Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Plac Zbawiciela - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13)
+--- Wątek: Plac Zbawiciela (/Thread-Plac-Zbawiciela--923)

Strony: 1 2 3 4 5 6


- BM - 09-05-2009

Mefisto napisał(a):no dobrze, to odpowiedz mi tylko na pytanie: jakie wnioski płyną z PZ, poza tym, że jest źle i do dupy i ludzie ludziom zgotowali ten los
Nie wiem czy płyną jakieś wnioski. Muszą jakieś płynąć? Jakie wnioski płyną z Długu, że jest źle, do dupy, a policja nie działa?

Moim zdaniem Plac to film na raz ale jednak warty uwagi. Co się ostatnio w Polsce kręci? W kinach dominują lektury szkolne i kolejne mutacje lejdis, testosteronu i innych tvnowskich szczyn. Na tym tle Plac Zbawiciela to film naprawdę poruszający. O ludziach, o życiu, o tej jego chujowszej stronie. To jest na faktach więc generalnie takie rzeczy dzieją się dookoła nas. Podoba mi się spirala zła, która nakręca się w tym filmie z minuty na minutę. Zaczyna się niewinnie, jest fajnie, fajna rodzina. Nagle brakuje im kasy, trzeba zamieszkać z mamusią i z dnia na dzień pogłębia się koszmar. Ot taki banał, że z dnia na dzień życie może nas zacząć coraz bardziej kopać po jajach. A na końcu wcale nie musi być happy endu. Tak, to nie jest wcale zły film. Będę się przy tym upierał.

Aktorka grająca filmową Beatę (matkę dwójki filmowych maluchów, żonę Bartka) odstawiła kreację jaką nieczęsto można w polskim filmie zobaczyć. Plac Zbawiciela solidnie mnie przytłoczył i jeszcze kilkanaście dobrych godzin nie pozwolił o sobie zapomnieć. Chciałbym myśleć o tym filmie, że jest gniotem, że te wszystkie nagrody to przesada ale cholera coś w tym jednak jest... nawet te sceny wstawione jakby miedzy wersami głównej narracji, z takim rzadkim w polskim kinie wyczuciem. Mocny, prawdziwy film - adresowany głównie do tych co znają życie od tej brutalniejszej strony - oni raczej się nie rozczarują i docenią, reszta, której szczęśliwie udało się prowadzić dotychczas raczej sielankowy żywot może tego filmu zwyczajnie nie przyswoić bo będzie to dla nich raczej czysta abstrakcja.


- Mefisto - 09-05-2009

BM napisał(a):Nie wiem czy płyną jakieś wnioski. Muszą jakieś płynąć? Jakie wnioski płyną z Długu, że jest źle, do dupy, a policja nie działa?

jeśli film nic nie przekazuje, to po co jest?

Cytat:Na tym tle Plac Zbawiciela to film naprawdę poruszający. O ludziach, o życiu, o tej jego chujowszej stronie.

sęk w tym, że kino polskie słynie z tego, że jest brudno, szaro i do dupy, więc PZ nie odkrywa Ameryki

Cytat:To jest na faktach więc generalnie takie rzeczy dzieją się dookoła nas.

damn, otworzyłeś mi oczy (ukryta ironia :P )

Cytat:Chciałbym myśleć o tym filmie, że jest gniotem, że te wszystkie nagrody to przesada ale cholera coś w tym jednak jest...

sęk w tym, że ja nie twierdzę, że to gniot, tylko, że jest to antykino w najczystszej postaci

Cytat:Mocny, prawdziwy film - adresowany głównie do tych co znają życie od tej brutalniejszej strony - oni raczej się nie rozczarują i docenią, reszta, której szczęśliwie udało się prowadzić dotychczas raczej sielankowy żywot może tego filmu zwyczajnie nie przyswoić bo będzie to dla nich raczej czysta abstrakcja.

Raczysz żartować - idąc tym tokiem myślenia można powiedzieć, że Star Trek adresowany jest do astronautów, a przygody 007 do tajnych agentów, bo oni docenią i się nie rozczarują, a dla reszty to będzie czysta abstrakcja. Wiesz, może zaburzę Twój światopogląd, ale życie jakie jest każdy widzi, bo żyjemy nim wszyscy i raczej każdy zna jakąś jego brutalniejszą stronę i nie potrzeba PZ, aby to dostrzec.


