![]() |
|
Public Enemies (2009) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Filmy Michaela Manna (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Michaela-Manna--65) +---- Wątek: Public Enemies (2009) (/Thread-Public-Enemies-2009--1366) |
RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - shamar - 11-03-2013 Już zapomniałem jak to tragicznie wyglądało. W skrócie: słaby film, który mógłby być pewnie średni gdyby nie zastosowano gównianych, roztrzęsionych zdjęć z ręki, plastycznie wyglądających jak teatr telewizji (czy 48 fps, jak kto woli). Nie czuję, że oglądam porządną gangsterską historię tylko skupiam się na tym, że oglądam jakieś przedstawienie telewizyjne. Reżyser z najwyższej półki bierze gwiazdy z najwyższej półki i robi taką wtopę bo mu się ubzdurało, że będzie fajnie wyglądać? Coś jak droga Zemeckisa? 4/10 RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Mental - 12-03-2013 Cytat:Coś jak droga Zemeckisa? Coś ty powiedział?
RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Jakuzzi - 12-03-2013 Czy tylko ja nie kumam tego z tą drogą Zemeckisa? RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - SonnyCrockett - 12-03-2013 Prawdopodobnie chodzi o to że Zameckis też poświęcił kilka lat na robienie filmów w mało popularnej i raczej nieciekawej technice. RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - shamar - 12-03-2013 Public Widmo (HFR) Sonny skumał. Czyli jednak nie piszę tak enigmatyczno-chaotycznie, jak pewne osoby mi wmawiają. RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - SonnyCrockett - 12-03-2013 Chore umysły działają podobnie
RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - shamar - 12-03-2013 A może to ci inni są chorzy ![]() "Wariat, który wie, ze jest wariatem- nie jest wariatem"
RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Mental - 14-03-2013 Cytat:Zameckis też poświęcił kilka lat na robienie filmów w mało popularnej i raczej nieciekawej technice. Tylko że cyfra pod tę kategorię (mało popularnej i nieciekawej techniki) nie podpada. Mann wielokrotnie udowadniał, że cyfrą operuje po mistrzowsku. W przypadku PE zawiodła nie tyle cyfra, co sam film - który z perspektywy czasu jawi się jako kiepski. W ogóle ostatnie lata to raczej pasmo porażek Manna - najpierw PE, potem szybko zakończona przygoda z HBO i pożegnanie z serialem, który też specjalnie nikogo nie powalił, łącznie z niżej podpisanym. RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - nawrocki - 15-03-2013 Cytat:W przypadku PE zawiodła nie tyle cyfra, co sam film - który z perspektywy czasu jawi się jako kiepskiU mnie odwrotnie - po wyjściu z kina uważałem PE za najgorszy film w dorobku MM, ale potem z każdym seansem rósł w moich oczach i obecnie plasuje się w okolicach czwartego miejsca w moim rankingu mannowskiej filmografii, miejsca ustępując jedynie Heat, Thief i Collateral. Na cyfrowe zdjęcia przestałem narzekać już po powtórce, obecnie o pracy kamery w tym filmie złego słowa bym nie napisał. RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Predator895 - 15-03-2013 PE w ogóle się nie psują , a stawiam ich na prawie na równi z Heat
RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Mental - 15-03-2013 Cytat:stawiam ich na prawie na równi z Heat Serio czy żartujesz? RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Predator895 - 16-03-2013 Zawsze traktowałem PE jako Heat tylko osadzone w latach 20tych. Tematyka prawie identyczna : - napady na banki , - zgrana ekipa >> tyrana przez karierowicza oddanego swojej pracy ( Bale >> Pacino ) zostaje zmuszona do współpracy z Nelsonem narażając się na największą wpadkę w karierze ( patrz nawiązanie do Waingro ), - główny lider ekipy Depp - De Niro , ( tylko ten pierwszy nieco mniej ułożony od drugiego, cóż tłumaczę to innymi latami w których rozgrywa się historia) zakochuje