Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Star Wars: Original Trilogy (IV-VI) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: GWIEZDNE WOJNY (https://forumkmf.pl/Forum-GWIEZDNE-WOJNY--56)
+---- Wątek: Star Wars: Original Trilogy (IV-VI) (/Thread-Star-Wars-Original-Trilogy-IV-VI--2348)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Mierzwiak - 07-05-2013

http://www.movie-censorship.com/report.php?ID=4589


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Craven - 07-05-2013

Danke!


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Gieferg - 07-05-2013

(07-05-2013, 15:16)military napisał(a): Po cholerę ludzie dodają własny stuff do Starwarsów?

Żeby znany sobie film, oglądany dziesiątki razy móc obejrzeć w innej wersji? Dziwi cię to?

A tymczasem biorę na ząb Despecialized Editions, zobaczymy jak to wyszło.




RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Lawrence - 07-05-2013

Ja mam taki problem z tym poprawianiem, że niektóre poprawione rzeczy mi się np. podobają. A inne kompletnie nie. Wiadomo Vadera "Noooooooooooo" czy też strzelanie Hana.
Ale np. podoba mi się zmiana na prawdziwego Imperatora granego przez Iana McDiarmida w "Imperium kontratakuje".
Podoba mi się Jabba the Hutt w "Nowej Nadziei", jak i w ogóle poprawiona wersja bitwy o Yavin 4
Podobają mi się niektóre przedłużone sceny jak ta przedstawiająca Mos Eisley, czy dłuższy wlot do Miasta w Chmurach na Bespinie.
I wreszcie wolę nowe zakończenie "Powrotu Jedi" z ujęciami na wszystkie planety, a także ze względu na tę piękną muzyką:






RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Gieferg - 07-05-2013

Tak, wiem, że pewno było i to nie raz ale szkoda by było nie przypomnieć przy okazji tej dyskusji...





RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Juby - 08-05-2013

(07-05-2013, 20:45)Lawrence napisał(a): Ja mam taki problem z tym poprawianiem, że niektóre poprawione rzeczy mi się np. podobają. A inne kompletnie nie.

Mam tak samo. Gdybym miał dostępne wszystkie wersje filmów i umiejętności, najlepiej sam poskładałbym najlepsze wg siebie wersje. Albo zostawił oryginały z lat 77-83 z poprawionymi mieczami świetlnymi i ze zmienionym zakończeniem ROTJ.

(07-05-2013, 20:45)Lawrence napisał(a): Wiadomo Vadera "Noooooooooooo" czy też strzelanie Hana.
Ale np. podoba mi się zmiana na prawdziwego Imperatora granego przez Iana McDiarmida w "Imperium kontratakuje".

Zmiana aktora nie byłaby zła, ale Lucas musiał namieszać w dialogu. Z tego powodu jest to dla mnie zmiana na minus.

(07-05-2013, 20:45)Lawrence napisał(a): Podoba mi się Jabba the Hutt w "Nowej Nadziei"

Ten shitowy CGI Jabba, który tylko w tej scenie rozumie mowę ludzi?

(07-05-2013, 20:45)Lawrence napisał(a): I wreszcie wolę nowe zakończenie "Powrotu Jedi" z ujęciami na wszystkie planety, a także ze względu na tę piękną muzyką:




Zmiana zakończenia Powrotu Jedi w 1997 roku to zdecydowanie najlepsza zmiana w oryginalnej trylogii w jaką zainwestował Lucas (przepiękna muzyka). Oczywiście i tak w 2004 roku musiał ją spierdolić dodając Naboo, Jar Jara i Haydenakina. Język


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - military - 08-05-2013

Cytat:Mam tak samo. Gdybym miał dostępne wszystkie wersje filmów i umiejętności, najlepiej sam poskładałbym najlepsze wg siebie wersję.

A w książkach też przepisujecie opisy czy dialogi, żeby bardziej wam pasowały?Uśmiech


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Juby - 08-05-2013

A czy autorzy książek wydają je 5 razy, za każdym coś zmieniając?


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - military - 08-05-2013

Oczywiście. Wydania poprawione to nic nowego. Hobbita Tolkien zmienił tak, żeby pasował do LOTR-a, a Rowling poprawiała starsze Pottery, żeby pasowały do nowych pomysłów z nowszych. Nie wspominając o drobniejszych poprawkach w kolejnych wydaniach, choćby o szlifach stylistycznych, których dokonywała... no cóż, większość pisarzy, którzy mieli taką możliwość.


