![]() |
|
Firefly/Serenity Jossa Whedona - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22) +--- Wątek: Firefly/Serenity Jossa Whedona (/Thread-Firefly-Serenity-Jossa-Whedona--847) |
- Craven - 13-06-2009 Gdzie te czasy, kiedy to dobre filmy dużo zarabiały? :P (O szybko, teraz przemoderowane juz po dwóch postach! yatta!) - Negrin - 13-06-2009 Craven napisał(a):W porównaniu z serialem Serenity wypada blado.To stuprocentowa prawda, aczkolwiek idę o zakład, że serial dużo mniej by się Mentalowi podobał. Wadą "Serenity" jest właśnie to, że w porównaniu z "Firefly" film kinowy zatracił sporą część właśnie tego, czego Mental -- jak powiedział -- nie lubi: sci-fi w klimatach kina przygodowego. Niemniej opinia mogłaby być... ciekawa. - Mental - 13-06-2009 Craven napisał(a):Widziałeś Firefly? Jak nie, to polecam. nie. i nie zamierzam oglądać:) że serenity mi się podobało, nie oznacza, iż stałem się nagle miłośnikiem przygodowego sci-fi:) raz na ruski rok mogę obejrzeć. serial pewnie lepszy, bo prócz Miami Vice to nigdy jeszcze nie widziałem długiego metrażu jakościowo przewyższającego serialowy pierwowzór, ale jak mowie - w większych ilościach mógłbym nie zdzierżyć takich klimatów. - Corn - 13-06-2009 Firefly nie jest raczej przygodowym sci-fi. Na pewno nie w tym sensie co Serenity. To swego rodzaju western w kosmosie, jedyny science-fiction, który tak przedstawia rozwój świata, że aż się chce powiedzieć "No dobra, tak faktycznie może wyglądać przyszłość". Polecam Ci bo to dobra rzecz. Polecę ostro po bandzie i powiem, że to takie Shield seriali s-f, chciaż zdecydowanie posiadające więcej onelinerów. - Gal Anonim - 13-06-2009 Corn napisał(a):Polecam Ci bo to dobra rzecz. Polecę ostro po bandzie i powiem, że to takie Shield seriali s-f, chciaż zdecydowanie posiadające więcej onelinerów.Poleciałeś za ostro po bandzie. I mylisz się moim zdaniem. Nie jest ani tak brutalne, ani tak dosadne, ani tak skąpane w szarości, jak "The Shield". To jest ciągle przygodowe sci-fi z elementami westernu, ale daleko mu do prawdziwego westernu. Cała ta westernowość, brutalność i szorstkość świata jest dość rozmyta na rzecz przyjemnej i rozrywkowej serialowatości. "Firefly to po prostu kosmiczna przygodówka na miarę naszych czasów, na tyle na ile pozwala publiczna telewizja. Tu chodzi o "fun", a że niegłupi to też dobrze. - Craven - 13-06-2009 Corn napisał(a):"No dobra, tak faktycznie może wyglądać przyszłość". Toś się rozpędził IMO. Firefly to GENIALNA ale bajka. Kosmiczni kowboje, planety amiszów, garncarzy... - Corn - 13-06-2009 Cytat: Nie jest ani tak brutalne, ani tak dosadne, ani tak skąpane w szarości, jak "The Shield". To jest ciągle przygodowe sci-fi z elementami westernu, ale daleko mu do prawdziwego westernu.Znajdź mi bardziej dosadny i szary aktorski serial sci-fi to zmienię zdanie. Cytat:Toś się rozpędził IMO. Firefly to GENIALNA ale bajka. Kosmiczni kowboje, planety amiszów, garncarzy...Czyżby? Zauważ, że planety centralne to czysta przyszłość z super wynalazkami a jednak nie przesadzone. Nie ma teleportów czy maszyn tworzących coś z niczego (Star Trek), nie ma też cyborgów jak w BSG, nie ma kosmitów ani dźwięków w kosmosie. To wciąż ten sam