Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Terminator (1984) / Terminator 2: Judgment Day (1991) reż. James Cameron - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Jamesa Camerona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Jamesa-Camerona--87)
+---- Wątek: The Terminator (1984) / Terminator 2: Judgment Day (1991) reż. James Cameron (/Thread-The-Terminator-1984-Terminator-2-Judgment-Day-1991-re%C5%BC-James-Cameron--59)



RE: Trylogia - Terminatora - shamar - 28-01-2012

(28-01-2012, 13:26)Mierzwiak napisał(a): Skoro wiesz że był, do tego gdzie dokładnie, to po co pytasz, czy były? Uśmiech

Też je kojarzę.

Po prostu szukam jakiejś wzmianki, fotki w necie i nie widzę nigdzie. Może ktoś gdzieś widział na stronach.

(28-01-2012, 15:10)military napisał(a): A to nie było na okładkach DVD w jakimś wydaniu T3?

O tym mi nic nie wiadomo. Ale jak już jesteśmy przy tym, to "Button" miał taką okładkę, pamiętam.




RE: Trylogia - Terminatora - Mierzwiak - 28-01-2012

Czy tylko po mnie zapowiedź że Terminator 5 będzie mieć R totalnie spłynęła? Ludzie, przecież to NIC nie znaczy, fucki i krew to nie to, co czyniło filmy Camerona tak świetnymi. Ile jeszcze razy będziemy wałkować ten temat?


RE: Trylogia - Terminatora - Hitch - 05-04-2012

Rozmowa o głupotkach w T4 zachęciła mnie do odświeżenia sobie po latach T3. Ostatni raz widziałem go z 5-6 lat temu. Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy to jak koszmarnie postarzał się ten film pod samymi względami wizualnymi. Gdzie mu tam do genialnej dwójki, której datę urodzin zdradzają tylko stare samochody w tle! Jakieś dziwne przyspieszone przybliżenia, kiepskie CGI, amatorska korekcja barwna czy badziewiaste łączenie efektów z aktorami i tłami. Pomyśleć, że swego czasu był to jeden z najdroższych filmów...

Druga sprawa to scenariusz. Chaos jakby pracowało przy nim z 15 osób przy pomocy tradycyjnej korespondencji. Masa scen zapychaczy, których cel powstania jest dla mnie totalną zagadką. Ani nie wprowadzają należycie postaci, ani nie zaznajamiają ze światem przedstawionym. Ot jakieś scenki, aby nikt nie gadał, że same wybuchy. A tych można naliczyć w dziesiątkach, a zaczynają się już od pierwszych minut. Jedna z durniejszych scen: Arni potrąca ciężarówką T-X, trafiają w ścianę. Pojazd Arniego nie wybucha, ale te Z BOKU tak. WTF? Ogólny zarys ma parę ciekawych pomysłów, ale koszmarnie wykonanych i jeszcze gorzej wplecionych w całą historię. Trudno jest się na nich skupić, kiedy trzeba tamować krwawienie z uszu...

Dialogi! Pamiętacie rozmowy bohaterów z jedynki czy dwójki? Żadnego zbędnego pitolenia. Z jednej strony wiarygodne, z drugiej jakby odmierzone od linijki. Każda konwersacja miała konkretny cel - czy to wprowadzić widza w realia, czy to nakierować postać na dalszy logiczny rozwój. W trójce mamy jakieś pierdoły o kotach, jebaniu w piwnicy, ubezpieczeniach samochodów, białaczkach, internetach, zaręczynach, bankomatach i innych gównach, które nie mają najmniejszego znaczenia dla fabuły! Tak, są z nią jakoś tam powiązane, ale wagę mają zerową. Nie dość, że gadają o bezwartościowych fabularnie pierdołach to jeszcze w tak czerstwych układach słownych, że od przewracania oczami dostałem zeza rozbieżnego. Na domiar złego nagle Terminatory zrobiły się takie gadatliwe i dowcipkujące, że brakuje tylko perkusji z badam-tszsz.

Akcja. Można zapomnieć o dawkowaniu napięcia i emocji z dwójki, które prowadziły do rozładowania w postaci niesamowicie pamiętnych scen. Wszystkie wybuchy w dwójce można policzyć na palcach jednej ręki. Żadna eksplozja nie występowała dla efektu ŁAŁ, ale była logicznym, prawdopodobnym efektem zdarzeń na ekranie. W T3 Mostow wyszedł chyba z założenia, że im więcej gówna wybuchnie na ekranie tym więcej będzie emocji. Wrong! Po 40 minutach rozwadniania historii eksplozjami nie ma już czym się ekscytować zupełnie. Wiadomo, że zaraz coś jebutnie, i że wszyscy przeżyją.

