![]() |
|
Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie (/Thread-Cruella-2021-re%C5%BC-Craig-Gillespie--5569) |
RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - Rozgdz - 06-06-2021 Tak, ja też myślę że Cruella naprawdę jest "The Future", nie tylko w tym filmie ;) RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - Grievous - 07-06-2021 Ehh... nie miałem najmniejszej ochoty tego oglądać, bo już na etapie zwiastunów mnie odrzucało. Ale te pozytywne opinie mnie zachęciły. Żeby dać równe szanse to nawet powtórzyłem po 20 latach poprzednie aktorskie adaptacje Dalmatyńczyków, które przecież też niczym specjalnym nie były. No i bez zaskoczenia, poza cudownie szarżującą Glenn Close, są raczej kiepskie ('102" są w zasadzie ledwo oglądalne). Najpierw krótko, bo o pozytywach - zdjęcia i kostiumy - gites, miodzio i majonez. Soundtrack nachalny ale przynajmniej składanka dobra, no i najważniejsze, nie jest to bezduszna kalka niczym gówno od Favreau, ani ideologiczny rak jak syf z Jolie. Reszta? Zjadliwy film zakanapkowany w chujowym filmie. Gdyby całość była tylko i wyłącznie o Cruelli rywalizującej z Baronową o koronę królowej mody w punkowej stylistyce, zamkniętej w eleganckich 90 minutach, to byłby to lekką ręką najlepszy z tych live action chuj-wie-co od Disneya. Problem w tym, że najpierw musiałem przebrnąć przez godzinę sztampowej historyjki o zagubionej, niezrozumianej duszyczce. A chwilę po tym jak film się wreszcie rozkręcił i nawet mnie oszukał, gdyż zacząłem myśleć, że jest to całkiem niezłe, przyszedł Mark Strong i dojebał tak kurewsko złym twistem, że musiałem spauzować to na 15 minut i poprosić Jacka Danielsa o pomoc aby to dokończyć. To było tak złe, że do końca filmu modliłem się o napisy końcowe. No i prawdziwą gwiazdą jest tutaj Emma Thompson. Prawdę mówiąc, to ona jest lepszą Cruellą niż Stone, przez co niektóre sceny wypadają wręcz żenująco w wykonaniu tej drugiej. Emma Stone jest... niby ok? Przynajmniej do czasu aż nie próbuje grać "ZłEj CueLLi". Glenn Close, to ona nie jest, bo kilka scen mnie fizycznie wykręciło. Ale powiedzmy, że jestem dobrej myśli i są to kiepskie dobrego początki. Przynajmniej wszystkie wady wynikają z badziewnego scenariusza, który bądź co bądź, próbuje zrobić coś innego. RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - Rozgdz - 07-06-2021 "Diabła u Prady" wszyscy zauważyli, ale tam jeszcze coś przypominało mi inny, znajomy film. Wyleciało mi potem z głowy ale teraz sprawdziłem sobie odpowiedni fragment i... W filmie "Mannequin" z 1987 główny bohater trafił do pracy w domu towarowym gdzie robił "na samym dole" po czym po pewnej zabawowej nocy obudził się na nowo urządzonej wystawie z manekinem która zrobiła furorę i stała się początkiem jego kariery. Znajome? :) W "Mannequin" jest też totalnie przerysowany szef którego gra James Spader ;) RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - Kryst_007 - 14-08-2021 No to już oficjalnie... [twitter]https://twitter.com/Variety/status/1426311153681055744?s=19[/twitter] Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - zombie001 - 14-08-2021 I to tyle jeżeli chodzi o sypanie pozwami , którymi tak straszono w branży ) Blunt też pewnie zaraz dostanie jakiś kontrakt na sequel. O... Można ją spokojne wepchnąć do Cruelli 2. Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - Rozgdz - 14-08-2021 Możliwe że plota o pozwie poszła by wynegocjować lepsze warunki kontraktu dla Stone ;) RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - simek - 14-08-2021 Jak na mój rozum można walczyć o kasę z poprzedniego kontraktu i równocześnie podpisać nowy. Przecież taki pozew to nie rozwód, żeby skonfliktowane strony się znienawidziły - to biznes, a nie nic osobistego. RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - Rozgdz - 14-08-2021 Z tego co pamiętam ludzie którzy "mogli mieć kosę" z Disneyem - bo przecież oficjalnie nikt nie miał, Disney to Dobry Wujek i Jedna Wielka Szczęśliwa Rodzina która psują takie Okropne Osoby jak Kathleen