Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Firefly/Serenity Jossa Whedona - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22)
+--- Wątek: Firefly/Serenity Jossa Whedona (/Thread-Firefly-Serenity-Jossa-Whedona--847)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


- Snuffer - 18-02-2010

O jakie to biedne.


- Craven - 18-02-2010

Widziałem. Przykre.


- Corn - 19-02-2010

Jedyny wart uwagi fanfilm (choć w sumie nie wiem bo jeszcze nie wyszedł) to Bellflower.

Tu teaser naprawdę fajnie zmontowany ->

I trailer, trochę bardziej biedny ale doceniam starania ->


- military - 10-06-2010

Ależ ten serial to bieda z nędzą! Nie powiem - pilot bardzo fajny, efektowny, interesujący. A potem syndrom Battlestar Galaktyki x90, czyli "w sumie nie wiemy jak to pociągnąć, więc jedziemy na jednym pomyśle" (w tym wypadku - odwiedzamy kolejne identyczne planety i zachowujemy się ciągle tak samo). Co gorsza, budżet skończył się gdzieś w połowie pierwszego odcinka i od tej pory taniocha wyłazi w każdym kadrze.

Wszystkie planety - oprócz tego jednego ujęcia jednego miasta, które widać w którymś odcinku - to TEN SAM PLAN, tylko nieco przebudowany. Te same trzy krzaczory i błotnista sadzawka. Kostiumy są po prostu nędzne i wyglądają jak wypożyczone z lokalnego teatru, efekty specjalne ograniczają się do ujęcia lądującego w oddali statku, a czasem - jeśli twórcy się szarpną na te dodatkowe 100 dolarów, widać 3 sekundy statku lecącego w kosmosie.

Fajne dialogi kończą się w odcinku drugim, pozostałe odcinki to żenująco słaby scenariusz (jak z odcinków jakiejś kreskówki s-f Hanny-Barbery - kapitan przypadkiem się ożenił i zachowuje się jak ciapa! co za zwariowana przygoda, hąhąhą!) i absolutna nędza reżyserska (bohaterowie głównie stoją w miejscu i wypowiadają kwestie). Co gorsza, pojawia się tu najbardziej irytująca aktorka wszechświata, obsadzona w najbardziej irytującej roli wszech czasów - czyli Summer Glau, którą strzeliłbym w mordę za sam wyraz twarzy. Jeśli ona gdzieś występuje, moja ocena takiej produkcji momentalnie leci na pysk. Na dodatek tutaj gra wkurwiającą kretynkę, która wyłącznie sprawia kłopoty, i którą kapitan - skoro jest takim zimnym twardzielem - powinien wystrzelić ze śluzy już w pierwszym odcinku. Nie widzę powodu, dla którego trzyma on w załodze Glau, jej pizdusiowatego brata (dobrana to para), głupią i nawiną mechaniczkę, czy Adama Baldwina - olbrzyma o umysłowości jedenastolatka. Po prostu zestaw najbardziej wkurwiających bohaterów w historii telewizji.

Wytrwałem do połowy szóstego odcinka. I dziwię się, że serial nie został skasowany już wtedy. Bo mimo że zaczął się fajnie, to już przy odcinku trzecim widać było brak pomysłów i ZEROWY BUDŻET. Niestety - jak się chce robić s-f, to trzeba trochę kasy władować w dekoracje i efekty, bo inaczej będzie żałośnie jak na szkolnym przedstawieniu. I Firefly wyrósł na takie szkolne przedstawienie.

Pilot: 7/10
Odcinek 1: 5/10
Pozostałe odcinki: −273,15


- Azgaroth - 10-06-2010

military napisał(a):Summer Glau, którą strzeliłbym w mordę za sam wyraz twarzy

Summer jest kofffana, ty się nie znasz :)

military napisał(a):Na dodatek tutaj gra wkurwiającą kretynkę, która wyłącznie sprawia kłopoty

Przeszła grzebanie w mózgu więc ma prawo zachowywać się inaczej.

military napisał(a):skoro jest takim zimnym twardzielem

To tylko poza, kapitan ma złote serduszko :)

military napisał(a):Nie widzę powodu, dla którego trzyma on w załodze Glau, jej pizdusiowatego brata

Przecież zostało wyjaśnione, że braciszek to lekarz, a w takim zawodzie lekarz się przydaje.

