Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Terminator (1984) / Terminator 2: Judgment Day (1991) reż. James Cameron - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Jamesa Camerona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Jamesa-Camerona--87)
+---- Wątek: The Terminator (1984) / Terminator 2: Judgment Day (1991) reż. James Cameron (/Thread-The-Terminator-1984-Terminator-2-Judgment-Day-1991-re%C5%BC-James-Cameron--59)



- Don Vito - 07-02-2007

Kiedyś chciałem pobić rekord świata w oglądaniu T2 i objeżeć go 100 razy pod rząd Duży uśmiech Ale rodzice...

A teraz na serio. Od momentu obejrzenia wersji reżyserskiej T2, wersja standardowa już mi się nie podoba i nie chce mi się jej oglądać. Także 16 (a może 17, albo 18- straciłem rachybę Oczko) razu nie będzie.

Dobra wrócę trochę do tematu: T1 oglądałem raz, dawno, późno w nocy, z reklamami, więc niekoniecznie jestem w stanie coś o nim powiedzieć. Pamiętam fabułę, ale nie pamiętam, czy mi się podobało, czy nie. Tak jak z Burtonowskimi Batmanami. T2 już mi się znudził, ale jeśli ktoś to włączy mi na kompie, to se przysiądę i obejrzę. T3 jak dla mnie to syf. Beznadziejny Connor, humor też nie taki, jak przedtem ('Talk to hand' jakoś nie zrobiło na mnie wrażenia). Największy zarzut, jaki mam do T3 to to, że na siłę jest upodabniany do poprzednich części. Schemat mamy dokładnie ten sam (przybywają dwa terminatory, Arnold ratuje Johna przed tym złym, potem pościg itp, itd). Zero oryginalności. Dodatkowo głupio wyglądająca T-X, Arnold nie taki sam i brak Lindy Hamilton. Jest jeszcze parę zarzutów, ale pewnie później mi wrócą do głowy Oczko


- Mental - 07-02-2007

Gieferg napisał(a):to uwierz.

Nie wierzę. Nie lubię niekonsekwencji :) Albo film jest realistyczny i mordują niewinnych ludzi albo film jest dla dzieci i nie mordują. Jedno albo drugie. Muszę to wiedzieć przed premierą.

Gieferg napisał(a):To czemu T2 cię nie wkurwia?

Bo nie jest karykaturą jak T3. A to, co przedstawiłeś wyżej, to jawna karykatura.

Kawa na ławę: T1 lubię bardziej niż T2 (wystarczy zerknąć do mojej stopki u dołu). Gdybym miał wybór, wolałbym spędzić resztę życia na bezludnej wyspie z T1 niż z częścią drugą. Lubie, gdy w filmach giną niewinni ludzie, przypadkowi przechodnie i niepokalane kobiety. Lubię wiedzieć, że reżyser traktuje mnie jak partnera a nie jak debila. Lubię, gdy cyborg wchodzi na komisariat i rozwala dwa tuziny gliniarzy, bo taką ma dyrektywę - "Zlikwiduj każdego, kto stanie ci na drodze". T2 nie zachowuje konsekwencji pierwowzoru. Jest "ugrzeczniony" w stosunku do poprzednika, ale "ugrzeczniony" w granicach mojej przyswajalności na zasadzie "Dobra, kompromis, rozumiem. Godzimy sie na rzeczy, których nie chcemy. Takie życie. Trudno." Zresztą w T2 nie jest aż tak źle - w eksterminowaniu niewinnych ludzi skutecznie zastępuje Arnolda niezrównany Robert Patrick, który kosi równo z trawą przypadkowych kierowców. Piękna jest scena, gdy zabija kolesia na autostradzie, przebijając go ramieniem :)

W T1 jest Kyle Rise. Moja ulubiona postać. Przypomina trochę Lamberta z "Nieśmiertelnego". Ubiór, buty, niepokój na twarzy (albo permanentne skupienie). Rise nosi kapitalne ciuchy, kupuję to, że przybył z przyszłości - płaszcz, sportowe adidasy, jakiś podkoszulek, do tego strzelba z odciętą kolbą. I te gołębie podrywające sie do lotu, gdy idzie uliczką. Dla tej sceny warto znać T1 :) Mało tego, w czasie trwania filmu Rise odnosi szereg poważnych ran, które następnie wpływają na jego kondycje fizyczną, sposób walki i podejmowane decyzje. Wprost uwielbiam, gdy w filmie otoczenie determinuje zachowanie postaci.

