![]() |
|
Walking Dead - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22) +--- Wątek: Walking Dead (/Thread-Walking-Dead--1887) |
RE: Walking Dead - MOLQ - 17-03-2014 Ale kupsztalowy odcinek :D nie mam slow, zapowiedz kolejnego wygladala lepiej, ale pewnie bedzie jak zwykle. RE: Walking Dead - raven.second - 17-03-2014 Dlatego chcę powrotu Beth i Daryla - nawet jak szukają wódy to się przyjemnie patrzy, aczkolwiek Lizzie miała pewne przebłyski talentu teraz. RE: Walking Dead - Red - 17-03-2014 Spodziewałem się, że zrobią wiksę z dziewczynkami jak z bliźniakami z komiksu, nie byłem zbyt zaskoczony. :D Mimo wszystko odcinek mi się podobał, najbardziej chyba scena, jak Carol Zawsze wolę przygody white trash kusznika i śpiewaczki, ale ten odcinek też był dla mnie niezły. RE: Walking Dead - Capt. Nascimento - 18-03-2014 Nie jestem fanem zombie a nawet horrorów, ale serial mi się spodobał. To znaczy - ma masę wad, a większość odcinków jest conajwyżej przeciętna lub słaba. Zdarzają się też jednak perełki. Pierwsze dwa odcinki pierwszego sezonu są bardzo dobre i jedyne co mogę zarzucić, to średnio trafione moim zdaniem łączenie dramatycznej czy wręcz poetyckiej muzyki z widokiem na przegniłe, odcięte od pasa w dół, czołgające się na rękach zwłoki. Meh No, akcja z kluczem była mocno nierealistyczna, ale reszta była wystarczająco dobra bym przymknął na to oczy. Reszta sezonu jest niezła, choć obniża nieco loty. Za to jest tylko sześć odcinków. I choć dobrze mi się oglądało, obejrzałem w jeden dzień cały, to większość zdążyłem już (po paru dniach!) zapomnieć. Drugi sezon zaczyna się w miarę dobrze, ale bardzo szybko spowalnia... i spowalnia... żeby niemal zatrzymać się w miejscu. Teraz żeby nie było - nie potrzebuję co chwilę oglądać ucieczki przed hordami zombie, a zmiany zachowań ludzi podczas zombie apokalipsy to najciekawsza (co prawda jedyna) treść tego serialu. O ile w pierwszym sezonie czułem zagrożenie ze strony niemal każdej osoby, w drugim niestety prawie każdy jest dobry. No, pojawia się dwóch zbirów ale znikają jeszcze szybciej niż się pojawili. Od 3 do 6 odcinka prawie nic się nie dzieje. Jeszcze rozumiem, gdyby dramaty i dialogi były na wysokim poziomie - ale jest wręcz przeciwnie. Postacie są płaskie i kliszowate, wystarczające na zombie survival ale nie na robienie dramatu. 7 odcinek za to jest rewelacyjny. Shane staje się zdecydowanie najciekawszą postacią drugiego sezonu i niemal sam go niesie na swoich barkach. Niemal - bo jest jeszcze Daryl, który choć ma prawdopodobnie najwięcej klisz, jest świetny. Redneck ze skórzaną kurtką na której są wyszyte skrzydła anioła - jakbyśmy byli na tyle głupi by nie zauważyć, że w rzeczywistości ma dobre serce. Do tego ponczo takie samo jakie miał Clint Eastwood w swoich westernach, no i badass kusza. Od siódmego odcinka jest mały przysiad, ale już na dość wysokim poziomie. No i 11 odcinek miażdży, ten z kuliminacją konfliktu dwóch głównych postaci. W trzecim sezonie, znowu maratonem, dotarłem do 8 odcinka i póki co robię sobie przerwę. Początek jest doskonały - więzienie jest cholernie klimatycznym miejscem. Do tego powrót pewnej postaci i interesujący antagonista, a Rick w końcu staje się porządną postacią. Jest tylko jedno spore ale, które odbiera mi chęć na skończenie serialu jednym ciagiem. Właściwie dwa. Michonne jest nudna i zbyt komiksowa jak na realia serialu - wiem, że to serial o zombie, ale ninja-murzynka z dredami, kataną i dwoma zombie na smyczy to mała przesada. Jest też zbyt nietykalna. Po drugie leży realizm scenariusza. Pewna długo niewidziana postać wreszcie się pojawia - to świetnie, ale ilość zbiegów okoliczności które temu towarzyszą po prostu przytłacza. Spotyka dwie postacie, potem przypadkiem dwie kolejne, cudnym trafem wszyscy po chwili się spotykają. No i jest jeszcze jedna sprawa której nie sposób nie poruszyć. Lori. Jasny gwint, to chyba