![]() |
|
Captain America: Civil War (2016) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24) +---- Dział: MARVEL CINEMATIC UNIVERSE (MCU) (https://forumkmf.pl/Forum-MARVEL-CINEMATIC-UNIVERSE-MCU--54) +---- Wątek: Captain America: Civil War (2016) (/Thread-Captain-America-Civil-War-2016--3943) |
RE: Captain America: Civil War (2016) - patyczak - 11-05-2016 Cytat:Oczywiscie, to, co robi Stark nie jest najmadrzejsze, ale to, ze bohater nie robi najmadrzejszych rzeczy nie powinno byc zarzutem wobec filmu, jesli sa one uzasadnione.Nie, to nie jest tylko głupota Starka. To jest słabość scenariusza, który nie potrafi pociągnąć do końca problemu, o którym niby chce opowiadać. Stark zaczyna dostrzegać konsekwencje swoich czynów, cierpi, bo zginął jakiś dzieciak, ale na kolejną akcję wybiera młokosa zapewne bez doświadczenia w walce z kimś, kto nie jest przeciętnym kryminalistą. A twórcy w ogóle nie sugerują, że tu jest coś nie tak - przybyciu Spidermana nie towarzyszy jakiś krytyczny komentarz, który pokazałby ten brak rozsądku Starka. Widz ma cieszyć się żarcikami Pajączka, a nie zastanawiać nad hipokryzją i głupotą Iron Mana, bo sami twórcy jej nie widzą. Cytat:No to jest zagrozenie, ze zginie, czy nie ma? :) Dlaczego Stark mialby uwazac, ze Spider-Man moze zginac? Kto mialby go zabic? Cap?Ja czuję, że nie ma zagrożenia, postaci zachowują się tak jakby go nie było, ale jednak powinni je czuć. I gdyby ta część filmu była dobra, to Stark powinien (jeżeli nie jest upośledzony) mieć świadomość tego, że sprawy mogą wymknąć się spod kontroli (jak zawsze!) i chłopakowi może się coś stać, więc za Chiny nie zabrałby go na akcję. Cytat:Wiadomo, że Batman nie zabije Supermana, więc pewnie nie warto było kręcić tego filmu, right... Może i wiadomo, ale jak zaczynają się bić, to człowiek zaczyna mieć wątpliwości. Jak pisałem wyżej, nikt nie musi faktcznie umierać, wystarczy, że Batman przez moment wygląda na naprawdę przerażonego. A w Civil War, Stark mówi niby Spidermanowi, że Cap to człowiek niebezpieczny, bo wierzący w to co robi... no i mimo to bierze go do walki :D W wielu filmach bohaterowie nie giną, ale w wielu dorosły nie wziąłby do walki dzieciaka bez choćby chwili wątpliwości. Myślę, że to mają na myśli ludzie, którzy pitolą o braku śmierci w Marvelu. RE: Captain America: Civil War (2016) - Mierzwiak - 11-05-2016 patyczaku, kogo Stark zabrał ze sobą do Niemiec? Zwykłego nastolatka w t-shircie i rurkach czy obdarzonego superzdolnościami "mutanta" którego dodatkowo wyposażył w zaawansowany kostium? Upór z jakim eksponujesz ten motyw i czynisz z niego zarzut sugeruje, że to pierwsze. RE: Captain America: Civil War (2016) - Huntersky - 11-05-2016 Po pierwsze, Spidey podnosi na OHP rękaw lotniczy i generalnie z całej paczki jest słabszy chyba tylko od Visiona i Scarlet Lizzie, po drugie to jest cholerny Spider-Man w walce superbohaterów, mrok mrokiem, powaga powagą, ale w Marvelu dalej musi być fun, dlatego też zupełnie nie przeszkadza mi zmiana tonu na lotnisku, bo to jest zwyczajnie fajne i genialnie wykonane. Mogę cieszyć się Giant-Manem, po czym emocjonować walką Capa i Iron Mana w finale i nie mam z tym problemu. A co do samego filmu to wolałbym się nie powtarzać, ale dla mnie to najlepszy Marvel i swoisty majstersztyk, nawet jeśli ma trochę rys. Wymieszanie tylu postaci i żonglowanie nastrojem z tak pozytywnym skutkiem to wyczyn nie byle jaki. Dodatkowo świetnie wprowadzając