O T3 nie dyskutuję, bo to kpina w żywe oczy. Co prawda, T-X zabija agenta w samochodzie, ale nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. To trochę tak, jakbym się dziwił, że po trafieniu z karabinu leci krew. A wkrótce może dojść do takiej sytuacji, że widok krwi bedzie wydarzeniem.


- military - 07-02-2007

Czyli właśnie przyznałeś rację Giefergowi, Mental. W tym, że T3 bliżej do T2 niż T2 do T1.

Powiem tak: T1 to horror sf. T2 to film akcji. T3 to film akcji. T2 to taki odpowiednik Aliens, kiedy T1 przypomina Aliena. W sequelu jest napierdalanka i już nie jest straszno, bo wszystkiego jest dużo, dużo, dużo. W oryginale jest mało, ciasno, straszno i ponuro. A że T3 naśladuje T2... Sam widzisz.

EDIT:

Reese. Kyle Reese.


- Mental - 07-02-2007

Military napisał(a):Czyli właśnie przyznałeś rację Giefergowi, Mental. W tym, że T3 bliżej do T2 niż T2 do T1.

Nieprawda. T3 najbliżej jest do wakacyjnych hitów na lato. Inaczej nie potrafię patrzeć na te produkcję. Jest zbyt lajtowa.

T2 od T1 dzieli przepaść, tu pełna zgoda. Ale w takim razie T3 od T2 dzieli nieprzebyta kosmiczna próżnia.

Gieferg nie uznaje A:R. Ja nie uznaję T3 i A:R. Oba filmy mógłbym oglądać w izolacji i bawić się doskonale. Problem w tym, że ja tak nie umiem.

T3 powstał dla kasy. T1 - bo Cameron miał wizję. T2 - jako logiczna kontynuacja tamtej wizji, która zrodziła się w Rzymie, gdy James leżał w łóżku z 39-stopniową gorączką.

T3 jest karykaturą i świadomą autoparodią. T2 i T1 zachowują powagę godną tematu (słowem, decorum).

Cytat:Reese. Kyle Reese.

Wiem :) Palec mi się ześlizgnął z klawisza :) U mnie na klawiaturze "I" znajduje się blisko podwójnego "E" :)


- military - 07-02-2007

A ty nie uznajesz też BB. A ja uznaję i A:R, i T3, choć widzę ich wady i jestem świadomy, ale uważam że nie wypaczają całej mitologii serii jak np. AVP, którego z kolei NIE uznaję. I fajnie jest. Uśmiech


- Anonymous - 07-02-2007

Cytat: teraz na serio. Od momentu obejrzenia wersji reżyserskiej T2, wersja standardowa już mi się nie podoba i nie chce mi się jej oglądać. Także 16 (a może 17, albo 18- straciłem rachybę ) razu nie będzie.
ja tak mam z Aliens. A T2 w wersji reżyserskiej niewiele zyskuje i mógłbym oglądać wersję zwykłą tylko że odkąd magnetowid zdechł nie mam jak jej oglądać.

Cytat:Największy zarzut, jaki mam do T3 to to, że na siłę jest upodabniany do poprzednich części. Schemat mamy dokładnie ten sam (przybywają dwa terminatory, Arnold ratuje Johna przed tym złym, potem pościg itp, itd). Zero oryginalności.

super, zastanów się więc nad T2 Szczęśliwy bo to własnie ten film jest dokładniutką kopią i zero w nim oryginalności (muszę napisać ten artykuł, żeby każdy mógł to wreszcie wyraźnie zobaczyć - dzisiaj porównałem pierwsze pół godziny tych filmów - patrząc na sceny w T1 zgadywałem jaka będzie kolejna scena w T2 - "teraz pojawi się Sara, będzie rozczarowana w T1 tym że facet nie przyszedł w T2 tym, że nie zobaczy syna, teraz zły\terminator wysiada z samochodu, rozgląda się, podchodzi do drzwi i puka, teraz zły terminator wykończy przyjaciół Sary - w T2 wykończy rodzinkę Johna, teraz pęknie opona, w T2 pękni w tym samym momencie" Tak jest przez większą częśc filmu Szczęśliwy
ŚLEPY TRZEBA BYĆ ŻEBY TEGO NIE WIDZIEĆ (chyba że się nie pamięta któregoś z tych filmów, to jedyne wytłumaczenie)

Cytat:Nieprawda. T3 najbliżej jest do wakacyjnych hitów na lato. Inaczej nie potrafię patrzeć na te produkcję. Jest zbyt lajtowa.