- BM - 09-05-2009

Mefisto napisał(a):jeśli film nic nie przekazuje, to po co jest?
Dla zabawy obrazem, jako impresja, jako wizja artysty. Każdy film musi być jak baja Ezopa? Z morałem i wnioskiem na przyszłość?

Mefisto napisał(a):sęk w tym, że kino polskie słynie z tego, że jest brudno, szaro i do dupy, więc PZ nie odkrywa Ameryki
Raczej słynęło, obecnie nawet tego brak.

Mefisto napisał(a):otworzyłeś mi oczy
No popatrz, a w ogóle nie miałem takiego zamiaru. ;)

Mefisto napisał(a):sęk w tym, że ja nie twierdzę, że to gniot, tylko, że jest to antykino w najczystrzej postaci

Antykino? Jezu, a co to takiego?

Mefisto napisał(a):Raczysz żartować - idąc tym tokiem myślenia można powiedzieć, że Star Trek adresowany jest do astronautów, a przygody 007 do tajnych agentów, bo oni docenią i się nie rozczarują, a dla reszty to będzie czysta abstrakcja. Wiesz, może zaburzę Twój światopogląd, ale życie jakie jest każdy widzi, bo żyjemy nim wszyscy i raczej każdy zna jakąś jego brutalniejszą stronę i nie potrzeba PZ, aby to dostrzec.
Nie przerysowujmy. Po prostu uważam, że to ułatwia odbiór (tudzież tzw. wczucie się w fabułę) .


- Mefisto - 09-05-2009

BM napisał(a):Dla zabawy obrazem, jako impresja, jako wizja artysty. Każdy film musi być jak baja Ezopa? Z morałem i wnioskiem na przyszłość?

dla zabawy obrazem nie robi się fabuły takiej jak PZ, bez jaj - jak Krauzowie chcieli się obrazem bawić, mogli sobie kupić kamerę i polatać po osiedlu, a nie wypuszczać film do kin; zrobili coś, co sami nazywają sztuką i ja bym chciał wyjaśnień cóż w tym tytule jest takiego - proste i logiczne

Mefisto napisał(a):Raczej słynęło, obecnie nawet tego brak.

nie wiem, z reguły niewiele filmów polskich oglądam, bo szkoda mi czasu, ale ponoć w zeszłym roku powstało aż 60 produkcji i nie wierzę, że pośród nich nie było jakiejś z bródem, smrodem i ubóstwem :)

Cytat:Antykino? Jezu, a co to takiego?

przeciwieństwo kina :)

Cytat:Nie przerysowujmy. Po prostu uważam, że to ułatwia odbiór (tudzież tzw. wczucie się w fabułę) .

to jest film o zwykłych ludziach, o przeciętnych Polakach (można by to jeszcze zawęzić do mieszkańców wielkiego miasta), a nie o ufoludkach, więc nie wiem, jak by to mogło pomóc w jego zrozumieniu - tym bardziej, że (jak sam twierdzisz) jest to film nic nie przekazujący


- Artemis - 09-05-2009

BM napisał(a):Niekoniecznie. Znam kilku takich co budują "własną" opinię na podstawie recenzji i wypowiedzi osób trzecich. Bez oglądania filmu (tak, to nie żart - wystarczy zajrzeć na FilmWeb).
Dla mnie to wtedy nie jest opinia w ogóle.

Cytat:Mocny, prawdziwy film - adresowany głównie do tych co znają życie od tej brutalniejszej strony - oni raczej się nie rozczarują i docenią, reszta, której szczęśliwie udało się prowadzić dotychczas raczej sielankowy żywot może tego filmu zwyczajnie nie przyswoić bo będzie to dla nich raczej czysta abstrakcja.
Ja już o tym pisałam kilka stron wcześniej: ludzie tak nie przeklinają. Ludzie tak nie mówią. Nie takim tonem. Przynajmniej nie w znanej mi rzeczywistości. Plac Zbawiciela zalatuje sztucznością, bo w prawdziwym życiu ludzie nie mówią kurwa tonem ale pyszne te lody.

Cytat:Co się ostatnio w Polsce kręci? W kinach dominują lektury szkolne i kolejne mutacje lejdis, testosteronu i innych tvnowskich szczyn.
Lejdis i Testosteron nie są tvnowskimi szczynami. Podobno tvnowską szczyną jest Kochaj i tańcz, ale ja nie oglądałam, więc się nie wypowiem.

