Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Karate Kid (2010) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Karate Kid (2010) (/Thread-Karate-Kid-2010--1936)

Strony: 1 2 3 4 5 6


RE: Karate Kid (2010) - Kinomaniak - 07-08-2011

Znam recenzje i czytałem ją, teraz widzę że jesteś jej autorem. Jednak się z nią nie zgadzam. A już zwłaszcza z tym że twórcy wymienili wszystko, co było złe w oryginale i zastąpili czymś, do czego naprawdę się przyłożyli. Przyłożyli się ? nie dostrzegam ich wysiłku. Gdzie jest ta magia pytam ? ten film powinien tez nosić raczej tytuł tak jak planowano Kung-fu Kid a nie Karate Kid, bo tylko zbezcześcił znakomity oryginał.


RE: Karate Kid (2010) - Hitch - 07-08-2011

Wystarczy porównać żałosne sceny akcji z oryginału i solidną, profesjonalną kopaninę z remake'u. Także poziom naiwności jest zdecydowanie niższy, a ignorancji twórców w ogóle nie stwierdzono. "Kung Fu Kid" wygrywa na każdym polu ze śmieciowatym oryginałem.


RE: Karate Kid (2010) - Kinomaniak - 07-08-2011

Czytam to co piszesz, zapoznaje się z twoją opinią i zupełnie inaczej porównuje jeden film z drugim. Różnica jest kolosalna, jakieś 180 stopni. Po raz kolejny pada śnieciowaty oryginał, to ja wole jego niż ten spłycony remake. Dlaczego ? bo podróbka będzie zawsze tylko podróbką lub marną kopią. Z tym filmem i z porównaniem do oryginału jest jak z porównaniem malucha do bolidu F1. Pierwszy prosta mówi wszystko...


RE: Karate Kid (2010) - Hitch - 07-08-2011

To nie jest podróbka, tylko sytuacja, w której ktoś, kto miał więcej jaj, rozumu i pojęcia na temat sztuk walki postanowił zrobić to lepiej. Dużo lepiej. Tak lepiej, że jeśli ode mnie by to zależało, nakazałbym spalić wszystkie kopie wersji z lat '80 i ogłosiłbym oryginałem tę z 2010. Tak lepiej go zrobili, że tak jak NIENAWIDZIŁEM tych pierdół z Patem Moritą, tak po seansie remake'u, (który bardzo polubiłem) nienawidzę "oryginału" jeszcze bardziej i pluję na niego z obrzydzeniem.


RE: Karate Kid (2010) - patyczak - 07-08-2011

Cytat:bo podróbka będzie zawsze tylko podróbką lub marną kopią.

No to tutaj cię boli:) Wszystko jasne.


RE: Karate Kid (2010) - Proteus - 07-08-2011

(07-08-2011, 15:32)Kinomaniak napisał(a): niż ten spłycony remake.
Spłycony pod jakim względem?

(07-08-2011, 15:32)Kinomaniak napisał(a): bo podróbka będzie zawsze tylko podróbką lub marną kopią.
Ale...dlaczego? Nawet gdy "podróbka" będzie przewyższać oryginał po wieloma względami? Film będzie mimo wszystko na straconej pozycji, bo twórcy śmieli targnąć się na święty pierwowzór i opowiedzieć nie swoją historię?



RE: Karate Kid (2010) - Kinomaniak - 07-08-2011

(07-08-2011, 15:37)patyczak napisał(a): No to tutaj cię boli:) Wszystko jasne.

Ano boli, choć nie uważam że to źle że pomysł rimejku się zrodził w umyśle twórców. Will Smith wkręca swojego dzieciaka do filmu, sam film jest jakby Chińską propagandą który ma pokazać jaki ten kraj jest piękny i wspaniały. Wątki te same tyle ze grosze, Justin Bieber na końcu. Gdyby zupełnie inaczej zabrano się za ten film, gdyby epizodycznie pojawił się Ralph Macchio. Gdyby może jemu powierzono role nauczyciela, gdyby pojawiło się nawiązanie do Pana Miyagi, gdyby była magia to kto wie czy moja ocena nie była by inna. A tak no cóż taka moja ocena a nie inna.

(07-08-2011, 15:59)theultimateqpa napisał(a): Film będzie mimo wszystko na straconej pozycji, bo twórcy śmieli targnąć się na święty pierwowzór i opowiedzieć nie swoją historię?

