Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Najsprawniej zrobiony polski film - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13)
+--- Wątek: Najsprawniej zrobiony polski film (/Thread-Najsprawniej-zrobiony-polski-film--141)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8


- Adi - 27-07-2006

Zastanawiam się, czy więcej efektów, niż w szeroko reklamowanych "Dublerach", nie było w "Arche. Czyste zło" - film do dupy, ale efekty, mnóstwo efektów, na zaskakująco przyzwoitym poziomie.


- soldamn - 27-07-2006

widziałem trailer i osobiście nie wyglądały mi na efekty na dobrym poziomie, tylko przeciętnego fanfimu:)


- Anonymous - 16-08-2006

Gieferg napisał(a):Ja bym rzekł że Potop był zrobiony genialnie :)
Aktorzy, bitwy, stroje itd. wszystko super.

taaa... w kontekście calej trylogi wypadaja rewelacyjnie
Daniel Olbrychski - świetny aktor
Jerzy Hoffman - reżyser który przetarł szlak dla Georga Lucasa - tyle że zupełnie bez sensu....
przetarł bo zaczał od "Pana Wołodyjowskiego" czyli tak w sumie od końca - D.O. zagrał Azję Tuhajbejowicza syna Tuhaj-beja
potem "Potop" - czyli środkowy epizod (używając znanej terminogii) - D.O. zagrał Kmicica - czyli wroga Azji Tuhajbejowicza i oczywiście samego Tuhaj-beja
no i na koniec "Ogniem i mieczem" - to co powinno być nakręcone jako pierwsze... no i oczywiście D.O. - zagrał starego Tuhaj-beja
wpaniałe i jednocześnie idiotyczne - gdyż mamy do czynienia z ekranizacją powieści - taki dobór aktorów to jakies nieporozumienie - rozumiem - reżyser może mieć słabość do aktora - ale taką??? Dobrze ze Łomnicki nie grał dwóch róznych postaci :-) spróbujcie wytłumaczyc dziecku o co chodzi w Trylogii

dlatego nie podzielam zapału


- Dr_Strangelove - 25-08-2006

Warto tu zauważyć o czym wspominał wcześniej Adi, że w okresie PRL filmy miały o wiele większe nakłady finasowe. Pozwalało to na zwrócenie uwagi na drugi, trzeci a nawet czwarty plan. O ty mówią twórcy w wywiadach. Jak ogląda się filmy z tamtych lat widzimy dopracowane kostiumy (nawet statystów), ciekawe wnętrza, służace jako tło w niektórych ujęciach. Oczywiście błędy się zdarzały - ale wynikały chyba głównie z braku znajomości realów dane epoki, albo liczono na to, że widz nie zróci uwagi na lampe w gabinecie, która jest nie z tego okresu. Tu nasuwa się wspominany "Potop", "Lalka" (serial i film) i wiele innych. Co się tych filmów historycznych to aktualnie ciężko jest znaleść tereny, obszary, miejsca nie skarzone cywilizacja wieku XX i XXI. Bardzo lubie i cenie "Ziemię obiecaną" Wajdy. Dziś taki film był by prawie nie możliwy do wykonania - Łódź się zmieniła. W fabrykach buduje się apartamenty dla klasy średniej, a najwiekszy łódzki kompleks zamieniono na centrum handlowe Manufaktura. Chcąc nakrecić dzieł podobnego formatu należało by budować olbrzymie dekoracje albo robic kapitalne efekty specjalne generujace miasto na nowo. Ale na to nie ma w Polsce pieniędzy. Udało się to wykonać w "Pianiście" - niektóre ujęcia zniszczonych budynków w Warszawie (zarówno te autentycznch jaki i wygenerowanch) robiło wrażenie, ale pamiętajmy, że to była polska produkcja w tylko niewielkim stopniu. Porażką było moim zdanie "Quo Vadis" pod wzgledem (głównie) technicznym - dekoracje jak z starego "Teatru Telewizji" (marmury wglądały jakby były wykonane z kartonu), kostiumy (pretorianie wogóle nie wygladali jak pretorianie), nieścisłości jeśli chodzi o okresy w dziejach starożytnego Rzymu i efekty specjalne. A popatrzmy na taki "Rzym" - serial telweizyjny, nie ma się za bardzo do czego przyczepić. "Quo Vadis" kosztowało ok 19 mln dolarów i było najdroższa polską produkcją, co z tego jak nie przełożyło się to na jakość filmu.


