Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: The Covenant (reż. Guy Ritchie) (/Thread-The-Covenant-re%C5%BC-Guy-Ritchie--6530)

Strony: 1 2 3


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - yacajackowski - 30-05-2023

Ciekawe czy dodadzą do Amazon Prime tylko z lektorem tak jak zrobili z Wrath of Man


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - slepy51 - 06-06-2023




RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Paszczak - 23-06-2023

Nadrobiłem. Znakomite kino i chyba rzeczywiście najlepszy Ritchie. Nadzwyczaj sprawna realizacja, poza jazdami w drugim akcie reżyseria jest niemalże przeźroczysta, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Zero efekciarstwa, wszystko nastawione na jak najbardziej klarowne opowiedzenie historii i przejrzystość akcji. Starcie przy składzie broni to mały majstersztyk.
Salim faktycznie znakomity, ale należy też podkreślić wkład Gyllenhaala. Jego narastające wkurwienie podczas prób załatwienia czegokolwiek z wojskową biurokracją czy rozmowa z przełożonym mającym załatwić wizy pokazują za co chłopina trzepie grubą kasę.
Chwilę mi zajęło rozpoznanie Ojczyznosława.
Nie znam gościa, ale odwalił kawał dobrej roboty:



RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - shamar - 25-06-2023

Dobry film ale bez przesady z tymi zachwytami. Taka druga liga kina wojenno-pustynnego. W bardzo podobnych klimatach taki "Lone Survivor" był znacznie lepszy. I do niego czasami wracam. Do tego nie będę.

7/10


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - raven.second - 01-07-2023

Zacne kino, złożone z dwóch skrajnie odmiennych, a jednocześnie łudząco do siebie podobnych części - starcia z talibańskimi bojownikami tu i starcia z urzędniczą machiną tam. Ahmed mistrz, Jake, zwłaszcza napędzany wkurwem, też. W sumie jedyne, do czego się przyczepię, to trochę do
ale poza tym wszystko jest najwyższej klasy.


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Debryk - 02-07-2023

ale hola hola panie Raven. Jak cię to nie obchodzi, jeśli cała akcja prowadzi do dalszych wydarzeń? :(
Z wcześniejszej nieudanej akcji dowiadujemy się o zdrajcy, potem JJ z ekipą robią najazd na fabrykę, która to akcja dosłownie przeradza się w masakrę, a masakra w ucieczkę!


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - raven.second - 02-07-2023

No wiem wiem, po prostu oprócz dwójki głównych bohaterów reszta to statyści, tyle :) w przypadku talibów niekończące się fale identycznych niemalże zbójów skrytych za szmatami na łbach pasują, jako taka siła natury. Żołnierze zlewali się w jedną grupę, szybko ich odstrzelili i tyle. Czepiam się na siłę. Film na 9/10 jest, o.


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Paszczak - 02-07-2023

Raven trochę racji ma, w sumie nawet mogli sobie odpuścić to przedstawianie mięsa armatniego z nazwiska na początku. I tak nie warto ich zapamiętywać.
Tym niemniej cała akcja przy składzie broni jest tak zajebiście zrealizowana, że trudno się czepiać. Oglądałem z ojcem, w tym momencie odwrócił się do mnie i stwierdził "ależ to jest sprawnie wyreżyserowane".


The Covenant (reż. Guy Ritchie) - srebrnik - 17-07-2023

W tym tygodniu film trafi na Prime


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - yacajackowski - 17-07-2023

Elegancko, dobre info, w końcu obejrzę :)


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - yacajackowski - 22-07-2023

Obejrzane. Żadne arcydzieło ale całkiem sprawny film. W życiu bym nie pomyślał, że zrobił to Guy Ritchie.

Akcja w składzie broni 10/10, sama przeprawa przez terytorium wroga jeszcze lepsza. Za to 3 akt już słabiej. Wkurwiony Jake to za mało. Odbicie Ahmeda i rodziny imo trochę na odpierdol, żeby film zakończyć happy endem.


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Pitero - 25-07-2023

Ciekawą karierę ma pan Guy Ritchie.

