Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Gone Girl (2014) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Davida Finchera (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Davida-Finchera--64)
+---- Wątek: Gone Girl (2014) (/Thread-Gone-Girl-2014--3501)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Mierzwiak - 11-10-2014

(11-10-2014, 14:56)Crov napisał(a): Obejrzyj "Gone Girl" i potem pogadamy. Ten film nie jest tak dobry jak "Seven" czy "Social Network".
Bo nie jest, and? Uśmiech Nie mówimy o tym który film jest lepszy, tylko czy sens ma powtarzanie filmów z intrygą opartą na budowaniu niepewności u widza, zaskoczeniach i finałowej (nie zawsze, w Gone Girl następuje wcześniej). Se7en jest takim filmem, Social Network nie, więc skąd ten przykład, Crov?

Cytat:"The Game" jak często powtarzasz? Bo ja nie często.
Powtórzyłem ostatnio The Game (mój drugi raz z tym filmem w ogóle) i więcej tego nie zrobię nie dlatego, że nie ma sensu tego oglądać wiedząc o co chodzi, ale dlatego że to jeden z tych słabszych filmów Finchera, choć wciąż w porządku, i tyle.

Cytat:zastanawiam się nad tym, czy do "Gone Girl" będzie po co wracać, czy wszystko wyciągnąłem już po jednym seansie.
Po co się zastanawiać? Można oszczędzić sobie (i innym) pieprzenia,. obejrzeć drugi raz jak będzie okazja i wtedy ocenić. Nie widzę ani problemu, ani powodu do jęczenia.

Film znakomity, choć na razie dam asekuracyjne 8/10. Fantastyczna autopsja małżeństwa, czy też po prostu związków i relacji damsko-męskich z nielicznymi, ale potrafiącymi rozbroić doskonale wplecionymi elementami humorystycznymi plus rzut okiem na media, to jak przedstawiają ludzi, ale też jak ludzie potrafią nimi manipulować. Fincher w świetnej formie, Affleck bardzo dobry, Pike kapitalna, drugi plan na czele z Kim Dickens też bardzo fajny. To co podoba mi się chyba najbardziej, to że nie potrafię jednoznacznie przyporządkować tego filmu do żadnego konkretnego gatunku.

Miłe zaskoczenie, bo - mimo nazwiska Finchera - po lekturze streszczenie powieści pisałem, że to tandetna historyjka i nie rozumiem, co Fincher w niej dostrzegł. Teraz już wiem.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Gal Anonim - 11-10-2014

(11-10-2014, 21:19)Mierzwiak napisał(a):
(11-10-2014, 14:56)Crov napisał(a): Obejrzyj "Gone Girl" i potem pogadamy. Ten film nie jest tak dobry jak "Seven" czy "Social Network".
Bo nie jest, and? Uśmiech Nie mówimy o tym który film jest lepszy, tylko czy sens ma powtarzanie filmów z intrygą opartą na budowaniu niepewności u widza, zaskoczeniach i finałowej (nie zawsze, w Gone Girl następuje wcześniej). Se7en jest takim filmem, Social Network nie, więc skąd ten przykład, Crov?
Stąd, że to dwa najlepsze filmy Finchera, więc nie ma nic dziwnego w tym, że są wielokrotnego użytku. "Gone Girl" póki co do TOP 3 jego filmów nie wchodzi, stąd wątpliwości co do wielokrotności użytku.

Cytat:
Cytat:zastanawiam się nad tym, czy do "Gone Girl" będzie po co wracać, czy wszystko wyciągnąłem już po jednym seansie.
Po co się zastanawiać? Można oszczędzić sobie (i innym) pieprzenia,. obejrzeć drugi raz jak będzie okazja i wtedy ocenić. Nie widzę ani problemu, ani powodu do jęczenia
Ale nikt, nawet Lolrence, który ma do tego tendencje, tutaj chyba jakoś szczególnie nie jęczy. Ot, to część rozkminy po seansie, nie wiem, co w tym dziwnego. Przy pierwszym seansie dużą mocą filmu jest zastanawianie się nad tym, co się stanie - podobnie jak w "The Game" (imo bardzo dobrym, choć płytszym). Nie każdy ma możliwość by od razu po pierwszym seansie iść zaraz na drugi, więc niektórzy używają mózgu by się nad tym zastanowić. Proste, a głośne myślenie w temacie o filmie ma tylko spowodować, że ktoś podważy te rozkminy, ale w bardziej konkretny sposób niż "lol". Oczko Dlaczego "Seven" jest na pewno wielokrotnego użytku? Może dlatego, że sięga jeszcze głębiej niż "Gone Girl" i jest znacznie ciekawsze.

