Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
3:10 to Yuma [REMAKE] - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: 3:10 to Yuma [REMAKE] (/Thread-3-10-to-Yuma-REMAKE--520)

Strony: 1 2 3 4 5


- Guzeppe - 06-05-2008

TRADYCYJNIE PONIŻSZE ZAWIERA SPOILERY
To, co napisał Gwahlur jest prawdą, jednakże dodałbym jeszcze jedną rzecz. Niektrórzy mogą zapytać: co Wade'a obchodził jakiś tam prawy rolnik i jego problemy finansowe? Przecież Wade to zabijaka.
Moim zdaniem Wade, który znał Zachód jak własną kieszeń i w swoim odczuciu widział już wszystko, bawił się tak własnym losem, jak i życiem innych. Z tego też powodu pozostał w saloonie z barmanką i naraził się na schwytanie, poźniej uratował eskortę przed indiananmi i pozwolił na dlaszy pościg. Wade był obserwatorem, nadczłowiekiem, który nie podlegał tym samym zasadom co inni. Kiedy natknął się na Evansa, zaintrygowała go ta osoba, jakże odmienna od tych wszystkich, których dotąd spotykał, i postanowił go wciągnąć do swej "gry". Wade wykraczał poza ramę bezmyślnego mordercy i złodzieja, a stawał się swoistym filozofem, badaczem ludzkich zachowań. W pewnym momencie zaczął sprzyjać idealiście, aby ideał mógł zwyciężyć nad trywialnością.
"3:10 do Yumy" nie można traktować jako realitycznego westernu. Jest to bardziej ekranizacja legendy o niepokonanym Benie Wade'e, który gwizdał na wszelkie niebezpieczeństwo oraz prawym Evansie, który dostarczył w pojedynkę Wade'a na peron w Yumie, legendy o tym jak człowiek gardzący setkami istnień, zabijający bez mrugnięcia okiem docenia jedno życie.


- Mental - 08-05-2008

Gwahlur napisał(a):Ja odebralem to dziwaczne zachowanie Bena Wade'a w ten sposob, ze on toczy wewnetrzna walke.

Gwahlurze, musze powiedziec, ze zacheciles mnie do powtornego obejrzenia rimejku Yumy. bardzo fajnie i w westernowo szczerych slowach wylozyles psychologie postaci. jak tylko nadarzy sie sposobnosc, obejrze film raz jeszcze, majac na uwadze twoje spostrzezenia.


- Mental - 21-05-2008

spojlery

1. z wiezienia w Yumie nikt nigdy nie zdolal uciec. bylo kilka bardzo krwawych buntow, ale z tego co mi wiadomo - zadnej spektakularnej ucieczki. to a propo Bena Wade'a, ktory przechwala sie w filmie, iz dwukrotnie nawial zza krat. Yuma byla istnym pieklem. oficjalna nazwa miejsca brzmiala: Okregowe Wiezienie Arizony, nieoficjalna: Hell Hole;

2. wszystkie westerny powstale przed rokiem 1966 powinny zostac odrestaurowane w stylu 3:10 to Yuma... albo Tombstone;

3. wczoraj sprawilem sobie filmik Mangolda na dvd, obejrzalem i jestem zachwycony; postawa Wade'a moze wydawac sie irracjonalna, ale kurcze... tez bym tak zrobil. bardzo fajna scena w saloonie, kiedy Wade, zamiast uciekac, idzie z barmanka do lozka i na wlasne zyczenie daje sie zakuc w kajdany;

4. co bym wywalil? trzy rzeczy: przedsmiertny tekst konowala i podnoszaca na duchu odpowiedz Bale'a; syna, ktory podbiega do konajacego ojca i mowi mu, ze tego dokonal, tj. odeskortowal wieznia do wagonu; wreszcie oslabiajace wymowe koncowki gwizdniecie Wade'a, przywolujace konia - to takie przerysowane bylo i kreskowkowe;

poza tym - moc film. co prawda, podtrzymuje zdanie z pierwszego seansu - to nie jest western. raczej akcyjniak z elementami westernu, choc i to nie oddaje istoty rzeczy. jak na akcyjniak Yuma jest bowiem zwyczajnie za dobra. tak czy srak walic filmoznawczo-szufladkujaca terminologie: Yuma to po prostu dojebany do pieca film o dwoch facetach, ktorzy rozumieja sie bez slow.


- Mefisto - 21-05-2008

Mental napisał(a):2. wszystkie westerny powstale przed rokiem 1966 powinny zostac odrestaurowane w stylu 3:10 to Yuma... albo Tombstone;

eh?


- Mental - 21-05-2008

chodzilo mi o to, ze 99% westernow powstalych w latach 30, 40 i 50-tych ubieglego wieku to, co tu duzo mowic, naiwne, uproszczone, sterylne dyrdymaly, albo inaczej: bajeczki, albo jeszcze inaczej: duperelki. podniecac sie nimi moga chyba tylko kustosze w muzeum sztuki pradawnej. western to wspanialy gatunek - sila, z jaka swego czasu odrzucil bajkowy gorset, budzi moj nieslabnacy podziw. w koncu ile mozna patrzec na nienagannie przystrzyzonych poganiaczy bydla, calujacych kobiety po rekach?

rimejk Yumy nie wywaza wywazonych drzwi, nie czyni fermentu, nie wysmiewa ani nie pastiszuje. po prostu pokazuje historie tak, jak powinno sie ja pokazac: od kulminacji do kulminacji, zwiezle, konkretnie, bez przestojow, ze swietnie zagranymi i zarysowanymi postaciami.

czekam na nowa wersje "W samo poludnie". jak zawsze w takim wypadku o sukcesie zadecyduje obsada. oby byla ciut bardziej westernowa niz w przypadku Yumy.


