![]() |
|
The King's speech - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: The King's speech (/Thread-The-King-s-speech--2071) |
- Moondoc - 01-03-2011 Gwahlur napisał(a):Zgadzam sie, Colin Firth nie jest godzien czyscic buty Danielowi Day-Lewisowi. To jest niesprawiedliwe porównanie, żaden aktor, może poza Seymourem-Hoffmanem (ale i co do tego nie jestem pewny) nie jest godzien czyścić butów Day-Lewisowi. A King's speech do wczoraj uchodził dla mnie za przyjemne, dobrze zagrane kino i mi się podobał. Od wczoraj będzie dla mnie chłopcem do bicia, który nijak nie zasługuje na Oscara za najlepszy film. - Mefisto - 01-03-2011 Moondoc napisał(a):żaden aktor, może poza Seymourem-Hoffmanem (ale i co do tego nie jestem pewny) nie jest godzien czyścić butów Day-Lewisowi. Bo? Jak dla mnie taki Bale zjada go na śniadanie. - desjudi - 01-03-2011 majlo napisał(a):desjudi, jesteś jakimś autorytetem w tej sprawie, żeby tak autorytarnie oceniać warsztat aktorski dwóch potencjalnie świetnych aktorów?tak. zdecydowanie. jestem wybitnym znawcą aktorstwa filmowego. obiektywnym, bezstronnym i wszystkowiedzącym. słowem - zajebistym kolesiem. Cytat:czy jest coś, co mógłbyś użyć jako argumentu dla stwierdzenia, że firth nie jest godzien butów czyścić lewisowi? są to jakieś obiektywne kryteria? czy po prostu widzimisię? oczywiście. Firth jest świetnym aktorem. Ale są aktorzy ponad świetność. Niech mi udowodni swoją klasę zróżnicowaniem ról, bo jak na razie to z tym u niego dość kiepsko, a jest to jedna z obiektywnych miar aktorstwa (aktorstwo, w przeciwieństwie do subiektywnych kciuków w górę lub w dół, podlega obiektywnym kryteriom) paj napisał(a):Wszystko można poddać w wątpliwość i z każdą opinią można dyskutować. Ja uważam, że Firth ostatnią rolą udowodnił, że nie jest gorszy od wymienionych wyżej.ale ja nigdy nie napisałem, że jest gorszy [choć od Day-Lewisa jest, każdy jest (; ]. Napisałeś że niewielu dzisiaj aktorów jest w stanie dorównać Firthowi i Rushowi pod względem warsztatu. A to przecież nieprawda. Co jest aż tak wyjątkowego w jego warsztacie, że można Firtha postawić na szczycie światowego aktorstwa? Bo zagrał znakomicie dwie role? - paj - 01-03-2011 Dobra, rozumiem, że jesteś szalikowcem Day-Lewisa i fajnie. Podtrzymuję, co napisałem: niewielu jest aktorów dorównujących mu talentem. To przecież prawda. Co jest aż tak wyjątkowego w aktorstwie Day-Lewisa, że czyni go lepszym od De Niro, Nicholsona, Nortona, Caine'a i wielu, wielu wielu innych? Uznaję jego klasę oczywiście, ale dla mnie to jeden z wielu wybitnych aktorów. Firth zagrał być może dwie znakomite role, ale ile takich popisów aktorskich miał w podobnym wieku Anthony Hopkins? Firth należy chyba do tego typu aktorów, którzy później osiągają szczyt możliwości. - Glut - 01-03-2011 paj napisał(a):Co jest aż tak wyjątkowego w aktorstwie Day-Lewisa, że czyni go lepszym od De Niro, Nicholsona, Nortona, Caine'a i wielu, wielu wielu innych? desjudi napisał(a):Niech mi udowodni swoją klasę zróżnicowaniem ról, bo jak na razie to z tym u niego dość kiepsko, a jest to jedna z obiektywnych miar aktorstwa - paj - 01-03-2011 desjudi napisał(a):Niech mi udowodni swoją klasę zróżnicowaniem ról, bo jak na razie to z tym u niego dość kiepsko, a jest to jedna z obiektywnych miar aktorstwa To znaczy, że nie można być genialnym aktorem jeśli zagrało się tylko dwie doskonałe role?Niekoniecznie. Zresztą nie ma czegoś takiego jak obiektywizm w ocenie sztuki. Obiektywnie to ja mogę stwierdzić, że ten aktor wystąpił w tylu filmach, a ten w tylu. Nic z tego nie wynika. - Glut - 01-03-2011 I nie można obiektywnie stwierdzić czy grywał zróżnicowane role czy nie? - desjudi - 01-03-2011 dlatego 40 lat temu nie powiedziałbym o Hopkinsie, że to wybitny aktor. Podobnie teraz - o kimś kto ma znakomite dwie role [A Single Man, The King's Speech] i wiele zwyczajnie przyzwoitych nie potrafię powiedzieć "aktor wybitny" albo "mało kto może się z nimi