![]() |
|
The Terminator (1984) / Terminator 2: Judgment Day (1991) reż. James Cameron - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Filmy Jamesa Camerona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Jamesa-Camerona--87) +---- Wątek: The Terminator (1984) / Terminator 2: Judgment Day (1991) reż. James Cameron (/Thread-The-Terminator-1984-Terminator-2-Judgment-Day-1991-re%C5%BC-James-Cameron--59) |
RE: Trylogia - Terminatora - Mierzwiak - 15-01-2014 (15-01-2014, 17:35)Negatywny napisał(a): A to ja się zupełnie nie zgadzam. Terminatory o tyle stanowią kwintesencję lat w których powstały o ile same te czasy definiowały.A to ja się w zupełności zgadzam, wszak jedno wynika z drugiego, czyż nie? Cytat:Skoro nowe startreki (gdzie oryginały obecnie są czerstwe jak bamosze dziadka a wywodzą się z jakichśtam lat 60) mogą nie wyglądać anachronicznie, a wręcz stylistycznie przystawać do "wrażliwości" współczesnego widza to mogą i terminatory.Nie chcę nawet zaczynać na temat tego, jak słaby jest drugi Trek, ale rozumiem co masz na myśli. Rzecz jednak w tym, że reboot i realizacja na współczesną modłę to nie jest coś, co zawsze się sprawdza. Zresztą czy nie to zrobił/próbował zrobić przecież Terminator Salvation? Efekt jaki jest każdy wie. Oczywiście można wziąć sam temat, samo sedno i np. próbować podejść do tematu od innej strony, tak jak zrobiła to Geneza Planety Małp, ale to już nie będzie Terminator, filmy Camerona są zbyt charakterystyczne, zbyt głęboko zakorzenione w popkulturze by tak po prostu zrobić im współczesny lifting. Terminator to Schwarzenegger, Hamilton, Biehn i Furlong. Nie wyobrażam sobie niczego innego i nawet najlepsze odcinki kronik Sary Connor, zjadające na śniadanie T3 i Salvation razem wzięte, z Terminatorem nie miały nic wspólnego. Nie jest żadną tajemnicą, że Cameron jest związany kontraktem z 20th Century Fox, więc Terminatora nie nakręci. Zresztą przy całym moim podziwie dla Jima, jak i miłości do Avatara, to już nie jest ten sam reżyser, co kiedyś i nie wierzę, by zszedł znowu na ziemię i potrafił zaserwować kolejny techno thriller. RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 15-01-2014 Cytat:że to też bez sensu z punktu widzenia skynetu w pierwotnej linii czasowej, bo co mu po tryiumfie skynetu w alternatywnym wszechświcie kiedy sam przestanie istnieć? Co ci po zapewnieniu swojemu dziecku udanej przyszłości, kiedy sam przestaniesz istnieć? Skąd wiesz jaką logiką się taka maszyna posługuje? Jak dla mnie to dla Skynetu fakt, że jego cele zostaną zrealizowane, nawet w innej linii czasowej to już wystarczająca zachęta do podjęcia takich działań, ba, dla niego zwycięstwo w tej czy innej linii czasowej to może nawet być jedno i to samo. RE: Trylogia - Terminatora - Mefisto - 15-01-2014 (15-01-2014, 12:53)Negatywny napisał(a): Chyba absolutnie każdy fan terminatora chciałby poprostu jednego żeby zostawić już tę serię w spokoju
RE: Trylogia - Terminatora - Negatywny - 15-01-2014 (15-01-2014, 18:12)Mierzwiak napisał(a): A to ja się w zupełności zgadzam, wszak jedno wynika z drugiego, czyż nie? Mi chodzi o to co było pierwsze czy jajko czy kura. Zrozumiałem, że powiedziałeś, że terminator jest dzieckiem swoich czasów, a moim zdaniem te czasy takimi jakimi je znamy są dzieckiem terminatora ![]() (15-01-2014, 18:12)Mierzwiak napisał(a): Nie chcę nawet zaczynać na temat tego, jak słaby jest drugi Trek, ale rozumiem co masz na myśli. Rzecz jednak w tym, że reboot i realizacja na współczesną modłę to nie jest coś, co zawsze się sprawdza. Zresztą czy nie to zrobił/próbował zrobić przecież Terminator Salvation? Efekt jaki jest każdy wie. Oczywiście nie mówię tu o reboocie na współczesną modłę, mówię o kontynuacji tylko w warstie stylistycznej (wizualnej) bardziej odpowiadającej współczesnym wyobrażeniom o przyszłości. To treki realizują akurat perfekcyjnie. (15-01-2014, 18:12)Mierzwiak napisał(a): Terminator to Schwarzenegger, Hamilton, Biehn i Furlong. Nie wyobrażam sobie niczego innego i nawet najlepsze odcinki kronik Sary Connor, zjadające na