kosmos, w którym żyjemy dziś, to wciąż Ci sami ludzie, których mijamy. Nie są ani lepsi ani gorsi od nas. Jedyne co się zmieniło to rzeczywistość do okoła. Dzisiaj też są super samochody, super wynalazki, roboty nawet, służba medyczna to prawie jak sci-fi. I co? Wsie zniknęły? - Negrin - 13-06-2009 A ja nie od dziś mówię, że format "Firefly" przypomina mi format "Drużyny A" -- i oczywiście mówię to z pełną sympatią dla FF :) - Mental - 13-06-2009 Corn napisał(a):Znajdź mi bardziej dosadny i szary aktorski serial sci-fi jeżeli jest tak dosadny i genialny jak Carnivale od HBO, to oglądam:) wiem, Carnivale to nie sci-fi. bardziej fantasy i przygodówka. ale za to jaka! najlepsza, jaką w życiu widziałem. - Corn - 13-06-2009 Aż tak to nie bo to jednak telewizja publiczna :] - Gal Anonim - 13-06-2009 Corn napisał(a):Może też Battlestar Galactica jest, chociaż nie oglądałem. Ale co to ma do rzeczy? To, że jest bardziej szare i dosadne niż, powiedzmy, "Star Trek" to nie znaczy, że jest naprawdę szare i dosadne.Cytat: Nie jest ani tak brutalne, ani tak dosadne, ani tak skąpane w szarości, jak "The Shield". To jest ciągle przygodowe sci-fi z elementami westernu, ale daleko mu do prawdziwego westernu.Znajdź mi bardziej dosadny i szary aktorski serial sci-fi to zmienię zdanie. Chyba, że użyłeś "The Shield" wyłącznie jako sposobu na ukazanie, że "Firefly" wyróżnia się na tle np "Star Trek", tak jak "The Shield" wyróżnia się na tle zwykłych seriali policyjnych - to niech będzie. Bo "Firefly" to ciągle pełna 'funu' przygodówka kosmiczna na miarę naszych czasów. - Corn - 13-06-2009 Tak właśnie o to mi chodziło, właśnie dlatego zaznaczyłem - seriali sci-fi. Również nie widziałem BSG więc nie jestem w stanie powiedzieć. Faktycznie przesadziłem jeżeli chodzi o szarość i powagę. W Firefly jest zdecydowanie więcej humoru. - Gal Anonim - 13-06-2009 Ja myśląc sci-fi, myślałem o kosmicznych przygodówkach itp. ale jeżeli mówimy o sci-fi to LOST jest zdecydowanie bardziej szary i dosadny (i brutalny - LOST jest brutalny, prawie jakby był w kablówce) niż "Firefly". Mental napisał(a):Obejrzyj LOST. Bedziesz mial obok fantasy jakiś dobry serial sci-fi/fantasy do kolekcji. :)Corn napisał(a):Znajdź mi bardziej dosadny i szary aktorski serial sci-fi - Craven - 13-06-2009 BSG miażdży. W ogóle nie spodziewałem się tak smutnego i dołującego serialu. Ma genialne postaci i świetną muzykę. Mimo różnych głupotek i wpadek, których jest niemało serial totalnie to nadrabia zaletami. Jakby nie miał niekonsekwencji i różnych drobiazgów na minus to pewnie bym przed nim klękał. - jarod - 05-07-2009 Obejrzałem serial i film. Świetna sprawa. Firefly, powiedzmy sobie szczerze, "robi" głównie kapitalnie dobrana obsada w połączeniu ze świetnie pomyślanymi bohaterami. I nie mówię tu tylko o załodze, ale i o obsadzie drugo - i trzecioplanowej. Jedynie przekombinowana postać Jubala psuje mi trochę uznanie dla pracy castiongowców, ale tylko trochę. Widać tzw. chemię między członkami załogi, co Whedon fajnie pokazuje w "odpoczynkowych" scenach pomiędzy kolejnymi wypadami "na zlecenie". Konstrukcję świata dość trudno mi ocenić, bo pokazano nam jedynie podstawowe załozenia oraz kilka wycinków, ale