Samo targnięcie (pomysł) się nie jest absolutnie złe, ale efekt końcowy to już profanacja



RE: Karate Kid (2010) - Proteus - 07-08-2011

(07-08-2011, 16:05)Kinomaniak napisał(a): Will Smith wkręca swojego dzieciaka do filmu, sam film jest jakby Chińską propagandą który ma pokazać jaki ten kraj jest piękny i wspaniały.
Nawet jeżeli to prawda, to zwróć uwagę, że są to rzeczy zupełnie pozafilmowe, które w żaden sposób nie powinny wpływać na odbiór samego obrazu. Ocenianie filmów, przez tego rodzaju pozafilmowe, produkcyjne gdybanie nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Kogo obchodzi, kto kogo chciał wrzucić na jaki stołek, albo jakie wartości polityczne ktoś rzekomo próbował upchać. Liczy się tylko efekt końcowy.
(07-08-2011, 16:05)Kinomaniak napisał(a): gdyby epizodycznie pojawił się Ralph Macchio.
A niby co takiego pozytywnego wniosłoby do filmu pojawienie się trzeciorzędnego aktora o którym, mało kto dziś już pamięta? Macchio już w oryginale był nie do wytrzymania. Chciało mu się wyrwać tą miotłę z rąk i strzelić mu z niej w łeb.

(07-08-2011, 16:05)Kinomaniak napisał(a): gdyby była magia to kto wie czy moja ocena nie była by inna. A tak no cóż taka moja ocena a nie inna.
Kinomaniak nie obraź się, to nie jest żaden atak w Twoją osobę. Ale jak tak czytam te Twoje ostatnie posty, to wydaje mi się, że za każdym razem gdy piszesz o "magii", czy "duszy" jakiegoś klasycznego filmu akcji, to masz problem z odróżnieniem autentycznych zalet obrazu, od jakiegoś czystego, dziecięcego sentymentu czy legendy jaką film obrósł przez lata.


RE: Karate Kid (2010) - Kinomaniak - 07-08-2011

(07-08-2011, 16:28)theultimateqpa napisał(a): Nawet jeżeli to prawda, to zwróć uwagę, że są to rzeczy zupełnie pozafilmowe, które w żaden sposób nie powinny wpływać na odbiór samego obrazu. Ocenianie filmów, przez tego rodzaju pozafilmowe, produkcyjne gdybanie nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Kogo obchodzi, kto kogo chciał wrzucić na jaki stołek, albo jakie wartości polityczne ktoś rzekomo próbował upchać. Liczy się tylko efekt końcowy.

To jest twoja opinia, ja uważam że o takich rzeczach trzeba mówić.
To też w jakimś stopniu wpływa na moja ocenę tego filmu, to takie maskowanie rzeczywistości.

(07-08-2011, 16:05)Kinomaniak napisał(a): A niby co takiego pozytywnego wniosłoby do filmu pojawienie się trzeciorzędnego aktora o którym, mało kto dziś już pamięta? Macchio już w oryginale był nie do wytrzymania. Chciało mu się wyrwać tą miotłę z rąk i strzelić mu z niej w łeb.
Byłby powiew przeszłości, odezwał by się we mnie sentyment i oglądanie sprawiało by mi więcej przyjemności. Daniel Larusso (Ralph Macchio) był sympatycznym chłopakiem, który nie celowo wpakowywał się w kłopoty. Jedyne co mi się nie podobało to jego nieudane związki w kolejnych częściach z dziewczynami, te przelotne romanse czy też zaloty...

(07-08-2011, 16:05)Kinomaniak napisał(a): masz problem z odróżnieniem autentycznych zalet obrazu

Jeśli chodzi oryginał to potrafię je jasno wymienić i mogę zacząć w każdej chwili :)


RE: Karate Kid (2010) - Hitch - 08-05-2012






RE: Karate Kid (2010) - Martinipl - 29-06-2015

całkiem niezły, a z pewnością dla mnie lepszy niż oryginał, który mimo sentymentu z dzieciństwa ogląda się z dziwnym zażenowaniem. Tutaj żenady jest tyle, ile wynika z nieumiejętności JS do wykonywania czegokolwiek związanym z Kung-Fu. Pozostałe elementy, w tym obsada skośnookich antagonistów jest pierwszorzędna, a sceny walki z nimi po prostu cieszą oko. Zaskoczony byłem, całkiem pozytywnie, rolą Chana - wyważona, dobrze odegrana i całkiem nieźle napisana. Jedyną wadą nie wynikającą z udziału JS to rozkręcanie się filmu - aż godzinę trzeba było czekać aż zacznie się Kung-Fu Kid.

Co do Jadena; nie zagrał źle, a nawet momentami podobała mi się jego interpretacja zagubionego w Pekinie dzieciaka, ale bardzo szkoda, że nie poćwiczył odrobinę więcej (tak ze 3 lata... he, he,) bo reżyser maskował jego braki szybkim montażem, przez co walki końcowe oglądało się z bólem i zgrzytaniem zębów.