T2 od T1 dzieli przepaść, tu pełna zgoda. Ale w takim razie T3 od T2 dzieli nieprzebyta kosmiczna próżnia.
Dla mnie T2 to również lajtowy filmik a dystans między nimi wygląda tak:

T1______________________________T2_______T3

Cytat:T3 powstał dla kasy, T1 - bo Cameron miał wizję. T2 - jako logiczna kontynuacja tamtej wizji, która zrodziła się w Rzymie, gdy James leżał w łóżku z 39-stopniową gorączką.
T2 jako logiczna kontynuacja w aspekcie komercyjnym "zaróbmy na tym samym jeszcze raz, tylko więcej" niech dzieciom się też spodoba :twisted:


Cytat:T3 jest karykaturą i świadomą autoparodią. T2 i T1 zachowują powagę godną tematu
i przynajmniej dlatego że T3 jest autoparodią nie czepiam się tak kopiowania pomysłów jak w T2.


- Mental - 07-02-2007

Military napisał(a):I fajnie jest.

Wiadomo, że fajnie jest, ba, potrafię nawet zrozumieć tych, którzy jarają się T3 i A:R :) Oba filmy fakt - nie wypaczają jakoś radykalnie mitologii (T3 kapitalnie zamyka wizję Camerona), ale podchodzą nonszalancko do tematu, a teraz moda jest na takie lajtowe podejmowanie ważkich problemów. Mam nadzieję, że T4 nigdy nie powstanie. Nie dzisiaj. Gdybyśmy mieli, dajmy na to, rok 1987 - proszę bardzo. Kategoria R i po 10 latach status arcydzieła.

Gieferg napisał(a):T2 jako logiczna kontynuacja w aspekcie komercyjnym "zaróbmy na tym samym jeszcze raz, tylko więcej" niech dzieciom się też spodoba

Zgadzam się z pierwszą częścią tego zdania. Potem mamy kompletną bzdurę. W T2 przeklinają, zabijają lekarzy, policjantów, kierowców (którzy mają rodziny, żony etc.), wbijają szpikulce w oczy, przeszywają gardła, łamią gnaty, biją pałkami po ciele, przeklinają :), mordują przypadkowych ludzi, którzy akurat znaleźli się na linii strzału... Nie, ten film zdecydowanie nie jest dla dzieci.

PS. Zauważyliście, że na strukturze T-1000 nie ostaje się krew? Przynajmniej ja nie zanotowałem takiej sceny, żeby po wyciągnięciu szpikulca z ciała delikwenta spływała po ostrzu posoka.

Gieferg napisał(a):i przynajmniej dlatego że T3 jest autoparodią nie czepiam się tak kopiowania pomysłów jak w T2.


Kurde, ja chyba zrobię to samo co Gieferg. Wezmę na warsztat "Kasyno" i porównam je z "Chłopcami z ferajny", po czym dojdę do wniosku, że "Kasyno" już mniej mi się podoba :)

Cameron to duże dziecko. Bawi się własnymi pomysłami, ulepsza je, modyfikuje, zarabiając w dodatku setki milionów dolarów. Kto by tak nie chciał?

T2 to arcydzieło, co więcej, arcydzieło "obiektywne".


- military - 07-02-2007

Mental napisał(a):Mam nadzieję, że T4 nigdy nie powstanie. Nie dzisiaj. Gdybyśmy mieli, dajmy na to, rok 1987 - proszę bardzo. Kategoria R i po 10 latach status arcydzieła.

A ja w sumie zaczynam się przekonywać do T4, jeśli miałby pokazywać wojnę z maszynami. Jaki był ostatni dobry film o futurystycznej wojnie? Żołnierze kosmosu? Jaki w ogóle był ostatni film o futurystycznej wojnie? Terminator to świetny temat i wciąż jest tu coś nowego do pokazania, o ile nie weźmie się po raz czwarty szablonu z podróżami w czasie.


