![]() |
|
Green Lantern (2011) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24) +--- Wątek: Green Lantern (2011) (/Thread-Green-Lantern-2011--1970) |
RE: Green Lantern (2011) - Anielski_Pyl - 08-06-2011 Cytat:Czyżby rok 2011 miał być rokiem tanio wyglądających blockbusterów? Piraci, GL, ciekawe co jeszcze... Na efektowną i nie do końca tandetną rozpierduchę chyba tylko w trzecich Transach nadzieja... Mówi to jednak sporo o wakacyjnej konkurencji. RE: Green Lantern (2011) - Snappik - 08-06-2011 Mnie jeszcze bardziej od scen akcji i efektów przeraża strój głównego bohatera - jaskrawy, wręcz oczojebny. Byle poprawiony i sfotoszopowany fanedit jest lepszy:
RE: Green Lantern (2011) - Gieferg - 08-06-2011 Akurat do stroju nic nie mam, biorąc pod uwagę naturę tej postaci (i stroju) odpowiada mi, że jest jaki jest. RE: Green Lantern (2011) - Gieferg - 08-06-2011 A z czego w ogóle znasz/kojarzysz tę postać? Cytat:aniżeli sprężynami, katapultami W samym Emerald Dawn były różnego rodzaju sprężyny, katapulty, kosiarka do trawy, wałek do malowania, bejsbol, młot pneumatyczny i tym podobne rzeczy więc nic nowatorskiego tu raczej nie wymyślili. Tylko ta broń palna mi zgrzyta, szczególnie że wiem, że w filmie korzysta z niej więcej (minigun na pewno będzie i chyba coś tam jeszcze). RE: Green Lantern (2011) - Mikoto - 08-06-2011 Katapulta i sprężynki są straszne. Wiele jestem w stanie zrozumieć, ale to już za bardzo pod Batmany Shummachera podchodzi... Te 7 clipów od Mierzwiaka już lepsze, bo nie ma tam takich pierdół jak wspomniane wyżej babole. Ale mimo wszystko obawiam się, czy film mi podejdzie, bo cała ta konwencja mnie jakoś nie przekonuje. RE: Green Lantern (2011) - Craven - 15-06-2011 Na RT zawrotne 20% :) RE: Green Lantern (2011) - Rodia - 15-06-2011 Strasznie się cieszę. Z przyjemnością popatrzę jak to sztuczne zielone gówno ze śliczną buźką Reynoldsa zdycha w męczarniach na dnie box office'owego pojemnika :) RE: Green Lantern (2011) - Gieferg - 15-06-2011 RT i BO niekoniecznie idą w parze (patrz Transformers 2, PoTC4), choć w tym przypadku możliwe że pójdą. RE: Green Lantern (2011) - Rodia - 15-06-2011 Mam szczerą nadzieję :) RE: Green Lantern (2011) - Gal Anonim - 18-06-2011 http://www.theonion.com/video/green-lantern-to-fulfill-americas-wish-to-see-lant,20741/ RE: Green Lantern (2011) - EL-Kal - 18-06-2011 To pierwszy film, który wydaje się dokładnie tak gówniany, jak wydawało mi się po obejrzeniu trailerów. Ratowałoby sytuacje to, że w epilogu okazałoby się, że całość rozgrywa się w najaranym umyśle psa Ozzy'ego Osborna. Smutne jednak jest to, że ten popis średnich kart graficznych robiony był zupełnie na serio. RE: Green Lantern (2011) - Gieferg - 03-07-2011 Box office mojo napisał(a):Domestic: $97,592,000 76.8% Warner już chyba nigdy nie nakręci filmu o innym superhero z DC niż Superman i Batman. RE: Green Lantern (2011) - Perfik - 03-07-2011 Obyś się mylił. Ja ciągle czekam na kontynuację Constantine'a :) RE: Green Lantern (2011) - Mierzwiak - 03-07-2011 Jeśli ma to być jakiś crap kręcony przez brata kuzyna dziadka ze strony matki speca od efektów który pracował nad jedną sceną Constantine'a to ja dziękuję. RE: Green Lantern (2011) - Perfik - 03-07-2011 To chyba oczywiste, że jak kontynuować ten znakomity, choć niedoceniany film, to tylko z tą samą ekipą. I obowiązkowo z Keanu w roli głównej. Co by nie robić oftopa - pare dni temu, twórcy coś tam dla ściemy przebąkiwali o kontynuacji Zielonej Latarni ;) RE: Green Lantern (2011) - Mefisto - 03-07-2011 Green Vidmo RE: Green Lantern (2011) - Hitch - 29-07-2011 http://www.the-editing-room.com/green-lantern.html To tak jakby ktoś się jeszcze łudził, że Green Lantern jest spoko i chciał zmarnować kasę lub łącze na obejrzenie go. RE: Green Lantern (2011) - Mierzwiak - 29-07-2011 Właśnie miałem linkować. Zapowiada się jeszcze większa (zielona) sraka niż mi się wydawało. Padłem w momencie recytacji tego burackiego lanternowego wierszyka podczas pokonania kosmicznego budyniu ze śmieszną twarzą. RE: Green Lantern (2011) - Motoduf - 03-08-2011 Ryan Reynolds zostaje wciągnięty w kosmos, wytrenowany przez świnię i kurczaka, by stanąć do walki z gigantycznym, intergalaktycznym wyciekiem z kanalizacji. Cały "Green Lantern" jest dokładnie tak idiotyczny, jak to brzmi w tym krótkim opisie. Momentami miałem wrażenie, że ktoś robi sobie ze mnie jaja, że to jakieś nowe "Superhero Movie". Ale nie, film Campbella jest na poważnie. Generalnie szukanie w "Zielonej Latarnii" plusów to trochę jak wyszukiwanie błędów ortograficznych w tekstach Bralczyka. Się nie da i już. Ale po kolei: - Wszystkie elementy fabuły i wszystkie postacie są zbudowane tylko i wyłącznie z klisz. W "Zielonej Latarni" nie ma niczego, czego byśmy już nie widzieli w innych ekranizacjach komiksów - Główny bohater to irytujący dupek, który nie budzi ani odrobiny sympatii. Rzadko zdarza mi się kibicować czarnemu charakterowi, ale w wypadku "Green Lantern" miałem nadzieję, że ta wielka sraka w końcu Reynoldsa zniszczy - Poziom subtelności wątku romantycznego wynosi dokładnie zero - Poboczni bohaterowie, którzy po raz pierwszy mają okazję poznać możliwości Latarni, wydają się być kompletnie niewzruszeni jego umiejętnościami. Halo, facet może stworzyć wszystko za pomocą samej siły woli! To nie jest coś, nad czym się przechodzi do porządku dziennego po trzech minutach! Szczytem była scena, w której Blake Lively, po pierwszym spotkaniu z Raynoldsem w formie Latarni, zamiast wyrazić zdziwienie, zachwyt, cokolwiek, zaczyna gadać o ich związkowych problemach (które zresztą przewalają się bez potrzeby przez cały film) - Wprowadzenie do kosmicznego świata Latarni i proces nauki są zdecydowanie za krótkie - Ciuniek bardzo dobrze podsumował w recenzji finał filmu: żadnej konkretnej bitwy właściwie nie ma, pojedynek trwa zaledwie kilka minut, o żadnej dramaturgii nie ma w ogóle mowy - Efekty specjalne nie zachwyciłyby nikogo nawet dziesięć lat temu, momentami komputer strasznie wali po oczach - Aktorzy dostosowali się do sztuczności efektów: Blake Lively gra tak, jakby każdy ruch studiowała przed lustrem godzinami, o Reynoldsie lepiej nie wspominać, reszta po prostu jest Do tego dochodzi TRAGICZNE polskie tłumaczenie - założę się, że pierwszy lepszy amatorski przekład będzie dziesięć razy bardziej profesjonalny, od tego, co oni tu powyczyniali. Po pewnym czasie przestałem