śniadanie T3 i Salvation razem wzięte, z Terminatorem nie miały nic wspólnego. Skończona perfekcja termiantora 2 stawia każdy sequel na przegranej pozycji, ale umieszczenie akcji po dniu sądu powoduje, że potrzebny jest tylko Arnie. Sary Connor już nie ma. Connora może grać inny aktor bo przecież Furlong byłby za młody. A Biehna dałoby się zastąpić. Yelchin dawał radę nawet w takim shicie jak Salvation. (15-01-2014, 18:12)Mierzwiak napisał(a): Zresztą przy całym moim podziwie dla Jima, jak i miłości do Avatara, to już nie jest ten sam reżyser, co kiedyś i nie wierzę, by zszedł znowu na ziemię i potrafił zaserwować kolejny techno thriller. Gdyby chciał to wierzę, że by potrafił i dziś, ale raz, że nie chciał nigdy, dwa, że teraz faktycznie ma zupełnie inne zainteresowania, bardziej przyrodnicze ![]() RE: Trylogia - Terminatora - Mierzwiak - 15-01-2014 @Mefisto: RE: Trylogia - Terminatora - Negatywny - 15-01-2014 (15-01-2014, 18:33)Gieferg napisał(a): Skąd wiesz jaką logiką się taka maszyna posługuje? Jak dla mnie to dla Skynetu fakt, że jego cele zostaną zrealizowane, nawet w innej linii czasowej to już wystarczająca zachęta do podjęcia takich działań, ba, dla niego zwycięstwo w tej czy innej linii czasowej to może nawet być jedno i to samo. Najprawdziwszą prawdę powiadasz, tylko to rodzi nieskończoną liczbę problemów Np. skynet nie musi nic robić, bo gdzieś tam jest alternatywny wszechświat w którym zwyciężył niezależnie od wszystkiego RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 15-01-2014 A skąd Skynet ma o tym wiedzieć skoro nie ma ku temu żadnych przesłanek? Jesli podejmuje konkretne działania, które zmierzają ku realizacji konkretnego celu, to może przynajmniej liczyć na taki efekt. W T:Salvation Skynet ewidentnie rozumuje w sposób, który wskazuje na to, że "wierzy" w w aternatywne linie czasowe (postępowanie z Reesem tego dowodzi), podczas gdy Connor najwyraźniej wziął sobie do serca BTTF, bo sra po gaciach ze strachu, że zostanie wymazany z istnienia z chwilą gdy Skynet ukatrupi Kyle'a. RE: Trylogia - Terminatora - Negatywny - 15-01-2014 (15-01-2014, 18:59)Gieferg napisał(a): A skąd Skynet ma o tym wiedzieć skoro nie ma ku temu żadnych przesłanek? Jesli podejmuje konkretne działania, które zmierzają ku realizacji konkretnego celu, to może przynajmniej liczyć na taki efekt. Ale tu się zakręcimy w kółko. Przyjmując, że skynet nie wie, że każda ingerencja w czas rodzi nową linię czasową powoduje powrót do postrzegania świata jakby był tylko jeden, a to powoduje powrót do paradoksu w którym skynet zabija connora a potem nie wysyła w przeszłość terminatora bo nie wie o istnieniu takiej osoby co znowu powoduje narodzenie connora, klęskę skynetu i konieczność wysłania terminatora w przeszłość. Jeśli za to istnieje wiele linii czasowych (alternatywnych wszechświatów) i skynet ma tego świadomość to jest oczywistym w tej sytuacji, że nie jest ich 5, ani 2, ani 1000, tylko nieskończenie wiele. Wysłanie dwóch terminatorów w przeszłość tworzy 4 linie czasowe: W jednej T-800 zabija sarę connor i skynet wygrywa. W drugiej T-800 nie zabija sary connor i skynet przegrywa. W trzeciej T-1000 zabija connora i skynet wygrywa. W czwartej T-1000 nie zabija connora i skynet przegrywa. Z punktu widzenia maszyny to jest chyba remis? ![]() To jest po prostu nie do przyjęcia z punktu widzenia widza, bo którą z alternatywnych rzeczywistości każesz mu się przejmować? Każesz się widzom cieszyć, że obronili "naszą" rzeczywistość mówiąc jednocześnie, że w dwóch pozostałych tryiumfuje skynet a ludzkość została unicestwiona? To jest może do przyjęcia z punktu widzenia nieodgadnionej świadomości sztucznej inteligencji ale absolutnie nie przez widza, który w takiej sytuacji nie miałby, żadnego powodu przejmować się czyimkolwiek loesem. Dlatego jedynym fabularnym rozwiązaniem jest odrzucenie takiego rozwiązania i pogodzenie się z paradoksami w obrębie jednej linii czasowej. W startreku mamy oczywiście spocka defakto przemieszczającego się do alternatywnego wszechświata, ale w żadnym momencie akcja