![]() |
|
Tron: Legacy - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Tron: Legacy (/Thread-Tron-Legacy--1849) |
- Mierzwiak - 28-12-2010 Podobało mi się, nawet bardzo. Spodziewałem się diablo efektownego, sympatycznego filmu rozrywkowego i TRON spełnił te oczekiwania w 100%. Jasne, nie jest to rozrywka z najwyższej półki, ale też w ani jednym momencie film nie wprawił mnie w zażenowanie, znudzenie czy też zniecierpliwienie. Scenariusz jest oczywiście naiwny i prosty (jak dla mnie ten sam poziom co Avatar, tylko że Cameron bardziej rozbudował świat i postawił na emocje, ale o tym za chwilę), tak samo jak naiwny i prosty był pierwszy TRON, ale Legacy jedynie bierze podstawy tamtego filmu i buduje na nich cholernie fajną przygodówkę, która nie razi kiczowatością czy wręcz nieporadnością. Jeśli czegoś tu brakuje, to większych emocji, ale piszę to w pełni obiektywnie, bo choć historia jakoś specjalnie nie angażuje (to kino do patrzenia, słuchania i cieszenia się z tego), nie mam z tym najmniejszego problemu. Relacje Sama i Kevina mogłyby być lepiej nakreślone, ale też trudno nazwać mi ten element scenariusza całkowicie sztucznym i pozbawionym życia. Bridges jak to Bridges, +10 do roli, Hedlund w porządku, Sheen przefajny, a Wilde zabójczo seksowna i przy tym zabawna i pełna energii, co czyni z jej sztampowej by się mogło wydawać postaci kogoś znacznie ciekawszego, aniżeli mógłby to sugerować scenariusz. Fajnie wypadł też Clu; technicznie jest różnie, od "uu, ale sztuczne" do "no, tu im się naprawdę udało", ale jako czarny charakter, choć też sztampowy, ma w sobie to coś. Strony technicznej chyba nie ma co komentować. Wizualnie TRON zmiata konkurencję, a muza Daft Punk w połączeniu z poszczególnymi scenami wypada FENOMENALNIE. Wszelkie sceny akcji to prawdziwa uczta dla oczu i jedyne co mnie rozczarowało, to tylko jedna scena z motocyklami, ale za to jaka! 8/10, obowiązkowy zakup na Blu. - mroziek - 28-12-2010 Mogę się w 100% podpisać pod słowami Mierzwiaka :-) ...a w szczególności pod ostatnim zdaniem. Nie mogę się doczekać zakupu na Blu. Chętnie również wybrałbym się ponownie do kina, pomimo że ostatni seans odbyłem.... wczoraj :) Idąc na ten film nie liczyłem na nic, miałem raczej średnie wyobrażenie na temat tej produkcji, chciałem bardziej skorzystać z promocji Kinder Bueno niż zaliczyć tak epicki tytuł. - Mierzwiak - 28-12-2010 Jeszcze słówko o tym, że VFX Test jest lepszy od filmu. Czy to nie oczywiste? Krótka forma, w której skondensowano niemal wszystko to co najlepsze zawsze będzie ciekawsza, tym bardziej że opowiada niejako własną minihistoryjkę. - Azgaroth - 28-12-2010 Mierzwiak napisał(a):Wizualnie TRON zmiata konkurencję, a muza Daft Punk w połączeniu z poszczególnymi scenami wypada FENOMENALNIE. Mnie rozczarowało 3D, może jestem ślepy, ale jakością daleko mu według mnie do Avatara. - shamar - 29-12-2010 Wawrzyniec_85 napisał(a):Oczywiście w przeciwieństwie do takiego "Avatara" czy "Inception" nie jest to film, który miażdży mi mój mózg po seansie, ale nie bawiłem się źle. To te filmy miazdza komus mozg ? A już Awatar ? :lol: :wink: - Lawrence - 29-12-2010 Mnie tak. Zresztą "Avatar" miażdży stroną wizualną, jak i też samym 3D. I tutaj niestety muszę się zgodzić z Azgarothem, że 3D w "Tronie" nie zwala z nóg. A jeżeli mam być szczery to w ogóle podczas seansu zapomniałem, że to jest film w 3D. Mimo to film mi się podobał, dobrze się bawiłem i w sumie czego chcieć więcej? :smile: - Azgaroth - 29-12-2010 Wawrzyniec_85 napisał(a):i w sumie czego chcieć więcej? Lepszej zabawy :) - und3r - 29-12-2010 Wawrzyniec_85 napisał(a):Mnie tak. Zresztą "Avatar" miażdży stroną wizualną, jak i też samym 3D. I tutaj niestety muszę się zgodzić z Azgarothem, że 3D w "Tronie" nie zwala z nóg. A jeżeli mam być szczery to w ogóle podczas seansu zapomniałem, że to jest film w 3D. Mimo to film mi się podobał, dobrze się bawiłem i w sumie czego chcieć więcej? :smile:Ok, teraz jestem niespokojny o swój wypad do kina - liczyłem głównie na zarąbiste 3D. Widziałeś film w IMAX czy na normalnym ekranie?? - Lawrence - 29-12-2010 Niestety zwykły ekran nie IMAX :sad: - Gieferg - 29-12-2010 Zastanawiam się czy jest sens w ogóle się jeszcze wybierać na jakieś seanse 3D skoro mnie tym 3D Avatar nie tylko nie zmiażdżył ale i rozczarował, a wszystko co wychodzi w 3D jest porównywane z Avatarem i okreslane jako słabsze. - Snappik - 29-12-2010 Mi się 3D w Avatarze bardzo podobało, w Tronie już nie. Natomiast seans 