Nota bene, w zakończeniu "Gone Girl" brakowało mi wiecej dwuznaczności, ale moralnej i lepszej kropki. Ostatnie parenaście minut to tylko czekanie aż film się urwie. No i w sumie w pewnym momencie się urywa. Niby wszystko jest jasne, ale trochę zbyt jednoznacznie. To też powód dla którego "Seven" zostaje bardziej w głowie i chce się do niego wracac. Odnosze wrazenie, że "Gone Girl" powiedziało mi już wszystko na swoj temat.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Pelivaron - 11-10-2014

(11-10-2014, 21:19)Mierzwiak napisał(a):
Cytat:"The Game" jak często powtarzasz? Bo ja nie często.
Powtórzyłem ostatnio The Game (mój drugi raz z tym filmem w ogóle) i więcej tego nie zrobię nie dlatego, że nie ma sensu tego oglądać wiedząc o co chodzi, ale dlatego że to jeden z tych słabszych filmów Finchera, choć wciąż w porządku, i tyle.

Ostatnio również zrobiłem powtórkę i się zgadzam. Klasyczny przykład filmu na jeden raz. Pamiętam, że po pierwszym seansie byłem totalnie rozwalony jak Fincher potrafił zagrać z widzem. Powtórka już jednak totalnie bez emocji, po filmie podrapałem się po tyłku i polazłem spać, i pewnie na drugi dzień nawet bym nie pamiętał, że to oglądałem gdyby mi się na profilu FW nie wyświatlała ocena. To dobry film, ma u mnie 7/10, ale jednak wyraźnie słabszy od Seven czy Fight Club.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Mierzwiak - 11-10-2014

(11-10-2014, 21:35)Crov napisał(a): Stąd, że to dwa najlepsze filmy Finchera, więc nie ma nic dziwnego w tym, że są wielokrotnego użytku.
Poziom filmu nie zawsze idzie w parze z replay value, a chodzi mi tylko o to, że ten rodzaj filmowej intrygi, tajemnice i twisty wbrew pozorom nie mają z tym zagadnieniem nic wspólnego, czego dowodem jest chociażby Se7en. Genialny film pozostanie genialnym filmem niezależnie od tego, czy znasz już finałowy twist, czy nie, bo taki film ma do zaoferowania coś więcej niż scenariuszowe sztuczki.

Szedłem na Gone Girl znając zakończenie i ani trochę nie wpłynęło to na delektowanie się filmem, a że nie jest to ta sama półka co Siedem? No shit.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Gieferg - 11-10-2014

Cytat: To dobry film, ma u mnie 7/10, ale jednak wyraźnie słabszy od Seven czy Fight Club.

Filmy wyraźnie słabsze od Fight Club to te, które się ocenia na 2/10, a nie 7 Język
The Game jest wyraźnie lepszy (tak z 7/10 mniej więcej Język)

A Fincher od czasu Social Network jest u mnie na liście ignorowanych Uśmiech


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Pelivaron - 11-10-2014

(11-10-2014, 22:00)Gieferg napisał(a):
Cytat: To dobry film, ma u mnie 7/10, ale jednak wyraźnie słabszy od Seven czy Fight Club.

Filmy wyraźnie słabsze od Fight Club to te, które się ocenia na 2/10, a nie 7 Język
The Game jest wyraźnie lepszy (tak z 7/10 mniej więcej Język)

A Fincher od czasu Social Network jest u mnie na liście ignorowanych Uśmiech

A to nie dawałeś wcześniej Fight Club 5/10? Czy coś mi się rypło?





RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Gal Anonim - 11-10-2014

(11-10-2014, 21:49)Mierzwiak napisał(a):
(11-10-2014, 21:35)Crov napisał(a): Stąd, że to dwa najlepsze filmy Finchera, więc nie ma nic dziwnego w tym, że są wielokrotnego użytku.
Poziom filmu nie zawsze idzie w parze z replay value, a chodzi mi tylko o to, że ten rodzaj filmowej intrygi, tajemnice i twisty wbrew pozorom nie mają z tym zagadnieniem nic wspólnego, czego dowodem jest chociażby Se7en. Genialny film pozostanie genialnym filmem niezależnie od tego, czy znasz już finałowy twist, czy nie, bo taki film ma do zaoferowania coś więcej niż scenariuszowe sztuczki.

Szedłem na Gone Girl znając zakończenie i ani trochę nie wpłynęło to na delektowanie się filmem, a że nie jest to ta sama półka co Siedem? No shit.
Przecież nie napisałem tego, żeby odkrywać przed tobą jakąś wielką tajemnice. Oczko Wytłumaczyłem tylko dlaczego kwestionuje to czy będzie warto oglądać go więcej razy. Wybitny film zwykle warto oglądać wiele razy. "Gone Girl" póki co nie uznaje za film wybitny, bo - jak już pisałem - odnosze wrażenie, że wszystko za pierwszym razem mi powiedzał. Nie ma to nawet związku ze zwrotami akcji.

I oczywiscie, ze genialny film pozostanie genialny nawet jeżeli znasz zwroty akcji, ale udawanie, że zwroty akcji nie mają wpływu na film czy jego odbiór to nie jest coś, czemu przytaknę. Gdybym znał zwroty akcji w "Gone Girl" wiem, że nie miałbym tego samego wrażenia, które miałem oglądając i zastanawiając, co się stanie. Zwłaszcza, że to po pierwszym dużym zwrocie akcji film wskoczył u mnie z "dobry film" na "bardzo dobry film". Twierdzisz, że znałeś zakończenie i ani trochę nie wpłyneło to na Twoje delektowanie się filmem, ale skąd wiesz, że bawiłeś sie na nim równie dobrze co ja? Oczko




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Mierzwiak - 11-10-2014

(11-10-2014, 23:14)Crov napisał(a): Twierdzisz, że znałeś zakończenie i ani trochę nie wpłyneło to na Twoje delektowanie się filmem, ale skąd wiesz, że bawiłeś sie na nim równie dobrze co ja? Oczko
Skąd pewność, że bawiłeś się na nim lepiej, niż ja? Uśmiech

W nawiązaniu do analizy pracy kamery, którą wkleiłem tutaj: w Gone Girl zauważyłem jedno ujęcie z ręki. W ogóle zdjęcia są świetne, nawet jeśli nie jest to film tak atrakcyjny wizualnie jak Dziewczyna z tatuażem, czy tak doskonale zmontowany jak Social Network.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Gal Anonim - 11-10-2014

(11-10-2014, 23:23)Mierzwiak napisał(a):
(11-10-2014, 23:14)Crov napisał(a): Twierdzisz, że znałeś zakończenie i ani trochę nie wpłyneło to na Twoje delektowanie się filmem, ale skąd wiesz, że bawiłeś sie na nim równie dobrze co ja? Oczko
Skąd pewność, że bawiłeś się na nim lepiej, niż ja? Uśmiech
Abstrahując już od Ciebie i ode mnie, sprawa jest dość prosta w tej kwestii: widz nie znający fabuły będzie się bawil na tym filmie lepiej i tu raczej nie ma, co poddawać wątpliwości, bo to dość logiczne. Uśmiech

Tak czy inaczej, tak jak mowie, nie jest to tylko kwestia zwrotów akcji per se.