czytać napisy, bo błędy, niedokładność i brak zrozumienia treści (szalenie przecież prostych) dialogów przez tłumacza, irytował jeszcze bardziej, niż twarz Ryana Reynoldsa. Szczytem jest odmienianie słowa "Lantern" według polskich przypadków - "jesteś Lanternem", "powinieneś zachowywać się jak wszyscy Lanterni", "To rewir innego Lanterna" itd. itp. Jakby w języku polskim nie było słowa "latarnia"... W sumie jednak oglądało mi się to lepiej, niż "Transformers 3". RE: Green Lantern (2011) - Kinomaniak - 23-08-2011 Generalnie zacznę od tego że Green Lantern to nie jest dobrze mi znane komiksowe universum, coś tam niby czytałem i widziałem ale i tak uważam że to mało. Do filmu podchodziłem natomiast z dużą dozą optymizmu, gdyż byłem ciekawy czym uraczy mnie DC. I tak po obejrzeniu czytam post jaki dał Motoduf i kurde ciężko z większością tego co dał nie zgodzić. Swoje zdanie też przedstawię, chociaż filmu pewnie już tak nie zmiażdżę. Ryan Reynolds jako Hal Jordan to rzeczywiście irytujący i dodał bym nieodpowiedzialny dupek, który nie budzi ani odrobiny sympatii i to było by nawet na plus. Gdyby nie fakt że komiksowy odpowiednik to jednak człowiek pełen różnych właściwie wad, od depresji po alkoholizm nawet. Tego w filmie nie ma, nie ma również głębszych rozterek dotyczących tego czy być Green Lanternem czy nie być. Mamy więc postać w zasadzie dosyć płytką, za to bardzo dobrze prezentującą się w kostiumie i chociasz to kamufluje słabą grę aktora. Ryan Reynolds tylko udowodnił że jest cienki. Peter Sarsgaard jako Hector Hammond, to jakaś parodia Lenina która niedawno wyszła z mauzoleum. Blake Lively jako Carol Ferris po porostu w filmie jest, ale dobrze że chociasz ładnie się prezentuje od strony wizualnej. Mark Strong jako Sinestro, próbuje być twardzielem ale z mizernym skutkiem. Jego Krytyka i potem pochwały wobec głównego bohatera są po prostu sztuczne do bólu. O reszcie obsady, nawet się nie wypowiadam. Co do już stricie filmu, przypomina mi nieco skrzyżowanie Supermana ze Star Trekiem. Zapachniało mi osobiście na otwarciu filmem Superman Returns, tyle tylko że głosu Marlona Brando brak. Potem zaś zapachniało gorszą wersją filmu Top Gun, ale naszczęście szybko się to skończyło. Muszę się zgodzić z tym że pewne wątki są zdecydowanie za krótkie, zwłaszcza jeśli chodzi proces adaptacyjny głównego bohatera do nowych mocy. Jeśli chodzi o wątek romantyczny, to przy tego typu produkcjach nie mam w tym temacie zbyt dużych oczekiwań. Natomiast postacie takie jak Kilowog i Tomar-Re, moim zdaniem zasługiwały na coś więcej. Na plus bajkowa i magiczna Planeta Oa, szkoda że niestety jest jej aż tak mało. Końcowa walka w filmie rozczarowuje, jest krótka i niestety bez jakiś fajerwerków. Tak samo zresztą jak sam Parallax,notabene beznadziejny. Muzyka, a to w filmie jest jakaś ? Dialogi, rozumiem pisało pięcioletnie dziecko ? Humor, niby jakiś jest ale co z tego. Podsumowując albo twórcy przy tworzeniu tego filmu się pogubili, albo jest on skierowany tylko do zagorzałych fanów korpusu i ja go nie rozumiem. Podobno najciemniej pod latarnią, patrząc na ten film to nabiera teraz zupełnie nowego znaczenia. Zielony kolor nadziei, stał się po prostu ohydny. |