Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Gone Girl (2014) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Davida Finchera (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Davida-Finchera--64)
+---- Wątek: Gone Girl (2014) (/Thread-Gone-Girl-2014--3501)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Crash - 18-10-2014

Spokojnie, Crov. Nasza dyskusja nie ogranicza się do "Siedem". To raczej próba porównania obu filmów na życzenie Kapitana, który w jednym filmie widzi tylko thriller, a w drugim dzieło sztuki.

(18-10-2014, 01:33)Capt. Nascimento napisał(a): Podobnie jak to, że ja przesłania Siedem nie kupiłem, ale kogoś innego może ono przekonywać.

I jakież to przesłanie widzisz w "Siedem", drogi Kapitanie, że go nie kupujesz? I dlaczegóż to jest ono gorsze od przesłania z "GG"?




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Gal Anonim - 18-10-2014

(18-10-2014, 11:21)Mush Room napisał(a): Plumkało zresztą, do dobre określenie, bo muzyka nie gra pierwszych skrzypiec tutaj
Badum-tss!

Mnie sie muzyka podobała. Moze nie działałaby poza filmem, ale nie mozna oczekiwac zajebistego soundtracku jak do The Social Network w kazdym filmie scorowanym przez Rezonra i Rossa. W filmie za to znakomicie spełnia swoją rolę - momenty poznania się są dziwnie magiczne i niepokojące jednocześnie. Oczywiscie najbardziej muzyka robi w scenie z łóżkiem, ale tak to wcale nie jest zła.




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Mush Room - 18-10-2014

(18-10-2014, 12:51)Crov napisał(a): Badum-tss!

Nie umiesz, tak to się robiUśmiech





RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) - Gal Anonim - 18-10-2014

(18-10-2014, 11:30)Mental napisał(a): Przy okazji trochę się zastanawiam, czy przypadkiem warsztat Finchera nie robi się już zbyt wykalkulowany i chirurgiczny, w sensie: zbyt perfekcyjny, przez co odrealnia rzeczywistość, którą chce ukazać. Nie odnosicie takiego wrażenia?
Fincher odrealnia rzeczywistość tak jak odrealnia to kino gatunkowe pokazujące psychopatów. To wzmocniona rzeczywistość, nieco przejaskrawiona, ale nie świrowałbym z tym odrealnianiem, bo tę uwagę można skierować do większości filmów. John Doe był realistyczny? Tyler Durden? Akcja z "The Game"?

Chyba, że mówisz jeno o warstwie realizacyjnej. To tu możnaby dyskutować.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mush Room - 18-10-2014

Wybacz, Crov, ale nie zgodze się, że ten soundtrack nie działa poza filmem. Im dłużej go słucham, tym więcej zyskuje:





Co do realizmu - jasne, że to nie jest jazda po bandzie, ale no chyba się zgodzisz, że to groteskowy, karykaturalny film?


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Gal Anonim - 18-10-2014

Nie powiedziałem, że nie działałby poza filmem, bo go poza filmem nie słuchałem za bardzo. Napisałem "MOŻE". Oczko
A film mógłby być groteskowy i karykaturalny, gdyby miał słabszego reżysera. Fincher cała historie trzyma w ryzach, więc wychodzi z tego ładne kino gatunkowe o psychopatce, a nie baja dla nastolatków, którą łatwo mógłby sie stać w złych rękach. Ja nie widzę jakichś wielkich skuch realistycznych w filmie, a juz na pewno nie w osobie Doogiego Howsera.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Capt. Nascimento - 18-10-2014

Crash napisał(a):Spokojnie, Crov. Nasza dyskusja nie ogranicza się do "Siedem". To raczej próba porównania obu filmów na życzenie Kapitana, który w jednym filmie widzi tylko thriller, a w drugim dzieło sztuki.

No no no, jakie dzieło sztuki, nic takiego nie napisałem.

Genialny film nie musi być dziełem sztuki. "Żądło" jest arcydziełem a do miana sztuki nawet nie aspiruje.

