Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Bondy sprzed ery Craiga - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: JAMES BOND (https://forumkmf.pl/Forum-JAMES-BOND--57)
+---- Wątek: Bondy sprzed ery Craiga (/Thread-Bondy-sprzed-ery-Craiga--2918)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20


RE: Bondy sprzed ery Craiga - simek - 28-03-2013

Czytał kto książki w ogóle? Ja sobie kupiłem ostatnio trzy(po 2,50 zł sztuka), żadnej nie skończyłem i chyba nie skończę. Może trafiłem na najgorsze części, ale w Pozdrowieniach z Moskwy zbyt denerwowało mnie to, że niedawno oglądałem film i dokładnie wiem jak wszystko się potoczy, przerwałem koło połowy, Diamenty są wieczne, które są swoją drogą zupełnie inne niż film, również porzuciłem, po prostu mnie nie cieszyła ta książka, w pociągu pewnie bym zmęczył, ale mając alternatywe już nie. Porzucam te książki i uznaję, że miejsce Bonda jest na ekranie.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Juby - 28-03-2013

Ja przeczytałem pierwszych 8 Bondów Fleminga. Polecam Moonrakera (zupełnie inna rzecz niż to co było w filmie).


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Gieferg - 28-03-2013

W 2006 Język


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Corn - 28-03-2013

Simek - może to kwestia tłumaczenia? Czytałem Dr. No po Angielsku i to bardzo zacna pulpowa lektura.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - military - 29-03-2013

Goldeneye - bardzo dobry Bond, ale z KOSZMARNYM soundtrackiem, którego po prostu nie da się słuchać. No i na końcu Rosjanie nadal myślą, że Bond zabił ich ministra obrony narodowej, ukradł czołg i rozwalił pół miasta podczas ucieczki.Uśmiech 8/10


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Juby - 30-03-2013

Trwająca od 1995 roku krytyka soundtracku do GoldenEye jest dla mnie kolejnym nie pojętym fenomenem. Czy tylko mi owa muzyka się podoba?


RE: Bondy sprzed ery Craiga - military - 30-03-2013



No zajebista muza.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Szaman - 30-03-2013

O kurde to był Bond? Przecież to jest muzyka do której Woody Harrelson i Wesley Snipes powinni grać w kosza a nie Brosnan ratować świat.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Huntersky - 30-03-2013

Ok, ten kawałek jest... cheesy, ale np. motyw z prologu cholernie mi pasuje do takich ciężkich, postzimnowojennych klimatów.

Simek napisał(a):Czytał kto książki w ogóle?
Czytałem Casino Royale, Pozdrowienia z Moskwy i Diamenty są wieczne i w końcu muszę się zabrać za Dr No i Goldfingera. Ogólnie książki są fajne i choć Casino jest dużo lepsze jako film, tak Diamenty książkowe są nieporównywalnie lepsze od ekranizacji.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - military - 30-03-2013

Nie przeczę, są niezłe kawałki (te przytłumione bębny z początku i w sumie końcowy motyw z bazy Trevelyana), ale:

1. kiedy na początku wchodzi motyw Bonda, dziwnie zniekształcony przez elektronikę, to brzmi jakby wykonawca po prostu fałszował;
2. muzyka, którą wkleiłem, znajduje się na początku filmu, w scenie wprowadzającej Bonda jako luzackiego kozaka, przez co robi bardzo złe wrażenie w bardzo wczesnym fragmencie;
3. wszelkie ckliwe motywy są żenująco słabe - np. ten z kasyna, kiedy Bond gra z Famke. Czemu w ogóle w tej scenie jest taka ckliwa muzyka?
4. ta całkiem niezła kompozycja z finału to tak naprawdę bardzo krótki motyw - ale powtarza się i powtarza i powtarza i powtarza praktycznie przez całe ostatnie 20 minut;
5. jedyna NAPRAWDĘ dobra muzyka (z pościgu czołgiem) nie została napisana przez Serrę.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Mierzwiak - 30-03-2013

90' ludzie, 90's Uśmiech


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Gieferg - 30-03-2013

(30-03-2013, 11:28)military napisał(a): No zajebista muza.

Pasowałaby do, powiedzmy Tango & Cash. Do Bonda jak pięść do twarzy.




RE: Bondy sprzed ery Craiga - Mierzwiak - 30-03-2013

(30-03-2013, 14:53)Phil napisał(a): Mówimy o tej samej epoce, w której powstała muzyka do Batman Returns? Uśmiech
Tak, o tej samej Język

Muzyka z Goldeneye to ta sama kategoria co sweter Rene Russo z Lethal Weapon 3.



RE: Bondy sprzed ery Craiga - Mefisto - 30-03-2013

(30-03-2013, 10:13)Juby napisał(a): Czy tylko mi owa muzyka się podoba?

Nie tylko - owszem, ma kiczowate momenty lub teoretycznie nie pasujące do konwencji, ale soundtrack zły nie jest i do większości scen pasuje.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - military - 30-03-2013

The World Is Not Enough - nie przepadam za tą częścią. Pierwsza połowa jest smętna, mdła wizualnie, szaro-buda i ogólnie nudna i wysilona. Film nabiera tempa i rumieńców mniej więcej od ataku helikoptera z ostrzami (scena głupia jak cholera, ale jaka fajna!), a końcówka jest już całkiem angażująca. Szkoda, że początek jest totalnie wysilony, no i mimo wszystko badziewny wygląd film zachowuje do samego końca. 5/10


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Mefisto - 30-03-2013

Ale za to czarny charakter jest w tym filmie mega Uśmiech


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Crash - 31-03-2013

Mówisz o Renardzie, czy o drugim czarnym charakterze? Bo jeżeli o tym drugim to zgadzam się. Jak dla mnie sam Renard jest zbyt płaski - facet z kulą w głowie, ale poza tym jakoś niespecjalnie zapisał się w mojej pamięci. Za to Carlyle w tej roli jest dobry - wydawać by się mogło, że nie stanowi wyzwania dla Brosnana, ale w finałowym pojedynku walczą jak równy z równym, i dopiero wtedy widać, że ciężki z niego zawodnik.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Huntersky - 31-03-2013

Nawiasem mówiąc - TDKR to po części kopia/nawiązanie/inspiracja właśnie The World is Not Enough.
A sam film warto zobaczyć dla ostatniej sceny Bonda i Elektry.


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Crash - 31-03-2013

'I never miss'Oczko


RE: Bondy sprzed ery Craiga - Mefisto - 31-03-2013

(31-03-2013, 12:35)Crash napisał(a): Mówisz o Renardzie, czy o drugim czarnym charakterze?

Both actually. Ale Renard podoba mi się bardziej - koleś ma wszystko, czego potrzeba: zajebisty wygląd, motywację, sposób działania (uwielbiam moment, w którym odjeżdżając windą wskazuje palcem na bombę - takie delikatne fuck you) i przede wszystkim się nie pierdoli, bo nie ma na to czasu Uśmiech Jak dla mnie TOP 3 przeciwników 007.