Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
In a Violent Nature (2024) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Forum wewnętrzne: HORRORY, KINO WAMPIRYCZNE, GORE (https://forumkmf.pl/Forum-Forum-wewn%C4%99trzne-HORRORY-KINO-WAMPIRYCZNE-GORE--19)
+---- Wątek: In a Violent Nature (2024) (/Thread-In-a-Violent-Nature-2024--6636)

Strony: 1 2


RE: In a Violent Nature (2024) - slepy51 - 26-02-2026



No nie wiem, jakoś średnio mi się to podoba bo chyba spełni się to, czego obawiałem się najbardziej - więcej zwyczajnego slashera to nie jest kierunek, w którym według mnie to powinno pójść. Łudziłem się, że może mają na tę kontynuację jakiś ciekawy pomysł i czymś zaskoczą i może rzeczywiście tak jest - w każdym razie w tym zwiastunie absolutnie tego nie pokazali. Czekam ale bardziej pełen niepokoju niż nadziei.


RE: In a Violent Nature (2024) - slepy51 - 31-05-2026

Ależ ten czas leci. Równo dwa lata temu z gęstej głuszy północnego Ontario do amerykańskich kin przywędrował ubrany w starą maskę strażacką Johnny, gość o lekko zdeformowanej twarzy, którego spokojny pochówek został zakłócony przez bandę rozwydrzonej młodzieży szukającej w okolicznych lasach wrażeń. A nasz główny bohater, niczym jakiś starożytny dżin wypuszczony po latach niewoli ze swojej magicznej lampy nie główkując i zastanawiając się zbyt długo wyruszył w powolną podróż po prastarych kanadyjskich kniejach by im wszystko to, co sobie zażyczyli w niezwykle krwawy sposób zapewnić.

Pamiętam jakby to było wczoraj, bo po obejrzeniu pierwszego zwiastuna horroru Chrisa Nasha czekałem na jego premierę z niecierpliwością i pełen nadziei, że obejrzę coś w najgorszym wypadku interesującego i innego niż wszystko to, co do tej pory w podgatunku jakim jest slasher dostaliśmy. Jasne, miałem też masę obaw, że myk w postaci ukazania akcji z perspektywy mordercy będzie tylko swego rodzaju ciekawostką, zwykłym gimmickiem, który znudzi się po chwili a reżyser nic ciekawego z tego nie wyciśnie. Wróciłem późnym wieczorem z roboty, zmęczony odpaliłem "In a Violent Nature" myśląc, że pewnie nie jest to czas i miejsce na oglądanie akurat takiego filmu spodziewając się szybkiego zaśnięcia podczas jego seansu i niespodzianka. Ultra niskobudżetowy horror Nasha wciągnął mnie niesamowicie, zassał w te leśne ostępy a jego relaksacyjny, spokojny a momentami kontemplacyjny wręcz charakter paradoksalnie przyssał do ekranu telewizora. Nie mogąc się od niego oderwać chłonąłem przygody Johnny'ego a po końcowym seansie byłem nimi po prostu oczarowany i zachwycony.

I tutaj zaznaczę od razu, że nie jest to film dla każdego i pewnie zginę na tym wzgórzu sam ale doskonale zadaję sobie sprawę, że jest spora grupa osób, dla której to po prostu przerost formy nad treścią i zwyczajna nuda. Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać, szczerze mam to najzwyczajniej w świecie po prostu gdzieś bo liczy się tylko i wyłącznie to, jak obrazek Nasha działa na mnie. A dziś, po wielokrotnym obejrzeniu jego jak i dodatków dołączonych do różnych fizycznych wydań mogę śmiało powiedzieć, że jest to mój absolutnie ulubiony slasher. Jest w nim po prostu wydestylowane wszystko to, co w tym podgatunku uwielbiam a jednocześnie film pozbawiony jest szeregu wad, z którymi podobne obrazy zazwyczaj się zmagają. Dając pierwszy plan mordercy nie musimy spędzać zbyt dużo czasu z irytującymi i przeważnie papierowymi postaciami dzieciaków, które prędzej czy później i tak skończą jako mięso armatnie a podążanie jego śladem jest niczym towarzyszenie drapieżnikowi podczas polowania w trakcie oglądania jakiegoś świetnego dokumentu przyrodniczego (co tematycznie i stylistycznie jest tożsame z innym moim ukochanym filmem ostatnich lat, mianowicie "Dragged Across Concrete" Zahlera).

W ogóle temat przyrody i wpływu człowieka na nią jest tutaj podjęty w bardzo ciekawy sposób i oprócz wszelkich slasherowych delicjów takich jak piękne zdjęcia kanadyjskiej głuszy czy ultra brutalne i wykonane tradycyjnymi metodami sceny morderstw, które są dziełem znanego wśród fanów niskobudżetowego kina grozy speca od nich Stevena Kostanskiego, to on jest według mnie tutaj najciekawszy. Nieprzewidywalność natury i jej brutalność skonfrontowana z pięknem czy też zachwytem nad nią to coś, czego od czasu wybitnego pod tym względem "Rogue" McLeana nie widziałem zrealizowanego w tak przemyślany i znakomity sposób. Dlatego samo jego zakończenie, dla wielu będące antyklimatyczne dla mnie osobiście jest absolutnie idealne bo cudowną klamrą spina i świetnie podsumowuje to, o czym film Nasha tak naprawdę opowiada.

Na zdjęciu poniżej moja kolekcja "In a Violent Nature":

[Obrazek: 710827559-27059557433729315-4919661069297167514-n.jpg]

- 4K UHD + Blu-ray + Bonus mediabook z Niemiec,
- 4K UHD + Blu-ray 2-Disc Collectible steelbook ze Stanów Zjednoczonych,
- 4K UHD + Blu-ray Edition Limitee (5 Lobby Cards + Poster) digipack z Francji,
- Blu-ray 2-Disc Collector's Edition zwyklak (slipcover) z plakatem ze Stanów Zjednoczonych.