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Hitch - 08-05-2013

Tolkien wydał poprawioną wersję "Hobbita", żeby się bardziej zazębiał z "Władcą Pierścieni" Uśmiech


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Monika - 08-05-2013

(08-05-2013, 08:07)military napisał(a): A w książkach też przepisujecie opisy czy dialogi, żeby bardziej wam pasowały?Uśmiech

No nie, bo za długo by to trwało. Ale pamiętam jak miałam kolegę, który dostał kiedyś jakiś komiks, który to był podobno ciężko do zdobycia. I zamiast go kserować/zeskanować to on po prostu go przerysował. Strona po stronie, obrazek po obrazku sam odręcznie go przerysował. Zajęło mu to chyba 3-4 miesiące ręcznej pracy po kilka godzin dziennie. Czasami jedną stronę poprawiał kilka razy. Potem ten komiks poszedł na Allegro za około 800 zł. Dziś pewnie dla fanbojów wart jest dużo więcej. (zdaję sobie sprawę z tego, że to co zrobił było piractwem)
Ja sama kiedy dostałam swojego pierwszego Blade Runnera - wersję kinową, z tym kolorowym zakończeniem z Reachel i Deckardem jadącym w samochodzie - po prostu mając możliwość je wycięłam. Bo uważałam to zakończenie za wyrwane z kosmosu. Przez cały film mamy mroczny klimat, brak słońca, gra świateł i cieni a na końcu Deckard śmiga sobie samochodem w letnim blasku zachodzącego słońca. WTF? Wiem, że w tym momencie mogłam wyłączyć film - ale chciałam mieć na półce kopie "doskonałą". Oczko



RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - simek - 08-05-2013

(08-05-2013, 08:19)Juby napisał(a): A czy autorzy książek wydają je 5 razy, za każdym coś zmieniając?

Oprócz wymienionych wyżej to ja kojarzę, jak w jednym wywiadzie Waldemar Łysiak twierdził, że przy nowym wydaniu jednej z jego pierwszych książek nie mógł się powstrzymać i każdy jeden akapit wygładzał, zmieniał i poprawiał bo go wkurzał język jakim pisał naście lat wcześniej, więc można wyciągnąć wniosek, że pisarze jeśli mogą to robią dokładnie to samo co George.


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Monika - 08-05-2013

IMO, oczywiście, że robią. Przecież wystarczy popatrzeć na wznowienia wydań. Jak kupuje się jakieś wznowione wydanie to prawie zawsze na pierwszej stronie jest napisane "wersja/wydanie poprawiona/poprawione" i zwykle chodzi tutaj o poprawki, które naniósł sam autor choć te poprawki mogą dotyczyć tylko przekładu i dotykają wyłącznie samego tłumaczenia.


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Gieferg - 08-05-2013

(08-05-2013, 08:07)military napisał(a):
Cytat:Mam tak samo. Gdybym miał dostępne wszystkie wersje filmów i umiejętności, najlepiej sam poskładałbym najlepsze wg siebie wersję.

A w książkach też przepisujecie opisy czy dialogi, żeby bardziej wam pasowały?Uśmiech

W książkach nie, bo od lat ich nie czytam, ale w przypadku filmów, szczególnie tych ulubionych nie daję się zamknąć w sztywnej kategorii "Odbiorca i nic więcej" Język szczególnie, że mam więcej przyjemności z przerabiania niektórych filmów (jeśli tylko są dostępne do tego materiały) niż oglądania ich w kółko wciąż w tej samej formie. To jedno z najciekawszych zjawisk związanych z filmem i nie rozumiem jak można się na to zamykać nawet nie próbując obejrzeć choćby kilku wybranych faneditów. Takie Szczęki czy Star Warsy przerobione na Grindhouse to czysta zajebioza a przy tym ubaw po pachy, a rozszerzony Titanic, Alien czy Terminator to też miła odmiana przy okazji czterdziestego piątego seansu.



Openingu Starłorsów nie mogę znaleźc, pewno zablokowali...


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Mierzwiak - 08-05-2013

Fanowskie poprawki w Star Wars to najdebilniejsza rzecz ever. No bo tak - mamy ludzi, którzy gotowi są zlinczować Dżordża za to, że niszczy te filmy wprowadzając kolejne zmiany i oddalając je od oryginalnej formy, ale z drugiej strony te same osoby ślęczą przed swoimi komputerami majstrując swoje własne wersje i wprowadzając zmiany w dokładnie ten sam sposób do Lukas. Gdzie w tym logika?

Co do głosów wyżej, że niektóre dodatki są OK. Nie, nie są. KAŻDA z nich powinna wylecieć na zbity pysk, na czele ze sceną z Jabbą, która jest jedną wielką dziurą fabularną.


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Gieferg - 08-05-2013

Chciałem tylko powiedzieć, że fanedit "Despecialized" to TAAAAAAAKA zajebista sprawa, a każdy kogo wkurwia nastawienie wujka George'a powinien czym prędzej po niego sięgnąć.

Cytat:Fanowskie poprawki w Star Wars to najdebilniejsza rzecz ever. No bo tak - mamy ludzi, którzy gotowi są zlinczować Dżordża za to, że niszczy te filmy wprowadzając kolejne zmiany i oddalając je od oryginalnej formy, ale z drugiej strony te same osoby ślęczą przed swoimi komputerami majstrując swoje własne wersje i wprowadzając zmiany w dokładnie ten sam sposób do Lukas. Gdzie w tym logika?