Cytat:no dobrze, to odpowiedz mi tylko na pytanie: jakie wnioski płyną z PZ, poza tym, że jest źle i do dupy i ludzie ludziom zgotowali ten los
No akurat Mefi to nie jest żaden argument


- Mefisto - 09-05-2009

Artemis napisał(a):No akurat Mefi to nie jest żaden argument

to było pytanie, nie argument :|


- Artemis - 09-05-2009

To był argument pod postacią pytania:). Bo przesłanka jest taka, że film wartościowy - lub przynajmniej coś odkrywający - nie może być o tym że jest źle i do dupy i ludzie ludziom zgotowali ten los


- Mefisto - 09-05-2009

no, ale o tym mówi właśnie PZ, a przynajmniej to pokazuje


- BM - 09-05-2009

Mefisto napisał(a):przeciwieństwo kina
Mało przekonujące wyjaśnienie. ;)

Mefisto napisał(a):Ja już o tym pisałam kilka stron wcześniej: ludzie tak nie przeklinają. Ludzie tak nie mówią. Nie takim tonem. Przynajmniej nie w znanej mi rzeczywistości. Plac Zbawiciela zalatuje sztucznością, bo w prawdziwym życiu ludzie nie mówią kurwa tonem ale pyszne te lody.
Widocznie znamy nieco inne rzeczywistości (a może ja po prostu miałem nieszczęście zetknąć się w swym życiu z tego typu osobami). Dla mnie wypadło to dosyć wiarygodnie.

Artemis napisał(a):Lejdis i Testosteron nie są tvnowskimi szczynami. Podobno tvnowską szczyną jest Kochaj i tańcz, ale ja nie oglądałam, więc się nie wypowiem.
TVNowska szczyna to taka przenośnia (coś jak zwyczajna, filmowa szczyna tylko na siłę stylizowana na hit i promowana w nachalny, męczący sposób - patrz "kochaj i tańcz", itp).


I tak na koniec - nie chcę tu wyjść na jakiegoś piewcę Placu Zbawiciela. Po prostu uważam, że totalne besztanie tego filmu z błotem to jednak lekka przesada, a takie odniosłem wrażenie po niektórych postach.


- Artemis - 09-05-2009

BM napisał(a):
Artemis napisał(a):Lejdis i Testosteron nie są tvnowskimi szczynami. Podobno tvnowską szczyną jest Kochaj i tańcz, ale ja nie oglądałam, więc się nie wypowiem.
TVNowska szczyna to taka przenośnia (coś jak zwyczajna, filmowa szczyna tylko na siłę stylizowana na hit i promowana w nachalny, męczący sposób - patrz "kochaj i tańcz", itp).
To nie mogłeś zapodać jakiegoś badziewa typu Ja wam pokażę!? Akurat Testosteron i Lejdis miały durne trailery, ale to filmy niegłupie i do wysypu grocholi pasujące jak pięść do nosa. Inna sprawa, że pomiędzy grocholami też różnica spora.


- BM - 09-05-2009

No niech będzie - Testosteron jeszcze można z tego szczynowego grona wyłowić. Lejdis już nie bardzo. Choć może i faktycznie niektórym kobietom się to podoba. :wink:


- Artemis - 09-05-2009

Lejdis jest fajowe.
I tak masz szczęście, bo nie napisałeś, że to komedia romantyczna...

Cytat:Widocznie znamy nieco inne rzeczywistości (a może ja po prostu miałem nieszczęście zetknąć się w swym życiu z tego typu osobami). Dla mnie wypadło to dosyć wiarygodnie
Dla mnie nie. W środku lata, kiedy wszystkie okna są otwarte, można w ciągu jednego spaceru moją ulicą dowiedzieć się, kto ile wypił i jaka zupa była na obiad. Ale kurwa brzmi inaczej. Aktorzy w Placu wypowiadają to słowo tak, jakby w życiu nie przeklinali. Oni to słowo czytają. Doniośle. Udają.


- Mefisto - 09-05-2009

BM napisał(a):Mało przekonujące wyjaśnienie. ;)

ale jakże trafne :) zresztą przewertujesz temat, to znajdziesz konkretniejsze definicje :)

Mefisto napisał(a):Ja już o tym pisałam kilka stron wcześniej: ludzie tak nie przeklinają. Ludzie tak nie mówią. Nie takim tonem. Przynajmniej nie w znanej mi rzeczywistości. Plac Zbawiciela zalatuje sztucznością, bo w prawdziwym życiu ludzie nie mówią kurwa tonem ale pyszne te lody.

to akurat nie ja napisałem, więc proszę mi nie przypisywać, nawet jeśli się zgadzam :)


Re: Plac Zbawiciela - Bart - 04-06-2009

Wybaczcie, nie czytałem całego wątku, więc mogę tu powtarzać pewne stwierdzenia po kimś innym.