- Anonymous - 26-08-2006

Dr_Strangelove napisał(a):Chcąc nakrecić dzieł podobnego formatu należało by budować olbrzymie dekoracje albo robic kapitalne efekty specjalne generujace miasto na nowo. Ale na to nie ma w Polsce pieniędzy.


efekty specjalne, tworzone przez natchnioncyh grafików w państiwe nad Wisłą, mogą być znakomite, a już na pewno nie odbiegające poziomem wykonania od tych zachodnich. mniej chodzi o kasę, a bardziej o szanse zaistnienia na rynku międzynarodowym (z którym kasa jest związana, ale nie chcę wierzyć, że tak silnie:))ostatnio np JOB Konrada Niewolniego mnie zaskoczył jednym ujęciem, dość banalnym, ale na swój sposób genialnym - wybuch "Stonki". Niby nic, a cieszy. Dobry efekt, dobre nagłośnienie, dobry pomysł.
Polak potrafi, jeśli tylko ma wolne ręce :)


- Dr_Strangelove - 27-08-2006

Co do Polaków tworzących efekty specjalne nad Wisła to zgodze się, że ich praca naprawdę napawa optymizmem, ale zważmy na to, że produkcje lokalnych speców od f/x są tworzone przez dość długi okres czasu. Brak jest firm specjalizujących się w robieniu dobrych efektów w miare szybko na potrzeby filmu. Emanuel słusznie zauważył, że nasi lokalni filmowi twórcy wybierają do filmów specjalistów z zagranicy, a to nie zawsze przkłada sie na dobrym efekcie końcowym.
Ale naprzykład efekty specjalne w "Wiedźminie" wykonane przez Polaków sa po prostu tragiczne.


- Dr_Strangelove - 05-09-2006

Do najsprawniej zrobionych polskich filmów zaliczył bym "Kilera" i "Kilerów 2 - óch" (może dlatego tak myśle, bo nie tak dawno odswieżyłem sobie obie części). W przypadku jedynki mocna stroną jest scenariusz i świetnie dobrana obsada aktorska. Do realizacji też nie mam wiekszych zastrzeżeń. Dwójka była godną kontynuacją "Kilera".


- Adi - 06-09-2006

Pierwszy "Kiler" jest znakomity, choć trzeba sobie jasno powiedzieć, że Jurek Kiler w życiu nie zdołałby zrobić tylu rzeczy w kilka ekranowych dni. Sequel był równie dobry, choć o wiele bardziej wariacki i biorący w cudzysłów zarówno konwencję, jak i sama naturę sequela (wzorowanego na drugim "Vabanku"), nie wspominając o wyrzuconej w diabły logice. Wracając do efektowej sprawności, popisowa była "Superprodukcja" Machulskiego - najlepszy dowód na to, że nie trzeba importować ludzi, znających się na zaawansowanych programach kompozycyjnych i animacyjnych, bo tych w naszym kraju naprawdę nie brakuje (choć wkrótce wszyscy mogą wyjechać, co wcale nie dziwi). Tomek Bagiński z kumplami z Platige Image, plus kilku łebskich gości z Orki dało prawdziwy popis integracji efektów z żywą akcją (momentami przesadzonych i nachalnie efekciarskich, ale to efekt konwencji, a nie braku umiaru czy nieznajomości prawideł narracji). Lepszych speców nie trzeba szukać za granicą, wystarczy zaprzęgnięcie ich przez rozumiejącego istotę sprawy reżysera. Efekty wizualne w "Quo Vadis" były jednocześnie sprawne (cyfrowe przedłużenia dekoracji), jak i wyjątkowo tragiczne (w płonącym Rzymie paliły się nawet kamienne budowle), ale wygląda mi to na winę staruszka Kawalerowicza, który nie potrafił odróżnić cyfrowej iluzji od wiarygodnej cyfrowej iluzji. Kazał wykonać płonące kamienie, to chłopaki mu to zrobili. Nawet sam Machulski w komentarzu DVD do "Superprodukcji" bezceremonialnie przyznał, ze gros efektów podpowiedzieli mu komputerowi magicy, bo on sam nigdy by na to nie wpadł. Problem nie tkwi w braku cyfrowych macherów. Tych mamy pod dostatkiem (zważywszy na skąpą ilość filmów kinowych; na tle tej nędzy znakomicie prezentuje się nawet czołówka serialu "Na Wspólnej"). Zatrważająco niska jest świadomość efektowej potęgi (i ilości pieniedzy zaoszczędzonych dzięki cyfrowym manipulacjom) przez ludzi, którzy reżyserskiego fachu uczyli się dawno temu w odległej galaktyce. Na dobrą sprawę, używająć kilku programów animacyjnych i kompozycyjnych, można robić cuda-wianki nawet na naszych podwórku. Nastały czasy, w których nie trzeba angażować Industrial Light & Magic, by uzyskać wiarygodne efekty, nawet te najtrudniejsze, z powodzeniem udające rzeczywistość. Trzeba tylko trochę pomyśleć.