Reżyseria. Kompletny brak wyczucia, nawet jak na wyrobnika. Masa scen o nawet nie liźniętym potencjale. Jesteś złym reżyserem, jeśli nie potrafisz poprowadzić Arnoldzika tak by cały czas gadał z kamienną twarzą. Momenty humorystyczne żenują, dramatyczne nudzą, efektowne irytują. Starcia cyborgów są mdłe, nijakie i przysłonięte CGI syfem. Na próżno szukać tu czegoś na miarę prostej, ale jakże wspaniałej bitki z dwójki w galerii.

Szablon. T3 idzie według konkretnego schematu, co jest nad wyraz widoczne w wielu scenach. Równie dobrze w rogu mógłby się pojawiać napis informujący, że oto widzimy ekwiwalent najbardziej pamiętnych momentów z genialnej dwójki. Własna próba pościgu z wielką ciężarówą? Check. Własna próba odganiania gliniarzy z podsumowaniem starcia? Check. Okazjonalne użalanie się nad sobą i istotą przeznaczenia? Check! Ale wszystko robione z zamysłem, że wyjdą lepsze sceny jeśli będą sztucznie trzydzieści razy bardziej dopierdolone do pieca. Niestety, wychodzą same nieudolne kalki.

Ewidentne kręcenie pod PG-13. Wiem, że filmik dostał eRkę ale widać jak na dłoni, że plan był inny. Zero ciężaru nadciągającej wojny. Zero postaci rozmawiających ze sobą jak dorośli ludzie. Zero grozy ze strony bad guyki. Zero realistycznej przemocy. W dwójce każda rana postrzałowa była pokazywana z takim pietyzmem, że czuło się ból. Efekt rozrywanego ciała i ilość krwi optymalne przez co cholernie wiarygodne oraz kompletnie niefajne. W trójce albo się wszystko dzieje poza kadrem, albo w tak przerysowany, komiczny sposób, że nie da się do tego podejść poważnie (przebicie ręką policjanta i kierowanie samochodem przez jego trupa!).

Jasne, końcówka robi wrażenie ale to tylko jakaś minutka na ponad 100 całej projekcji. Nie ratuje to filmu w żaden sposób. A nawet bardziej wkurza, bo mając takie zakończenie trudno jest określić, co miał Mostow w głowie starając się za wszelką cenę NIE dojść do takiego zakończenia. Nie jest ono logicznym podsumowaniem dziecinnej całości i wygląda jak wmontowane z zupełnie innego filmu.

Reasumując: nie ma znaczenia T3 czy T4. To popieliny tego samego kalibru. Rozdmuchane, naiwne, głupkowate, kolorowe pierdółki dla dzieci, gdzie postacie nie są cool przez to jak się zachowują. One wychodzą z założenia, że mają być, ato sprawia, że odpadają w przedbiegach. Aż sobie do snu chyba puszczę przewspaniałą część drugą, żeby uniknąć koszmarów w nocy.

1/10


RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 05-04-2012

T3 oglądam regularnie co roku, a w najbliższym czasie zafunduję sobie seans pierwszych trzech części z Knapikiem Uśmiech

Ocena trójki? Od seansu kinowego w 2003 przez niezliczone seanse na DVD, niezmiennie 8/10. Czwórkę film Mostowa miażdży obcasem.

Cytat:Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy to jak koszmarnie postarzał się ten film pod samymi względami wizualnymi. Gdzie mu tam do genialnej dwójki

CGI ze scen wojny w przyszłości i CGI na mordzie Arnolda pod koniec może i owszem, ale CGI w T2 zestarzało się jak dla mnie równie bardzo. Tyle że tam było więcej elementów robionych klasycznie (wojna w przyszłości i charakteryzacja Arniego w końcówce - czyli to co w trójce już robiono w CGI i wyszło gorzej) i te elementy się trzymają. T-1000 to na chwilę obecną już tylko ciekawostka z cyklu "ale to kiedyś musiało robić wrażenie".