Generalnie czepialstwo i brak wczucia się w klimat :)


- military - 10-06-2010

Jakoś kapitan radził sobie bez lekarza całkiem długo... I nic, absolutnie nic nie usprawiedliwia trzymania na pokładzie statku przemytników takiego kłopotliwego pasażera jak Glau. Ani pastora, którego rolą jest... cóż, pałętać się pod nogami, wykorzystywać zapasy powietrza i czasem rzucić jakimś tandetnym tekstem.

Sam klimat jest jak najbardziej w porządku - jak powiedziałem, pilot był OK i zachęcił mnie do obejrzenia następnych odcinków. Niestety pójście w stronę "wesołych przygód zwariowanej załogi" to nie to, czego oczekiwałem. Zwłaszcza w oprawie rodem z najgorszego fan filmu Star Wars.


- Craven - 10-06-2010

Ja tam obstawiam, że to tylko flamebait, ale przypominam, że Book i Tamowie zapłacili za swoje miejsce, żarcie i powietrze.

A stwierdzenie, że lekarz jest bezużyteczny... no ja pierdole...

Emmy za efekty specjalne to też tak dla jaj przyznane :P

Cóż jednym przeszkadzają krzaki inni zachwycają się kompletną, ciągłą scenografią statku, spranymi t-shirtami i faktem, że przy stole nie ma dwóch jednakowych krzeseł, tylko zupełna zbieranina.


- Azgaroth - 10-06-2010

military napisał(a):Jakoś kapitan radził sobie bez lekarza całkiem długo...

No, ale skoro nadarzyła się okazja to z niej skorzystał.


- military - 10-06-2010

No, ta intrygująca zbieranina wygląda jak graty wyciągnięte z piwnicy i wsadzone do wypożyczonego magazynu. Co kto lubi.

Lekarz owszem, jest bezużyteczny, jeśli co chwila ma jakieś żądania i naraża wszystkich na niebezpieczeństwo, co chwilę uciekając żeby ratować swoją umysłowo upośledzoną siostrę, której miejsce jest wszędzie, ale nie na tym statku (bo niby co z nią chciał zrobić? ona potrzebowała leczenia, a jakoś plany co do niej nie wykraczały poza "dobra, pouciekamy trochę"). Co do Booka, który zapłacił za miejsce... On zapłacił za transport. Tylko że nie bardzo wiadomo dokąd. No ale mniejsza z nim - to po prostu postać całkowicie zbędna, która nie odgrywa żadnej roli i tylko świadczy o tym, że twórcy nie zaplanowali fabuły w dalszej perspektywie.

Natomiast Emmy się należało. Za pilota.

I nie obrażaj mnie, do kurwy nędzy, sugestiami o jakiś "flamebait", bo mogę się odgryźć "fanboizmem" i podobnymi głupotami, które do niczego nie prowadzą. Pamiętaj tylko - ty zaczynasz, na dodatek bardzo agresywnym tonem. O ile pamiętam, to forum służy do wyrażania opinii o filmach, a ten akurat mi się nie spodobał. Chcesz kaligrafowany list z przeprosinami, bo ktoś w internecie nie lubi twojego ukochanego serialu? Dorośnij.

EDIT:
Wracając do lekarza... Ok - skorzystał z okazji. Co nie zmienia faktu, że ta postac, jak niemal wszystkie w serialu, dziala mi na nerwy.:)

EDIT 2:

Dyskusji z Cravenem w tak przyjętej formie, którą kreatywnie rozwinął poniżej, ciągnął nie będę, moderatorzy mają pole do popisu.


