Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Sweeney Todd - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Tima Burtona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Tima-Burtona--73)
+---- Wątek: Sweeney Todd (/Thread-Sweeney-Todd--719)

Strony: 1 2 3 4 5


- picek - 06-02-2008

Edytuje sie posty a nie pisze jeden pod drugim Uśmiech

//edit: oczywiście do Pana panfilip33


- Azgaroth - 06-02-2008

panfilip33 napisał(a):Ale i tak juz mam za to przesrane u Sekty.

Owszem masz, tak to jest jak się nie zna ortografii i pisze trzy posty pod rząd.


- Hitch - 06-02-2008

Filipku, nie chodzilo o odmiane tylko pisownie. Chcialbys zeby twoje nazwisko bylo przekrecane? Koles nazywa sie Depp, a nie Deep. Wymawia sie "dep" nie "dip".


- Anonymous - 06-02-2008

panfilip33 napisał(a):nie wiem jak sie odmienia jego nazwisko

Nie wiesz nie tylko jak się odmienia, ale jak się je pisze.

PS. zresztą, poczytałem twoje poprzednie posty, forget it Język


- panfilip33 - 06-02-2008

Bogatszy o wiedze na temat pisania postów i pisownie nazwiska aktora kończę pracę i ide do domu. Mam nadzieję, że to mnie nie skreśla i nie bedę dostawał zjebek za każdy post.


- military - 06-02-2008

No nie wiem, Sekta Piszacych Posty Zgodnie Z Polska Ortografia, Interpunkcja i Gramatyka tak latwo nie odpuszcza.


- Negrin - 06-02-2008

Nie zapominaj o Frakcji Tych, Którym Obce Strumienie Świadomości.


- Bzyku - 06-02-2008

military napisał(a):No nie wiem, Sekta Piszacych Posty Zgodnie Z Polska Ortografia, Interpunkcja i Gramatyka tak latwo nie odpuszcza.
Tak naprawdę ta sekta nazywa się: "Sekta Piszących Posty Zgodnie Z Polską Ortografią, Interpunkcją, Gramatyką Oraz Z Polskimi Znakami", ale Military jak widać zapisał się do jakiejś wersji beta Szczęśliwy

A sam film super - oglądam musicale od święta do święta, ale ten naprawdę mi się podobał. Zarówno jeśli chodzi o stronę muzyczną filmu (choć pewnie znalazło by się sporo aktorów lepiej śpiewających od Deppa, ale żaden by tak dobrze nie zagrał), jak i fabularną oraz wizualną.

Zresztą niedawno pisałem o tym filmie w "mini-recenzjach" i dałem mu 9/10.


- salad_finger - 06-02-2008

widzialam pierwszych kilka minut, zapowiada sie fajnie. z tego tez powodu, wylaczylam film i obejrze go w kinie, bo wersja ktora mialam jest jakosci gownianej.

lecz powiadam Wam, duet Burton- Depp sie kiedys wypali...


- Mental - 06-02-2008

już sie wypalił.

ten film to nieporozumienie.

Depp nie potrafi śpiewać, to raz. repertuar ma nędzny, to dwa. trzy: wszystko jest komputerowe, sztuczne i w ogóle porzygać się można. zwróćcie uwagę na sceny "plażowe", jak Depp i Helena siedzą na kocu czy coś w ten deseń - wymiocicho na maksa. tak sztucznej i fotoszopowej kolorystki moje oczy dawno nie widzialy. po czwarte wreszcie: nienawidzę musicali.

przemoc i makabra? disnejowski Pinokio jest bardziej hardkorowy. nie wiem, po jaka cholerę bylo tyle hałasu o kategorie R. żeby budyniową krew pokazywać, wygenerowana w 3d studio? żenada.

jedyny plus to porywający wystep helen bonham carter: przy niej nawet Lady Makbet sie chowa.

podsumowując: najgorszy film Burtona, najbardziej pretensjonalny, sztuczny i komputerowy (a co za tym idzie - cholernie nudny i wypłukany z jakichkolwiek emocji). nigdy nie darzyłem gościa jakimś szczególnym uwielbieniem. po tym filmie mój stosunek do niego na pewno sie nie poprawi. przeciwnie: notowania spadną na łeb na szyje.

ps: jesli najnowszy film Camerona będzie w całości komputerowy, to ja dziękuję. pomału nie moge patrzec na CGI nawet przez palce.


- Craven - 06-02-2008

Też oceniam na minus, acz nie tak ostro. Aktorsko jest fajnie - mam tu głównie na myśli Helenę Bohnam Carter, Saschę Barona Cohena. Depp imo poprawny - nic zasługującego na nagrodę, a już napewno nie śpiew...