w tym wszechświecie nie jest postrzegana przez jakąkolwiek perspektywę i wzgląd na inne linie czasowe. Sam Nero nie ma świadomości nawet, że jest w innej linii czasowej i nie może jej po prostu mieć, żeby móc posiadać jakąkolwiek motywację swoich działań. Nawet z punktu widzenia człowieka zemsta za wydarzenia, które miały w jednym uniwersum dokonana w drugim uniwersum nie ma kompletnie sensu, a mówimy tu o czysto emocjonalnej motywacji. Maszyna tymczasem staje wtedy przed problemem, ok, jestem jedną z nieskończonej ilości maszyn w nieskończonej ilości światów, w nieskończonej połowie z nich tryiumfuje, w nieskończonej połowie z nich przegrywam. Jak niby miałaby umotywować jakiekolwiek swoje działanie? RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 15-01-2014 Cytat:eśli za to istnieje wiele linii czasowych (alternatywnych wszechświatów) i skynet ma tego świadomość to jest oczywistym w tej sytuacji, że nie jest ich 5, ani 2, ani 1000, tylko nieskończenie wiele. Niby czemu? Jest dokładnie tyle, ile powstało na skutek podróży w czasie. A że tych było tylko kilka, to i linii czasowych jest kilka. Dokładnie tyle ile razy wprowadzono zmiany w oryginalnej linii czasowej. Cytat: Wysłanie dwóch terminatorów w przeszłość tworzy 4 linie czasowe: Żaden z terminatorów Skynetu nie osiągnąl sukcesu więc nie ma takich linii czasowych, w których Connor by zginął z reki terminatora (nie licząc czasów po roku 2030 gdzie go zabił T-850 z T3). Ale to sie i tak kupy nie trzyma, bo T1 i T2 przyjmują właściwie rózne koncepcje. W T1 nie ma mowy o żadnych nowych liniach czasowych, jest tylko pętla, co za tym idzie można było wyslać dwa terminatory w różne punkty tej samej linii czasowej (bo jest tylko jedna). Jesli przyjąć opcję z alternatywnymi liniami czasowymi, to wydarzenia po T1 tworzą już alternatywną linię czasową, w jaki więc sposób teraz kolejne terminatory trafiają do niej, a nie np do tej w której Sara nie spotkała Terminatora ani Reese'a w latach 80-tych? No chyba ze z chwilą wysłania terminatorów powstaje tylko jedna nowa linia czasowa, ta, w której w dwóch różnych momentach, pojawiają się dwa różne terminatory (czyli reese oryginalnie nie było ojcem Johna i John, który go wysłał, tak naprawdę nie jest jego synem, tak samo jak John, którego losy śledzimy nie jest tym samym, którego widzimy w prologu. A w T2 już mamy zmienianie przyszłości, jesli więc nie ma alternatywnych linii czasowych, to z chwilą zniszczenia procesora i tym samym eliminacji Skynetu John sam siebie powinien wymazać z istnienia poprzez rozpieprzenie czasowej pętli, w której wyniku powstał. Jesli to się nie stało to musimy mieć alternatywną linię czasową. Innymi słowy - oglądać i dobrze się bawić, nie myśleć przy tym za dużo. RE: Trylogia - Terminatora - Negatywny - 15-01-2014 Mamy jeden świat z którego znikają dwa terminatory złe, oraz jeden człowiek i jeden dobry termionator - poza tym nic więcej dla tego świata się nie zmienia, skynet przegrywa. A dalej: Mamy świat do którego przybywa pierwszy terminator i zabija lub nie Sarę Connor. T-1000 przybywa już do dwóch światów jednocześnie, w jednym T-800 zabił Sarę Connor i on nie ma co robić, w drugim T-800 poległ, narodził się Connor, Więc T-1000 może go zabić lub nie - powstają dwa kolejne światy, a teraz ponieważ każdy z tych światów będzie wyglądał inaczej niż świat pierwotny to dalsze wydarzenia również mogą być inne i możliwy jest scenariusz w którym John Connor zostaje zabity a skynet dalej przegrywa, nigdy nie powstał, albo powstał ale nie została podjęta próba jego wyłączenia, nie doszło do buntu i do dnia sądu, albo Connor nie zostaje zabity, ale mimo tego przegrywa wojnę. W dłuższej perspektywie potencjalnych wszechświatów jest nieskończona ilość, a wszystkie tak samo prawdziwe. Generalnie, nie jest to w żadnym wypadku opcja do rozważenia na jakikowlwiek film. Pogodzenie się z paradoksami to wszystko co można zrobić. RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 15-01-2014 Cytat:Mamy świat do którego przybywa pierwszy terminator i zabija lub nie