Mefisto napisał(a):(...) Jest to autentycznie zły film. Jest po prostu do dupy (...)

Obejrzałem wczoraj i chyba po raz pierwszy staję w totalnej opozycji do Mefisto.

W ankiecie zaznaczyłem opcję "o wszystkim powyższym", ale to nie jest cała prawda. Głównego tematu filmu w ankiecie nie było.

Podczas projekcji powiedziałem żonie, że gdybyśmy nie przeżyli pewnych rzeczy, odebralibyśmy ten film zgoła inaczej - być może tego właśnie zabrakło ludziom mieszającym ów film z błotem. Nie, nie przeżyłem rozwodu, developer mi nie zbankrutował, samobójstwo też nadal przede mną. Bo też i nie o to w filmie chodzi.

Ja odebrałem ten film jako studium psychologiczne. Studium naszych (ludzkich) zachowań w warunkach stresu. W razie zagrożenia rodzi się strach, a z niego frustracja i gniew. Ten gniew nader często obraca się przeciwko najbliższym osobom, nie mogąc znaleźć ujścia we właściwym kierunku. Uderza w ludzi niewinnych, często bezbronnych, wreszcie - darzących tę zagniewaną osobę uczuciem. I to jest główna przyczyna niemal całego zła pokazanego w filmie.

Zaczyna się w momencie, gdy mąż oskarża żonę: i masz tę swoja dobrą dzielnicę. Kompletnie bez sensu przecież! Ale ludzie tak robią. Zapędzeni w kozi róg reagują agresją, jak przerażone zwierzę. Kierując ją tam, gdzie się da. Działają w sposób urągający już nawet nie zasadom moralności czy partnerstwa, ale czystej logice. Błyskawicznie, poza świadomością, przerzucają winę za swoje błędy na kogoś innego. Kto nigdy po zbiciu szklanki nie krzyknął: "no i po cholerę to tu postawiłeś!", niech pierwszy rzuci kamieniem.

Takie zachowania ciężko jest wyplenić, a nawet zidentyfikować u siebie, dużo łatwiej u innych. Tylko że nie mamy aż takiego wglądu w życie innych. Plac Zbawiciela ów wgląd nam daje. Nie wiem, czy Krauze świadomie kręcił film "z misją", lecz jestem przekonany, że pewną misję ten film spełnił.

Aby ustrzec się przed nieuprawnionym i niesłusznym atakowaniem innych, trzeba mieć spokój, umiejętność chłodnej oceny zdarzeń, oraz coś, co nazwałbym "autorefleksem" - zdolność wystarczająco szybkiego ugryzienia się w język. Uważam, że posiadam wymienione cechy, a pomagają mi one nie tylko w samokontroli, ale także w neutralizowaniu takich zachowań u innych. Bo o tym także opowiada film Krauzego - akcja rodzi reakcję, agresja - agresję. Trzeba umieć opanować gniew i żal, zrozumieć, że ktoś, kto na nas napada, nie jest w tym momencie w pełni sobą. Uważam też, że Plac Zbawiciela może pomóc te cechy wypracować.

Aby uprzedzić pewne zastrzeżenia: nie podoba mi się ten film tylko dlatego, że jest WAŻNY. Podoba mi się, bo jest w mojej opinii DOBRY. Prawdziwy. Już początkowe dialogi, nawet te pozbawione wulgaryzmów, uderzają autentycznością. Tak jak i opowiedziana historia.

Krauze poruszył i rozwinął problem, który w większości filmów przejawia się w migawce typu "are you calling me a liar?". Za to mniej więcej od połowy filmu widzimy już co się dzieje, kiedy spirala agresji nakręci się ponad pewną granicę.