Kennedy - znikają z horyzontu. Wyjątkiem jest Gunn ale tutaj raczej zadziałał pragmatyzm - jak Warner go od razu przytulił a i inni byli gotowi nie było sensu dalej "toczyć wojny" bo Disney nic na tym nie zyskiwał a wręcz tracił. Zresztą Skarletce by zapłacili gdyby naprawdę wierzyli że pójdzie do sądu, te pieniądze dla Disneya to grosze. Myśleli że po prostu stuli uszy i się nie odważy. RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - Pelivaron - 28-03-2022 (21-04-2021, 10:58)Pelivaron napisał(a): Ogólnie jestem gotów zawyrokować, że Oscara za kostiumy "Cruella" ma jak w banku :) EGZPERT ![]() Mam na Blu-Rayu, muszę sobie wreszcie powtórkę zrobić :) RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - Kryst_007 - 28-03-2022 Jeden z bardziej zasłużonych Oscarów na tym niezbyt udanym rozdaniu. Za samą sukienkę ze śmieciary się należał. Jenny Beavan to ma łeb. RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - OGPUEE - 10-05-2024 Kryst był ciekaw mej opinii i jej się doczeka. Miałem obawy, bo taką Diabolinę zmasakrowali, zwłaszcza że to ostatnia postać, która powinna być "dobra". A już na pewno Cruella (ona chciała zamordować szczenięta tylko dlatego, żeby zrobić z nich futro!), będąca na podium najbardziej złowieszczych postaci Disneya. Diabolina przynajmniej troszczyła się o swego kruka. Nie mówiąc o tym, że obie panie to kiepski materiał na opowieść disneyowskiego złoczyńcy o smutnej przeszłości, bo od początku były silnymi wpływowymi singielkami skutecznie pomiatającymi facetami. Już bardziej nadaje się Facillier z Księżniczki i żaby, bo tam wspomniane jest, że dorastał w biedzie i musiał służyć niesprawiedliwym bogaczom. Podpisałbym się pod postem Grievousa. Cruella lepiej wypada niż Czarownica, ale nie muszę zwracać honoru, bo jednak film nie był dobry. Znaczy, widać że mniej sztampowy i lepszy od reszty tych większości re-cośtam Disneya i jakby wywalić te wszystkie odniesienia z 101 dalmatyńczyków, zarówno filmowych jak i książkowych to byłby znośny film. I aż dziwne, że przeszedł żart "chłop za babę się przebrał" w finale. Zdecydowanie warto ujrzeć dla kostiumów. I fajny był myk z nagłówkami. Plus za cytat sceny wkroczenia na posterunek policji z Terminatora. Emma Watson widać, że się stara. Emma Thompson też dobra, choć shtick wyniosłej i zblazowanej snobki mnie męczył. Trzeba przemęczyć przez sztampową opowieść o biednym wyrzutku rzucanym kłodami przez białych facetów (m.in. Estella pracuje jako woźna i jest ostentacyjnie ignorowana przez białego mężczyznę w mopie zamiast włosów). Najlepsza część jak Cruella konkuruje z baronową, a ta pierwsza robi się coraz gorsza. Oczywiście punkowy styl niewidoczny i objawiający się tylko w ciuchach Estelli. I bardziej lata 70. krzyczy ten Ziggy Stardust, który wedle mediów ma być PIERWSZĄ OTWARCIE GEJOWSKĄ POSTACIĄ W DISNEYU. I ten jedyny punkrockowy moment jaki odczułem, to jak Cruella po sabotowaniu kolecji wiosennej zjawia się w Regent's Park ze swoją kapelą – swoją drogą najlepsza scena w filmie. I film mógłby się w tym miejscu skończyć. Czuć tu ograniczenia obecnego Disneya, np. Emma Stone narzekała, że nie mogła mieć w ustach fifki (BTW papieros u Cruelli to autorski pomysł animującego ją Marca Davisa. Nie pamiętam czy w książce paliła), bo oczywiście debilna polityka Igera by nie ukazywać petów. Ale w tym samym filmie ukazaniem alkoholu, równie szkodliwej używki, nie ma już problemu. Tytoń nie, bo to zło najgorsze, ale Cruella pijąca z gwinta whisky i urżnięta się w trupa to spoko. I co śmieszniej, w tym filmie ani razu nie pojawiają się wyroby futrzarskie. Film dzieje się w czasach, gdy futra były akceptowane społecznie i nawet w latach 90. ich przeciwników traktowano w (najlepszym wypadku) jako pociesznych wariatów. Powinien być to film robiony dla innej wytwórni, bo dalmatyńczyki i Cruella nie zostały stworzone przez Walta Disneya, więc nie trzeba mu bulić praw. Albo po prostu Disney Company powinno zrobić ryzyko i zrobić pierwszą R-kę pod ich szyldem (zwłaszcza, że