Tak samo "Gone Girl" w życiu nie nazwałbym sztuką.

I nie na moje życzenie, bo ja wyraziłem swoją opinię na temat Gone Girl, tłumacząc pokrótce czemu wolę go nawet od Siedem, a stąd posypały się gromy. Uśmiech

Crash napisał(a):I jakież to przesłanie widzisz w "Siedem", drogi Kapitanie, że go nie kupujesz? I dlaczegóż to jest ono gorsze od przesłania z "GG"?

Przesłanie to duże słowo.
Interpretacji "Siedem" jest wiele więc nie wiem o którą wam może chodzić (szczególnie Mefisto).
Bezcelowość wszelkich działań, to że ludzkość jest skazana na zło, krytykę konsumpcyjnego świata, podobieństwo morderstw do obrazu Breugla (a więc i kar jakie wymierza Bóg), porównywanie Johna Doe do szatana, przeciwstawianie sobie siedmiu grzechów i siedmiu cnót, nie mówiąc już o przesadzaniu z symboliką samej liczby siedem, aluzja do czyśćca, zezwolenie na obecność zła, dostosowywania się ludzi do świata w jakim żyją...

Interpretacji tych jest od groma i są mało konkretne.

A ja nie uważam "Siedem" za traktat filozoficzny/etyczny (jak np Harakiri) czy film z bardzo ważnym życiowym pytaniem (jak np Popiół i Diament). Jest tam trochę symboliki, jest szokujący pomysł zwalczania grzechu za pomocą grzechu, ale stustronnicowe analizy rozpisujące się o wszystkim i o niczym uważam za nadinterpretację i przyprawiają mnie one raczej o facepalm.
Myślę że sam Fincher chciał tu zrobić po prostu idealny thriller, a nie traktat moralny do ludzkości.

Dla mnie Fincher skupia się w swoich filmach bardziej na stronie technicznej niż na zawieraniu głębi. Podobnie jak kiedyś Hitchcock.

Doszukiwanie sie wielkiej głębi nawet w Siedem to dla mnie przekreśla sens filmografii takich twórców jak Kieślowski czy Bergman.

Dodam jeszcze, że przeglądnąłem interpretacje Siedem, analizy... jak zobaczyłem kilkusetstronnicowe analizy, rozkminiające każdą scenę od ubioru bohaterów po pogodę panującą w tle, a w konkluzji w 100 zdaniach tłumaczenie, że film właściwie odpowiada na wszystkie życiowe pytania i tak w praktyce to mógłby zastąpić Biblię.
Pamiętam też taki filmik na youtubie, trwający półtorej godziny, w której amerykański doktor streszcza swoją KSIĄŻKĘ interpretującą krok po kroku Incepcję. Krok po kroku tłumacząc dlaczego to wybitna misterna układanka która powinna wygrać Oscara. Po niemal półtorej godziny dochodzi do momentu gdy zaprzeczenia scenariusza wykluczają jakąkolwiek jednoznaczną interpretację, wiec właściwie to filmu nie da się odczytać, ale za to można z niego wyciągnąć tyle ciekawych pytań! To nadal arcydzieło!

Szokujące jak niektórzy potrafią daleko się zapędzić w nadinterpretacji jakiegoś filmu.

Samo "Gone Girl" też nie poraża mnie głębią (ło jezu ile razy muszę użyć tego słowa), ale tematy w nim poruszone mnie zaintrygowały i wydały się ciekawie ukazane. Jest to pierwszy film Finchera który mnie przekonał w 100%.

nawrocki napisał(a):
Serio, spore nagięcia realizmu mogę zrozumieć, ale to już była spora przesada i naprawde, aż się powtórzę, że jestem w cholere zdziwiony, bo to przecież TO FORUM, a nikt się tutaj tego za bardzo nie czepia.