Karierę zaczął od dwóch rewelacyjnych komedii gangsterskich, po których słusznie przyznano mu nieoficjalne miano najlepszego "ucznia" stylu Quentina Tarantino. Niestety po tych sukcesach zaliczył dwie wpadki. Najpierw nie wyszedł mu ta dziwny film, ni to komedia ni to romans z ówczesną żoną Madonną czyli "Rejs w nieznane". Później przekombinowany i przegadany "Rewolwer". Pamiętam, że ludzie sami zastanawiali się czy sam Ritchie rozumiał ten film. Nie zraził się jednak słabymi recenzjami i nakręcił później udanego "Rock'n'Rolla", film w stylu swoich pierwszych dwóch dzieł, czyli komedię gangsterską w stylu swojego idola Quentina. Film z wieloma bohaterami wypełniony akcją, szybkim tempem i wyrazistymi rolami drugoplanowymi. Od tamtego czasu Ritchie trzyma całkiem równy poziom i dostarcza porządne kino mainstreamowe, jak "Sherlock Holmes" albo 'Kryptonim UNCLE". Ze wszystkich aktorskich adaptacji bajek disneyowskich, jego "Aladyn" chyba najbardziej mi się podobał. Nie był tak odtwórczy w stosunku do oryginału, nadrabiał humorem i miał fantastyczną nową piosenkę "Speechless". Ostatnie filmy Ritchiego to powrót do świetnej formy. "Dżentelmeni", "Wrath of Man" i "Gra fortuny" to kwintesencja jego stylu, widać w nich jak świetnie Ritchie wyrobił się reżysersko. Filmy trzymają w napięciu, mają odpowiednie tempo a bohaterowie nie są papierowi.

I tak dochodzimy do najnowszego dzieła Ritchiego, czyli "Przymierza". Film, który tym w oryginale ma tytuł "Guy Ritchie's The Covenant" co może trochę powiedzieć o samym reżyserze, który jest już pewny swojego nazwiska w branży. Tematyka to trochę nowość dla Ritchiego (misja w Afganistanie). Jednak jest on już na tyle sprawnym rzemieślnikiem, że znowu mu się udało. "Przymierze" to bardzo dobry film akcji ze znakomitymi scenami wojennymi oraz dwiema wyrazistymi głównymi rolami. Tytułowe "przymierze" to właśnie ta więź, która wytwarza się między amerykańskim sierżantem a arabskim tłumaczem. Oboje znakomicie zagrani przez Jake'a Gyllenhaala i Dara Salima. Kibicuje się ich bohaterom do samego końca. Zwłaszcza Gyllenhaal ma jedną świetną scenę w drugiej połowie filmu. Aktorsko ciekawie również było zobaczyć Antony Starra w roli innej niż Homelander. 8/10

Polecam "Przymierze" bo to znakomity i wciągający thriller i mam nadzieję, że Guy Ritchie utrzyma tak dobry poziom w kolejnych filmach. A ostatnio tempo ma szybkie, to już jego drugi film, który wyszedł w tym roku. No cóż, jeśli mają być tak dobre jak ten to nic tylko się cieszyć :)


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Krismeister - 25-07-2023

Niedługo pewnie wyjdzie ten film z Cavillem, a kolejny ma mieć i Cavilla i Gyllenhaala, także ja już mam mokro.


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Craven - 26-07-2023

Film jest OK, kompletnie nie w stylu Ritchiego... ale ostatecznie spyłnął po mnie zupelnie. Gyllenhaal w sumie nie ma wiele do zrobienia ze swoją rolą, większy pokaz daje Dar Salim. Trochę mam wrażenie jakby film nie rozwinął skrzydeł. Akcja z fabryką IED niezła, potem katorga pustyni, po której akcja ratunkowa wydaje się trochę... chyba ten film ma problem ze strukturą. Spoko ale jeszcze kilka dni i pewnie całkiem mi się zatrze w pamięci.


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - łowca - 26-07-2023

scena w kopalni świetna fakt , osobiście mnie boli najbardziej 3 akt .


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - yacajackowski - 26-07-2023

3 akt słabuje fest. Jakby terminy goniły i trzeba było zamknąć film ale mamy Gyllenhaala więc dajmy mu się wkurwić przed kamerą.


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Krismeister - 26-07-2023

Yaca skąd masz moje zdjęcie na kiblu?


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - yacajackowski - 26-07-2023

Nie musisz wszystkiego wiedzieć. Ale zasłony w toalecie do czegoś służą Mordo, nie tylko do ozdoby.