Tak, bo to przecież dokładnie te same osoby, które są przeciwko wszelkim zmianom robią swoje zmiany. Gdzie logika pytasz? Nie tam gdzie jej szukasz.





RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Lawrence - 08-05-2013

(08-05-2013, 16:28)Mierzwiak napisał(a): Co do głosów wyżej, że niektóre dodatki są OK. Nie, nie są. KAŻDA z nich powinna wylecieć na zbity pysk, na czele ze sceną z Jabbą, która jest jedną wielką dziurą fabularną.

Scena z Jabbą jest dziurą fabularną, ale w sumie stworzoną już w 1977 roku. A zresztą o ile w wersji Special Edition może Jabba trochę trącić myszką, tak później go poprawili.
Każda zmiana powinna wylecieć. A więc także zmiana napisów początkowych i dodanie "Episode IV" "A New Hope".
I zmienionego zakończenia z ROTJ zawsze będę bronił. Nie tylko ze względu na tę piękną muzykę jaką John Williams stworzył. Ale też, że zostało wtedy po raz pierwszy pokazane Coruscant. Stara Trylogia dzieje się głównie na peryferiach Galaktyki i tylko słyszymy o tym pięknym cudownym bogatym świecie. A więc i miło na chwilę na niego zerknąć.
W ogóle poza niesławnym strzałem Hana, to zmiany w Nowej Nadziei uważam za lepsze.
Plus zdecydowanie bardziej podoba mi się dodanie pierścienia podczas eksplozji obu Gwiazd Śmierci i Alderaanu.
Tak więc gotowy na opieprz, pozwolę się z Tobą nie zgodzić.Uśmiech


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Mierzwiak - 08-05-2013

(08-05-2013, 16:56)Lawrence napisał(a): Scena z Jabbą jest dziurą fabularną, ale w sumie stworzoną już w 1977 roku.
Ale nie było jej w filmie Uśmiech

Cytat:Każda zmiana powinna wylecieć. A więc także zmiana napisów początkowych i dodanie "Episode IV" "A New Hope".
Numerek i tytuł dodano do Star Wars w 1981 roku. Coś mi się pomyliło, czy rozmawiamy o zmianach od 1997? Oczko

Cytat:Ale też, że zostało wtedy po raz pierwszy pokazane Coruscant. Stara Trylogia dzieje się głównie na peryferiach Galaktyki i tylko słyszymy o tym pięknym cudownym bogatym świecie. A więc i miło na chwilę na niego zerknąć.
Ale to jest kolejny dodatek ery CGI, który w tym filmie nie powinien mieć miejsca. To jest ciało obce, to jest Coruscant z Mrocznego widma, to jest wielkie fuj.




RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - Juby - 08-05-2013

Więc wolisz słabiutkie "Yub Nub" od zakończenia ROTJ z 1997 roku?

To co że w tej scenie jest CGI, spójrz na zmieniono muzykę w tle, dzięki której zakończenie sagi nie budzi reakcji "Meh", tylko opad szczęki.

Wszystkie zmiany od 1997 roku można krytykować, ale ostatniej sceny Powrotu Jedi '97 będę bronił z Ewokami do śmierci.


RE: STAR WARS: Trylogia IV-VI - military - 08-05-2013

Obejrzałem sobie bonus disc do wydania DVD Nowej nadziei, czyli... Nową nadzieję bez tego całego dodanego później gówna. I choć jakość jest słaba, to nie ma najmniejszego znaczenia, bo to doskonały, pełen wyobraźni i werwy film, o którym nie sposób zapomnieć. Dopiero teraz naprawdę zauważyłem, jak wersje specjalne odciągają uwagę od fabuły i niszczą, zwyczajnie anihilują klimat oryginału. Przecież tutaj wszystko jest idealnie zgrane - nawet efekty, które są namacalne i nadal niesamowicie dynamiczne w scenach lotu. Statki na przykład nie wydają się miniaturami - a przynajmniej o nich tak nie myślę. To doskonale skrojony film, a zmienianie go w jakikolwiek sposób to niszczenie historii kinematografii i zaprzepaszczanie niezwykle ciężkiej, pomysłowej i przełomowej pracy speców od efektów specjalnych.

10/10

Ale naprawdę nie da się tego oglądać bez wspominania prequeli. Nazywanie mocy "antyczną religią", Obi-Wan nie przypominający sobie, by kiedykolwiek miał droida, traktowanie Jedi jak jakiegoś malutkiego, tajnego zakonu, a nie jak światowej magicznej policji... Za każdym razem przewracało mi się w żołądku, kiedy pomyślałem, jak Lucas pociągnął to uniwersum. Ten film był doskonały w pobudzaniu wyobraźni - nawet nie widzieliśmy głównego złego, tzn. imperatora; pozostawiał tyle otwartych wątków i tyle możliwości. I ze wszystkich możliwych dróg, którymi można było pójść, Lucas poszedł w prequele. Kij mu w dupę po stokroć.