Spider-Mana (jest na doczepkę, jasne, twórcy pewnie też sobie z tego zdawali sprawę, ale przynajmniej oddali mu sprawiedliwość) i Panterę, który nawet dostał swój character arc. Nie mogę się doczekać jego solowego filmu. Dla mnie 9/10, po drugim seansie może nawet dycha w swoim gatunku. Aż się boję, co Russo wysmażą w Infinity War. Snyder powinien oglądać Civil War w kółko, jak w Mechanicznej Pomarańczy, aż się czegoś nauczy. Smutno się patrzy, jak BvS przegrywa wszędzie tam, gdzie błyszczy CW, bo to w sumie bardzo podobne filmy. RE: Captain America: Civil War (2016) - patyczak - 11-05-2016 Cytat:obdarzonego superzdolnościami "mutanta" którego dodatkowo wyposażył w zaawansowany kostium? Czy to coś zmienia? Kiedy staje naprzeciwko innych mutantów (w tym jednego naprawdę niebezpiecznego i opinii Starka - złego) to czy jego moce gwarantują mu bezpieczeństwo, usprawiedliwiające decyzję Tony'ego? A jeżeli faktycznie nic mu nie grozi, to znowu wracamy do mojego głównego zarzutu, że w filmach Marvela nic nikomu nigdy nie grozi :D Film opowiada o tym, jak Stark decyduje się na poddanie się kontroli rządu, dochodzi do wniosku, że muszą być jakieś granice i nadzór, a wydaje mi się, że rządowa biurokracja niezbyt przychylnie spojrzałaby na angaż dzieciaka do takiej akcji :D RE: Captain America: Civil War (2016) - Mierzwiak - 11-05-2016 (11-05-2016, 09:01)patyczak napisał(a): Czy to coś zmienia? Kiedy staje naprzeciwko innych mutantów (w tym jednego naprawdę niebezpiecznego i opinii Starka - złego) to czy jego moce gwarantują mu bezpieczeństwo, usprawiedliwiające decyzję Tony'ego?Wy chyba naprawdę oglądaliście inny film. Kim są bohaterowie Marvela? Zwyrodniałymi mordercami, pedo, nekro i jakimi tam jeszcze filami, którzy zostawiają za sobą baseny krwi, wyrwane kręgosłupy i pourywane głowy, czy herosami ratującymi świat? Daj sobie spokój z tą sztuczną troską o życie Spider-Mana (dla którego potencjalne zagrożenie, takie teoretyczne, nie konkretnie w tej scenie jest sto razy mniejsze niż dla Wdowy czy Hawkeye'a), jakby spotkanie na lotnisku było zlotem morderców których jedyną chęcią jest zamordowanie z zimną krwią oponentów. Przywoływanie dialogu Starka o tym, że Kapitan jest niebezpieczny bo przekonany o swojej racji to jakaś kuriozalna manipulacja i jesteś ostatnią osobą, po której bym się czegoś takiego spodziewał. Jeśli nie rozumiesz, że ten dialog nie ma na celu pokazać, że Kapitan zamorduje każdego z kim się nie zgadza / kto stanie na drodze jego racji, to go po prostu nie przywołuj. Polecam drugi seans, bez oglądania pod wydumaną bzdurną tezę i zwrócenie uwagi na przerażenie Visiona tym, co - nie celowo -zrobił. Ponieważ w tym momencie przekroczył granicę tej bitki, w której NIE chodziło o wymordowanie się. (11-05-2016, 09:01)patyczak napisał(a): A jeżeli faktycznie nic mu nie grozi, to znowu wracamy do mojego głównego zarzutu, że w filmach Marvela nic nikomu nigdy nie grozi :DOd początku twierdzicie, że nie grozi, w czym problem? RE: Captain America: Civil War (2016) - raven.second - 11-05-2016 Cytat:Czy to coś zmienia?Wszystko. Daję sobie spokój z tą dyskusją, bo nie ma to sensu - ludzie najwyraźniej oczekiwali masakry w stylu Punishera w więzieniu w drugim sezonie Daredevila, gdzie trupy padają na lewo i prawo, a krew barwi ściany na czerwono, jest poważnie, mrocznie, brutalnie i stawka jest ogromna (on zginie, czy nie, przecież został dźgnięty, postrzelony, przewiercony, a