w tej chwili równać pod względem warsztatu i podejścia do zawodu." Nie ujmuję mu talentu, ale to jeszcze nie ta ekstraklasa. Jeszcze. Teraz Firth powinien zagrać kogoś skrajnie odmiennego, jakiegoś skurwysyna, kogoś bardziej ekspresyjnego, szalonego, wystającego ponad przeciętność. paj napisał(a):Co jest aż tak wyjątkowego w aktorstwie Day-Lewisa, że czyni go lepszym od De Niro, Nicholsona, Nortona, Caine'a i wielu, wielu wielu innych?pod względem warsztatu pewnie wiele go nie różni od tych najlepszych, pośród których może i jest np. Firth. Pod względem różnorodności ról, zaangażowania w odgrywane postaci (także dosłownie) i ekranowy magnetyzm nie ma sobie równych. No może Bale daje dzisiaj radę, angażując się w grę podobnie jak DD-L. Day-Lewis częściej niż inni (choć gra rzadziej) przekracza granice między rzeczywistością a fikcją, między emocjami a tylko grą aktorską. Popatrz na jego role: Daniel Plainview, Bill Rzeźnik, Gerry Conlon, Christy Brown, Sokole Oko. To nie tylko dobre, bardzo dobre lub znakomite role. To coś więcej. To aktorstwo, którego popis kwituje się z wrażenia krótkim "o kurwa" i to kilkakrotnie podczas seansu. Oczywiście to czysto subiektywne odczucia wynikające z obiektywnych przesłanek 8) paj napisał(a):Zresztą nie ma czegoś takiego jak obiektywizm w ocenie sztuki. Obiektywnie to ja mogę stwierdzić, że ten aktor wystąpił w tylu filmach, a ten w tylu.oczywiście, że jest możliwy obiektywizm. aktorstwa możesz się nauczyć. ktoś jest w stanie twoje aktorskie kompetencje ocenić według ścisłych reguł. np metoda Stanisławskiego Wikipedia napisał(a):Metoda Stanisławskiego odkrywała nowe środki techniki aktorskiej oparte na realizmie psychologicznym postaci. Stanisławski angażuje w grę cały organizm - w przeciwieństwie do Diderota, uważa, że umysł i ciało współgrają dzięki podświadomości (sprzeciwiał się teorii umysłu kierującego ciałem). Uważał, że Świadome oddziałuje na podświadomość i to było jednym z jego podstawowych haseł. Uważa za podstawę do gry tzw. okoliczności założone, w których skład wchodzi m.in. zadanie główne. Są to okoliczności scenariuszowe, jak również historyczne, oraz konsekwencje wynikające z decyzji reżysera, czy wizji scenografa, które po wnikliwej analizie psychologicznej tworzą schemat stworzenia postaci aktorskiej. Zadanie założone jest głównym zadaniem danej postaci w założeniu scenariusza, natomiast podczas poszczególnych scen dzieli się na zadania poboczne. Stanisławski nakazuje aktorowi czerpać z punktów odniesień własnych, to jest zapisu przeżyć wewnętrznych, wspomnień itp. + mimika, głos, gestykulacja. Wrażenie jakie rola robi to kwestia rzeczywiście subiektywna, ale nie popadajmy w skrajności. Trzeba też oddzielić to, w jaki sposób dane sceny są inscenizowane przez reżysera, jak to jest filmowane przez operatora, obrabiane przez montażystę itp. Głupotą jest twierdzenie, że de Niro to słaby aktor bo mi się tak subiektywnie wydaje. I nie mniejszą głupotą obiektywizm w ocenie wybitnej kreacji Pattisona w tej komedii o wampirach, bo się tak mi wydaje. - paj - 01-03-2011 Zatem zobaczymy jak się rozwinie kariera Firtha i wrócimy do tej rozmowy jak zagra kolejne dwie świetne, zróżnicowane role. Ja czuję, żę facet będzie wielki. Jeżeli jeszcze nie jest. Zwłaszcza, że wszedł właśnie w najlepszy wiek, który pozwoli mu grać role nieco młodszych jak i nieco starszych bohaterów. Dalej mam wątpliwości czy można tu mówić o obiektywiźmie. Skoro na aktora wpływa reżyser, scenarzysta, odpowiedni sposób filmowania i wiele innych czynników, to na efekt końcowy ma wpływ wiele osób. Uważam, że nie da się oddzielić aktora od jego otoczenia, bo wpływają na siebie wzajemnie. Być może Day-Lewis ma po prostu rękę albo nosa do wybierania lepszych scenariuszy, ale to nie czyni go jeszcze najlepszym aktorem na świecie. Jeszcze nie. Poza tym nei powiedziałbym, że rola Billa Rzeźnika jest jakoś szczególnie dobra. Zresztą sam film również był sporym