Cytat:Szablon. T3 idzie według konkretnego schematu, co jest nad wyraz widoczne w wielu scenach. Równie dobrze w rogu mógłby się pojawiać napis informujący, że oto widzimy ekwiwalent najbardziej pamiętnych momentów z genialnej dwójki.


Dokładnie tak samo jak "genialna" dwójka SCENA PO SCENIE kopiowała wszystko (cały zarys fabularny, sceny, nawet ujęcia) z genialniejszej jedynki. I nie jest to tam widoczne w "paru scenach" tylko przez 80% czasu trwania całego filmu. T2 powstał na zasadzie - "nakręcmy to samo, tym razem za więcej kasy" (przy okazji z thrillera SF wyszedł film familijny, dla którego adekwatnym taglinem byłoby "My own terminator! Cool!", na którym dzieciarnia się świetnie bawi). Owszem T3 powstało na zasadzie - "a może by tak jeszcze raz?", ale czepianie się że kopiuje to czy tamto z "genialnej dwójki", która sama jest w znacznej większości kalką, zakrawa na kpinę.




RE: Trylogia - Terminatora - Hitch - 05-04-2012

Dla mnie T-1000 jest tak samo klawo zrobiony jak T-Rex w nocnym deszczu z "Jurrasic Park". W żadnej chwili nie trąci myszką, zawsze jest perfekcyjnie wykonany. T2 jedyny schemat jaki powiela to klasycznej konstrukcji fabuły. Jest wprowadzenie postaci A, B, C i D, nakreślenie konfliktu, droga i rozwiązanie w finale. Jasne, są autocytaty ale nie takie chamskie, ordynarne i bez jakiegokolwiek taktu jak w trójce. Jedyne, czym może zaskakiwać T3 to ile badziewia może jeszcze chować w palcach T-X. Od poziomu żenady tego antagonisty robi się coraz bardziej słabo z każdą kolejną sceną z jej udziałem.


RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 05-04-2012

Jedynym naprawdę dobrym i przemyślanym antagonistą w tej serii był Arnie w T1. Sam zamysł T-1000 nigdy mi specjalnie nie podchodził, a fakt niewykorzystania przez niego jego możliwości i absurdalnie znikoma szansa na to by mógł zostać zniszczony, do czego mimo wszystko dochodzi tylko dodatkowo mnie zniechęcają do tej postaci. Fakt że samemu Patrickowi nic nie mogę zarzucić.

Cytat:Dla mnie T-1000 jest tak samo klawo zrobiony jak T-Rex w nocnym deszczu z "Jurrasic Park"

Jak dla mnie T-rex do dziś się doskonale broni, T-1000 nie.

Cytat:Jasne, są autocytaty ale nie takie chamskie, ordynarne

Chamska i ordynarna jest sama ich ilość. Predators przy tym jawi się jako szczyt oryginalności.










RE: Trylogia - Terminatora - Hitch - 05-04-2012

Kłamstwa. Ilość jest w sam raz, a wykonanie jest pomysłowe oraz przywołujące oryginał w nostalgicznej, acz nienachalnej manierze. T3 "cytuje" w taki wieśniacki sposób, że człowiek modli się o szybki koniec tego knota by móc włączyć sobie dwójkę i zobaczyć jeszcze raz jak to powinno wyglądać wszystko.


RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 05-04-2012

Cytat:Kłamstwa. Ilość jest w sam raz

Kłamstwa. Ilość jest kilka razy za duża Język Dyskutuj z tym.

Cytat:acz nienachalnej manierze

Bardziej nachalnie mogłoby być tylko gdyby co 30 sekund Cameron wyskakiwał w rogu ekranu niczym Dan "Toasty" Forden w MKII kwitując każde kolejne nawiązanie do jedynki tekstem "Oops I did it again!"




RE: Trylogia - Terminatora - Hitch - 05-04-2012

Nie zamierzam. Jestem świadom nawiązań w dwójce i uważam je za doskonale wkomponowane, pozwalające non stop czuć się swojsko nawet tuż po seansie tak odmiennej stylistycznie jedynki. Tak, "Terminator 2" cytuje i to wielokrotnie swojego poprzednika, ale nigdy nie osiada na jego laurach. To film, który tytanicznie zapracował sobie na własny, autonomiczny prestiż i miano kultowego. Choć to kasowy hit, nigdy nie był profanacyjnym skokiem na kasę. Magia kina i manifestacja perfekcji w jednym.


RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 05-04-2012

Postaw mu ołtarzyk i bij pokłony Uśmiech

Jasne, to był, jest i będzie jeden z moich ulubionych filmów, chyba niczego nie oglądałem więcej razy niż T2, ale NIE WSZYSTKO jest w nim super i nie wszystko jest zaletą.

Cytat:by móc włączyć sobie dwójkę i zobaczyć jeszcze raz jak to powinno wyglądać wszystko.

W tym celu należałoby włączyć jedynkę.


RE: Trylogia - Terminatora - Hitch - 06-04-2012

No właśnie wszystko jest w nim super. Wszyściutko. To właśnie jeden z TYCH filmów.


RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 06-04-2012

Znowu pomyliłeś T2 z jedynką - jedynym obok Titanica filmem Camerona, do którego po prostu nie mam jak się przypieprzyć.


RE: Trylogia - Terminatora - Hitch - 06-04-2012

Gadaj zdrów Uśmiech


RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 06-04-2012

Mefisto napisał(a):ani nawet cycków Locken tam nie ma Uśmiech

Są w wersji fullscreen: http://www.imagebam.com/image/4cc09b170635874
Uśmiech


RE: Trylogia - Terminatora - Mefisto - 06-04-2012

ała - za takie coś, to X bez dwóch zdań ;(


RE: Trylogia - Terminatora - Albertino - 06-04-2012

bolesny zwis, całe szczęście, że w widescreenie jest zbanowali.


RE: Trylogia - Terminatora - Mefisto - 06-04-2012

cyckowidmo


RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 05-05-2012

Kolejna powtórka trylogii za mną. Tym razem wszystkie filmy obejrzałem sobie z Knapikiem, a T3 dla odmiany z fullscreen DVD (film był kręcony w super 35 więc nie jest to wersja wykastrowana, po prostu inne kadrowanie). Jak zwykle najlepiej oglądało się część pierwszą, druga, mimo że tym razem w krótszej wersji kinowej trochę mnie zmęczyła, z kolei w przypadku trzeciej skupiłem się na wyłapywaniu wszelkich niedoróbek - i faktem jest obecność paru rzeczy, które z pewnością na plus dla filmu nie wychodzą:

- John-idiota w scenie w której pyta Arnolda, czy pamięta to czego się nauczył w T2, oraz czy robią ich taśmowo...
- sterowanie nieskomputeryzowanymi maszynami przez TX
- pominięcie drobnego szczegółu pt. jak John, Kate i T-800 wleźli do wojskowego ośrodka
- pomysł z ogniwami zasilającymi Terminatora
- brak pokazania krwawej sieki podczas buntu maszyn mimo że film miał Rkę i mógł sobie na to pozwolić

...ale to wszystko nie zmienia faktu, że w przeciwieństwie do TS to się po prostu bardzo dobrze ogląda, więc ocena zostaje bez zmian - 8/10

Wyłapałem jeden błąd widoczny tylko w wersji fullscreen - w scenie gdy Silberman widzi T-800, widać błyski wystrzałów, mimo że Terminator jeszcze nie zaczął strzelać. W wersji kinowej i widescreen DVD/BD problemu nie ma, bo błyski są za kadrem.



RE: Trylogia - Terminatora - Predator895 - 05-05-2012

Zapomniałeś jeszcze o Terminatorze odpalającym samochód za pomocą kluczyków schowanych za klapką przeciwsłoneczną. Jakim kur@# cudem mógł się tego nauczyć, pamiętać skoro to inny model i na dodatek z nie przestawionym procesorem na samo-naukę. Ten film to totalny żart z Connorem ciotą na czele...


RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 05-05-2012

Cytat:i na dodatek z nie przestawionym procesorem na samo-naukę

a) Oficjalna jest wersja kinowa, a wg wersji kinowej T2 Terminatorowi nic nie trzeba przestawiać.
b) a nawet jeśli, to nie ma podstaw by twierdzić, że ten nie był przestawiony bo Kate mogła to zrobić zanim go wysłała, wiedząc o tym od Johna...

Co do samej tej kwestii - owszem, trochę to bez sensu, ale na upartego można twierdzić, że John na pewno opowiadał Kate jak to uczył kiedyś Terminatora bycia człowiekiem i musiała mu co nieco dodatkowych danych zaprogramować. Fakt, że tłumaczenie na siłę, ale zawsze jakieś.