Cytat:PS. Zauważyliście, że na strukturze T-1000 nie ostaje się krew? Przynajmniej ja nie zanotowałem takiej sceny, żeby po wyciągnięciu szpikulca z ciała delikwenta spływała po ostrzu posoka.

Gość na autostradzie miał dość grube ubranie, więc ostrze mogło się wytrzeć wychodząc z ciała. A przy przebiciu głowy ojczyma Johna chyba krew została na ostrzu.


- Mental - 07-02-2007

Chyba? Musisz być pewien :)

Co do T4. Ja też jestem "za" filmem, ale nie dzisiaj, nie przy takim podejściu do sprawy. Widze tę produkcję na miarę "Odysei kosmicznej" (więcej akcji) z prologiem "Ghosta" - gdy maszyna dziurawi kulami rycinę przedstawiającą drzewo genealogiczne istoty człowiekowatej. Military, powiem ci szczerze, że ja wiem, jak T4 powinien wyglądać, tylko że nikt z Hollywood nie chce ze mną rozmawiać :)


- Don Vito - 07-02-2007

Cytat:chyba że się nie pamięta któregoś z tych filmów, to jedyne wytłumaczenie

Toć pisałem, że nie pamiętam jedynki na tyle dobrze, żeby móc porównywać...

Co do T4 to jestem absolutnie przeciwko. Fajnie, że mówi się o owej wojnie, ale w mojej opinii powinno się tylko o niej mówić. Chyba że w trakcie wojny będzie się działa jakaś konkretna historia, a wojna byłaby tłem.


- Anonymous - 07-02-2007

No właśnie. Więc zamiast się dziwić, dlaczergo tak mi przeszkadzają te podobieństwa obejrzyj ją sobie a zaraz potem obejrzyj dwójkę.


- Mental - 07-02-2007

coś a propo wojny ludzi z maszynami...




- military - 07-02-2007

Świetny teledysk, muzyka też niezgorsza. Oczko Klip trzyma klimat taniego, mrocznego i brutalnego sf z ery vhs. Aż łezka się w oku kręci na wspomnienie filmów o androidach z Hauerem i resztą kompanii.


- Mental - 07-02-2007

Tanie (T1 jest tani :)), mroczne (T1 jest mroczny), brutalne (T1 jest brutalny)...


- military - 07-02-2007

Próbujesz mi wmówić, że T1 jest świetnym filmem? Uśmiech


- Mental - 07-02-2007

Mental napisał(a):A tak żeby nie wprowadzać zamieszania powiem tylko, że dwa pierwsze Terminatory to dziecinada i dno totalne...

Nie chcę się powtarzać, więc cytuje własną wypowiedź ze strony 4 :)


- military - 12-02-2007

Przeglądałem dodatki do T3 i w sekcji storyboardów wyjaśnia się obecność "trzeciej ręki" Arnolda w chwili wciskania baterii do otworu gębowego T-X. Otóż Arnold na rysunkach nie przytrzymywał wrót ręką - one leżały na jego boku, dzięki czemu lewe przedramię miał sprawne. W filmie pokazano to też dobrze, ale nie widać "przejścia" między trzymaniem ręką a przekręceniem się na bok. Błąd w montażu. Oczko


- Anonymous - 23-02-2007

Też własnie przeglądałem dodatki do T3 Duży uśmiech
Rzuciłem tez okiem na zakończenie, utwierdzajac się w przekonaniu, że lepszego chyba nie mogli zrobić. Dopiero z tym filmem mamy zamkniętą, spójną i sensowną całość. Bardzo dobrze że powstał.

I naprawdę rozwalają mnie wszscy malkontenci i fanatycy Camerona, którzy czepiają się tego filmu na siłę :roll:

8/10


- Mental - 23-02-2007

Nie czepiam sie filmu. Czepiam się lajtowego podejścia do tematu (a więc i filmu :))


- Anonymous - 23-02-2007

Jak już mówiłem kilka razy, jeśli chodzi o lajtowe podejście, to jest mniejsza różnica między T3 a T2 niż między T2 a T1, więc nie widzę problemu Język

Poza tym trylogia jest zgrabniejsza niż cykl 2 lub 4 częsciowy Język