zaraz będzie torturowany, omatkocozaemocje). Narzekacie, że nie bili się na serio - a jak mieli walczyć na serio z paralizatorami, pałkami, dźwiękowymi ogłuszaczami i siecią? Ten drobny szczegół, jak i fakt, że Stark chciał wszystko rozwiązać pokojowo i bez przemocy jakoś umyka. Rhodey, koleś, którego znamy od wielu, wielu filmów, został sparaliżowany i gdyby nie jego pancerz, byłby trupem. Gdyby Falcon dostał taki strzał, byłby trupem. Gdyby Wanda, zaskoczona, też dostała, umarłaby. Cap mógłby na tarczę przyjąć ten cios, ale bez niej umarłby, Antman również mógł umrzeć, o czym powiedział bezpośrednio przed wiadomą akcją (a potem Vision mógł się zmaterializować i go zabić). Jak Clint zaczął rozmowę z Panterą było jasne, że T'Challa ma to wszystko gdzieś i nie będzie się oszczędzać. Przy okazji Bucky stracił rękę, mechaniczną, ale zawsze, a Pantera jasno chciał go dopaść i zamordować (i gdyby nie Rogers to by to zrobił bez trudu). Bitka Stark/Cap i zamach tarczą, oraz desperacka próba zasłonięcia odsłoniętej twarzy rękoma też pokazywały zagrożenie, Steve bowiem przekroczył granicę i dla kolegi (rannego, ledwo żywego) mógł zamordować Iron Mana. Najlepszy Marvel. Bez dwóch zdań. RE: Captain America: Civil War (2016) - patyczak - 11-05-2016 Ja nie mówię, że ktoś tam chce się świadomie wymordować (chociaż Bucky właśnie jest mordercą według danych Starka), tylko właśnie o to: Cytat:przerażenie Visiona tym, co - nie celowo -zrobił. Skoro Vision, który jest prawie, że chodzącą doskonałością myli się w taki sposób, to czy inni nie mogą się pomylić? Cytat:Przywoływanie dialogu Starka o tym, że Kapitan jest niebezpieczny bo przekonany o swojej racji to jakaś kuriozalna manipulacja i jesteś ostatnią osobą, po której bym się czegoś takiego spodziewał. Jeśli nie rozumiesz, że ten dialog nie ma na celu pokazać, że Kapitan zamorduje każdego z kim się nie zgadza / kto stanie na drodze jego racji, to go po prostu nie przywołuj.Naprawdę nie uważam, że Kapitan może świadomie kogoś skrzywdzić, bo to nie jest taki bohater i to nie taki film, a przywołanie tego dialogu miało pokazać, że sam Stark wydaje się być świadomy tego, że w chaosie walki coś może pójść nie tak, kiedy przeciwnik/przyjaciel jest tak zdeterminowany. Nie mam nic przeciwko temu, żeby walka w takim blockbusterze była czystym funem, ale skoro główny motyw filmu polega na tym, że ta walka ma swój ciężar i konsekwencje? Nie mogę przeboleć tej niekonsekwencji. Bo ten fun odbiera potencjał dramaturgiczny całemu konfliktowi. RE: Captain America: Civil War (2016) - Mierzwiak - 11-05-2016 (11-05-2016, 09:46)patyczak napisał(a): Skoro Vision, który jest prawie, że chodzącą doskonałością myli się w taki sposób, to czy inni nie mogą się pomylić?Mogą, właśnie dlatego Wanda na początku filmu spowodowała takie zniszczenia. (11-05-2016, 09:46)patyczak napisał(a): Naprawdę nie uważam, że Kapitan może świadomie kogoś skrzywdzić, bo to nie jest taki bohater i to nie taki film, a przywołanie tego dialogu miało pokazać, że sam Stark wydaje się byś świadomy tego, że w chaosie walki coś może pójść nie tak, kiedy przeciwnik/przyjaciel jest tak zdeterminowany.Czy powiedzenie o polityku, że jest niebezpieczny bo konsekwentny i przekonany o swojej racji znaczy, że po dojściu do władzy będzie wysyłać oponentów do komór gazowych? Nie traktuj wszystkiego tak dosłownie. RE: Captain America: Civil War (2016) - Negatywny - 11-05-2016 (11-05-2016, 