6,5/10


RE: Karate Kid (2010) - wrazart - 14-07-2015

(29-06-2015, 09:31)Martinipl napisał(a): całkiem niezły, a z pewnością dla mnie lepszy niż oryginał, który mimo sentymentu z dzieciństwa ogląda się z dziwnym zażenowaniem. Tutaj żenady jest tyle, ile wynika z nieumiejętności JS do wykonywania czegokolwiek związanym z Kung-Fu. Pozostałe elementy, w tym obsada skośnookich antagonistów jest pierwszorzędna, a sceny walki z nimi po prostu cieszą oko. Zaskoczony byłem, całkiem pozytywnie, rolą Chana - wyważona, dobrze odegrana i całkiem nieźle napisana. Jedyną wadą nie wynikającą z udziału JS to rozkręcanie się filmu - aż godzinę trzeba było czekać aż zacznie się Kung-Fu Kid.

Co do Jadena; nie zagrał źle, a nawet momentami podobała mi się jego interpretacja zagubionego w Pekinie dzieciaka, ale bardzo szkoda, że nie poćwiczył odrobinę więcej (tak ze 3 lata... he, he,) bo reżyser maskował jego braki szybkim montażem, przez co walki końcowe oglądało się z bólem i zgrzytaniem zębów.


6,5/10

Już nie pamiętam dokładnie scen filmu. Oglądałem go 5 lat temu. Jedynie co się przypomina jest to, że był dziecinny, co spowodowało, że się nudziłem. Z rodziną również można oglądać. :)


RE: Karate Kid (2010) - Martinipl - 01-03-2019

Weryfikacja :) Film jest niezły, zły jest Jaden. Są tylko dwie sceny, w których coś pokazał: pierwsza to walka z mistrzem "zrzucanie kurtki" a druga to wymagająca sekwencja gdy wisiał nad wodą. I tyle: każda inna scena z nim to szczyt drewna i pozerstwa. Na szczęście jest tu ogrom innych, ciekawych scen, bohaterów i smaczków, które mocno windują całą produkcję.

Bardzo żałuję, że jednak zrezygnowano z pojedynku mistrzów - byłoby "sprawiedliwie" dla fabuły, choć sztampowo.


7/10


RE: Karate Kid (2010) - Gieferg - 24-11-2021

Zmieńcie to może na temat dla całej serii, bo chyba takiego nie ma.

Obejrzałem sobie 1-3 bo przymierzam się do Cobra Kai i o ile jedynka jest w miarę sympatyczna i nie ogląda się jej źle, tak już obydwa sequele sa tragiczne. Pierwszy strasznie przynudza, fabuła kręci się w kółko wałkując jedno i to samo, a w tle koślawy romansik. Jakiekolwiek karate mamy tylko w finale, a i nawet tam marne. Cały film czeka się, żeby coś się w końcu zaczeło dziać, a potem się okazuje, że w sumie to nie było na co czekać.

Z kolei trójka ma absurdalnych kreskówkowych villainów, którzy zachowują się trochę jak nastoletni debile, (taki Beavis i Butthead) i cała się opiera na idiotycznym wątku ich zemsty na głownym bohaterze. A finałowy pojedynek to już w ogóle jakieś słabe jaja, La Russo zapomniał już w ogóle jak się bić i wygrywa tylko dlatego, że jego przeciwnik przez całą walkę realizuje diaboliczny i skrajnie debilny plan kreskówkowego villaina #2, polegający na tym, żeby prawie do końca był remis (co osiąga zdobywając punkty a potem je tracąc za różne niesportowe zagrania).

Co to, qrva, było?

Zabawne jest też nieporadne spuszczanie w kiblu kolejnych postaci, dla których zabrakło miejsce w scenariuszu kolejnych części, zwłaszcza kolejnych sympatii głównego bohatera, z których ostatnia nawet nie czeka do końca filmu tylko w pewnym momencie stwierdza "Fuck this shit I'm out" (ale trudno się jej dziwić, skoro w towarzystwie Daniela została bezceremonialnie skopana), a do tego od początku uprzedza, że raczej wpadła tylko na chwię bo "nie szuka niczego poważnego". I weź tu się człowieku angażuj w taki wątek.

I - 6/10
II - 3/10
III - 3/10 (byłoby niżej gdyby nie to, że skrajna głupota tego filmu ubawiła mnie do łez co odbieram jako jego pozytywny aspekt)


RE: Karate Kid (2010) - Bucho - 15-06-2022

Tak mi nie skojarzylo:

https://i.imgur.com/lJvBoZc.mp4


RE: Karate Kid (2010) - Trailery Srailery - 17-12-2024




RE: Karate Kid (2010) - marsgrey21 - 17-12-2024

where zabka


RE: Karate Kid (2010) - Snappik - 17-12-2024

Wszystko byłoby ok gdyby nie to, że w metrze Azjatę zaczepia grupa złożona z białasów i jednego latynosa. Zero realizmu.


RE: Karate Kid (2010) - Pelivaron - 01-04-2025




RE: Karate Kid (2010) - OGPUEE - 01-04-2025

Jako, że dzisiaj wiadomo jaki dzień, chciałem upewnić czy to legitne. Jest :).

Ciekawe podejście. Przy czym, czy to jest związane jakoś z Kobra Kai?