- Mefisto - 21-05-2008

---> Dyliżans, Destry rides again...


- mariusz - 06-06-2008

W przeciwieństwie do wersji Delmera Davesa (z 1957) film Jamesa Mangolda jest bardziej dynamiczny, pełen akcji i napięcia.
Farmer Dan Evans wraz z grupą ludzi eskortuje przestępcę Bena Wade'a, z Bisbee do Contention, skąd o 3:10 (po południu) odjeżdża pociąg do Yumy.
Ta prosta fabuła, a szczególnie motyw podróży, jest pretekstem nie tylko do pokazania efektownych scen akcji, ale też służy pogłębieniu portretów psychologicznych bohaterów.
Aktorzy spisali się świetnie, nie tylko Russell Crowe i Christian Bale, ale postacie drugoplanowe są również bardzo wyraziste, wyróżnia się z nich Ben Foster, a także w mniejszej roli - Peter Fonda.
Świetna jest również muzyka Marco Beltramiego.
Jedyne czego mi w tym filmie zabrakło, to bardziej rozbudowanej, porządnej sceny z udziałem Indian, bo ta scena z Indianami była zupełnie nieudana.
Nie powiem, że film jest lepszy od starej wersji - oba filmy są godne uwagi.


- simek - 06-06-2008

To brzmi troche jak recenzja z gimnazjum, ale cieszymy się z Twojego głosu w dyskusji, a jakże.


- Mefisto - 21-01-2009

No to jestem po drugim seansie i...w sumie nie jest to raczej film, na który zmienia się spojrzenie w jakimkolwiek stopniu - to wciąż ta sama, dobra rozrywka z ambicjami na więcej i porządny remake, co dziś rzadkie przecież. W sumie niektóre rzeczy za drugim razem spodobały mi się bardziej (muzyka), a inne drażniły bardziej, jak w kinie (te wszystkie głupotki wypisane wcześniej w temacie). Ogólnie jednak ocena bez zmian.


- military - 28-05-2009

Z początku nie podobał mi się ten film - zbyt kolorowy, zbyt lekki, zbyt nijaki. Ale w miarę rozwoju akcji poprawia się niemal każdy element, wraz z początkowo tragiczną muzyką (rzępolenie na gitarze to jednak nie jest moja wizja westernowego soundtracku). Mniej więcej od połowy, gdy zaczyna się właściwa podróż, wraz z synem Daniela, rozpoczyna się dobry film. Takie sceny jak rozbudzenie bohaterów przez dziwne odgłosy, które - jak się okazuje - są dźwiękami mordowania, wypadają świetnie. Końcówka jest przesadzona we wszystkie możliwe strony, ale ogląda się ją bardzo przyjemnie. Ogólnie film nie jest przełomowy ani odkrywczy, ale dobrze się na niego patrzy.

Wkurzały mnie tylko detale: niby mamy realizm, a Crowe tłuczony po mordzie wykazuje wytrzymałość Jokera. Niby podróżują w trudzie i znoju, a nikomu zarost nie urośnie nawet o milimetr. Również ubrania jak były uwalone na początku, są w takim samym stopniu brudne po kilkudziesięciu godzinach marszu, walk, strzelanin itp. No i kowboj-gej mnie denerwował w każdej sekundzie, kiedy był widoczny na ekranie.

6/10


- Mefisto - 29-05-2009

military napisał(a):rzępolenie na gitarze to jednak nie jest moja wizja westernowego soundtracku

przewertuj dodatki, to się dowiesz, że to nie była gitara :P

Cytat:No i kowboj-gej mnie denerwował w każdej sekundzie, kiedy był widoczny na ekranie.

znaczy kto?


- military - 29-05-2009

Znaczy on:
[Obrazek: charlie_hat.png]


- Negrin - 29-05-2009

A on to aby nie najlepsza postać w filmie?


- Oconnel - 29-05-2009

Tak, zgadza się. O ironio najlepsza.


- Mefisto - 29-05-2009

czemu gej? bo jest wierny swojemu szefowi?


- military - 29-05-2009

Bo jego barwa głosu, podkreślone kredką oczy i seksi obcisłe ciuchy sprawiają, że wygląda jak gej.


- Mefisto - 29-05-2009

tjah, powiedz mu to, jak będzie Cię miał na celowniku :>


- Glut - 29-05-2009

Pytanie mam. Czy nigdzie w filmie nie pada bezpośrednie stwierdzenia określające go jako geja? Ja do dziś byłem przekonany że koleś gejem jest.


- Mefisto - 30-05-2009

co? gdzie? jak?

ten kolo to rewolwerowiec - jak niby i w jakich okolicznościach miało się "wydać", że jest gejem? Boss miał do niego krzyknąć "te, geju!"? WTF? Naprawdę nie wiem, co Was sprowadza do takich wniosków...


- Tyler Durden - 30-05-2009

Też tego nie rozumiem. Jasne, gość ma specyficzną barwę głosu ale nie na tyle żeby go zaraz brać za geja. Obejrzyjcie go sobie w "Alpha Dog" to może wybijecie sobie z głowy dziwne skojarzenia ;)