08:59)Huntersky napisał(a): A co do samego filmu to wolałbym się nie powtarzać, ale dla mnie to najlepszy Marvel i swoisty majstersztyk, nawet jeśli ma trochę rys. Wymieszanie tylu postaci i żonglowanie nastrojem z tak pozytywnym skutkiem to wyczyn nie byle jaki. Czy ten film ma trochę rys. Ma. Czy można go było zrobić lepiej. Nie. Można się rozejść :) Tak na szybko - przez cały film nikt nie ginie, bo przez cały film nikt nie próbuje nikogo zabić, dopiero w finałowej scenie chłopakom puszczają nerwy i Tony próbuje zabić Buckiego, przy okazji nie przejmując się, czy nie okaleczy zbytnio Steva. W ruch idą lasery i inne ciężkie gówno, ludzie tracą ręce, i wątpię, żeby ktoś nie poczuł ciężaru tej sceny, bo jakoś nie widziałem, żeby ktoś śmiał się z mamusi Starka, tak jak ludzie śmieją się z Marthy Batmana. A na lotniku jest lajtowo i zabawnie, i gdyby Vision nie zjebał, to nikt by nawet nie został zadrapany, bo oni tam się przepychają, a nie wyżynają. I nie, nie byłoby lepiej dla filmu, nie było by ciężej i mroczniej, jakby cały czas się próbowali pozabijać, bo to jakby nie było jest jednak "wojna" BOHATERÓW, a nie morderców. Natomiast fakt faktem, że znerfienie postaci jest momentami trochę drażniące. I znowu, nie da się tego nie robić, bo by musieli naprawdę 20 scenariuszy napisać jeszcze przed pierwszym IM. Niemniej Stark raz jest najpotężniejszym fighterem na ziemii, wyskoczył już do Thora jak równy, oklepał hulka, przyjmował bezpośrednie strzały z czołgu na kask, które go nawet nie rysowały, w pierwszych dwóch filmach w zasadzie jasno jest powiedziane, że Tony w zbroi jest nie do zatrzymania i jedyne co go ogranicza to to, że czasem jest bez zbroi i że nie może się rozdwoić (chociaż i tu radzi sobie przy pomocy Iron Legionu itp.) Od IM3 zbroje nagle rozrywają na strzępy zwykli podgrzani (?) ludzie, cap po anabolach ma większe pierdolnięcie niż pociski z czołgu, dysze można uszkodzić pięścią (a zbroja przestaje latać z jedną uszkodzoną, gdzie wcześniej tony lata na jednej), zbroję można w zasadzie ciąć przy użyciu siły powiedzmy 5 razy większej niż normalnego człowieka, najpotężniejsza broń w zbroi nawet nie jest w stanie kogoś przewrócić. Nagle Rhodes po przydzwonieniu o glebę łamie kręgosłup, gdzie tony wcześniej zaliczał 5 razy takie upadki, wkręcał się w turbiny helicarierów i bóg wie co jeszcze i najwyżej iskry szły. Do tego okazuje się, że zbroja ma szpary, żeby mogły w nią wchodzić mrówki, ciekawe jak to się sprawdza przy lotach naddźwiękowych, pod wodą, przy przyjmowaniu na klatę eksplozji itd. Drugą największą ofiarą jest Vision - wg AoU gość miał być naszym największym asem w rękawie, a w Civil War robił za piąte koło u wozu i wyzwaniem dla niego był Hawkeye. Hawkeye! Nigga please. Za chwilę w kolejnym filmie IM w pojednykę będzie powstrzymywał inwazję z kosmosu. Takie życie Bożenko. Chłopaki naprawdę starają się jak mogą, żeby te wszystkie machloje weszły jak najgładziej, i mimo wszystko zasługują na pochwałę za to, jak dobrze im to wychodzi, mimo, że sam się czasami krzywię - w końcu jednak ciągle dokonują praktycznie niemożliwego, i czegoś, co ciągle nie udało się nikomu wcześniej. Niemniej czekam z utęsknieniem na film w którym Tony będzie znowu wymiatał jak w pierwszych Avengers, że dostanie kozackiego przeciwnika, i nie będą musieli go downgradować, żeby fikał mu zwykły cyc z metalową ręką ;) RE: Captain America: Civil War (2016) - patyczak - 11-05-2016 