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Derelict Machine - 01-08-2023

W poście są spoilery.

Poprzedni film Richiego, czyli Wrath of Man to było już w zasadzie szorowanie po dnie, w przypadku The Covenant jest tylko ciut lepiej. Po pierwsze film jest po prostu do bólu nudny. Po drugie fabuła jest głupia jak hipotetyczne dzieci Jasia Kapeli, po trzecie brak w nim realizmu. W tym filmie nie ma nic ciekawego, ani zdjęć, ani dialogów, ani muzyki, ani dobrze napisanych postaci. Nawet akcja i strzelaniny są totalnie "meh".

Do połowy filmu jeszcze jako tako chce się to oglądać, ale od momentu uratowania Gyellenhala i jego powrotu do USA robi się totalny zjazd. Prawie pół godziny wstawek, jak to zdesperowany Jake przekomarza się z infolinią, jakieś flashbacki z Afganistanu, wizje po najaraniu się opium... Tragedia i totalny brak wyczucia Ritchiego. Wróćmy jednak na chwilę do pierwszej połowy filmu. Co tu jest takiego fajnego? Ano w zasadzie nic. Jest oddział, którym dowodzi Jake, ale widz ma totalnie wyjebane na ich los, bo Ritchie nawet nie próbuje zarysować i przedstawić nam tych postaci. Ich śmierć zwisała mi totalnie. Ok, to teraz o ich śmierci, czyli o akcji w kopalni. Tutaj właśnie zaczyna się robić głupio. Ja rozumiem, że talibowie są marnymi żołnierzami, ale do cholery, co to miała być za zasadzka? Wychodzą zza wzgórza i w biegu zaczynają pruć na oślep do hummera, który stoi na samym środku drogi. Przecież to nawet największy ćwierćmózg miałby wystarczająco dużo zmysłu taktycznego, żeby podczołgać się pod wzgórze i z przyczajki ich ostrzelać. Zaś dosłownie minutę później ci sami debilni talibowie uwalają perfekcyjnie wymierzonym strzałem z moździerza skitranego snajpera z oddziału Jake'a :) Kolejną głupotę film serwuje kilka minut później, mianowicie uciekający przed talibami Tłumacz i Jake zbiegają z bardzo stromego wzgórza, ale uwaga: Nie zakładają na siebie pasów nośnych, które wiszą im na karabinkach! W konsekwencji tłumacz gubi karabin! Jprdl xD Nie mija kilka chwil i mamy kolejną głupotę: Jake natrafia na dwóch talibów "lornetujących" na pobocznym pagórku. Co robi? Zamiast natychmiastowo się schować, postanawia stać w miejscu i czeka, aż talibowie go zobaczą :)

Od akcji z postrzeleniem Jake'a film zaczyna się dłużyć. Tłumacz taszczy rannego Jake'a na drewnianym wózku. Mijają lasy, mijają łąki, mijają góry, mijają spalone wioski. A ja ziewam. W międzyczasie masa głupot typu Jake leży zawinięty w dywan na pace pickupa, siadają sobie na nim talibowie i nie wykrywają go. Jakiś talib siada sobie na wózku, na którym pod kocem schowany jest Jake. W szerokim ujęciu spod koca nie wystają mu buty, ale na zbliżeniu już wystają XD Zaczyna się strzelanka, przyjeżdża kordon marines (totalnie z dupy), Jake zostaje uratowany.