- Dr_Strangelove - 06-09-2006

Adi po raz kolejny musze przyznac Ci rację. Naprawdę "Superprodukcja" był to dobrze zrobione kino. Dużym plusem filmu są właśnie efekty specjalne, moim skromnym zdaniem najlepsze jakie widziałem w polskim kinie. Scenariuszow i aktorsko ten film zły nie był, ale w oczach krytyków i widzów nie znalazł uznania.
Ja zaliczam się raczej do krytyków "Quo Vadis". Uważam, że nie jest to wcale sprawnie zrobione kino. Jedyną rzeczą, która w tym filmie jest na plus to rola Jerzego Treli jako Chilona. O przepraszam, zapomniał bym o scenie, w której lwy pożerają chrześcian. O "Quo Vadis" pisałem już wcześniej. Tak się złożyło, gdy film był wyświetlany w kinach miałem okazje porozmawiac z historykiem na jego temat. Jego opinie na temat historycznej strony filmu były delikatnie mówiąc "niepochlebne". Cyfrowe Przedłużenia Dekoracji udało się jedynie przy ujęciu areny gladiatorów (arena niewiedziec czemu przypominała pomniejszone koloseum, które powstało dopiero pare ładnych lat po Neronie). W "Quo Vadis" najbardziej rozbawiła mnie scena, w której ukazany jest pożar Rzymu jakby z oddali. W tym ujęciu wogóle zatraciła się jakakolwiek perspektywa (ludzie są wielkości budynków), a budynki są jakoś dziwnie rozstawione. Ostatnia sprawa - zdjęcia plenerowe w Rzymie są ograniczone do ujęcia forum i jednej uliczki.


- Bocian - 18-09-2006

Do sprawnie zrobionych zaliczyłbym z pewnoscią "Wesele" Wajdy. Kiedyś mówiono, iż "Wesela" nie da rady zekranizować, że tradycja jego wystawiania jest na tyle silna (Wyspiański jako człowiek o wielu talentach dość precyzyjnie zaplanował dramat i jego inscenizację) że film musi wyjść po prostu słaby. Wajda nakręcił arcydzieło, połączył realizm wesela wiejskiego, zamkniętego w ciasnej izbie, pełnego harmidru, zgiełku, migających postaci, porwanych rozmów - z całym bogactewm tekstu wyspiańskiego, fantastyką i malarstwem młodopolskim. Film według mnie doskonały pod każdym względem.


- kałuża - 09-01-2007

Ah Niu napisał(a):Niedługo obejrzymy dawno już zapowiadanych Dublerów. Ponoć 600 ujęc z efektami specjalnymi i sceny akcji z 15 kaskaderami naraz. Do tego strzelaniny i humor jak w typowych akcyjniakach USA na wakacje. Może wyjść ciekawie...

Mogło wyjść, ale nie wyszło. Efekty naprawdę są ciekawe. Mamy chyba pierwszą polską produkcje z efektem bullet time (jesli nie to niech ktoś mnie poprawi), poza tym są eksplozję, pościgi i strzelaniny. Jest wszystko co możemy obserwować w filmach podobnej klasy, które są made in U.S and A. Co innego zastosowanie tych wszystkich efektów i wplecienie ich w fabułe, żenadai totalna mielizna. Ale to już inna historia. Ogólnie pod względem technicznym film trzyma poziom.


- Deckard - 13-01-2007

No to poprawiam:
w Hakerze i bodajze Superprodukcji (ladnych pare lat nie widzialem, ale cos w mozgu swiergocze) byl bullet time :)


- kałuża - 13-01-2007

WHAT ???


- Adi - 13-01-2007

w "What?" Polańskiego nie było bullet-time'a :D. A w w/w polskich filmach był ten efekt, choć w "Hakerze" był bardziej campowy niż na serio. O wiele lepiej było w "Superprodukcji", lecz była to jazda wokół ZATRZYMANEGO obrazu Janusza Józefowicza, a w klasycznie pojmowanym tego typu efekcie jest to jazda wśród czasowo ZWOLNIONEGO środowiska akcji. Niemniej u Machulskiego ten efekt był niezły i zaskakujący sam w sobie, jak na polską produkcję oczywiście.


- kałuża - 14-01-2007

dzięki już teraz wszystko wiem, :)


- Ktoś - 19-01-2007

Najsprawniej to chyba nam komiedie romantyczne wychodzą.
A czemu nikt u nas nie robi horrorów albo SF?


- Gal Anonim - 19-01-2007

Bo u nas nie ma kasy i pomysłów na podobne filmy, które niekoniecznie muszą znaleźć u nas widzów. Nie mowiac juz, ze mało kto byłby w stanie zrobić w polsce dobre s-f. (nawet bez jakichś szczegolnych efektów, coś co przypominałoby nieco naprzykład Children of Men)


- military - 20-01-2007

Ja mógłbym, mam masę pomysłów i na fabułę, i na realizację, ale nie ukończyłem żadnej filmówki (a tam już na egzaminie trzeba się wykazać wiedzą ponadprzeciętną), ani nawet nie widziałem Wajdy na żywo, więc nikt mi nie da do ręki kamery. ;) Niestety nie ma u nas czegoś takiego jak "producenci" - są ze trzy firmy, jest TVP, ale ich wszystkich można zjednoczyć pod egidą "Teatr Telewizji - Jak Marnować Forsę Na Ponure bądź Nieudane Filmy".


- Hitch - 20-01-2007

No jednak mimo wszystko z tej marności udało wyciągnąć dwa rewelacyjne seriale - Oficera i Oficerów. Choć w sumie...to jeden serial ;)


- Anonymous - 20-01-2007

A ja obejrzałem ostatnio "Palimpsest" i musze powiedzieć, że pod względem technicznym film jest bardzo cacy.