Cytat:Czy powiedzenie o polityku, że jest niebezpieczny bo konsekwentny i przekonany o swojej racji znaczy, że po dojściu do władzy będzie wysyłać oponentów do komór gazowych? Nie traktuj wszystkiego tak dosłownie.Napisałem przecież, że nie chodzi mi o świadomą żądzę mordu :D RE: Captain America: Civil War (2016) - Huntersky - 11-05-2016 Negatywny napisał(a):Niemniej Stark raz jest najpotężniejszym fighterem na ziemii, wyskoczył już do Thora jak równy, oklepał hulka, przyjmował bezpośrednie strzały z czołgu na kask, które go nawet nie rysowały, w pierwszych dwóch filmach w zasadzie jasno jest powiedziane, że Tony w zbroi jest nie do zatrzymania Też mi to przeszkadza, bo zbroja Starka i siła Capa jak i możliwości tarczy są zawsze dokładnie takie, jak wymaga od nich scenariusz. Cap z filmu na film robi się coraz silniejszy, a tarcza raz odbija się od ścian, a raz tnie metal (jak w Quinjecie w Winter Soldierze). Ale biorąc pod uwagę, że Cap może zatrzymać heliktopter siłą swoich mięśni, rozwalenie Starkowi zbroi tarczą z magicznego metalu ( z którego jest też przecież zbudowany Vision) nie jest takie naciągane. A ostatnie pancerze Tony'ego zdają się stawiać mobilność nad wytrzymałość. RE: Captain America: Civil War (2016) - Negatywny - 11-05-2016 (11-05-2016, 10:24)Huntersky napisał(a): raz tnie metal (jak w Quinjecie w Winter Soldierze). No ale to spoko, takie quinjety można kupić w każdym sklepie z quinjetami, to nie jest next level shit jak zbroja IM. IM bierze broń konwencjonalną na klatę, a quinjet nie więc tu się wszystko dla mnie zgadza. (11-05-2016, 10:24)Huntersky napisał(a): rozwalenie Starkowi zbroi tarczą z magicznego metalu ( z którego jest też przecież zbudowany Vision) nie jest takie naciągane. No niby tak, ale też ta tarcza jest niezniszczalna, a to nie oznacza, że ma jakieś fantastyczne właściwości tnące, bo niby skąd. (11-05-2016, 10:24)Huntersky napisał(a): A ostatnie pancerze Tony'ego zdają się stawiać mobilność nad wytrzymałość. Mobilność Tonemu wg mnie też akurat mocno przycięli, rusza się jak mucha w smole. Powiedziałbym, że jest najwolniejszą postacią ale to jakoś mi wchodzi, ale w Civli War Tony już ledwo lata... RE: Captain America: Civil War (2016) - OGPUEE - 11-05-2016 (11-05-2016, 07:17)patyczak napisał(a):Cytat:Oczywiscie, to, co robi Stark nie jest najmadrzejsze, ale to, ze bohater nie robi najmadrzejszych rzeczy nie powinno byc zarzutem wobec filmu, jesli sa one uzasadnione.Nie, to nie jest tylko głupota Starka. To jest słabość scenariusza, który nie potrafi pociągnąć do końca problemu, o którym niby chce opowiadać. Stark zaczyna dostrzegać konsekwencje swoich czynów, cierpi, bo zginął jakiś dzieciak, ale na kolejną akcję wybiera młokosa zapewne bez doświadczenia w walce z kimś, kto nie jest przeciętnym kryminalistą. A twórcy w ogóle nie sugerują, że tu jest coś nie tak - przybyciu Spidermana nie towarzyszy jakiś krytyczny komentarz, który pokazałby ten brak rozsądku Starka. Widz ma cieszyć się żarcikami Pajączka, a nie zastanawiać nad hipokryzją i głupotą Iron Mana, bo sami twórcy jej nie widzą. Przecież subtelnie jest pokazane, że Stark dał dupy z Spider-Manem. Jak Spidey mówi o "Star Warsach" to zażenowany Rhodey (chyba) pyta Starka, co za małolata on wziął. Poza tym któryś z superbohaterów (nie pamiętam kto) na słowotok Spider-Mana mówi, że "my w akcji nie gadamy tyle". RE: Captain America: Civil War (2016) - Negatywny - 11-05-2016 (11-05-2016, 