3D, który uważam za co najmniej tak samo dobry jak Avatar to....Resident Evil Afterlife ;) - Mierzwiak - 29-12-2010 Dla mnie 3D w TRONie jest dokładnie na tym samym poziomie co w Avatarze (najwyraźniej macie jakieś przesadzone wspomnienia z seansu tamtego filmu), z tym że tutaj więcej było ujęć/kadrów zaplanowanych dla jak najlepszego oddania przestrzenności. Wawrzyniec_85 napisał(a):A jeżeli mam być szczery to w ogóle podczas seansu zapomniałem, że to jest film w 3D.Brak nazwiska "Cameron" w czołówce robi swoje, co? :P - Azgaroth - 29-12-2010 Mierzwiak napisał(a):(najwyraźniej macie jakieś przesadzone wspomnienia z seansu tamtego filmu) Dobrze pamiętam, że miałem większe wrażenie głębi obrazu przy Avatarze niż w Tronie. - Fryta - 29-12-2010 Gieferg napisał(a):Zastanawiam się czy jest sens w ogóle się jeszcze wybierać na jakieś seanse 3D skoro mnie tym 3D Avatar nie tylko nie zmiażdżył ale i rozczarował, a wszystko co wychodzi w 3D jest porównywane z Avatarem i okreslane jako słabsze. Dzizas, znowu jeczy... :twisted: Byłem na pokazie przedpremierowym i niestety spóźniłem się 3 minuty wiec musiałem siedzieć w 2 rzędzie. Dzisiaj idę do jedynego kina gdzie powinno się oglądac takie widowiska czyli Imaxu i wtedy postaram się naskrobać kilka słów. P.S. Muzą katuje sąsiadów od 4 dni, hehe - Mierzwiak - 29-12-2010 Azgaroth napisał(a):Dobrze pamiętam, że miałem większe wrażenie głębi obrazu przy Avatarze niż w Tronie.Bo Avatar ma śliczne kolorki i roślinki i w ogóle masę obiektów na ekranie, TRON jest w porównaniu z nim ascetyczny, ale różnicy w samym efekcie ekranu kinowego będącego oknem do świata filmu nie widzę żadnej. - Lawrence - 29-12-2010 Mierzwiak napisał(a):Brak nazwiska "Cameron" w czołówce robi swoje, co? :P Nie, ależ skąd. Mnie się ten film naprawdę podobał, ale tego 3D nie wyczuwałem. Może dlatego, że jak zauważyłeś sterylny świat Trona mniej pozwalał niż bujna Pandora. - wujo444 - 29-12-2010 Niewykorzystany potencjał. I tak właściwie trudno powiedzieć, żeby jakiś konkretny element zawiódł, bo muzyka jest świetna, design genialny, a fabuła, choć sztampowa, daje radę. po prostu brakuje pierdolnięcia - akcje są świetne, ale nie zajebiste (poza może walką lightjetów). Przy wejściu na arenę zrobiłem WOW, ale same walki były bardzo chaotyczne i trudno momentami do ogarnięcia, fikołków więcej niż na zawodach gimnastycznych. efektu 3D niespecjalnie odczułem (inna rzecz- jako okularnik nie mam optymalnie założonych gogli), i tylko strzał linką wywołał jakieś emocje. 7/10. - Lawrence - 29-12-2010 wujo444 napisał(a):po prostu brakuje pierdolnięcia - akcje są świetne, ale nie zajebiste To jest chyba największym problemem "Tron: Legacy". Może lecę za bardzo na efekciarstwo, ale najbardziej to się zawiodłem ostatnim "pojedynkiem" z Clu. Według mnie ten moment aż prosił się o jakąś epicką walkę. - Mefisto - 31-12-2010 Przyjemny filmik. Wizualnie, wiadomo - miazga, szczególnie w IMAXie parę scen miażdży jaja (po wspaniałym najeździe kamery nocą w prologu aż mi stanął przed oczami Mann - ah, zobaczyć takie 3D nocnych ujęć w jego filmie). Fabularnie jest gorzej - przede wszystkim bohaterowie za dużo gadają, a do całości dopisano za dużo historii i jakichś "celów wyższych". Do tego dodajmy parę momentów nudy, parę nieudanych twistów, które wiadomo od początku do końca jakie będą i zdecydowanie za dużo flashbacków, w dodatku zapodanych w nieco dziwny sposób. Do tego dochodzi też parę irytujących i na dobrą sprawę zbędnych postaci, jak bohater Sheena. Na minus także brak większego wpływu znajdywania się w cyberprzestrzeni - nie, żebym miał coś do wizualizacji, ale momentami nie różniło się to zbytnio od świata zewnętrznego poza designem. Na plus wszelkie pojedynki, pościgi, no i po prostu fantastyczne efekty zmieszane z kostiumami i scenografią. O dziwo cyfrowy Jeff także nie razi zbytnio. No i oczywiście muzyka, która w połączeniu z większością scen jest megakultem. O dziwo końcówka też mi się podobała, co ostatnio wcale nie jest takie oczywiste w kinie. O pięknych paniach na czele z Olivią nie wspominam, bo to oczywiste. Generalnie jestem więc na tak, choć mimo wszystko potencjał nie został wykorzystany i można się odrobinę przejechać. Dlatego najlepiej zainwestować w seans w IMAXie - przynajmniej wrażenia wizualne będą jak trzeba (choć samo 3D gorsze od Avatara). 7/10 - mroziek - 02-01-2011 Ja już mam za sobą drugi seans i gdyby nie koniec promocji z Kinder Bueno pewnie zaliczyłbym kolejny :) |