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mush Room - 18-10-2014

(18-10-2014, 13:05)Crov napisał(a): Nie powiedziałem, że nie działałby poza filmem, bo go poza filmem nie słuchałem za bardzo. Napisałem "MOŻE". Oczko
A film mógłby być groteskowy i karykaturalny, gdyby miał słabszego reżysera. Fincher cała historie trzyma w ryzach, więc wychodzi z tego ładne kino gatunkowe o psychopatce, a nie baja dla nastolatków, którą łatwo mógłby sie stać w złych rękach. Ja nie widzę jakichś wielkich skuch realistycznych w filmie, a juz na pewno nie w osobie Doogiego Howsera.

To se posłuchaj i nie gadaj głupotUśmiech

Jeśli chodzi o odrealnienie i karykaturalizm, to chyba mnie źle rozumiesz. Ja tu w ogóle nie mam na myśli realizacji tego filmu, tylko o sam wydźwięk. Fincher jest mistrzem, jesli chodzi o reżyserię i potrafi wszystko trzymać w ryzach, to widać jak na dłoni. Ale z drugiej strony to nie jest film do końca zrobiony na serio. Nie mam na myśli, że to od razu komedia, bo nią w żadnym wypadku nie jest i zgadzam się z Tobą, że w recenzjach jest za dużo wzmianek o tym, że to "czarna komedia", bo humoru to tak na dobrą sprawę nie ma tu zbyt wiele. Ale z drugiej strony, mimo tego, że faktycznie nie ma tu wielkich skuch realistycznych, to nie jest film, który no wiesz, do końca twardo stąpa po ziemi. Kiełkuje też we mnie myśl, o czym ten film tak w sumie jest, ale muszę ją pozbierać do kupy, zanim ją napiszę, więc o tym późniejUśmiech

Aha, sam Fincher nawet o tym filmie mówił, że to jego "date movie" i chce, żeby ludzie chodzili na ten film w parachUśmiech To już chyba mówi wiele o tym, że do tego obrazu trzeba podejść z odrobiną dystansu.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mefisto - 18-10-2014

(18-10-2014, 13:56)Mush Room napisał(a): To se posłuchaj i nie gadaj głupotUśmiech

Nie gada głupot - muzyka ta nie działa poza filmem, głównie dlatego, że trwa półtorej godziny i poza kilkoma fragmentami jest czystą tapetą. Za to w filmie - ideał.

Kapitanie - a teraz wyjaśnij mi, czemu od razu nie przystąpiłeś do podobnych wywodów, tylko odwracałeś kota ogonem?


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mierzwiak - 18-10-2014

(18-10-2014, 13:56)Mush Room napisał(a): Ale z drugiej strony to nie jest film do końca zrobiony na serio.
Naprawdę? Pomijam już humor i satyryczny wydźwięk wielu scen, ale aż trzy role w tym filmie zagrali aktorzy komediowi: Tyler Perry, Neil Patrick Harris
i Casey Wilson, która akurat jako jedyna nie została obsadzona wbrew swojemu wcześniejszemu dorobkowi, z którego jest najbardziej znana (Happy Endings i SNL).



RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Gal Anonim - 18-10-2014

Więc nie rozumiem.

Wydźwięk jest ironiczny i lekko satyryczny, ale nie groteskowy czy karykaturalny. Co to znaczy "film twardo stąpa po ziemi"? W jakim sensie? Bo ja nie widze w "Gone Girl" niczego super-niesamowitego, nietypowego dla thrillera i jego pochodnych. Ot, kino gatunkowe - nieco przejaskrawione, "większe niż życie", ale nie przesadzałbym. To po prostu film.

Bliżej temu filmowi do "Silence of the Lambs" (i tak jak film o Lecterze, "Gone Girl" sprawnie balansuje pomiędzy popadnięciem właśnie w groteskę czy karykaturę) niż do "Seven", ale w "Seven" John Doe to przecież super-złoczyńca, z którym, gdyby tylko był trochę sprawniejszy fizycznie (choć też niekoniecznie) to mógłby się właściwie z nim zmierzyć Batman.