rozczarowaniem jak na Scorsese. Także tę rolę bym zdecydowanie odrzucił. - simek - 01-03-2011 Cytat:Być może Day-Lewis ma po prostu rękę albo nosa do wybierania lepszych scenariuszy, ale to nie czyni go jeszcze najlepszym aktorem na świecie.Sam wybór filmów w których gra aktor, nie uczyni go lepszym, ale przez zły dobór dobry aktor może się zmarnować. Według mnie dobór scenariuszy i umiejętność współpracy z reżyserem to część zawodu aktora i można to oceniać na plus albo na minus. - Gwahlur - 01-03-2011 paj napisał(a):Poza tym nei powiedziałbym, że rola Billa Rzeźnika jest jakoś szczególnie dobraPowinienes dostać w tym momencie bana merytorycznego, za sianie publicznego zgorszenia w tym zakresie. Ewentualnie powinno sie go dla ciebie honorowo utworzyć. To nawet nie był filmweb.pl z twojej strony, to byl onet.pl - Mental - 01-03-2011 paj napisał(a):Poza tym nei powiedziałbym, że rola Billa Rzeźnika jest jakoś szczególnie dobra Bill The Butcher: "Jeszcze słowo, a łeb ci ujebie przy samej dupie" :) - paj - 01-03-2011 Gwahlur napisał(a):paj napisał(a):Poza tym nei powiedziałbym, że rola Billa Rzeźnika jest jakoś szczególnie dobraPowinienes dostać w tym momencie bana merytorycznego, za sianie publicznego zgorszenia w tym zakresie. Ewentualnie powinno sie go dla ciebie honorowo utworzyć. To nawet nie był filmweb.pl z twojej strony, to byl onet.pl Panocku, nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, że w innych kręgach to wy tutaj jesteście postrzegani jako reprezentanci onetowego poziomu więc punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie do końca się z tym zgadzam, ale powtarzam to dla przywrócenia równowagi.Nie wiedziałem, że panuje tu taki dogmatyzm i konserwatyzm. Dajcie spokój, Gangi Nowego Yorku to poziom Aviatora, a nie Chłopców z ferajny. To się rzuca w oczy. Słabuje zwłaszcza fabuła, która jest dla mnie jakoś mało emocjonująca, ale dawno nie oglądałem więc mi się już zatarło wrażenie. - Azgaroth - 01-03-2011 Zgoda, że Gangi jest filmem średnim, ale rola Day-Lewisa jest jak najbardziej na najwyższym poziomie. - Mental - 01-03-2011 paj napisał(a):nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, że w innych kręgach to wy tutaj jesteście postrzegani jako reprezentanci onetowego poziomu Jakie to są te "inne kręgi"? Podziemne kręgi? paj napisał(a):Nie wiedziałem, że panuje tu taki dogmatyzm i konserwatyzm. Gorzej. Tutaj panuje katolicki patriarchat i muzułmański szariat, a ja jestem papieżem obydwu :) - Mierzwiak - 01-03-2011 Gwahlur napisał(a):To nawet nie był filmweb.pl z twojej strony, to byl onet.plZa to kolega najwyraźniej wyrżnął główką o krawężnik, może by tak zastanowić się najpierw co się pisze, he? paj zwyczajnie wyraził swoje zdanie a ty zrównałeś go z trollami, dziećmi neo i resztą internetowego motłochu. Nic tylko pogratulować. - Gwahlur - 01-03-2011 Paj nie wyraził po prostu swojego zdania Mierzwiak, jego normalnie paj-ebało :wink: za dość chamskie i nikomu niepotrzebne wycieczki w stronę paja dostajesz warna. - Phlogiston2 - 02-03-2011 Film widziałem już dobre dwa tygodnie temu, nie pisałem dotąd, bo ostatnio nie mam weny, ale z Oscarów zrobię wyjątek, so... Film jest dobry, w porywach nawet znakomity, duet Firth-Rush świetny, Helenka i Guy niewiele im ustępują, dialogi zasługują na uznanie, realizacja stylowa. Film perfekt? Niezupełnie. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw: 7-8 z 10. * I kolejny smaczek do artykułu Meffa. - Mefisto - 02-03-2011 Phlogiston2 napisał(a):I kolejny smaczek do artykułu Meffa. Fakt historyczny to żaden smaczek :) - paj - 03-03-2011 Mental napisał(a):paj napisał(a):nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, że w innych kręgach to wy tutaj jesteście postrzegani jako reprezentanci onetowego poziomu A to w porządku, przynajmniej mamy jasną sytuację. Postaram się głosić kontrowersyjne tezy także w przyszłości, bo nic tak nie ożywia dyskusji jak wywrotowa teza, pogląd. |