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Mierzwiak - 11-10-2014

(11-10-2014, 23:41)Crov napisał(a): Abwidz nie znający fabuły będzie się bawil na tym filmie lepiej i tu raczej nie ma, co poddawać wątpliwości, bo to dość logiczne. Uśmiech
Nieprawda, bo z góry zakładasz, że film się każdemu spodoba.

Gdy zaczęły się napisy końcowe, słyszałem za sobą dość głośne słowo "beznadziejny". Uważasz że ten gostek - zakładając, że nie znał fabuły - bawił się na filmie lepiej ode mnie?

Czuję zresztą lekkie deja vu, bo zdaje się że poruszaliśmy (nie w sensie ty i ja, ale w ogóle) temat spoilerów i tego, że ich znajomość NIE odbiera frajdy z filmu, z czym się absolutnie zgadzam. Waga pierwszego seansu jest zresztą stanowczo przeceniania, tym bardziej biorąc pod uwagę jak bardzo diametralnie inaczej można odebrać film za drugim czy którymś tam razem.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Gal Anonim - 11-10-2014

(11-10-2014, 23:48)Mierzwiak napisał(a):
(11-10-2014, 23:41)Crov napisał(a): Abwidz nie znający fabuły będzie się bawil na tym filmie lepiej i tu raczej nie ma, co poddawać wątpliwości, bo to dość logiczne. Uśmiech
Nieprawda, bo z góry zakładasz, że film się każdemu spodoba.
Nie, opisuję hipotetycznego widza, któremu film sie podoba. Jeżeli komuś film się nie podoba to znajomość spoilerów raczej nie ma tu już nic do rzeczy. Oczko

Cytat:Czuję zresztą lekkie deja vu, bo zdaje się że poruszaliśmy (nie w sensie ty i ja, ale w ogóle) temat spoilerów i tego, że ich znajomość NIE odbiera frajdy z filmu, z czym się absolutnie zgadzam. Waga pierwszego seansu jest zresztą stanowczo przeceniania, tym bardziej biorąc pod uwagę jak bardzo diametralnie inaczej można odebrać film za drugim czy którymś tam razem.
No a ja uważam za kompletną bzdure uwazanie, ze spoilery nie odbierają frajdy z filmu czy serialu. Wiem, ze byly badania na ten temat i przeciętny Kowalski i tak film obejrzy z taką samą frajdą, ale ja, jako fan filmu, lubie być zaskoczony.

Zwlaszcza, ze to JEST wartość dodana, a nie odjęta. Jezeli "Seven" jest zajebiste to tym lepiej, jezeli oprocz bycia zajebistym dodatkowo mnie zaskoczy podczas pierwszego seansu. Bo tak wspominam "Seven" jako pierwszy film, który mną tak wstrząsnąl pod koniec. Podobnie zresztą "Fight Club", którego zwrot akcji mnie rozwalił na łopatki, bo nigdy czegoś takiego w kinie nie widziałem.

(11-10-2014, 23:48)Mierzwiak napisał(a): Gdy zaczęły się napisy końcowe, słyszałem za sobą dość głośne słowo "beznadziejny". Uważasz że ten gostek - zakładając, że nie znał fabuły - bawił się na filmie lepiej ode mnie?
Nie wiem, ale w kinie mialem typa, który najpierw - podczas tej dość generycznej części filmu - rzucał czasem komentarz. Potem jeszcze przyłapał Nicka na kłamstwie, gdy ten mówił, że chciał mieć dzieci (a w pamietnikach Amy mowila, ze nie chcial), co skwitował "oho, kłamie!", a na koncu filmu siedział razem ze mną na napisach cicho, zaskoczony tym, co zobaczył. Jak widzisz przyłapanie Nicka na kłamstwie, gdy znasz fabułe? Gdzie majndfak niewiarygodnego narratora i całej sprawy z pamietnikiem?


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Mierzwiak - 12-10-2014

(11-10-2014, 23:55)Crov napisał(a): Nie, opisuję hipotetycznego widza, któremu film sie podoba. Jeżeli komuś film się nie podoba to znajomość spoilerów raczej nie ma tu już nic do rzeczy. Oczko
OK, i o tym właśnie pisałem.