Nie rozumiem za bardzo o co chodzi z tą rzekomą groteskowością filmu. Groteskowość kojarzy mi się z przerysowaniem i zarysowaniem tego wszystkiego grubą kreską, co łatwo można było zrobić i choć film nie jest super-subtelny (bo to w esencji film o psychopacie) to nie powiedziałbym, ze jest groteskowy. Może życiowo-groteskowy, bo śmieszne są niektóre momenty w stylu dwulicowej pani dziennikarz z TV mowiacej o przełamywaniu lodów, ale nie przesadzałbym.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mush Room - 18-10-2014

Ok, widzę, że się rozumiemy, a ja po prostu padłem ofiarą niefortunnego doboru słówUśmiech O to mi właśnie chodziło, ale swoim ostatnim postem ująłeś to lepiej ode mnie. Coś za coś - ja piszę za Ciebie w temacie o True Detective, Ty piszesz za mnie w Gone GirlUśmiech


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Gal Anonim - 18-10-2014

Mush Room, ok Uśmiech

(18-10-2014, 14:05)Mierzwiak napisał(a):
(18-10-2014, 13:56)Mush Room napisał(a): Ale z drugiej strony to nie jest film do końca zrobiony na serio.
Naprawdę? Pomijam już humor i satyryczny wydźwięk wielu scen, ale aż trzy role w tym filmie zagrali aktorzy komediowi: Tyler Perry, Neil Patrick Harris (...) i Casey Wilson, która akurat jako jedyna nie została obsadzona wbrew swojemu wcześniejszemu dorobkowi, z którego jest najbardziej znana (Happy Endings i SNL).
Aktorzy komediowi? Co to znaczy? Bo ich emploi to nie wyłacznie komedie, ani nie są też komikami (bo z tym mi się kojarzy "aktor komediowy" - z komikiem na ekranie). NPH i Casey Wilson na pewno są najbardziej znani z komedii, ale też sie do nich nie ograniczają (czego zresztą dowodem jest "Gone Girl"). Tak samo Tyler Perry, który jest co prawda znany z przebierania się za kobiete, ale jego Medea to też nie ma być w założeniu tylko postać komediowa, ale taki bardziej "wesoły duch życiowej mądrości", czy coś w ten deseń. Oczko

Obstawiam też, że żadne z nich nie jest na tym poziomie (nawet NPH), by móc przebierać w rolach jak tylko chcą. Nie wydaje mi sie, by ich obsadzenie było jakąś szczególną wskazówką, zwłaszcza w przypadku Tylera Perry'ego.

Chyba, że Fincher gdzieś powiedział inaczej to wtedy sory Uśmiech



RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mierzwiak - 18-10-2014

(18-10-2014, 14:45)Crov napisał(a): Chyba, że Fincher gdzieś powiedział inaczej to wtedy sory Uśmiech
Nigdzie nie czytałem/słyszałem takiej wypowiedzi, ot, wydało mi się to "podejrzane". Za to w przypadku Afflecka Fincher wybrał go min. przez jego doświadczenia z paparazzi i mediami w ogóle w okresie gdy był w związku z Lopez.




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Crash - 18-10-2014

Zatem, Kapitanie, wolisz "GG" za klarowniejszy wywód i ciekawszy temat? Jeśli tak, to zamykamy temat i rozchodzimy się do domów.
Osobiście nie uważam "Siedem" za mocno głębokie kino, podobnie jak "GG". To po prostu znakomicie zrealizowane thrillery "o czymś". Wolę wcześniejszy film Finchera za jego... filmowość. Jest to kino, które smakuję za każdym razem, gdy je oglądam. Reżyser łączy współczesność z retro, tak na poziomie wizualnym (wspomniane wcześniej ubrania i wizja miasta), gatunkowym (kino noir + thriller spod znaku "Milczenia owiec") oraz fabularnym (aby schwytać mordercę policjanci idą do... biblioteki, aby odpowiedzi szukać w książkach). "GG" widziałem póki co raz, i choć ma znakomitą historię, to jednak nie robi takiego wrażenia, jak "Siedem". Po części wynika to z prostego faktu, że stylistycznie przypomina 2 ostatnie tytuły z filmografii DF - czuć wtórność. A po drugie uważam, że Fincher nakręcił film zbyt precyzyjny, jak na wymyśloną przez Flynn historię. W scenariuszu jest szaleństwo, ale w samej reżyserii już nie. Jest to kino chłodne, bo tacy są też bohaterowie. Ale czy tylko mi wydawało się, że są jedynie marionetkami w rękach genialnego demiurga?
Never mind. Case closed. Next!Oczko