mało kto nabiera się na ich fasadowe "goody-two-shoes", a w swej bibliotece nie kryją się, że mają content dla dorosłych). I może nie bawił się w "świeżą interpretację" czy "moralnie szary antybohater". Bo główna bohaterka to nie Cruella. To kto inny. Nawet nie chodzi o interpretację Disneya. W samej książce Cruella (czy tam Torturella) była odrażającą kreaturą bez grama pozytywnej cechy. Także to nie żadna pasjonatka chcąca zostać kreatorką mody. W książce i animacji Cruella to po prostu bogata pinda, która tak się składa że ma fioła na punkcie futer. Jej konotacje z domami mody były dopiero na potrzeby filmów z Glenn Close, która była producentką wykonawczą. Jakoś mam wrażenie, że skoro akcja dzieje się w latach 70. to jakiś alternatywne podejście do aktorskich Dalmatyńczyków. Jeszcze większy strzał w stopę, bo aktorska Cruella jest bardziej szurnięta od rysunkowej wersji - specjalnie wykrada tygrysa z zoo tylko po to, by mieć z niego dywan tylko dla siebie w jej rezydencji (jak jakiś seryjny morderca). W dodatku jest jeszcze pozbawiona skrupułów, ponieważ wyrzuca Anitę z pracy, tylko dlatego że ta nie chciała sprzedać szczeniąt (plus była cięta na nią, bo ta śmiała wyjść za mąż). Miałbym wielki szacun do Disneya, gdyby zdecydował się że Cruelli daleko od kryształowej osoby i na końcu jest tą cyt. Czikę diablicą. Sądziłem, że tak będzie, jak w początku Estella rwie ubranka miśka i jest po prostu diabłem wcielonym jak Junior w Kochanym urwisie i stara się być grzeczna, ale woli stosować środki siłowe innym (co prawda tylko tym co jej dokuczają). Zwłaszcza, że aktorka grająca małą Cruellę dobrze wypada jako mała i niekiedy wyniosła złośnica. A potem dają do przygarnięcia słodkiego szczeniaczka. Wiecie, mówimy o osobie, która chciała hodować psy na futra i generalnie nie lubiła zwierząt, a także nie miała problemu z topieniem kociąt :P. Daliby chociaż kota, ponieważ w książce miała takowego i byłaby to odmiana (i kot lepiej nadaje się do kradzieży kieszonkowych). I z tym psem jest za pan brat przez cały film. Na dodatek to kundel, którym prawdziwa Cruella by wzgardziła i zaleciła uśpienie (w serialu animowanym, gdzie mocno ją złagodzono, miała co prawda psa - afgankę i tylko dlatego, żeby trzepać zysk na psich konkursach piękności). Nie tylko Cruellę to spotkało. Nochal i Baryła to też dobre ziomeczki kochające swego jednookiego ratlerka. Nochal, w animacji skurwiel jakich mało, tutaj to dobroduszny i najszlachetniejszy gostek, którego przeraża myśl oskórowania psów i mówi, żeby nie zabijać, by nie być tak jak złoczyńca. Bardziej Baryła nadawałby się na tego lepszego, bo w animacji był trochę lepszy z Badunów i mniej był chętny do zabijania szczeniąt (co nie przeszkadzało mu się ordynarnie do nich odzywać). Poza tym, kto wpadł na pomysł, by dalmatyńczyki w wielu scenach były robione w CGI? I to w takim bezczelnie widocznym? Także w kilku miejscach pies Badunów jest zastępowany CGI-dublerem. W 1996 roku były cyfrowe animki, ale tylko ledwie dwóch-trzech momentach, gdzie użycie prawdziwych zwierząt naprawdę nie byłoby możliwe. A tu mamy CGI-warczące i atakujące psy. Jakby nie można byłoby wytresować psów. Jak resztę aktorskich dalmatyńczyków, Cruellę widziałem w wersji oryginalnej bez dubbingu. Wiem, że "Cruella" jest ikoniczna i we wszystkich polskich językowych filmów tak się nazywa, ale w filmie podkreślają, że ksywa "Cruella" nawiązuje do wrednego temperamentu. Mógł tłumacz dać jej imię Torturellę z polskiego (i jedynego) przekładu książkowego oryginału. Ale i tak 101 dalmatyńczyków udowadniają, że znów są w czołówce najlepszych (także tych aktualnych) rimejków Disneya. 5/10 Co do sequela nie mam złudzeń. Nie będzie żadnej moralnej zgnilizny Cruelli. RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - shamar - 08-12-2024 Film taki se ale sciezka dzwiekowa to jakis kosmos. Ryj sie cieszy co chwila. RE: Cruella (2021) - reż. Craig Gillespie - marsgrey21 - 08-12-2024 Fajny, kiedyś inaczej się oglądało filmy, dzisiaj nic nie bawi. |