Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
War Of The Worlds (2005) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Stevena Spielberga (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Stevena-Spielberga--67)
+---- Wątek: War Of The Worlds (2005) (/Thread-War-Of-The-Worlds-2005--1290)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - Mefisto - 23-07-2012

(23-07-2012, 15:58)military napisał(a): TAK KOŃCZYŁA SIĘ KSIĄŻKA, która jest największym klasykiem literatury s-f EVER. To zakończenie coś mówi - to nie tak, że jest wymyślone z dupy, bo autor zapędził się w kozi róg. (...) Tak samo z obcymi bawiącymi się rowerem - podobna scena też była w książce.

No i? Myślałem, że już dawno zakończyliśmy piaskownicę pod tytułem "wierność literackiemu pierwowzorowi" oraz "co sprawdza się na papierze, nie musi w filmie". Zresztą idąc tym tropem rozumowania, to nie wiem czemu narzekasz na Johna Cartera - przecież to wszystko było w książce!


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - military - 23-07-2012

Przecież lubię Johna Cartera, więc zły przykład. Ale zmiana zakończenia w WotW to jak zmiana zakończenia w LotR albo... nie wiem - Harrym Potterze. To jak zmiana zakończenia w opowieści, której zakończenie jest jednym z najważniejszych, ikonicznych elementów - jednym z tych, dzięki którym całe dzieło stało się znane.


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - Mefisto - 23-07-2012

Z tym Carterem strzelałem, bo wiele osób nie lubi, ale ok Oczko
A co do zakończenia - o ile w LOTR wrzucenie pierścienia do wulkanu (bo chyba o to Ci chodzi, a nie o faktyczne zakończenie, które można zlać) stanowi cały sens historii, o tyle finał w WOTW jest zwyczajnie debilny (jeśli idzie o kosmitów) oraz ckliwy, nadęty i miałki (cudowne zjednoczenie rodziny) i jeśli jest tu coś ikonicznego, to sorry, ale w filmie w ogóle tego nie widać (albo przynajmniej nie robi żadnego wrażenia).


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - military - 23-07-2012

Ale ja mówię tylko o fakcie rozwalenia kosmitów grypą. To była puenta książki, która była antywojennym manifestem: zawsze jest silniejszy, i to niekoniecznie ten z większymi działami.

Chętnie pogadam o książce, ekranizacjach itp., ale za bardzo nie wiem, o czym pisać - po prostu to zakończenie jest ikoniczne, a jeśli nie chcesz go ekranizować, to równie dobrze możesz nazwać film inaczej i nie udawać, że to Wojna światów. Możesz na przykład zrobić Dzień niepodległości.


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - Danus - 23-07-2012

Pisałem wcześniej prawie to samo co military na temat zakończenia Spielbergowskiej Wojny Swiatów.
Tak było w książce, i to była idealna puenta i to nawet bardzo logiczna.
Czyż nie jest możliwa sytuacja w której na Ziemię pełnej wszelkiej maści mikroskopijnych organizmów, przybywa rządna krwi rasa marsjan. Dokonują inwazji i piją naszą krew, rozpylają ja na grunt by wyrosły czerwone chwasty. Zważywszy na to, że są to organizmy z innej planety, które nie miały do czynienia z żadnym z ziemskich mikrobów, nie są odporne, bo niby czemu, mają prawo poumierać z powodu zwykłego przeziębienia.
W książce to było idealnie wyjaśnione, Spielberg troszeczkę skrócił opisówkę z epilogu książki, bo nie zmieściłaby się w filmieUśmiech
Jedyne do czego można się przyczepić w końcówce, to przeżycie synalka i ckliwa do zarzygania scena "przytulaniec".
Nie mniej ten film to mega klimatyczne widowisko, z masą epickich scen, sekwencji, pięknych zdjęć i efektów tych wizualnych oraz tych dźwiękowych.


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - military - 23-07-2012

Warto wspomnieć, że kosmici z książkowej Wojny światów to co prawda "minds vast and superior", ale jednocześnie istoty zdesperowane. Ich planeta umiera, więc inwazja jest ostatnią deską ratunku - tu nie ma czasu na przygotowania i antybiotyki.Uśmiech Wóz albo przewóz. Oni nie przylatują na Ziemię - oni się tu wystrzeliwują w pociskach, które wbijają się w glebę; dla obcych nie ma powrotu. Szkoda, że ta strona inwazji jest pomijana w ekranizacjach, bo to bardzo ciekawy aspekt opowieści.


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - Danus - 23-07-2012

To już inna sprawa.
Racją jest, że przytoczona przez militarego książkowa wersja jest świetna, jeszcze bardziej klimatyczna, ale z drugiej strony nie mielibyśmy tej dobrej sceny wyjścia Tripoda na skrzyżowaniu.
Z drugiej strony w książce jest jasno powiedziane, ze to marsjanie, co w współczesnej ekranizacji, gdzie Spielberg przenosi akcję do naszych czasów nie mogłoby mieć miejsca.


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - Mefisto - 23-07-2012

(23-07-2012, 19:47)military napisał(a): Chętnie pogadam o książce, ekranizacjach itp., ale za bardzo nie wiem, o czym pisać - po prostu to zakończenie jest ikoniczne

OK, w książce to nie jest złe - w filmie takie się staje, a głównie kładą to dla mnie niepotrzebne czytadła Freemana z prologu i epilogu.


(23-07-2012, 21:17)military napisał(a): Szkoda, że ta strona inwazji jest pomijana w ekranizacjach, bo to bardzo ciekawy aspekt opowieści.

O, tego też brakuje - wszystko miałoby więcej sensu. Poza tym Spielberg zabił sam efekt zakończenia dodatkowym zakończeniem z family reunion.

(23-07-2012, 21:14)Danus napisał(a): Czyż nie jest możliwa sytuacja w której na Ziemię pełnej wszelkiej maści mikroskopijnych organizmów, przybywa rządna krwi rasa marsjan.

Jakby Ci to... nie jest Uśmiech


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - paj - 24-07-2012

Akurat monolog Freemana z epilogu jest konieczny i na nim zakończyłbym cały film, bo to było sedno tej całej opowieści. Ale wiadomo, że Spielberg jest raczej emocjonalnym reżyserem więc zrobił dodatkową scenę rodzinną. Da się ją przeżyć.


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - kwasibor - 24-07-2012

Mefisto
Zawsze możesz podejść do filmowego (jak i książkowego) zakończenia "Wojny światów" tak samo jak Alan Moore w komiksowej "Lidze Niezwykłych Dżentelmenów" Oczko




RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - Gwahlur - 25-07-2012

(23-07-2012, 19:47)military napisał(a): Chętnie pogadam o książce, ekranizacjach itp., ale za bardzo nie wiem, o czym pisać - po prostu to zakończenie jest ikoniczne

To że zakonczenie książkowe jest ikoniczne nie oznacza że zakonczenie filmowe nie jest złe. A skoro jest złe to... jest złe. Film zas powinien byc robiony nie tak by był zły, ale jednoczesnie wierny ikonicznemu <whatever>, tylko tak by był dobry.

Film nie ma być wierny książce, tylko dobry. Jesli wiernosc oznacza slabosc, to srać na książkę.





RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - military - 25-07-2012

Cytat:Jesli wiernosc oznacza slabosc, to srać na książkę.

Jeśli chcesz srać na książkę (w dodatku tego kalibru - to jakby robić Lot nad kukułczym gniazdem i srać na oryginał), po prostu nie rób "Wojny światów", której zakończenie jest logicznym podsumowaniem wszystkiego, co działo się wcześniej.

Wiecie, całkiem niedawno zekranizowano kolejną klasyczną, genialną powieść s-f z zakończeniem tak ważnym, jak to z Wojny światów. Ale tam zakończenie rzeczywiście zmieniono. Mowa o "Jestem legendą". Twórcy obrali wasze podejście - srać na książkę. W efekcie końcówka nie trzyma się kupy, a tytuł nie ma sensu, bo nadawało mu go właśnie zakończenie (Smith miał stać się legendarnym potworem wśród wampirów, które były inteligentnymi istotami).

Po prostu ręce opadają, kiedy ktoś wskazuję zaskakująco wierną (mimo uwspółcześnienia) ekranizację klasyka, który ZAPOCZĄTKOWAŁ CAŁY GATUNEK PROZY, i lekką ręką mówi: srać to, to nie ma sensu. Otóż ma sens (no ale trzeba by przeczytać książkę i zrozumieć jej kontekst historyczny. Hint: powstała przed I wojną światową).

Z jednej strony ludzie eksplodują z oburzenia, bo ktoś chce zmienić pochodzenie ŻÓŁWI NINDŻA, ale zmiana jednego z najważniejszych zakończeń w historii s-f to żaden problem.

[Obrazek: 77072549.jpg]


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - Danus - 25-07-2012

Lepiej bym tego nie ujął, militaryUśmiech


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - Gwahlur - 25-07-2012

(25-07-2012, 07:58)military napisał(a): Jeśli chcesz srać na książkę, po prostu nie rób "Wojny światów", której zakończenie jest logicznym podsumowaniem wszystkiego, co działo się wcześniej

A dlaczego nie robic skoro to jest dobra baza na film?

(25-07-2012, 07:58)military napisał(a): Wiecie, całkiem niedawno zekranizowano kolejną klasyczną, genialną powieść s-f z zakończeniem tak ważnym, jak to z Wojny światów. Ale tam zakończenie rzeczywiście zmieniono. Mowa o "Jestem legendą". Twórcy obrali wasze podejście - srać na książkę

Hehehe a to robiąc film na podstawie książki, i odchodząc od ksiązkowego zakończenia można to zrobic tylko zle?

(25-07-2012, 07:58)military napisał(a): Po prostu ręce opadają, kiedy ktoś wskazuję zaskakująco wierną (mimo uwspółcześnienia) ekranizację klasyka, który ZAPOCZĄTKOWAŁ CAŁY GATUNEK PROZY, i lekką ręką mówi: srać to, to nie ma sensu

I co z tego że zapoczątkował? W niczym nie zmienia to fundamentu, czyli - film na być dobry, a nie wierny książce. Tam gdzie wiernosc książce skutkuje pozytywnie dla filmu, tam owa wiernosc jest dobra, a tam gdzie skutkuje negatywnie jest... zła.

(25-07-2012, 07:58)military napisał(a): Otóż ma sens (no ale trzeba by przeczytać książkę i zrozumieć jej kontekst historyczny. Hint: powstała przed I wojną światową)

Nie ma znaczenia co ma sens w ksiązce i co było przed pierwszą wojną. Ksiązka i film to rożne uniwersa. W filmie wyszło źle i tylko to sie liczy.





RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - military - 25-07-2012

Nie wyszło źle. To twoja opinia. Moim zdaniem wyszło dobrze. Kłóć się z tym.

BTW: wracając do kwestii tego, czy jesteś urzędnikiem, czy może masz jakiegoś wśród bliskich...


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - nawrocki - 25-07-2012

War of the Widmo


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - wujo444 - 26-07-2012

Bardzo dobry film... gdzieś tak do połowy. Do momentu spotkania Ogilviego, pokazania obcych, zabaw z lustrem, pijanych tripodów, radosnej muzyczki przy strzelaniu do tripoda, magicznego pojawienia synalka.

