![]() |
|
House of Cards (2013) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22) +--- Wątek: House of Cards (2013) (/Thread-House-of-Cards-2013--3086) |
RE: House of Cards (2013) - Gal Anonim - 27-02-2015 No, i na poczatek troche... olewa Underwooda. Badum-tss. :) RE: House of Cards (2013) - Super8 - 27-02-2015 Jak Wy to oglądacie chłopaki? RE: House of Cards (2013) - simek - 27-02-2015 Crov pewnie kradnie ;) Ja używam Netflixa. RE: House of Cards (2013) - Super8 - 27-02-2015 (27-02-2015, 21:09)simek napisał(a): Crov pewnie kradnie ;) Ja używam Netflixa. Farciarz. :) W każdym razie nowe odcinki HoS są wrzucane na EZTV, The Pirate Bay etc. Dzieje się. Dzisiaj nie śpię! ;) RE: House of Cards (2013) - Gal Anonim - 27-02-2015 (27-02-2015, 21:09)simek napisał(a): Crov pewnie kradnie ;) Ja używam Netflixa.Co ty. Weź sie. Wujek z Ameryki mi nagrał na VHSie! :) RE: House of Cards (2013) - Gal Anonim - 01-03-2015 IMO najsłabszy sezon. Pare elementów mi się podobało - Lars Mikkelsen jako Putin (wreszcie jakas postac, ktora wyraznie potrafi grać w grę Franka), część wątku Douga, po raz kolejny Jackie Sharpe (i w sumie Remy też). Frank, jak to tutaj ktoś okreslił, dalej gra na kodach (bardzo dobre okreslenie) i choc w paru momentach - znowu - wydaje sie, ze bedzie ciezko to jednak nie. Znowu. Ogolnie sezon sprawia wrazenie zapychacza, który próbuje lepiej niż poprzednie sezony wprowadzac wątki większej historii. Poprzednio ważne watki pojawialy sie troche znikad, serialowo, a tutaj widac, ze wiele z nich jeszcze wroci. Wydaje mi sie tez, ze wynika to troche z tego, ze serial jest sukcesem i chcieliby go pociagnac z dwa sezony jeszcze przynajmniej. Wątek prezydencki musi zostac domkniety oczywiscie (zgodnie z tradycją serialu: z korzyscia dla Francisa), a potem przewiduje jakas wazniejsza konfrontacje z Putinem. RE: House of Cards (2013) - PropJoe - 01-03-2015 (01-03-2015, 00:26)Crov napisał(a): (...) wreszcie jakas postac, ktora wyraznie potrafi grać w grę Franka (...) Frank, jak to tutaj ktoś okreslił, dalej gra na kodach (bardzo dobre okreslenie) i choc w paru momentach - znowu - wydaje sie, ze bedzie ciezko to jednak nie. Znowu.Aż się boję zaczynać, ale nie Ty w tym wątku twierdziłeś, że wcale nie jest za łatwo? Przynajmniej jest nadzieją, że czasami zmieniasz zdanie.;) Ja na razie po dwóch odcinkach. Pierwszy słaby, bo sorry, ale rehabilitacja Douga to nie jest coś na co czekałem z zapartym tchem. Drugi lepszy. Wydaje się, że będzie trudniej, ale skoro nie to szkoda. No i nadal rozpierdala mnie przepaść w pokazywaniu urzędu prezydenta pomiędzy HoC a The West Wing. Nie wiem, może mam jakąś idealną wizję prezydenta, przed którym wszyscy stają na baczność i który ma codziennie milion spraw do załatwienia z milionem osób, ale to jak byle kto wchodzi w słowo Underwoodowi i w sumie niewiele się wokół niego dzieje a otacza go łącznie z pięć osób wygląda mało realistycznie. Czepiam się? RE: House of Cards (2013) - Gal Anonim - 01-03-2015 (01-03-2015, 01:07)PropJoe napisał(a):A to z roznych powodów. Mialem wrazenie, ze wydarzenia z danego sezonu (1: Russo; 2: komplikacje z Tuskiem itp.) beda mialy jakies konkretne konsekwencje dla Franka, ale niczego takiego nie widac. W pierwszym sezonie nie bylo dla Franka przeciwnika, ale odebrałem jako prawdopodobienstwo zmian to, ze ostatecznie musial sobie naprawde pobrudzić ręce, a w drugim Tusk byl niezłym przeciwnikiem, ale ostatecznie poległ na god mode Franka w dosc zawodzacy sposob. Putin jest o tyle inny, ze jego wątek nie jest rozwiązany w tym sezonie i ostatnie jego pojawienie się pokazuje, ze jest równie mocnym graczem, co Underwood.