Cytat:ja, jako fan filmu, lubie być zaskoczony.
Ja też! Tylko że zdarza się to tak rzadko, filmy stały się tak przewidywalne, że specjalnie na to nie liczę. Jest jeszcze kwestia tego, co nam jako widzom daje takie zaskoczenie, które przecież jest wyłącznie jednorazowym przeżyciem. Bardziej niż na zaskoczenia fabularne stawiam na zaskoczenia filmowe jako takie, gdy film po którym wiele sobie nie obiecywałem okazał się wyjątkowo dobry, lub gdy zaskakuje po prostu pomysłami, świeżością, humorem etc.

Cytat:Bo tak wspominam "Seven" jako pierwszy film, który mną tak wstrząsnąl pod koniec. Podobnie zresztą "Fight Club", którego zwrot akcji mnie rozwalił na łopatki, bo nigdy czegoś takiego w kinie nie widziałem.
Swojego pierwszego razu z Se7en nie pamiętam, Fight Club oglądałem chyba na kompie wiedząc już o co chodzi. Chyba Uśmiech

(11-10-2014, 23:48)Mierzwiak napisał(a): Jak widzisz przyłapanie Nicka na kłamstwie, gdy znasz fabułe? Gdzie majndfak niewiarygodnego narratora i całej sprawy z pamietnikiem?
Ja wiem czy to taki majndfak?

Dla jasności: czytałem streszczenie powieści na wikipedii, ale zapomniałem detale i jedyne co pamiętałem, to że Amy
Tak więc jak go określasz majndfak z narratorem nie był dla mnie jakimś szczególnym szokiem, ot odebrałem go jako całkiem naturalny zabieg, a sprawa z pamiętnikiem to po prostu sprytnie uknuta, ładnie rozplanowana intryga.

W takim razie co powiesz o widzach, którzy czytali powieść? O widzach, którzy czytali jakąkolwiek powieść przed obejrzeniem jej filmowej adaptacji? Czy oni w ogóle nie mają frajdy z oglądanego filmu, nie odczuwają żadnych emocji?


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Gieferg - 12-10-2014

Pelivaron napisał(a):A to nie dawałeś wcześniej Fight Club 5/10? Czy coś mi się rypło?

Dawałem. A co ci się nie zgadza?


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Bogdan - 12-10-2014

Świetny film, rewelacyjnie zagrany, i rzeczywiście przez większość czasu trzymający w napięciu, zwłaszcza, jak się nie wie kompletnie nic o fabule (ja nie wiedziałem, nawet chyba nie widziałem trailera). Co ważne, Fincherowi udało się sprawić, że totalnie zaangażowałem się w to całe śledztwo i nie mogłem się doczekać kolejnych rewelacji z nim związanych. Nieco rozczarowała i zdenerwowała mnie końcówka, ale nie dlatego, że była słaba sama w sobie, po prostu spodziewałem się zupełnie czegoś innego, chociaż nie mogę odmówić, że parę godzin po seansie nie mogę przestać myśleć o niej samej, jak i filmie jako całości. Ulubione sceny?

To tak na teraz. 8/10 i chętnie obejrzę ponownie.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Pitero - 12-10-2014

Obejrzane. Dałbym temu filmowi z miejsca 10/10, bo jest tak znakomicie prowadzony, zagrany, tak angażujący widza i zaskakujący kolejnymi scenami gdyby nie to dziwne zakończenie. Musze jeszcze raz obejrzeć ten film i przeczytać koniecznie książkę, żeby przekonać się, że to to jedyny i słuszny finał. Ben zagrał świetnie, conajmniej przyzwoicie, cały drugi plan też, a to co zrobiła Rosamund Pike to mistrzostwo, które powinno zostać docenione Oscarem, w końcu pierwszym dla tej mocno niedocenianej aktorki. 9/10


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Gal Anonim - 12-10-2014

(12-10-2014, 10:03)Mierzwiak napisał(a): Ja też! Tylko że zdarza się to tak rzadko, filmy stały się tak przewidywalne, że specjalnie na to nie liczę.
Ja też nie. Ba, glowny zwrot akcji "Gone Girl" przewidziwałem. Co mnie zaskoczyło? To jak daleko ten zwrot pociągnęli i jak bardzo się film zmienił. Serio, tego nie oczekiwałem i bardzo mi się podobało. To, że rzadko zdarza mi się być zaskoczonym filmem sprawia, ze tym bardziej to doceniam.