Sarę Connor. Skąd ci się bierze "lub"? Nie ma żadnego "lub". Przybywa i nie zabija. Kropka. RE: Trylogia - Terminatora - Negatywny - 15-01-2014 (15-01-2014, 20:28)Gieferg napisał(a): Skąd ci się bierze "lub"? Nie ma żadnego "lub". Przybywa i nie zabija. Kropka. Stąd: "Według kwantowej teorii wielu światów Hugh Everetta III, nazywanej przez niego „Wieloświatową Interpretacją Mechaniki Kwantowej” (ang. The Many-Worlds Interpretation of Quantum Mechanics), wszystko co może się zdarzyć, zdarza się na pewno w którejś z odnóg rzeczywistości (...)" ![]() RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 15-01-2014 Wysłano w przeszłośc terminatora, który nie wykonał zadania. Twierdzenie że jest linia czasowa, w której zabił on Connora jest z dupy wzięte. RE: Trylogia - Terminatora - Juby - 15-01-2014 (15-01-2014, 18:33)Gieferg napisał(a): Co ci po zapewnieniu swojemu dziecku udanej przyszłości, kiedy sam przestaniesz istnieć? Czy ja napisałem że wiem jaką logiką się posługuje ta maszyna? Właśnie o to mi chodzi że nie wiem i nie chcę wiedzieć, bo to jest nieistotne. T1 toczy się w 1984 roku, T2 w 1994 i to co mamy przebłyskami pokazane w przyszłości niech takie pozostanie. (15-01-2014, 19:49)Gieferg napisał(a): Innymi słowy - oglądać i dobrze się bawić, nie myśleć przy tym za dużo. No i właśnie o to mi chodzi. Nie wgłębiać się w te paradoksy i teorie o pętlach czasowych, bo nie o nie w filmach Camerona chodzi. Choćby były one największą bzdurą, to nic w oglądaniu jego arcydzieł nie ujmują, bo nie na tym skupia się historia opowiadana w tych filmach. (15-01-2014, 18:12)Mierzwiak napisał(a): Zresztą przy całym moim podziwie dla Jima, jak i miłości do Avatara, to już nie jest ten sam reżyser, co kiedyś i nie wierzę, by zszedł znowu na ziemię i potrafił zaserwować kolejny techno thriller. Pewnie by nie nakręcił ale mam nadzieję, że nie piszesz tego z krytyką Camerona, bo choć jako reżyser się zmienił to i tak pozostaje człowiekiem który potrafi stworzyć dla nas wielkie widowiska jak za dawnych lat i nie wypalił się jak Fincher, Nolan, czy inni reżyserzy którzy zaczynali zdecydowanie później od niego. @ Mefisto - Brawo. Poniżej coś na poprawienie nastroju: RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 15-01-2014 Cytat:Czy ja napisałem że wiem jaką logiką się posługuje ta maszyna? Czy ja pisałem do ciebie? RE: Trylogia - Terminatora - Capt. Nascimento - 24-01-2014 Czy pierwszy Terminator jest filmem klasy B? Na pewnym forum gościu się ze mną wykłoca, że jest. Przyznaje, że to rewelacyjny film (najlepszy klasy B), no ale jednak. Wydaje mi się to mocno absurdalne. RE: Trylogia - Terminatora - Gieferg - 24-01-2014 Jak dla mnie nie jest i nie może być filmem klasy B coś, co pod względem jakości wykonania stanowi ścisłą czołówkę w danym okresie. To zresztą podobna sytuacja jak z Predatorem, którego też tak nazywają i dla mnie to jest jeden wielki WTF. RE: Trylogia - Terminatora - Capt. Nascimento - 24-01-2014 Cytat:"This is the classic B-movie that made the A-grade. Directed by (the then largely unknown) James Cameron and starring (the then largely unknown) Arnold Schwarzenegger, this film made the most of a limited budget to thrill audiences on a wide scale." Gościu powołuje się na takie cytaty, a sam ich nawet porządnie nie przeczytał. Przez chwilę zacząłem się zastanawiać, ale chyba jednak nie ma o czym. RE: Trylogia - Terminatora - Negatywny - 24-01-2014 To nie jest aż takie szalone, zależy jak definiować klasę B. Jeśli patrzeć na to od strony produkcyjnej w momencie powstawania filmu to był to film klasy może nawet C i D. Mały budżet, twórcy i obsada nieznani i praktycznie debiutanci. To, że ostatecznie powstał z tego film klasy A+++ to jest już inna historia. RE: Trylogia - Terminatora - SonnyCrockett - 24-01-2014 Zgadzam się z Negatywnym. Określenie filmu jako A, B, C czy Z odnosi się do warunków jego powstawania a nie jakości efektu końcowego. Zważywszy na fakt że Terminator to film o stosunkowo niskim budżecie i z udziałem ekipy na dorobku to podchodzi pod kino klasy B. |