- Craven - 10-06-2010

military napisał(a):Co do Booka, który zapłacił za miejsce... On zapłacił za transport. Tylko że nie bardzo wiadomo dokąd. No ale mniejsza z nim - to po prostu postać całkowicie zbędna, która nie odgrywa żadnej roli i tylko świadczy o tym, że twórcy nie zaplanowali fabuły w dalszej perspektywie.
Wręcz odwrotnie. Book jest jednym z lepszych przykładów na to, że Firefly był zaplanowany na znacznie dłuższy czas, ale nie zdążyli wszystkiego pokazać. No Book był takim samym pasażerem jak Inara - dostarczał kasy więc mógł siedzieć na statku.

Military: I nie obrażaj mnie, do kurwy nędzy, sugestiami o jakiś "flamebait", bo mogę się odgryźć "fanboizmem" i podobnymi głupotami, które do niczego nie prowadzą.

Błagam nie, bo się rozpłaczę. :) Wytrzyj nosek i przyjmij do wiadomości, że Twoja opinia, do której masz pełne prawo zrobiła na mnie wrażenia flamebaita. Szczególnie fragmenty o bezużyteczności lekarza na pirackim statku, efektach specjalnych. Teraz porzucaj sobie kurwami albo włóż łeb pod zimną wodę i przestań robić sobie wstyd.



Dla uzupełnienia - nie przekszadza mi, że ktoś nie lubi tego serialu :) Przypominam, że nie bez powodu zszedł z anteny (no Fox pomagał z całych sił ale co tam). Bawią mnie natomiast czasem teksty z dupy.


- desjudi - 10-06-2010

Craven, Military - bez wyzwisk i kurew, bo pokasuje wszystek.


- Mefisto - 10-06-2010

military napisał(a):Jakoś kapitan radził sobie bez lekarza całkiem długo...

Skąd wiesz? Latałeś z nim? Wcześniej mieli innego mechanika, to i lekarza mogli mieć - mógł on zginąć, odejść, cokolwiek innego. A teraz pojawił się nowy, więc w czym problem? Jak ja kocham takie teksty z dupy, w stylu: "nie podoba mi się to ścierwo, to teraz będę się starał za wszelką cenę udowodnić, że to zło absolutne". Nie dziwię się w sumie Cravenowi, bo mnie też penis czasem więdnie, gdy ktoś uważa, że chce powiedzieć coś mądrego, ale nie ma ŻADNYCH argumentów. Bo Ty ich w tej chwili nie masz - czepiasz się czego popadnie, w dodatku bez powodu (o tym, że całego serialu nie obejrzałeś, nie wspominam). Z czym do ludzi ja się pytam? :roll:

military napisał(a):Wszystkie planety - oprócz tego jednego ujęcia jednego miasta, które widać w którymś odcinku - to TEN SAM PLAN, tylko nieco przebudowany.

No, szczególnie Ariel z wieżowcami i całym centrum medycznym, to ten sam plan - dobre :mrgreen:
Poza tym zapominasz chyba, że 90% akcji rozgrywa się na pokładzie statku.

Nędzna prowokacja jak dla mnie.

military napisał(a):No, ta intrygująca zbieranina wygląda jak graty wyciągnięte z piwnicy i wsadzone do wypożyczonego magazynu. Co kto lubi.

No jasne, bo gdyby cały statek świecił się jak psu jaja, to pewnie byłbyś wniebowzięty :roll:
Ja tylko przypominam, że to statek przerobiony z grata na złomowisku, a wszelkie rzeczy wewnątrz, to zapewne owoc kolejnych dni pracy, a nie wizyty w IKEI i Praktikerze

Cytat:Lekarz owszem, jest bezużyteczny, jeśli co chwila ma jakieś żądania i naraża wszystkich na niebezpieczeństwo, co chwilę uciekając żeby ratować swoją umysłowo upośledzoną siostrę

Mój boże! Postać filmowa, która ma jakieś własne potrzeby i żądania! Un-fuckin-believable! Nie dostałeś zawału od tego przypadkiem - toż to szok absolutny!
A że doktor kochał swoją siostrę i w owej chwili była wszystkim co miał, to chyba oczywiste, że chciał ją ratować. No chyba, że Ty na jego miejscu sam byś ją w kosmos wyjebał, po czym zaciągnął się na statku za te kilka setek jako medyk i to byłoby ok.