Jest jeszcze jeden istotny aspekt tego filmu - genialny (GENIALNY) obraz przymusowego współistnienia ludzi w małym mieszkaniu. Kopalnia patologii, z której reżyser czerpie pełnymi garściami. Ale to wszystko jest prawdziwe, wręcz powala autentyzmem. I włosy na głowie podnosi świadomość, że mogłem skończyć tak samo, gdyby nie mądrość ludzi, z którymi przestawałem. Mieszkałem w malutkim mieszkaniu dzieląc pokój z siostrą. Potem internat, rozmaite stancje... Konfliktów było wiele, ale powodów do nich - znacznie więcej. A mimo tego, że sytuacja przedstawiona w filmie jest dużo bardziej drastyczna niż moje osobiste przeżycia, wiem, iż nie jest przesadzona. Znam takie rodziny, znam takich ludzi, te sytuacje. Zawsze chciałem powiedzieć: ludzie, na własną prośbę tak się wzajemnie zamęczacie! Nie zawsze mogłem to powiedzieć wprost, a i nawet wtedy nie słuchali lub nie rozumieli. "Przecież ja jestem w porządku, to ona / on bruździ".

Nie ciągnijmy dalej tej psychoanalizy ;) Ode mnie wielki plus dla Placu Zbawiciela za pokazanie niewygodnej prawdy, za obalenie mitu świętej rodziny, za pokazanie, jak z codziennych problemów potrafimy sobie sami urządzić piekło. I jak niewiele potrzeba, by tego uniknąć.


Re: Plac Zbawiciela - Mefisto - 04-06-2009

Bart napisał(a):Podczas projekcji powiedziałem żonie, że gdybyśmy nie przeżyli pewnych rzeczy, odebralibyśmy ten film zgoła inaczej - być może tego właśnie zabrakło ludziom mieszającym ów film z błotem. Nie, nie przeżyłem rozwodu, developer mi nie zbankrutował, samobójstwo też nadal przede mną. Bo też i nie o to w filmie chodzi.

no właśnie, nie o to tu chodzi :)
bo gdyby tak podchodzić do każdego filmu (w sensie musisz to przeżyć, żeby inaczej odebrać), to kino nie miałoby sensu :)

Cytat:Ja odebrałem ten film jako studium psychologiczne.

bo to jest studium, ale chyba nic poza tym

Cytat:Nie ciągnijmy dalej tej psychoanalizy ;) Ode mnie wielki plus dla Placu Zbawiciela za pokazanie niewygodnej prawdy, za obalenie mitu świętej rodziny, za pokazanie, jak z codziennych problemów potrafimy sobie sami urządzić piekło. I jak niewiele potrzeba, by tego uniknąć.

no zgoda, niewiele potrzeba, ale jaki zaraz mit i jego obalanie?

na razie to porzućmy - aczkolwiek jeszcze nad Twoim postem pomyślę

aha, a co się tyczy małej przestrzeni - dorastałem na małej przestrzeni, potem nie raz jeszcze musiałem dzielić mało miejsca z wieloma ludźmi. I co? I nic. Jakoś wszyscy żyją i mają się dobrze :) Argument więc z tego żaden (o sile filmu nie wspominając)


Re: Plac Zbawiciela - Artemis - 04-06-2009

Bart napisał(a):Już początkowe dialogi, nawet te pozbawione wulgaryzmów, uderzają autentycznością. Tak jak i opowiedziana historia.
A mi ten film cały czas plastikiem śmierdział.

Właściwie to opisałeś film, jaki ja chciałabym obejrzeć, a jakiego nie obejrzałam, bo te kurwy brzmiały jak w teatrzyku szkolnym.


- Bart - 07-06-2009

Może wziąłem z góry poprawkę na film polski i zadziwiło mnie, że nie jest tak źle ;)


- Artemis - 07-06-2009

No ale kino polskie to jest wielkie kino, tylko ostatnie dwadzieścia lat jakieś takie nieciekawe


- Bart - 08-06-2009

A właśnie, przecież w "Kanale" na ten przykład też są nierealistyczne dialogi, i jakoś to nie razi. Może dlatego, że traktujemy "świat przedstawiony" jako przeszłość, a nie teraźniejszość? W przeszłości ludzie nie bluzgali, i ogólnie było jakoś kulturalniej - bujda ukuta właśnie przez literaturę i kino :)

Taka dygresyjka ;)


- blue_lemon6 - 22-10-2009

Jak mawiał Alfred Hitchcock "Lubię zjeść w domu zupę, ale nie idę do kina po to żeby patrzeć jak facet je zupę"

Słowem "Plac zbawiciela" to taka tragedia grecka po polsku w dodatku z podchwytliwym tytułem :)


PS.
W ankiecie brakuje odpowiedzi:
- o tym jakich filmów nie robić