Jesteśmy w połowie filmu i w tym momencie robi się totalna sraka i festiwal głupoty. Jake dostaje medal, ale jakimś cudem tłumacz zostaje olany. Czaicie to? Talibowie mordują cały oddział US marines, a oni nawet nie zatrzymali tego afgańskiego tłumacza w sprawie wyjaśnień, puścili go w pizdu, niech sobie idzie XD Tak więc Jake dostaje medal, a Tłumacz musi się ukrywać przed talibami. Jake'a to bardzo boli, ma wyrzuty sumienia, chce wydostać tłumacza z Afganistanu. Co więc robi? Zamiast pójść pogadać z jakimś przełożonym, który by to ogarnął... Dzwoni na infolinię US Army XD Koniec końców Jake postanawia (a jakźe! XD) na własną rękę wyciągnąć tłumacza z opresji. Wykupuje więc usługi "private contractora", którego polecił mu zaprzyjaźniony sierżant. I tutaj, uwaga, kolejny genialny patent: Jake ukrywa swoją tożsamość przed kozakiem prowadzącym prywatną firmę wojskową XD No to zajebisty z tego contractora wywiadowca, skoro nie jest w stanie ogarnąć, że jego klient jest odznaczonym weteranem, a podesłał mu go po znajomości sierżant z wojska XD No ale żeby nie było tak łatwo i różowo pojawia się zgrzyt. Contractor mówi Jake'owi, że muszą poczekać z misją trzy dni. Nie da rady inaczej, albo Jake poczeka trzy dni i ruszają na "pełnej" z odsieczą, albo musi sobie iść sam. No i Jake decyduje się iść sam XD Przez prawie miesiąc użerał się z telefonistami na infolinii, ale teraz trzy dni robią tak zajebistą różnicę, że jednak musi iść sam. A żonie obiecał, że nie zrobi nic głupiego i nie da się zabić :)

Poszukiwania tłumacza to nuda totalna. Jake tu sobie pojedzie, tam zajrzy, pogada sobie z afgańskim gangusem. Trzy dni to dla Jake'a zbyt długo, by czekać z odsieczą, ale gdy Gangus zaproponuję herbatkę to Jake chętnie wypije! W końcu udaje się odnaleźć wielce poszukiwanego tłumacza, który w biały dzień, na środku ulicy naprawia sobie furkę w obecności tuzina lokalsów. Musiał im bardzo ufać. Taliby dostają cynę. Zły szef talibów wydaje ze swojej "bazy" (z której najwyraźniej on i jego świta nigdy nie wychodzą, bo za każdym razem, kiedy tylko widzimy jego postać, siedzi on sobie cały czas w jednym i tym samym pomieszczeniu XD) rozkaz swoim oddziałom, żeby dorwać tłumacza i Dżejka. Wysłane mięso armatnie dociera do osady tłumacza w niecałe piętnaście minut, w tym samym czasie "private contractor" orientuje się, kim tak naprawdę jest Jake. Rozpoczyna się pościg za ciężarówką głównych bohaterów. Jest strzelanka, są wybuchy, taliby padają jak muchy. W końcu akcja przenosi się na tamę, na tejże tamie Jake i tłumacz chowają się za jakąś skrzynką z chujowej afgańskiej blachy. Tabuny talibów strzelają jak pojebani w skrzynkę, ale w alternatywnej rzeczywistości wykreowanej przez pana Ritchiego, nabój wystrzelony z AK-47 nie może przebić takiej skrzynki z odległości 50 metrów. Nabój z kałasznikowa, który jest w stanie przebić blok silnika. A tutaj mamy skrzynkę z jakiejś blachy... Oj panie Riczi... Jake'owi kończy się amunicja, talibowie napierają... Aż tu nagle boom! Ni z tego, ni z owego, totalnie z dupy nadlatuje sobie amerykański Lockheed AC-130 (zapewne krążył w pobliżu!) i zaczyna walić z 20-milimetrowego działka Gatlinga i 100-milimetrowej haubicy do znajdujących się na tamie talibów! Panie Richie, przy takim ostrzale zginęliby wszyscy znajdujący się na tej tamie, jeżeli Jake i tłumacz nie padliby bezpośrednio od ostrzału, to rozjebałyby ich odłamki i bryły betonu. No ale jebać realizm, realizm jest dla cipek i mężczyzn, którzy nie noszą garniturów.

The Covenant to taki sam poziom "powagi", co Rambo 3, albo i nawet niższy. Richie to jest jednak cienias totalny. Niech lepiej zajmie się kręceniem "niepoważnych" i przerysowanych komedii gangsterskich, bo to akurat wychodzi mu świetnie, a "poważne" kino zostawi poważnym reżyserom.

4/10


RE: The Covenant (reż. Guy Ritchie) - Mental - 01-08-2023

Cytat:Poprzedni film Richiego, czyli Wrath of Man to było już w zasadzie szorowanie po dnie

Dalej nie czytam. Poprzedni film Ritchiego to wybitne kino akcji, w którym Clint Eastwood Junior dał popis aktorskiej epy.

[Obrazek: 0ada4436ae23fbfa5bf63d4397845eb083cd5f4e.gifv]