się w lasce , którą ostatecznie musi opuścić na rzecz dalszej działalności. Przecież scena schwytania Billie jest kalką tej w której De Niro opuszcza swoją ukochana w 30 s przed hotelem. - Nawet na początku leci kawałek wyjęty z Heat. I na pewno coś się jeszcze znajdzie tak czy siak ogólny klimat , zajebiste cyfrowe zdjęcia to główny atut tego klejnotu. RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Mierzwiak - 16-03-2013 Publi Enemies to najgorzej wyglądający hollywoodzki film ever. Kiedyś broniłem użycia cyfry i owszem, dalej uważam że był to dobry, oryginalny pomysł, ale nie jeśli skutkiem jest takie paskudztwo. Collateral i Miami Vice też mają momenty autentycznej brzydoty, ale tam jest ona elementem stylu i klimatu obu filmów, stanowi element wizualnego języka filmu, a tutaj? Rzyg, rzyg, rzyg. RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Monika - 16-03-2013 Obraz jest zbyt krystaliczny, wszystko takie czyste, sterylne, przypomina to tanie polskie produkcje serialowe. Co ciekawe jednak (taka ciekawostka) niedawno puszczali ten film w tv i akurat były jakieś zakłócenia i pojawiło się ziarno/szum - od razu film zaczął mieć inny klimat. Mimo śnieżenia nadawało to zdjęciom autentyczności i klimatu. Wydaje mi się, że aby PE było znośne do oglądania wystarczy jeden prosty zabieg cyfrowy. Przepuścić obraz przez filtr i po prostu dodać cyfrowego szumu oraz wyprać obraz z kolorów zmieniając balans. Tak niewiele a jak od razu zmienia się odbiór całości. RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Mental - 16-03-2013 Cytat:Tematyka prawie identyczna: No i co z tego? Po co piszesz mi o rzeczach, które wiem? RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Mierzwiak - 16-03-2013 Akurat Public Enemies to festiwal cyfrowych szumów, a krystalicznie czysty obraz pojawia się w scenach kręconych w świetle dziennym/przy bardzo dobrym oświetleniu, a te stanowią mniejszość w tym filmie. RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Predator895 - 16-03-2013 Czyli atakujecie tylko i wyłącznie ten film z przyczyn technicznych ??
RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Monika - 16-03-2013 (16-03-2013, 15:07)Mierzwiak napisał(a): Akurat Public Enemies to festiwal cyfrowych szumów, a krystalicznie czysty obraz pojawia się w scenach kręconych w świetle dziennym/przy bardzo dobrym oświetleniu, a te stanowią mniejszość w tym filmie. Ja oglądałam wersję taką: przy dziennych scenach, obraz kryształ, sterylność i w ogóle teatr. Przy scenach nocnych - chuj widać. ![]() (16-03-2013, 19:55)Predator895 napisał(a): Czyli atakujecie tylko i wyłącznie ten film z przyczyn technicznych ?? Ja go nie atakuję. Ja się tylko czepiam, że z punktu technicznego mogłoby być lepiej. O wiele bardziej wolę PE od takiego gniota jakim jest MV
RE: Public Enemies (Michael Mann, 2009) - Juby - 29-03-2013 Wczoraj obejrzałem film po raz drugi i jakoś lepiej podobał mi się niż 4 lata temu (jakoś mniej mnie wynudził). Dobra obsada, świetne wykonanie techniczne, fajne sceny strzelanin. Wprawdzie nic mnie nie powaliło ale film dobry, lepszy od Miami Vice. Ocena 7/10 RE: Public Enemies (2009) - werter - 28-04-2018 Też mi się podobał. Johnny Dep robił robote jako Dilinger, nie rozumiem tego czepiania się o wizualną stronę. Przecież wyglądał dobrze i oddał lata 20ste jak trzeba. Do tego podobało mi się, że odpóścili sobie epickie zakończenie i Dilinger został zastrzelony jak pies pod kinem. Nie mam pojęcia jak było w prawdziwej historii, ale doceniam takie zakończenie, proste i cyniczne. Mógłbym się czepiać tylko postaci Billie, której wystarczyło rzucić parę tekstów i już uciekła z Dilingerem. Ale tłumaczę sobie to tak, że bida jej doskwierała na tej recepcji, i chciała czegokolwiek więcej od życia A co by nie mówić to Depp jako Dilinger był bardzo charyzmatyczny.
|