10:50)OGPUEE napisał(a): Przecież subtelnie jest pokazane, że Stark dał dupy z Spider-Manem. Jak Spidey mówi o "Star Warsach" to zażenowany Rhodey (chyba) pyta Starka, co za małolata on wziął. Poza tym któryś z superbohaterów (nie pamiętam kto) na słowotok Spider-Mana mówi, że "my w akcji nie gadamy tyle". Przecież to są geekowskie heheszki, a nie żadne dawanie dupy Starka. RE: Captain America: Civil War (2016) - Gal Anonim - 11-05-2016 (11-05-2016, 07:17)patyczak napisał(a): Skoro Vision, który jest prawie, że chodzącą doskonałością myli się w taki sposób, to czy inni nie mogą się pomylić?Na reszte Twoich zarzutow odpowiedzial za mnie Mierzwiak, wiec tylko dodam: kazdy moze sie pomylic, ale nikt nie planowal, ze Wanda sie pomyli na poczatku filmu, albo że Vision sie pomyli na lotnisku. Wszyscy sa tym zaskoczeni. Wiec nie ma powodu by planowali, ze ktos zabije Spider-Mana. Nie mowiac juz o tym, ze malo kto z druzyny bylby w stanie. A poczucie winy i złość Starka pod koniec tej sceny szczegolnie dobrze wypada. RE: Captain America: Civil War (2016) - Bradesinarus - 11-05-2016 Kiedy wczoraj wieczorem zasiadałem w fotelu kinowym by obejrzeć produkcję stworzoną przez braci Russo miałem w głowie dwa pytania. Po pierwsze czy ten film faktycznie wychodzi zwycięsko z pojedynku z innym tegorocznym starciem komiksowych tytanów czyli „Batman v. Superman Świt sprawiedliwości ” a po drugie czy rzeczywiście jest to, jak sugerują recenzje, najlepsza ekranizacja komiksu w historii kina. No cóż. Muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o pierwszą z poruszonych wyżej kwestii to opinia publiczna się nie myli i zwycięstwo niewątpliwie należy się „Wojnie Bohaterów”. Przede wszystkim dlatego, że w przeciwieństwie do wspomnianej wyżej produkcji Zacka Snydera jest dziełem bardziej koherentnym. Nie ma tu wszak chaosu wynikającego z posiadania 500 milionów nijak ze sobą nie powiązanych wątków oraz miliarda postaci w gruncie rzeczy redundatnych dla opowiadanej historii a które to grzechy wynikają z pośpiesznego budowania uniwersum. Dodatkowo nie miałem wrażenia, że konflikt w tym filmie został wywołany sztucznie.Jest on bowiem konkretnie umocowany w fabule a nie tak jak to ma miejsce w przypadku „leniwego” scenarzysty „BvS”, który wymyślił sobie skłócił głównych protagonistów nie bardzo wiedząc jak to logicznie przedstawić czy umotywować, więc konflikt ma miejsce właściwie dlatego, że „bo tak i kropka!”. W przypadku „Wojny Bohaterów”wiemy dokładnie dlaczego bohaterowie walczą, gdyż motywacje obu stron zostały przedstawione całkiem wiarygodnie i wyczerpująco. Tak na marginesie dodam, że do mnie osobiście bardziej przemówiły racje kierujące Tonym Starkiem, ale to pewnie w głównej mierze zasługa faktu, że Robert Downey Jr jest obiektywnie rzecz biorąc znacznie lepszym aktorem niż Chris Ewans i potrafił je znacznie lepiej wyrazić. Tak na marginesie warto również nadmienić, że w „Batman v. Superman” nie występuje prześliczna, przesłodka i przeurocza Elizabeth Olsen. Szkoda tylko, że jest jej tak mało. Schody zaczyną się jednak, kiedy mówimy o tym czy „Wojna Bohaterów” rzeczywiście jest najlepszą ekranizacją komiksu ever. Moim zdaniem nie! Jasne! Nie będę ukrywał, że z przyjemnością to dzieło obejrzałem i że z łatwością można tu wskazać liczne aspekty stojące na bardzo wysokim poziomie. Mam tu na myśli zwłaszcza znakomitą realizację, widowiskowe sceny akcji oraz kapitalną grę aktorską ze szczególnym uwzględnieniem przywołanego już Downey Jr oraz Daniela Bruhla wcielającego się w intrygującego Barona Zemo odgrywającego rolę „man behind the curtain” znacznie lepiej niż grany przez Jessego Eisenberga Lex Luthor w „Batman v. Superman”. Z drugiej jednak strony nieco zbyt wyraźnie odczuwalne jest, że choć mamy tu do czynienia z kinem poważniejszym i cięższym gatunkowo niż obie części „Avengers” (Które nie oszukujmy się miały być po prostu rozkoszną rozpierduchą) to jednak twórcy nie bardzo mogli sobie pozwolić na zbyt mroczny klimat i poważny ton, ponieważ było nie było jest to produkcja skierowana w głównej mierze do młodszego widza i jako taka musi być nastawiona przede wszystkim na dostarczanie rozrywki a nie, że się tak wyrażę, „babranie się” w psychice głównych bohaterów i silenie się na „pararealizm” w stylu Nolanowskich Batmanów. Tytułowa wojna bohaterów wbrew szumnym zapowiedziom nie jest więc tak naprawdę wojną per se tylko raczej wymianą mocniejszych szturchańców (jakoś bowiem nie odczułem tego, by obie strony konfliktu miały ochotę się wzajemnie pozabijać) a rosnące napięcie rozluźnianio tu praktycznie non stop serwując wątpliwej jakości one-linery. Przodował w tym zwłaszcza Spiderman i muszę powiedzieć, że nie podzielam ogólnego entuzjazmu odnośnie wprowadzenia tej postaci i sposobu jej przedstawienia. Dla mnie wniosła ona bowiem niewiele do opowiadanej historii. Dodatkowo warto zaznaczyć, że aby w ogóle było tu jakiekolwiek napięcie musiano zdecydowanie downgradować Visiona, który w „Avengers Age of Ultron” został przedstawiony jako prawdziwy „wymiatacz” i powinien praktycznie w pojedynkę oraz bez najmniejszych problemów poradzić sobie ze zbieraniną Kapitana Ameryki. Tymczasem tu został niemal tak samo zmarnowany, jak Kylo Ren w najnowszej odsłonie „Gwiezdnych Wojen”. Dlatego też nie będę ukrywał, że mi osobiście do gustu przypadło zdecydowanie bardziej konsekwetne budowanie klimatu oraz świata przedstawionego w „Mrocznym Rycerzu”, „Strażnikach” czy nawet wspomnianym wcześniej „Batman v. Superman”. Podsumowując. Choć „Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów” nie jest aż tak przełomową produkcją i „game changerem” na jaki ją kreują (Ba! Nie jest nawet najlepszym filmem akcji bieżącego roku. Na to miano zasługuje bowiem wyłącznie „Hardcore Henry”), to jednak oferuje solidną porcję rozrywki stojącej na najwyższym poziomie. Dlatego też mimo wspomnianych wyżej, w gruncie rzeczy drobnych, uwag jestem zadowolony z seansu i zdecydowanie mogę tę produkcję polecić! OCENA: 8/10 RE: Captain America: Civil War (2016) - Gieferg - 11-05-2016 ![]() No to który najlepszy? RE: Captain America: Civil War (2016) - szopman - 11-05-2016 1 obrazek: 3 od lewej i 2 od prawej najlepsze :) Strój z "Avengers" może konkurować tylko z tym, który nosi Kapitan w filmie z lat 90. : ) RE: Captain America: Civil War (2016) - Gieferg - 11-05-2016 Nie tylko. Jeszcze z tym, który nosił w First Avenger w trakcie swoich występów :D A najlepszy kostium miał w dwóch ostatnich filmach (wersje z AoU i CW różnią się szczegółami, bez porównania jednego do drugiego nie byłem nawet w stanie stwierdzić, czy to nie jest dalej ten sam kostium). RE: Captain America: Civil War (2016) - szopman - 11-05-2016 Generalnie wszystkie prócz "Avengers" były naprawde spoko :) W przeciwieństwie do Thora, którego kostium chyba w każdym filmie wygląda kretyńsko, mega sztucznie i plastikowo :D |