Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Bondy sprzed ery Craiga - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: JAMES BOND (https://forumkmf.pl/Forum-JAMES-BOND--57)
+---- Wątek: Bondy sprzed ery Craiga (/Thread-Bondy-sprzed-ery-Craiga--2918)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Juby - 20-02-2013

Też jestem za Pam Bouvier:
[Obrazek: 748339_o.gif]

Po Vesper z CR jest to moja ulubiona dziewczyna Bonda.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Mefisto - 20-02-2013

wszystko fajnie, ale to nie był hołd Uśmiech


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Mefisto - 21-02-2013

(20-02-2013, 23:13)Phil napisał(a): Może faktycznie słowo "hołd" nie jest najtrafniejsze, ale chyba wiesz o co mi chodzi? Uśmiech

O te same elementy, z których stworzono wszystkie poprzednie filmy? Też mi hołd Uśmiech

Cytat:"GoldenEye" zjada własny ogon. Cały film jest miksem stylistyki i motywów z poprzednich części. Miksem wyjątkowo udanym.

Jedyny miks w tym filmie, to wymieszanie lekkości/humoru Moore'a z akcją a la Connery, to wszystko. Całą resztę widzieliśmy już wcześniej, więc idąc Twoim tokiem rozumowania, każdy wcześniejszy film jest hołdem dla serii Uśmiech


RE: Bondy sprzed ery Craiga - nawrocki - 21-02-2013

Wiem, że się czepiam, ale... Campbell, nie Cambell Uśmiech


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Juby - 22-02-2013

(21-02-2013, 21:57)Phil napisał(a): Ale o ile QoS lubię, tak Tomorrow... zawsze uważałem za najsłabszego Brosnana. 4/10

Ale wiesz, że diamenty w twarzy Azjaty, 007 serfujący na gigantycznej fali, niewidzialne samochody, Madonna, i wiele więcej kup w Bondzie z Brosnanem dopiero przed tobą?


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Hitch - 22-02-2013

Wie, to jego ulubiony film Uśmiech


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Juby - 22-02-2013

Spodziewałem się odpowiedzi: "Najgorszy Bond z Brosnanem to Tomorrow Never Dies bo Die Another Day nie uznaje za Bonda, ani za film w ogóle." Język


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Mefisto - 24-02-2013

[Obrazek: tumblr_mdyoo1ThyD1rd40r8o1_500.gif]


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Hitch - 24-02-2013

Terrorist alert! Mefisto użył gifa zamiast liter!!!11


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Juby - 25-02-2013

Formuła podobna do tej z GoldenEye? Jak dla mnie to trochę nie trafne określenie, TWINE to bardziej taki Bond z Moorem (coś jak For Your Eyes Only) tyle, że z Brosnanem. Oczko


RE: Bondy sprzed ery Craiga - SonnyCrockett - 25-02-2013

"The World is Not Enough", to jeden z dwóch Bondów (obok "A View to a Kill") których totalnie nie pamiętam, żadnej sceny, nic, jedyny dowód to ocena na Filmwebie. Chyba nie były zbyt dobre.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Hitch - 25-02-2013

Ja pamiętam z niego tylko Terri Hatcher i Michelle Yeoh (która zawstydziła Brosnana wykonując całą kaskaderkę sama).


RE: Bondy sprzed ery Craiga - SonnyCrockett - 25-02-2013

Hitch widzę że też nie pamiętasz "The World is Not Enough" bo tam jest wg Filmwebu Sophie Marceau i Denise Richards Język


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Hitch - 25-02-2013

Fuck, pomyliłem z "Tomorrow Never Dies". Rzeczywiście nie pamiętam Uśmiech


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Mefisto - 26-02-2013

Licence to Kill chyba winno mieć 9/10 wg tego rozkładu? :>
Tak czy siak bardzo ładnie generalnie - kilka filmów za nisko moim zdaniem, ale ogółem można przytaknąć.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - military - 23-03-2013

License to Kill - holy fuck, ale brutalny odcinek.Uśmiech Bardzo "przyziemny" Bond, a przy tym bardzo fajny, choć przez pierwszą połowę w ogóle nie czuć, że to Bond. Davi jest świetnym bad guyem, każdy ma wyraźną motywację, jest ostro i konkretnie, a cała historia ładnie się domyka. Jedyne, co mi się nie podobało, to atak nindżów, który był chyba jakąś wyciętą sceną z jednej z części z Moorem. Poza tym - fajowy film. 8/10


RE: Bondy sprzed ery Craiga - military - 24-03-2013

Tomorrow Never Dies - na studiach wykładowca od komunikacji masowej strasznie podniecał się tym filmem, bo w sumie dość realistycznie obrazuje możliwości manipulacji za pomocą mediów - w końcu Hearst i Pulitzer zrobili praktycznie to samo, co bad guy z tego filmu, w 1898, tylko bez supernowoczesnej niewidzialnej łodzi.Uśmiech Lubię ten film m.in. ze względu na plan bad guya, który jest bardziej subtelny niż lasery niszczące świat czy zagarnięcie całych zasobów wody na własność. No i jest zrozumiały - nie to co plan Silvy.Uśmiech

Fajny klimat, oryginalny pomysł, świetne sceny akcji (pościg motocyklowy wymiata - stara, dobra kaskaderka), satysfakcjonujący finał - czego tu można nie lubić? No, może ogólnie przekombinowali z gadżetami, a bad guy marnuje zbyt wiele okazji na zabicie Bonda, ale cóż... jest fajnie - choć bez rewelacji. 7+/10


RE: Bondy sprzed ery Craiga - military - 24-03-2013

Jak sam napisałeś - przypadkowy.Uśmiech


RE: Bondy sprzed ery Craiga - military - 27-03-2013

Octopussy - straszne, chyba najgorszy z Bondów. Cały film to cyrk - momentami zabawny, ale niestety przez większość czasu dziwnie cichy i nudny. Brawa za końcową walkę na samolocie - kaskaderka godna podziwu, ale mimo wszystko to rodzynka w torcie z błota. Na dodatek dziwnie w tym filmie zachowuje się czas: cyrk rozbija namiot, zbiera gości i zaczyna przedstawienie w pół godziny; z ujęcia na ujęcie z ciemnej nocy robi się jasny dzień - i pewnie jeszcze parę podobnych rzeczy by się znalazło. No cóż, dalej może być tylko lepiej. 3/10


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Crash - 28-03-2013

"Ośmiorniczka" z pewnością jest w czołówce najgorszych Bondów ever, może jest nawet numerem 1. Zaraz za nią postawiłbym "Diamenty są wieczne", z najgłupszą dziewczyną Bonda, już starym Seanem oraz mocno moore'owską konwencją (choć jego czas dopiero nadejdzie); "Śmierć nadejdzie jutro" czyli najbardziej niedorzeczny, męczący pokaz efektów specjalnych, a przy tym jeden wielki cytat; "Operacja Piorun", choć scenariuszowo i wykonaniem bardzo dobra, to zbyt długa, a przez to momentami strasznie nudna (akcja podwodna, która trwa, i trwa, i trwa...).