, ze jest krecony na powaznie i nie wychodzi na tym jak pomylka. Walki wygladaja jak wygladaja, bo gdyby Seagal mial sie zachowywac jak w realnej sytuacji zagrozenia, nic by nie bylo widac. A tak mamy film instruktazowy :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#19
Kurwa, Hitch. Dla odmiany piszę do ciebie jak do człowieka, a ty odpisujesz jak błyskotliwy inaczej. Nie oglądam "Iron Mana", ani "Indiany Jonesa", ani - fuck knows - "Mumii", żeby zobaczyć poważny film sensacyjny.

Mental napisał(a):w sumie crov ma racje
Oczywiście, że mam. Resztę swojego posta możesz usunąć. ;)

Hitch napisał(a):Co nie zmienia faktu, ze jest krecony na powaznie (...) A tak mamy film instruktazowy :)
No właśnie.

Cytat:gdyby Seagal mial sie zachowywac jak w realnej sytuacji zagrozenia, nic by nie bylo widac.
Poważnie nie ma żadnego filmu z realistycznym przedstawieniem sztuki walki? Nie jestem znawcą tego gatunku, ale szkoda w sumie, jeżeli wszystkie wyglądają podobnie jak te tu.

Odpowiedz
#20
Hitch napisał(a):Co nie zmienia faktu, ze jest krecony na powaznie i nie wychodzi na tym jak pomylka.

jasne, że nie wychodzi. filmy seagala sa na ogol jebane, bo gra w nich seagal. a to niesprawiedliwe.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Excalibur (1980) reż. John Boorman Gieferg 5 1,617 28-04-2026, 21:32
Ostatni post: OGPUEE
  When Trumpets Fade (1998) reż. John Irvin (HBO) Spoilerowo 1 231 10-11-2025, 23:46
Ostatni post: Paszczak
  Oni żyją (1988) reż. John Carpenter Scheckley 7 648 21-08-2025, 15:12
Ostatni post: Scheckley
  Seconds (1966, reż. John Frankenheimer) Derelict Machine 2 788 17-11-2023, 11:59
Ostatni post: Corn
  The Breakfast Club (1985) reż. John Hughes SonnyCrockett 50 14,124 07-06-2023, 11:50
Ostatni post: Gieferg
  Assault On Precinct 13 (1976) reż. John Carpenter wujo444 11 4,671 20-03-2023, 16:55
Ostatni post: shamar
  Triple 9 (2016) reż. John Hillcoat Mental 81 22,550 04-02-2023, 18:41
Ostatni post: Dr Strangelove
  Alone (2020) reż. John Hyams nawrocki 17 4,006 18-09-2022, 20:48
Ostatni post: Debryk
  Being John Malkovich / Być jak John Malkovich Gieferg 4 2,511 21-02-2022, 15:17
Ostatni post: Doppelganger
  Riders of Justice [2020] Snappik 8 2,420 09-01-2022, 04:13
Ostatni post: Pixie



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości