![]() |
|
Her (reż. Spike Jonze) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Her (reż. Spike Jonze) (/Thread-Her-re%C5%BC-Spike-Jonze--3513) |
RE: Her (reż. Spike Jonze) - katedra - 16-03-2014 Proszę bardzo - ktoś ocenia 10/10 animację to musi być dzieciakiem. W dodatku wysuwasz jakieś zarzuty z kosmosu, że traktuję WAS(nie wiadomo czemu w liczbie mnogiej) jako dzieci. Przykro mi,że tak właśnie się poczułeś i że odbierasz tak, a nie inaczej swoje doświadczenie filmowe:) RE: Her (reż. Spike Jonze) - Juby - 16-03-2014 1. Sam oceniam trzy animacje na 10 i nie jestem dzieciakiem. 2. Nie wysuwałem żadnych wniosków, że traktujesz ludzi, z którymi tu dyskutujesz jak dzieci. 3. Czytamy ze zrozumieniem, dobrze? Taka rada na przyszłość. RE: Her (reż. Spike Jonze) - katedra - 16-03-2014 Skoro oceniłeś 3 animacje, nie jesteś kinomanem, bo animacje są dla dzieci;) A tak swoją drogą, chyba lepiej jest oceniać wysoko filmy, które człowiek najzwyczajniej w świecie uwielbia, niż klepać jeden i ten sam schemat: American Beauty, Pulp Fiction, jakieś SW, Milczenie Owiec, jakiś Leone. Więc skąd te spiny? Tak ciężko uwierzyć,że komuś nie podoba się to co tobie? RE: Her (reż. Spike Jonze) - Juby - 16-03-2014 Jakie spiny? Gdzie ja napisałem, że jak ocenia się animacje na 10 to nie jest się kinomanem, bo animacje są dla dzieci? Przecież napisałem Cytat:Nie no żartuje Ponowna prośba - CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM! Fraza "Nie nie żartuje" = żartowałem w pierwszym akapicie tamtego posta! RE: Her (reż. Spike Jonze) - katedra - 16-03-2014 Więc po co ta cała szopka? Po co te zabawy w faszyzm filmowy i kinową eugenikę? RE: Her (reż. Spike Jonze) - Szaman - 16-03-2014 Czy ja wiem czy to taki wspaniały, świetny scenariusz? Wygląda bardziej jakby Jonze napisał go pod koniec lat 90-tych i wyciągnął teraz z szuflady. Naprawdę, w dobie Web 2.0, ktoś jeszcze kreśli tak czarną wizję rozwoju internetu i technologii? Wizję pasującą bardziej do świata kiedy rządziło Second Life i Simsy. Rozwój portali społecznościowych zbliżył nas do siebie, a nie oddalił, wiem co jadł na śniadanie mój kolega ze Szczecina, wiem jak wygląda kot Bruce'a Campbella. Również w sprawach damsko-męskich, szybko mogę sprawdzić jakie są pasje, zainteresowania drugiej strony, co może odpowiednio ukierunkować rozmowę. Widzę więcej zalet niż wad. Przeszkadzały mi też pierdoły w stylu tego, że niby pogrążeni w pogoni za coraz większą liczbą cali, coraz lepszą jakością użytkownicy mieliby się masowo przerzucić na ekrany wielkości paczki papierosów z dźwiękiem w mono na jednej słuchawce. Lub też w pogoni za fotorealistycznymi grami, mieliby się przerzucić na błąkanie się po korytarzach i przerzucanie się fuckami z jakimś stworkiem. Inna sprawa, to subtelność w pokazywaniu relacji między Phoenixem a systemem operacyjnym. W momencie gdy uprawiają seks, scenariusz nie pozostawia tego w fazie subtelnych niedomówień, ale ekran się zaciemnia i słyszymy jęczących Joaquina i Scarlett, zupełnie jakby dubbingowali jakiegoś niemieckiego pornola, nie można oprzeć się wrażeniu, że bohater po prostu wali gruchę do głosu Scarlett. Taki wątek powinien być poprowadzony bardzo delikatnie, pozostać w sferze domysłów lub platonicznego zauroczenia, a wygląda jak cios siekierą. Jeszcze gorzej wypada chyba scena w której pani z nowej Carrie dokleja sobie kamerę-pieprzyk, romantyzm znika gdy pojawia się prostytutka która nie jest Julią Roberts. RE: Her (reż. Spike Jonze) - patyczak - 16-03-2014 O kurczę, Capote ocenione na trzy:D Na serio jesteś indywidualistą. Cytat:Ja też ludzi z odmiennym gustem nazywam spamerami, trollami i tłuczkami;) To, że każdy może mieć własne zdanie, nie implikuje automatycznie tego, że każde zdanie jest wartościowe. RE: Her (reż. Spike Jonze) - katedra - 16-03-2014 patyczak I niby kto ma ustalać czyje zdanie jest wartościowe? Polecam czytać notki zawarte na blogu, tam opisuje dlaczego oceniam tak, a nie inaczej dany film. RE: Her (reż. Spike Jonze) - patyczak - 16-03-2014 Przeczytałem twój opis "Capote" i stwierdzam, że jest tak inny od tego co myślę ja i nie widząc w nim żadnego sensu, uznaję go za bezwartościowy:) Już pierwsze zdanie pokazuje jak bardzo w błędny sposób odebrałeś ten film, bo przecież to nie jest wcale ekranizacja "Z zimną krwią". I niby widzisz później, że to wycinek biografii, ale mam wrażenie, że to zarzut wynikający właśnie z tego, że "Capote" nie jest ekranizacją powieści. Cytat:I niby kto ma ustalać czyje zdanie jest wartościowe? Cały zewnętrzny świat:D Ty ustalasz wartość filmu, ktoś ustala wartość twoich opinii. Tak to działa. RE: Her (reż. Spike Jonze) - katedra - 16-03-2014 Nigdzie nie napisałem, że jest to ekranizacja "Z zimną krwią". Chodziło mi raczej, iż twórcy nie do końca wiedzieli co chcą zrobić, czy przedstawić wydarzenia z tej książki, czy życie Trumana. Wszystko się tam gryzło i dla mnie film stoi w wielkim rozkroku między książką a życiem Trumana. Skutkuje to jednym: nawet jak się książkę czytało, to będzie się niezadowolonym. Jeśli myślisz inaczej, twoje zdanie jest dla mnie bezwartościowe. W ten sposób można zanegować zdanie każdego i skrócić dyskusję słowami: "Twoje zdanie jest inne od mojego,a tym samym bezwartościowe". Na tym nie polega dyskusja,wymiana argumentów. To odbijanie piłeczki i zabawy w faszyzm - kto ma lepszy gust/zdanie i dlaczego. RE: Her (reż. Spike Jonze) - wujo444 - 16-03-2014 Czy film "Her" dotyczy życia katedry i jego ocen na FW? Jeśli nie, to przestańcie śmiecić. RE: Her (reż. Spike Jonze) - simek - 16-03-2014 (16-03-2014, 11:02)Szaman napisał(a): W momencie gdy uprawiają seks, scenariusz nie pozostawia tego w fazie subtelnych niedomówień, ale ekran się zaciemnia i słyszymy jęczących Joaquina i Scarlett, zupełnie jakby dubbingowali jakiegoś niemieckiego pornola, nie można oprzeć się wrażeniu, że bohater po prostu wali gruchę do głosu Scarlett.No bo Theodore wali gruchę do głosu Scarlett, co innego mógłby robić? Ptaszek do USB się nie zmieści :p Dla mnie to świetnie nakręcona scena, dobrze obrazująca dziwność sposobu rozładowania napięcia seksualnego w tym nietypowym związku. Czemu uważasz, że lepiej byłoby to pozostawić w sferze niedomówień i zrobić cięcie wcześniej? RE: Her (reż. Spike Jonze) - katedra - 16-03-2014 Może nie tyle co dziwna, a nietypowa. Cyberki są znane od wielu lat na czatach RE: Her (reż. Spike Jonze) - Mefisto - 16-03-2014 (16-03-2014, 16:11)simek napisał(a): No bo Theodore wali gruchę do głosu Scarlett, co innego mógłby robić? Ptaszek do USB się nie zmieści :p Miłość zmusza do poświęceń :P RE: Her (reż. Spike Jonze) - Szaman - 16-03-2014 (16-03-2014, 16:11)simek napisał(a):(16-03-2014, 11:02)Szaman napisał(a): W momencie gdy uprawiają seks, scenariusz nie pozostawia tego w fazie subtelnych niedomówień, ale ekran się zaciemnia i słyszymy jęczących Joaquina i Scarlett, zupełnie jakby dubbingowali jakiegoś niemieckiego pornola, nie można oprzeć się wrażeniu, że bohater po prostu wali gruchę do głosu Scarlett.No bo Theodore wali gruchę do głosu Scarlett, co innego mógłby robić? Ptaszek do USB się nie zmieści :p Dla mnie to świetnie nakręcona scena, dobrze obrazująca dziwność sposobu rozładowania napięcia seksualnego w tym nietypowym związku. Czemu uważasz, że lepiej byłoby to pozostawić w sferze niedomówień i zrobić cięcie wcześniej? Ciężko wyobrazić sobie bardziej platoniczny związek, dosłownie ukazana sfera fizyczności wydaje mi się niepotrzebna, zwłaszcza, gdy Theodore zakochał się w swoim wyobrażonym obrazie kobiety. Przechodzenie z duchowości do cielesności mogłoby być mniej dosłowne w filmie o tak dziwnej tematyce. Zabrakło mi tej poetyckiej, romantycznej subtelności którą Jonze ukazał w swojej krótkometrażówce "I'm Here", o miłości dwójki robotów. Tym bardziej, że "Her" powszechnie uważany jest za film w pełni romantyczny, poetycki i subtelny. RE: Her (reż. Spike Jonze) - patyczak - 16-03-2014 Związek może platoniczny, ale właśnie z aspiracjami do czegoś więcej, wiec dosłowności w przechodzeniu z duchowości do cielesności są jak najbardziej ok. A film i tak jest wystarczająco subtelny, więc te kilka momentów, które wymieniłeś wcale mi nie przeszkadzają. RE: Her (reż. Spike Jonze) - Lawrence - 19-03-2014 O rety, ale to był piękny, ale i niezwykle smutny film :(:(:( Czy Science Fiction, czy historia miłosna? Gatunkowość nie ma tu większego znaczenia, kiedy ma się tak piękną i smutną historię. Niby tak niezwykła i abstrakcyjna, a z drugiej strony tak typowa i życiowa. To co jest piękne, że z czasem człowiek nie traktuje związku Theodora i Samanthy jako człowieka z system operacyjnym, ale normalnym związkiem dwojga ludzi. Jest uczucie, są chwile piękne i smutne i niestety :( Tylko to zakończenie, jest takie smutne :( Niby z jednej strony jestem usatysfakcjonowany i jako wielki fan Futuramy bardzo mi się podoba, w jakim to kierunku się rozwinęło. Ale też po ludzku jest po prostu wielki żal. :( Tutaj widziałem parę komentarzy, że Theodore jest "creepy" itd. Ja nie wiedzieć czemu czułem sympatię do tego smutnego człowieka. I było mi go naprawdę żal, gdyż jedynie czego chciał to trochę szczęścia z drugą osobą. Bardzo ładny film, ale chyba jestem zbyt wrażliwy... Ach naprawdę jest mi smutno po seansie, naprawdę jest mi smutno.:( Najmocniej przepraszam, że się tak rozklejam, ale ten film chwyta za serce i działa na ludzkie uczucia. Ale ocenę i tak wystawię i będzie ona wysoka. 8,5/10 a może -9/10. W każdym razie wysoka i zasłużony Oscar za scenariusz. RE: Her (reż. Spike Jonze) - patyczak - 19-03-2014 Lawrence, mam nadzieję, że nie zrobisz sobie krzywdy:D No, a do głównego bohatera raczej nie tak trudno poczuć sympatię, nawet mimo tej creepowatości, więc już się tak nie dziw:) RE: Her (reż. Spike Jonze) - Negatywny - 22-05-2014 A mnie się nie podobało ;) Jeśli spojrzeć na film jak na romans to dostajemy straszliwie banalną historię. Ot koleś poznaje laskę, zakochuje się, potem ona odchodzi bo powiedzmy, on się jej znudził. Smuteczek. Nic w tym nie ma ani ciekawego, ani odkrywczego, ani emocjonującego. Jeśli spojrzeć na film jak na sci-fi to dostajemy nierealną, wyidealizowaną wizję AI i postępowego społeczeństwa, którego nie zdziwiłby związek również z tosterem. Chyba ta wizja AI przeszkadza mi najbardziej, bo wychowałem się na filmach w których pojawienie się czegoś takiego miałoby kolosalne skutki dla społeczeństwa. W końcu gdyby każdy facet zajął się waleniem gruchy pod głos scar-jo to społeczeństwo bardzo szybko by się skończyło. Dodatkowo cały urok AI polega na tym, że inteligencja nie równa się uczucia i taki byt jest dla nas kompletnie nieprzewidywalny. Tutaj za to dostajemy AI która pod każdym względem jest człowiekiem tylko po prostu bardziej multitaskowym, w dodatku w żadnym momencie prawdziwość uczuć scar-jo nie jest kwestionowana więc i ten wątek nie został nawet tknięty, nie mówiąc już o tym, że w ogóle nie kwestionuje się jej prawdziwości jako osoby. Nie ma tu zatem żadnego realizmu w przewidywaniu zachowań takiej istoty, nie ma żadnych pytań. Ot, jest sobie po prostu romans kolesia z gościówą która nie ma ciała. Oczywiście brak możliwości fizycznego kontaktu nie jest dla głównego bohatera żadnym problemem. Pomijając już wyposażenie AI w komplet typowo ludzkich emocji (serio, komputer zakochuje się w kolesiu, bo mają urocze pogawędki o dupie maryni?) to wątek przerastającej ludzką inteligencji również nie jest poruszony, a raczej jest w możliwie najmniej sensowny sposób. Można się spodziewać, że maszyna przerastająca człowieka inteligencją (nawet posiadając ludzkie emocje...) będzie kreatorem całkiem nowego świata, w którym mniej rozwiniętej ludzkości może być ciężko się odnaleźć (delikatnie mówiąc), tutaj tymczasem, komputer grzecznie ascenduje sobie i chooooooy, problem z głowy. Już sam pomysł, że ktoś może stworzyć prawdziwą sztuczną inteligencję wyposażoną we wszystkie ludzkie emocje, a potem sprzedawać ją po prostu jako apkę do ściągnięcia za dolara (kiedy jest to świt nowej ery lub koniec ludzkości) wydaje mi się po prostu skrajnie głupi, ale jestem w stanie to kupić - ok, taka konwencja - ale kiedy już to wszystko skutkuje wyłącznie stymulacją paru wąsatych kolesi do walenia gruchy to jest to dla mnie zbyt wiele. RE: Her (reż. Spike Jonze) - Mefisto - 22-05-2014 (22-05-2014, 13:46)Negatywny napisał(a): W końcu gdyby każdy facet zajął się waleniem gruchy pod głos scar-jo to społeczeństwo bardzo szybko by się skończyło. Jakoś społeczeństwo się nie kończy, mimo iż co drugi wali gruchę do jej fotek - twoje argumenty są inwalidami. |