najbardziej wkurzająca postać jaką widziałem w jakimkolwiek filmie czy serialu. Przyrównując do dwóch bardzo znienawidzonych postaci z Gry o Tron - Joffrey i Cersei. To są postacie które "kocha się nienawidzić" - są świetnymi antagonistami i stanowią siłę napędową serialu. Tu jest odwrotnie (spojlery). Bo Lori nie jest przedstawiona jako antagonistka, a protagonistka. A jest przy tym beznadziejnym rodzicem (wiecznie zostawia synka bez opieki na pastwę zombie, nie zgadza się na nauczenie go używania pistoletu w czasie zombie apokalipsy itd), jednocześnie będąc przekonaną, że jest dobrą matką. Wiecznie wszystkich poucza, narzeka - nawet gdy lekarz będący jedyną nadzieją dla jej syna, okazuje się weterynarzem - robi mu z tego powodu wymówki. Ma pretensje do Shane'a za każdym razem gdy ratuje życie jej i jej synkowi. Robi wrażenie, jakby uważała się za najbardziej odpowiedzialną osobą w grupie która ma prawo wszystkich kontrolować, a jednocześnie jest najgłupsza. Pozbawione sensu samotne wyruszenie na ratunek mężowi i dwóm innym facetom, którzy potrafią o siebie zadbać, tuż po tym jak wyjechali, pomijam milczeniem. A szczególnie to, jak po chwili rozbija się samochodem jadąc po pustej drodze. No i prawdziwe mistrzostwo - gdy Shane już zdaje się być pogodzony z Rickiem, ona idzie do Shane'a, mówi że jej na nim zależy i że dziecko może być jego. W dodatku dopiero co namawiała Ricka żeby go zabił, a potem ucieka od niego z przerażeniem w oczach. Najgorsze, że to zdaje się nie do końca wynikać z jej postaci, a ze scenariusza. Znaczy się - trzeba dać dobrą motywację Shane'owi i zwiększyć dramatyzm, doprowadzić do konfliktu - scenarzysta wysyła do niego Lori. No i zarówno Shane jak i cały serial jakościowo na tym zyskuje, ale trudno doszukać się motywacji w jej postaci. Podobnie z rozbiciem samochodu, które zdawało się służyć jedynie zwiększaniu dramatyzmu. W trzecim sezonie co prawda trochę się ogarnia, podobnie zresztą jak Rick. Który jak na głównego bohatera w drugim sezonie jest nieco irytujący swoją zabawą w świętego - Shane ma tam sporo racji i czasem wydaje się być lepszym materiałem na lidera. Bo wieczne wędrówki by ratować każdego kogo tylko się da, zazwyczaj do niczego nie prowadzą oprócz śmierci jeszcze większej liczby osób z grupy, czy spoza niej. Do tego to ciągłe zmienianie zdania - po to mówi "że w grupie nie ma demokracji" by zaraz stwierdzić że ma dojść do głosowania i wymiany zdań. Chce uwolnić chłopaka, potem postanawia go zabić, w rozmowie z resztą grupy wszyscy włącznie z nim (z wyjątkiem jedynie Dale'a i Andrei) uważają że śmierć będzie najodpowiedniejsza... a gdy dochodzi co do czego znowu daruje mu życie. Na miejscu Shane'a bym go porządnie zdzielił na otrzeźwienie. I na koniec cztery rzeczy apropo samych zombie. Po pierwsze mogliby je zrobić trochę silniejsze, bo byle starzec jest w stanie zabijać jednego po drugim łopatą, czy cokolwiek mu wpadnie w ręce. Mogłyby się trochę szybciej poruszać, TRAFIAĆ łapami, zamiast machać nimi na boki niczym potwory w Scooby Doo. Co prawda na zamkniętych przestrzeniach i gdy są w wielkich ilościach, stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo, na moje jednak gdyby pojedynczy zombie był groźniejszy, to mielibyśmy mocniejszy survival. No i po drugie - skoro te zombie to takie leszcze, to jak do diabła batalion wojska z czołgiem, granatami i ciężkimi karabinami maszynowymi nie mógł sobie z nimi poradzić. Teoretycznie to co Jenner zdradza Rickowi mogłoby to poniekąd tłumaczyć, ale rozmieszczenie poległych sugeruje raczem bezpośrednie starcia... A po trzecie - niby zombie mają aktywny tylko mały skrawek mózgu, a i tak byle trafienie pociskiem, nożem, czy nawet kawałkiem druta w czaszkę powoduje od razu ich zgon. A przecież znaczna większość ich mózgu i tak jest martwa. Że niektórzy zadają im ciosy w szyję, a to nadal powoduje ich śmierć, to już pominę. Po czwarte - to w jaki sposób zarażają. Drobne zadrapanie czy ugryzienie powoduje szybką przemianę w zombie. Ok, ale czemu gdy ludzie sa już ranni, a krew i flaki zombie ich zalewa, to nigdy się nie zarażają? Ps. grupa Ricka dość dziwnie walczy o przetrwanie. Nie wyciąga benzyny z innych samochodów, nie jeździ do miast/miasteczek po prawdziwy arsenał broni i amunicji. Zdaje się też że byle kombinezon czy kamizelka jest w stanie doskonale bronić przed zombie, a mimo to nikt się na nią nie decyduje. Ba - w więzieniu jest nawet od groma zombie w szczelnych kamizelkach kuloodpornych i z hełmami, a nikt nie myśli by je oczyścić i założyć. (edit) Ps.2- stylistycznie tekst może mejscami razić w oczy, ale pisałem go tak jak George Lucas scenariusz do nowej Trylogii - za jednym zamachem na szybko i bez poprawiania błędów. :P RE: Walking Dead - Furia - 18-03-2014 (15-03-2014, 12:39)Quay napisał(a):(13-03-2014, 14:19)Furia napisał(a): Takie coś znalazłam. RE: Walking Dead - Quay - 18-03-2014 (17-03-2014, 22:10)Red napisał(a): Spodziewałem się, że zrobią wiksę z dziewczynkami jak z bliźniakami z komiksu, nie byłem zbyt zaskoczony. :D Mimo wszystko odcinek mi się podobał, najbardziej chyba scena, jak Carol Zawsze wolę przygody white trash kusznika i śpiewaczki, ale ten odcinek też był dla mnie niezły. Mnie też się podobało. Komiksu nie znam, więc nie spodziewałam się, że psycho girl jest aż tak pierdolnięta - ta scena to był dla mnie szok :). Na duży plus gra Carol, na minus przydługawy monolog Tyrese'a już nawet nie pamiętam o czym, takie to było nudne, i końcowa scena pojednania <rzyg>. Mimo upływu czasu wyjaśnienie tego morderstwa nie przestało być ani trochę słabe. Poza tym okejka, Carol całkiem nieźle pociągnęła ten odcinek. @Furia - czyli to ten sam, po prostu w tej grupie panuje taki zwyczaj przy uzgadnianiu, kto ma gdzie spać :). Nie łapię natomiast, jakim sposobem oni mieli gaz w tej kuchence - butli żadnej nie zauważyłam, a gazociągi chyba już nie działają, nie? Zresztą nie wiem, nie znam się, ale mi ten pogwizdujący wesoło czajnik średnio pasował do klimatów postapo :). RE: Walking Dead - raven.second - 18-03-2014 Cytat: Komiksu nie znam, więc nie spodziewałam się, że psycho girl jest aż tak pierdolnięta - ta scena to był dla mnie szok :).Zatem opis tej sceny z komiksu: RE: Walking Dead - Capt. Nascimento - 19-03-2014 Nie, serio, teraz to już przesada. Laskę która nie umie walczyć atakują 4 zombie, jeden ją dusi od tyłu zza drzewa, dwa atakują z przodu. Jednego zombie przytrzymuje kolanem - zombie macha rękami na boki i drze ryja. Nie wpada na to żeby drapać jej nogę, chwycić, ugryźć. Stoi macha na boki i się wydziera. Babka łapie ją za głowę, trzymając rękę NA ZĘBACH i wbij nóż w oko. Zombie nawet wtedy nie dał rady jej ugryźć, a przebicie oka powoduje natychmiastową śmierć zombie. Cały czas obok niej stał zombie który przez 20 sekund stoi w miejscu, robiąc to co reszta - syndrom potworów ze Scooby Dooby Doo - macha łapami na boki i się drze. Gdyby nie to, że zostało mi półtorej odcinka do końcu sezonu to bym wyrzucił ten serial w cholerę. Jak końcówka nie zatrze złego wrażenia to 4 sezon sobie raczej daruję. Wszystkie głupoty znosiłem, ale to już jest przesada. RE: Walking Dead - Quay - 19-03-2014 Zombie w TWD mają tendencję do takiego zachowania często, jeśli chodzi o głównych bohaterów. Jak np. przypada ich kilka na jednego bohatera, to ten bohater go rozwala, a pozostałe zombie go nie chwytają, tylko czekają grzecznie na swoją kolejkę do rozwalenia. A końcówka pewnie zatrze złe wrażenie dzięki wywołującej jeszcze gorsze wrażenie scenie prezentującej siłę szczęk gubernatora - najlepsze przed tobą :) RE: Walking Dead - Furia - 19-03-2014 Temat rzeka. Jak sobie niedawno powtarzałam pierwszy i drugi sezon, to byłam zaskoczona, jak czasami na początku ciężko im szło zabijanie zombie, zdarzało się, że po jednym ciosie w głowę