(01-03-2015, 00:26)Crov napisał(a): (...) wreszcie jakas postac, ktora wyraznie potrafi grać w grę Franka (...) Frank, jak to tutaj ktoś okreslił, dalej gra na kodach (bardzo dobre okreslenie) i choc w paru momentach - znowu - wydaje sie, ze bedzie ciezko to jednak nie. Znowu.Aż się boję zaczynać, ale nie Ty w tym wątku twierdziłeś, że wcale nie jest za łatwo? Przynajmniej jest nadzieją, że czasami zmieniasz zdanie.;) Bylem bardziej entuzjastyczny wzgledem tego serialu ogolnie wtedy, rzeczywiscie, ale dystans zrobil swoje. Po trzeciej serii widze, jak mozna byloby to lepiej, krócej i zgrabniej napisać tak, ze byloby wybitnym serialem, a tak jest po prostu niezle. W sumie im dluzej mysle o trzeciej serii to uznaje ja za porażke. Poki co 5/10 to maks, co bym jej dal. (01-03-2015, 01:07)PropJoe napisał(a): No i nadal rozpierdala mnie przepaść w pokazywaniu urzędu prezydenta pomiędzy HoC a The West Wing. Nie wiem, może mam jakąś idealną wizję prezydenta, przed którym wszyscy stają na baczność i który ma codziennie milion spraw do załatwienia z milionem osób, ale to jak byle kto wchodzi w słowo Underwoodowi i w sumie niewiele się wokół niego dzieje a otacza go łącznie z pięć osób wygląda mało realistycznie. Czepiam się?Akurat to jest zaakcentowane w tym sezonie dość mocno. Tj. to, że Frank jest Prezydentem-zapychaczem, a nie elektem, dlatego niektórzy traktują go z pewną doza pobłażliwości (tj. ci, którzy nie trzęsą portkami na widok Underwooda). RE: House of Cards (2013) - PropJoe - 01-03-2015 (01-03-2015, 01:19)Crov napisał(a): Akurat to jest zaakcentowane w tym sezonie dość mocno. Tj. to, że Frank jest Prezydentem-zapychaczem, a nie elektem, dlatego niektórzy traktują go z pewną doza pobłażliwości (tj. ci, którzy nie trzęsą portkami na widok Underwooda).Bardziej chodziło mi o szacunek dla urzędu a nie Franka. Mimo wszystko jest POTUS-em. W ogóle nie czuć (przepraszam, widać), że to "najważniejszy człowiek na świecie", za którym stoi cały sztab urzędników. Widziałeś West Wing? Frank mało poważnie wygląda na przykład podsłuchując pod drzwiami konferencji żony. Nie jest to może tak oczywista bzdura jak worek bokserski podrzucony poprzednikowi, ale nadal... RE: House of Cards (2013) - Gal Anonim - 01-03-2015 No ale napisalem Ci z czego m.in. wynika taki 'brak szacunku'. Poza tym nie wydaje mi sie, zeby prywatnie wszyscy politycy, ktorzy sie znaja traktowali siebie jakby rozmawiali z obcym przelozonym. To nie wojsko, a do tego wlasnie to, co pisalem o prezydencie-zapychaczu. Nie ogladalem West Wing, ale to Sorkin, ktorego, choć lubie, to ma tendencje do koloryzowania i pewnej mitologizacji. Ale to bez znaczenia, jak dla mnie. W kazdym razie nie widze w ogole tego problemu, o ktorym mowisz. Moze jakbym mial w zyciu wglad w prywatne sprawy w Białym Domu to byloby inaczej, ale jeszcze nie mam. :) RE: House of Cards (2013) - simek - 01-03-2015 (01-03-2015, 13:32)PropJoe napisał(a): Nie jest to może tak oczywista bzdura jak worek bokserski podrzucony poprzednikowi, ale nadal...Nie wiem czemu Ci tak ten worek przeszkadza, to przecież taki jednodniowy żarcik