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Gal Anonim - 18-10-2014

(18-10-2014, 15:24)Mierzwiak napisał(a):
(18-10-2014, 14:45)Crov napisał(a): Chyba, że Fincher gdzieś powiedział inaczej to wtedy sory Uśmiech
Nigdzie nie czytałem/słyszałem takiej wypowiedzi, ot, wydało mi się to "podejrzane". Za to w przypadku Afflecka Fincher wybrał go min. przez jego doświadczenia z paparazzi i mediami w ogóle w okresie gdy był w związku z Lopez.
To o Afflecku też słyszałem, choc chyba nie z ust Finchera. Tutaj jest mowa troche o tym, dlaczego akurat Affleck dostał tę rolę, ale sprawy z mediami są ledwie wspomniane - choć moze to akurat, ze nie chcieli Benowi tego przypominac. Z drugiej strony, Fincher mowi, ze w filmie nie chodzi o media jako takie, z celebrytami, a konkretnie, jak to nazywa, medialny wampiryzm ("griefjacking" jak mowi Rosemund Pike) w przypadku tragedii.

http://www.slashfilm.com/charlie-rose-gone-girl/

Akurat w jego przypadku kupuje to jako częściowe wytlumaczenie obsady, ale nie ma to wiele wspolnego z brakiem powagi filmu.




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Mierzwiak - 18-10-2014

O postprodukcji filmu:




RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - Arahan - 19-10-2014

Póki co film roku. Siedziałem w kinie i w kilku momentach mocno dało mi obuchem po głowie. Wspaniała satyra na media w USA, portale społecznościowe oraz ukazanie tego jak dzięki "dziennikarzom" z jednej chwili z podejrzanego o morderstwo możesz stać się człowiekiem, który zbłądził. Obłuda i cynizm wyłożone jak na tacy. Co oprócz tego? Wciągająca historia, bardzo dobre aktorstwo i ja krzyczący w myślach na napisach końcowych. Wkurw niesamowity.

Co do minusu, a może nie tyle minusu co pewnego dyskomfortu. Postać NPH. Uwielbiam gościa, to prawdziwy amerykański skarb i multitalent (wiecie kto poprowadzi Oscary w lutym Oczko?), ale ostatnie 3 seanse "O dwóch takich co poszli w miasto" w ciągu kilku dni i ciągłe wałkowanie HIMYM sprawiło, że na jego bohatera patrzy się dziwnie. W momencie w którym:

Spore zaskoczenie to Perry, facet cholernie dawał radę. Mój ulubiony bohater w tym filmie Uśmiech

Koniec końców solidne 9/10 i duża chęć na powtórkę.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - simek - 20-10-2014

Kolejny świetny film od Finchera, ale ja zbytnio się nie spuszczam, jest bardzo dobrze, ale nie genialnie. Nie pasowała mi akcja z końcówki,
właściwie nikt nie analizował, tak jakby wystarczyła zalana krwią, przestraszona kobitka i już nikt nie sprawdza co się tam stało. Mimo to, mocny kandydat do filmu roku, ja daję 8/10 i na pewno powtórzę na blu, bo to kawał dobrze zrobionego filmu.


RE: Gone Girl ( 2014, reż. David Fincher) SPOILERY - zdzichon - 20-10-2014

Przecież o tym jest cały film.