Początek jest naprawdę fajny. Dobrze oddano panikę tłumu, świetnie wykorzystano CGI do rozwalenia sporych kawałków miasta, a wprowadzenie głównego bohatera - rodziny wyszło na dobre pod względem dramaturgii. Nie uważam, żeby do ekranizacji należało podchodzić na klęczkach i ta zmiana wydaje mi się całkiem udana; wprost przeciwnie do zmian w obcych, którzy kilka tysięcy lat przed inwazją wysyłają niewykrywalne statki bojowe na obcą planetę, chociaż sami mogą się przemieszczać wewnątrz piorunów (yyy...) a jednocześnie nie wiedzą nic o mikroorganizmach... Coś tu nie teges. Jednak w pierwszej części nie ma czasu myśleć o pierdołach, za bardzo jest się zaangażowanym w losy brygady R i ginących wokół statystów. W drugiej już siada tempo, a ja zaczynam myśleć, czemu ludzie znikają, a ich nienaruszone ciuchy fruwają na 20 metrów w górę. Końcówka to już kuriozum. Tak książkowa, która jest jedną z niewielu rzeczy pozostałych z oryginału, i która tym samym nie pasuje do wprowadzonych zmian, jak i końcówka wątku rodziny Cruise'a.

10/10? C'mon, 7/10 i to głównie za techniczne kategorie, bo scenariusz się nadaje tylko do 50 prawd.


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - Mefisto - 26-07-2012

wujo - piona Uśmiech

(25-07-2012, 07:58)military napisał(a): Twórcy obrali wasze podejście - srać na książkę. W efekcie końcówka nie trzyma się kupy, a tytuł nie ma sensu, bo nadawało mu go właśnie zakończenie (Smith miał stać się legendarnym potworem wśród wampirów, które były inteligentnymi istotami).

To prawda, I am legend ma mega durną końcówkę. Tylko czy nie było przypadkiem tak, że wszystkie dotychczasowe adaptacje olewały książkowe zakończenie?

Cytat:no ale trzeba by przeczytać książkę i zrozumieć jej kontekst historyczny. Hint: powstała przed I wojną światową).

Stary, ta książka mogła powstać i w 1666 r. i odwoływać się do pożaru Londynu. Tylko co z tego, skoro film powstał w XXI wieku i dzieje się współcześnie? Rozumiem Twoje podejście z jednej strony - bo kanon i super książka. Ale papier nie musi i nie powinien przekładać się w 100% na taśmę, m.in. dlatego, że często wychodzą z tego zwykłe debilizmy (i WOTW jest tu jednym z wielu, wielu przykładów).


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - military - 26-07-2012

Cytat:Tylko czy nie było przypadkiem tak, że wszystkie dotychczasowe adaptacje olewały książkowe zakończenie?

Nie było.Uśmiech

Co do punktu drugiego: jak mówię, w pewnych przypadkach trzymanie się oryginału jest uzasadnione (kiedy oryginał jest po prostu arcydziełem literatury). Ok, można robić zmiany, jeśli dzięki temu wyjdzie film wyjebujący w kosmos i wydziabujący gałki oczne. A Spielbergowi taki film by z Wojny światów nie wyszedł.Uśmiech

Generalnie: ekranizujesz nienajlepszą, albo i dobrą, ale nie ikoniczną książkę - zmieniaj co chcesz (np. Ludzkie dzieci). Zmieniaj, jeśli książka jest nie do zekranizowania (np. powieści Dicka) - ale wówczas byłoby dobrze, gdybyś zaznaczył, że powieść to inspiracja, a nie podstawa scenariusza. Dobrze byłoby zmienić tytuł, np. z "Czy androidy..." na "Blade Runner. ALE jeśli ekranizujesz tzw. fucking masterpiece - odchodź od oryginału tylko wtedy, kiedy jesteś absolutnym geniuszem i masz pewność, że to, co robisz, pomoże historii. Jeżeli robisz tylko poprawny akcyjniak s-f - lepiej trzymaj się oryginału. Tak jak w WŚ.


RE: War Of The Worlds(reż.Steven Spielberg) - wujo444 - 26-07-2012

Tej prozy jest akurat w filmie tyle, że gdyby wywalić oryginalny finał, to równie dobrze film mógłby się nazywać "Bad aliens from outer space"... I chyba ten film był wolał.