drugiej osoby w kraju wobec pierwszej, nic nie znaczący rekwizyt. Rozumiałbym pretensje, gdyby Frank urządził prezydentowi niespodziewaną imprezkę urodzinową w Gabinecie Owalnym, ale położenie na chwilę worka bokserskiego? RE: House of Cards (2013) - Gal Anonim - 01-03-2015 Wlasnie tak. Zwlaszcza, ze przeciez - w teorii przynajmniej - v-ce i prezydent to duet, kolezenskie stosunki to nie jest nic szczegolnego. Gorzej jakby mu narobil na srodku gabinetu czy cos, to moze bym rozumial ;) RE: House of Cards (2013) - Craven - 02-03-2015 Ciekawe cameo RE: House of Cards (2013) - PropJoe - 02-03-2015 Co do worka, to chyba VP nie ma swobodnego dostępu do Oval Office i niby formalnie jest drugi po prezydencie, ale w praktyce to raczej pionek, nie? Nie bez powodu Veep jest o VP a nie choćby Sekretarzu Stanu czy Chief of Staff. Prywatnie mogą być super kumplami (chociaż wtedy jeszcze chyba nie byli), ale to cholerny Oval Office! No i Frank podrzuca mu prezent. Przez sekretariat jak z nim przeszedł?;) No i oczywiście sam worek mi nie popsuł całego serialu, ale jest dobrym przykładem na to, czego mi brakuje w HoC, czyli poczucia, że rzeczywiście mamy do czynienia z polityką na najwyższym szczeblu. Sorkin mitologizuje i West Wing to bajka, ale tam po pierwsze widać, że POTUS to głowa mocarstwa również dzięki takim błahym sprawom jak pokazanie hierarchii, protokołu, relacji pomiędzy poszczególnymi stanowiskami. Dzięki temu łatwiej uwierzyć, że gra toczy się o wysoką stawkę. A po drugie intrygi i polityczne gry, nawet jeśli z pozoru grzeczniejsze i czystsze, w West Wing są dużo ciekawsze, bardziej złożone i po prostu lepiej rozpisane. Jestem chyba przy siódmym odcinku i znowu trudno się doszukać jakichś przejawów wyjątkowej inteligencji Franka. Zgrywa bezlitosnego gracza a wszyscy nim pomiatają, jeśli coś mu się udaje to dzięki naginaniu swoich uprawnień a jego główna broń to jakiś ckliwy program zastąpienia jednego socjala drugim. Zjebanie jakiegoś podrzędnego urzędasa od huraganów ma mi zaimponować? Phi. Jeśli Frank czymś bardzo nie zaskoczy w ostatnich odcinkach to niestety rzeczywiście będzie to najsłabszy sezon i utwierdzi mnie w przekonaniu, że ten serial stoi głównie rolą Kevina i świetną realizacją. Nawet sceny z żoną, które zawsze były super (btw rzucili palenie?) teraz trącą tanią małżeńską dramą. RE: House of Cards (2013) - simek - 02-03-2015 Cytat:No i oczywiście sam worek mi nie popsuł całego serialu, ale jest dobrym przykładem na to, czego mi brakuje w HoC, czyli poczucia, że rzeczywiście mamy do czynienia z polityką na najwyższym szczeblu.Ja się zgadzam co do niezbyt poważnej atmosfery w Białym Domu, ale worek bokserski jest akurat spoko. Przecież prezydent nie nosi jedynego klucza do drzwi cały czas w kieszeni, nie widzę problemu, żeby Frank pogadał z szefem Secret Service i poprosił o pomoc w żarciku, ten pewnie tylko upewnił się, że z worka nie wyskoczy murzyn z maczetą i tyle. RE: House of Cards (2013) - PropJoe - 02-03-2015 Serio?! Tylko mi to się wydaje absurdalne? Widzę sto powodów, dla których nie byłoby na to szans i żadnego na to, że w życiu coś takiego by nie przeszło. Szef Secret Service? Jasne, a z pilotem Air Force One się dogadał, że dla żartu uda, że mają awarię podczas kolejnego lotu. A skoro już o realizmie, ktoś wie, czy obdzwanianie potencjalnych darczyńców osobiście przez urzędującego