... I tu jest największy zarzut. Jako musical film był dla mnie rozczarowaniem. Praktycznie cały jest prześpiewany, ale piosenki są bez zbytniego polotu, wszystkie na jedno kopyto, wszystkie mocno jednostajne. Zdecydowanie wolę pozycje typu Krwiożerczej rośliny czy Deszczowej piosenki, gdzie piosenki przekazują tylko część treści i większy nacisk położony jest na ich artystyczne walory. Tu trzeba bardzo mocno skupiać się na tekście, który jest kluczowy – postacie wyśpiewują swoje historie, emocje, plany itd.

Estetyka i komputerowość - zupełnie mi nie przeszkadzała. Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy mają jakieś uprzedzenia do wpływu komputera. IMO często są to zarzuty na wyrost, wynikające w 75% z świadomości faktu że była ingerencja komputera. Oczywiście czym innym jest crappy CG - typu Next gdzie widać było braki w budżecie. Bo w końcu czy T-Rex w Parku Jurajskim z '93 to komputerowy syf? Uśmiech


- Mental - 06-02-2008

Cytat:Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy mają jakieś uprzedzenia do wpływu komputera.

a ja nie mogę zrozumieć ludzi, którzy nie mają takich uprzedzeń. co innego, gdybym obudził się wczoraj i nigdy nie widział filmów sprzed ery CGI. niestety (albo stety) widziałem filmy z epoki analogowej i jak patrze na te współczesne kolorki, to dostaje torsji.


- Mierzwiak - 06-02-2008

Mental napisał(a):nie wiem, po jaka cholerę bylo tyle hałasu o kategorie R
O to już spytaj sam siebie, byłeś jednym z tych którzy oburzali się na rzekome PG-13 dla tego filmu.


- Mental - 06-02-2008

no gdybym tylko wiedział, ze to tak będzie wyglądać, słowem bym nie wspomniał o konieczności opatrzenia filmu certyfikatem R. lache bym położył na ten cały cyrk.


- Mierzwiak - 06-02-2008

Ejże, od dawna piszesz że R nic dzisiaj nie znaczy a teraz tupiesz ze złości bo krew jest cyfrowa itp? Mało to przekonujące.


- Mental - 06-02-2008

tupie ze złości, bo R nic nie znaczy, bo krew jest cyfrowa. do you compute?


- Mierzwiak - 06-02-2008

[głosem Matki z Alien] Yes


- Jakuzzi - 07-02-2008

Film podobal mi sie do momentu pierwszego ciecia brzytwa. Krew przypomina kolorem rozpuszczone lody truskawkowe i tryska strumieniami jak w filmach samurajskich. Nie zebym skreslal przez ten fakt caly film, niemniej odkrywa on przez to jeszcze wieksze polacie umownosci niz do tej pory i wyklucza emocjonalne zaangazowanie. Potencjalnie mocne zaskoczenia fabularne wydaja sie byc niewykorzystane. Spora dawka makabry nie robi wiekszego wrazenia. A najslabsza jest tu warstwa muzyczna: dawno nie widzialem musicalu z tak nijaka galeria piosenek. Momentami mialem ochote walesajacemu sie mlodzikowi spiewajacemu slowiczym glosem "I feel you, Johanna" odspiewac "spierdzielaj z klary, gamoniu!". A pomysl, zeby z Rickmana robic spiewaka jest az nadto chybiony. Aktorstwo dobre, stylistyka swietna, czarny humor fajny, Burtona rezyserska bieglosc wciaz widac (stara sie facet jak moze, zeby przez te przecietne utwory muzyczne film nie stracil na dramaturgii). Ale efekt nie zachwyca.


- Anonymous - 07-02-2008

Cytat:po czwarte wreszcie: nienawidzę musicali.

Me too Uśmiech
Ciekaw byłem co wykombinuje Burton z Deppem, ale na słowo "musical" mam uczulenie.

Cytat:ps: jesli najnowszy film Camerona będzie w całości komputerowy, to ja dziękuję

Ja również. Mówiłem już o tym dość dawno, po nowym dziele Camerona nie spodziewam się niczego dobrego.


- Jakuzzi - 07-02-2008

Mental napisał(a):zwróćcie uwagę na sceny "plażowe", jak Depp i Helena siedzą na kocu czy coś w ten deseń - wymiocicho na maksa. tak sztucznej i fotoszopowej kolorystki moje oczy dawno nie widzialy.

Wedlug mnie to akurat jedna z lepszych scen filmu. Raz, ze humorystyczna, dwa, ze stylistycznie skontrastowana z bezkresna londynskia szaroscia. Fakt, ze widac tu ingerencje komputera jak na dloni, ale jest to pomyslowa ingerencja, a efekt tym razem nie traci plastikiem.