jak dotąd całość trzyma się kupy. Fabuła jest bardzofajna, bez większego kombinowania, ale i bez łopatologii i traktowania widza jak debila. Świetne są wstawki humorystyczne, zarówno zawarte w dialogach, jak i humor sytuacyjny (Jaynetown, he he he). Pochwalić wypada również muzykę. Ogólnie serial wyceniam na mocne 9. Film, niestety, zawiódł mnie lekko, głównie dlatego, że zrezygnowano z serialowego "lajtu i fanu" na rzecz trochę cięższego klimatu. Po raz pierwszy czułem, że bohaterom autentycznie coś zagraża. Pod względem dopasowania do serialu jest to zrobione dobrze i żałuję jedynie tego, że jako badguyów zamiast Murzyna z kataną Whedon nie umieścił "hands of blue". Załoga nadal fajna, o wiele lepsze efekty i o wiele gorsza muzyka. Poza tym, Kaylee rządzi. Możecie dopisać mnie do listy fanów. - Mental - 05-07-2009 jarod napisał(a):Film, niestety, zawiódł mnie lekko, głównie dlatego, że zrezygnowano z serialowego "lajtu i fanu" na rzecz trochę cięższego klimatu. Po raz pierwszy czułem, że bohaterom autentycznie coś zagraża. i to ma być wada? - Corn - 05-07-2009 Cytat: żałuję jedynie tego, że jako badguyów zamiast Murzyna z kataną Whedon nie umieścił "hands of blue".Bo Blue Hands zginęli w komiksie "Those Left Behind". The Operative przejął ich misję. Cytat:Film, niestety, zawiódł mnie lekko, głównie dlatego, że zrezygnowano z serialowego "lajtu i fanu" na rzecz trochę cięższego klimatu.Bo Whedon to mądry gość i stwierdził, że film musi być cięższy i mieć większy ładunek dramatyczny. Gdyby lekkością dorównywał serialowi nikt by nie przejął się załogą. Lekkie spoilery dalej. Ponadto Whedon - bardzo mądry gość - wyjaśnił w kilku wywiadach dlaczego w danym momencie uśmiercił tak ważną postać - by zasiać niepewność wśród widzów, bo skoro on może zginąć to może zginąć równie dobrze każdy z ekipy. Dodatkowo postać była wykreowana w filmie raczej na pacyfistę więc nielogiczne byłoby danie jej broni. Od początku do końca postać była tak przedstawiana by jej śmierć wywołała szok i była przy tym logiczna dla rozwoju fabuły. Whedon to geniusz :] - jarod - 05-07-2009 Mental: to nie jest wada, ale jednak dość radykalna zmiana klimatu. Serenity i tak oceniam na mocne 8. Po prostu obejrzałem film bezpośrednio po ostatnim odcinku serialu i wiadoma scena śmierci "trochę" mnie zdziwiła. Corn: pytanie do Ciebie - po co tak właściwie Pastor dołączył do załogi i czemu Mal go tam trzymał? Nie robił tam niczego konkrtetnego, nie spełnił żadnej funkcji na pokładzie, a kapitan gościł go chlebem i solą. - Mefisto - 05-07-2009 Pastor zawsze może się przydać - szczególnie iż przypominam, że raz dzięki jego legitce wymigali się od wpadnięcia w łapy Federacji ;) Poza tym użyczał im swojej wiedzy w dziedzinach różnych :) Taki dobry duch :) - Corn - 05-07-2009 Pastor w końcu opłacał swój pobyt na statku to raz, a dwa że pomagał im też przy zadaniach. Dlaczego Mal go trzymał? Wystarczy odwołać się do jego charakteru. Wiadomo, że jest skłócony z Bogiem, więc być może uznał, że potrzebny jest głos rozsądku. W końcu cała ta 'butność' Mala to tylko otoczka - jak się go bliżej pozna wyłazi całkiem rozsądny gość, który wie, że nie jest idealny. Tak mi się wydaje :] |