prezydenta, jeszcze nie kandydata w kolejnych wyborach jest normalne? RE: House of Cards (2013) - Gal Anonim - 02-03-2015 Przeciez on mu postawil w gabinecie worek bokserski, a nie bombe. :) RE: House of Cards (2013) - und3r - 03-03-2015 (02-03-2015, 21:57)PropJoe napisał(a): A skoro już o realizmie, ktoś wie, czy obdzwanianie potencjalnych darczyńców osobiście przez urzędującego prezydenta, jeszcze nie kandydata w kolejnych wyborach jest normalne?Nie wiem dlaczego miałoby nie być. W Stanach prezydent pozostaje "partyjny", tj. nikt nie bawi się w pozory (jak w Polsce), że w momencie objęcia urzędu prezydent staje się nagle bezstronny. FU jest prezydentem demokratów i kiedy trzeba wspomóc jakiegoś lidera partii w zbieraniu na kampanię to jak najbardziej może dzwonić osobiście (zwłaszcza, że prezydent ma jakby dług wobec partii). Inna sprawa czy mu czas pozwoli. W HoC w ogóle można odnieść wrażenie, że prezydent ma masę czasu na różne swoje prywaty, a podejrzewam, że w rzeczywistości to ostry zapierdol od rana do nocy (a nawet i w nocy, jak się coś dzieje na drugim końcu świata). Powiedziałem sobie, że jak do 3 odcinka tego sezonu nie nastąpi jakieś konkretne zaognienie akcji to nie oglądam, a w właśnie w trzecim pojawił się Petrov i to w sumie dla tego wątku śledzę dalej. Liczę po cichu (nie znam książki, zresztą nie wiem, czy twórcy serialu zamierzają być jej wierni), że w 4 sezonie ambicjonalne gierki FU i Victora doprowadzą do jakiejś realnej groźby wybuchu wojny światowej, chciałbym zobaczyć jakieś poważne dyplomatyczne fuck upy Franka, bo na razie to wszystko zbyt miałkie jest. Wątek Douga dziwnie się rozwija (jestem na 10 odcinku) - słabo, że zaczął pić (nie kupuję tego, takie szukanie dramatyzmu na siłę). Relacje "jedynego lobbysty w Waszyngtonie" z kongresmenką w ogóle nie wiem po co, chyba jako zapychacz. Jego refleksje nad życiem spowodowane "przypadkowym zatrzymaniem", gdzie akurat "zostawił portfel ze wszystkimi dokumentami w pracy" to motyw, za który leci ocena całego sezonu. Było zresztą kilka takich. Za to Petrov trzyma poziom, dobra przemowa na pustyni - Frank jakby skumał, że może jest cienki do rozgrywek na tym poziomie i wyraźnie się wycofał, a może nawet trochę przelękł byłego agenta KGB. RE: House of Cards (2013) - simek - 05-03-2015 Jestem po 6. odcinku i muszę powiedzieć, że jednak mi się podoba. Znając poprzednie sezony, to pewnie wszystkie kłopoty Underwoodów się cudownie rozwiążą, ale póki co jest fajnie właśnie przez te problemy - Frank jest na przegranej pozycji, nie lubią go obie partie, nie ma skąd brać kasy, jedyne co może zrobić to jakieś konkretne pierdolnięcie w czasie, który pozostał mu do wyborów. Próbuje wywindować Claire na jakieś poważne stanowisko póki może, ale to też nie wychodzi. Z Putinem też same porażki i upokorzenia, jego próba z upchaniem na prestiżowym stanowisku groźnej kandydatki w wyborach też spełzła na niczym. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że do połowy sezonu to prześladuje go pech i nic nie wychodzi. Ciekawym jak to rozwiązano do końca sezonu, skoro nawet Crov w końcu przyznał, że jest zbyt łatwo :) RE: House of Cards (2013) - und3r - 05-03-2015 Akurat w trzecim sezonie zarzut "za łatwości" jest nieuzasadniony - w pierwszych dwóch było faktycznie za łatwo, a w trzecim Frank się miota i wpada na ściany. Koniec też nie jest na pewno pozytywny. |