Cytat:
(11-10-2014, 23:48)Mierzwiak napisał(a): Jak widzisz przyłapanie Nicka na kłamstwie, gdy znasz fabułe? Gdzie majndfak niewiarygodnego narratora i całej sprawy z pamietnikiem?
Ja wiem czy to taki majndfak?
Oj, majndfak, bo wywraca pierwsze 30-40 minut filmu do góry nogami. To w ogole świetny motyw, bo rzadko zdarza się w filmach niewiarygodny narrator, który próbowałby okłamać widza.

Cytat:W takim razie co powiesz o widzach, którzy czytali powieść? O widzach, którzy czytali jakąkolwiek powieść przed obejrzeniem jej filmowej adaptacji? Czy oni w ogóle nie mają frajdy z oglądanego filmu, nie odczuwają żadnych emocji?
Nie powiedziałem, że znajomość fabuły oznacza kompletny brak frajdy. Mowie, ze jest mniejsza. (Pytanie jak dużo mniejsza jest do rozstrzygnięcia wraz z kolejnym seansem.) Wszystko zależy od tego, jakie medium bardziej Cie jara - film, książka? Ja wiem, że bym stracił, gdybym najpierw przeczytał książke, ale niektórzy pewnie lepiej bawią sie czytając ksiązki. Ja bardziej cenie film. Zresztą tak samo mam teraz z "Game of Thrones", które mógłbym przeczytać i znać fabułe, ale wole ją doświadczyć w ciekawszej moim zdaniem wersji czyli w serialu.

Nawet Twoja opinia nie jest miarodajna w kwestii wielokrotności użytku tego filmu, bo znałeś fabułę i ciągle pewne elementy widziales pierwszy raz. Nie wiem, moze wybiore sie w tygodniu raz jeszcze na "Gone Girl', zwłaszza, że będziemy mowic o niej w podcascie, a ma duzo do powiedzenia. Moze mi się ułoży i dam znać jak z tą wielokrotnością seansów Oczko


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Mental - 12-10-2014

Dla mnie film roku jak na razie. Wyszedłem z kina nieźle poskładany.

Jedyne, co mnie wkurzało, to zdziwienie gliniarzy, że laska chciała sobie kupić broń, zwłaszcza że sami wcześniej podkreślali, iż w okolicy ostatnio przestępczość wzrosła, a w Missouri o broń tak samo łatwo jak o aspirynę.

Tak czy siak, 9.5/10.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Huntersky - 12-10-2014

Chyba zacznę stosować metodę Crova, bo bez przerwy porównywałem film z książką. I najczęściej w takich przypadkach na niekorzyść wypada film. Tak więc ocenę wystawię dopiero po następnym (hopefully) seansie w kinie. Na ten moment powiem tylko, że aktorstwo jest świetne (dajcie Pike wszystkie statuetki), muzyka kochana, a
to co najmniej scena roku.

Zastanawiam się ile niezauważalnego CGI wepchnął Fincher. Uśmiech


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Mental - 12-10-2014

Ta "scena roku", jak ją nazwałeś, była mega blisko śmiechowej groteski. Ale Fincher dał rade, bo jest po prostu wyjebanym w kosmos reżyserem i planistą. W ogóle to ekspert w USA od portretowania psycholi.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Huntersky - 12-10-2014

Nie nazwałbym jej śmiechową. Groteskowa - może, ale to fantastycznie szokująca i dająca po nerwach groteska. Wiedziałem dokładnie co się stanie, czytałem opisy w zagranicznych recenzjach, ale mimo to musiałem zbierać szczękę z podłogi.