zombie nadal był agresywny, były też dużo bardziej mobilne i nawet używały narzędzi! RE: Walking Dead - Quay - 24-03-2014 4x15 - powrót do kupsztalni. Nie wiem, co było gorsze: dramy podczas przeprawy przez tunel, sprawa królika czy zakład o batonik. Carl i Michonne są straszni, biały kawałek drewna obok czarnego kawałka drewna, gruby doktorek erudyta to porażka sezonu ex aequo z gubernatorem. Co za łażenie, co za ględzenie, co za brak emocji. No dobra, sprawa królika nie była taka zła. RE: Walking Dead - leszek samo zuo - 24-03-2014 Bawi mnie ten doktorek, który niby jest takim geniuszem, a wygląda na totalnego retarda. Jeszcze w poprzednim odcinku, jak w panice strzelał do tych zombie. Ten moment dostarczył mi więcej śmiechu niż niektóre cotygodniowe komedie. ![]() To chyba mój ulubiony bekowy bohater. Dawno nie widziałem tak słabo rozpisanej postaci. RE: Walking Dead - raven.second - 31-03-2014 Słabo. No, może nie słabo, ale na pewno nie jest dobrze, ale czego oczekiwać od odcinka skupiającego się na Ricku, Carlu i Michonne? Spory plus się należy za przedstawienie RE: Walking Dead - Quay - 31-03-2014 Gdyby właśnie wywalić nudne rozmowy między Rickiem, Carlem i Michonne (szczególnie między C. i M.) oraz jeszcze nudniejsze retrospekcje (tak, w więzieniu było tak pięknie, tak, jaki to okrutny kontrast ze stanem obecnym), ten finał byłby dużo lepszy. A nie, przecież wtedy zostałaby chyba z 1/3 odcinka :). Na plus to, że Terminus jednak okazał się tym, czym przewidywali widzowie, jako punkt wyjść do nowego sezonu takie zakończenie jest świetne.Bardzo nie podobała mi się głupia scena rozszarpywanie faceta przez zombiaki w lesie. Gość miał między nimi wystarczająco miejsca i czas, by uciekać, nie to, co Tyrese w którymś z początkowych odcinków, wokół którego zombiaki utworzyły ciasny pierścień... a jednak nic mu nie zrobiły. Wiem, że nie ma już sensu punktować takich idiotyzmów na tym etapie serialu, ale jednak zawsze drażni mnie niekonsekwencja, nawet w idiotyzmach :). RE: Walking Dead - raven.second - 31-03-2014 Ale Tyresee to wielki czarny murzyn z młotkiem, inna liga niż drobny biały chłop. Poza tym, tak wyglądała ostatnia scena z serialu w wersji komiksowej: RE: Walking Dead - Quay - 31-03-2014 (31-03-2014, 21:16)raven.second napisał(a): Ale Tyresee to wielki czarny murzyn z młotkiem, inna liga niż drobny biały chłop.To bez znaczenia, że wielki, otoczyły go ze wszystkich stron i nie było (sensownej) opcji, żeby się z tego uratował - gdy walił jednego zombiaka młotkiem w łeb, dwa stojąca ze nim powinny go gryźć w bark, w kart, w bok, wszędzie. Nie pokazali, jak to się stało, że je wszystkie rozwalił - nie mogli pokazać, bo to nie mogłoby się zdarzyć. A ten biały koleś właśnie wcale nie musiał ich rozwalać, bo miał miejsce na ucieczkę. Cytat: No proszę, komiksowy Rick na wkurwie rzuca f-words zamiast przecinka :). Ależ ten serial jest grzeczny. RE: Walking Dead - Snuffer - 02-04-2014 Słabo, słabo. Tylko dla mnie Eugene wygląda jak dziecko tych dwóch panów? :) ![]()
RE: Walking Dead - shamar - 16-08-2014 Nie wchodziłem w ten temat, żeby nie nadziać się na spoilery (jako, że nie oglądałem na bieżąco). Więc zapytam - jak wygląda ta seria 4? Jestem na 6 odcinku (wrócił Gubernator). Warto to męczyć, do końca (coś się dzieje) bo serio te odcinki z zarazą skutecznie mnie zniechęciły. RE: Walking Dead - Crash - 16-08-2014 Powrót Gubernatora nieźle rozwiązali i przez następne kilka odcinków jest bardzo dobrze. Potem natomiast serial trochę zmienia formułę - każdy odcinek to opowieść o innej grupce. Świetne są odcinki z Darylem i Beth oraz z Carol i Tyreese. Reszta taka se. Odcinki w drugiej połowie sezonu są bardziej kameralne i spokojniesze, ale i ciekawsze. Trochę mi przywodzą na myśl pierwsze filmy Romero o żywych trupach. RE: Walking Dead - shamar - 16-08-2014 To skończę chyba, że nie planują kolejnej serii. Będzie sezon 5? |