Cytat:a jakoś plany co do niej nie wykraczały poza "dobra, pouciekamy trochę").

Było obejrzeć jeszcze mniej odcinków, to wtedy miałbyś jeszcze większe pojęcie o tym serialu.

Cytat:Co do Booka, który zapłacił za miejsce... On zapłacił za transport. Tylko że nie bardzo wiadomo dokąd.

Było wyjaśnione - po prostu się z nimi zabrał, nie szukał żadnego konkretnego portu docelowego. Cała reszta odnośnie Booka, to jedna wielka tajemnica, która nie została wyjaśniona tylko dlatego, że serial anulowano. Choć zapewne byłbyś w niebowzięty, gdyby już w pierwszym odcinku pojawiła się jego biografia, czytana przez Krystynę Czubównę - to wyjaśniałoby wszystko, a Ty z czystym sumieniem mógłbyś dalej oglądać serię. <ok>

Cytat:Natomiast Emmy się należało. Za pilota.

Pilota to by się Tobie należało - odebrać z ręki.

Cytat:Co nie zmienia faktu, że ta postac, jak niemal wszystkie w serialu, dziala mi na nerwy.:)

To po cholerę w ogóle to oglądałeś? Było sobie Wiadomości powtórzyć i świat byłby piękniejszy.


- military - 10-06-2010

Mefisto napisał(a):Skąd wiesz? Latałeś z nim?

Oglądałem serial, w którym to było jasno powiedziane...

Mefisto napisał(a):Poza tym zapominasz chyba, że 90% akcji rozgrywa się na pokładzie statku.

Mylisz się.

Mefisto napisał(a):Mój boże! Postać filmowa, która ma jakieś własne potrzeby i żądania!

W wojsku nie ma czegoś takiego jak potrzeby i żądania. Załoga Firefly posługuje się wojskową hierarchią, ma kapitana który nie prosi ale wydaje rozkazy i generalnie nie jest zbieraniną wesołków którzy latają dla przyjemności. Jeśli bawimy się w opowiadanie historii na poważnie, to lekarz po pierwszym takim wyskoku powinien zostać wykopany ze statku za narażanie całej załogi na śmierć, zerwanie kontraktu z pracodawcą lub więzienie.

Mefisto napisał(a):No chyba, że Ty na jego miejscu sam byś ją w kosmos wyjebał, po czym zaciągnął się na statku za te kilka setek jako medyk i to byłoby ok.

Nie pisałem o zachowaniu doktora w tej sytuacji, bo jakkolwiek jest on irytujący, jego zachowanie kiedy chodzi o siostrę jest zrozumiałe. Pisałem o reakcji kapitana, który machnął na to wszystko ręką, a nie odpuszcza o wiele mniejszych przewinień.

W ogóle, skoro jesteśmy przy decyzjach kapitana: w jednym z odcinków lądują na planecie, na której Adam Baldwin jest ścigany za obrobienie jakiegoś bonza. Kapitan kompletuje załogę do wypadu na miasto - bodaj 5 osób. Kogo bierze? Oczywiście Baldwina. Żeby odcinek był ciekawszy, bo logiki w tym za grosz.

Mefisto napisał(a):Pilota to by się Tobie należało - odebrać z ręki.

Oglądałem na komputerze, to nic by ci nie dało.

Cytat:To po cholerę w ogóle to oglądałeś? Było sobie Wiadomości powtórzyć i świat byłby piękniejszy.

Desjudi, i jak tu nie kurwować?

Dobra, nie ma się co wkurzać. Otóż, co możesz wywnioskować czytając mój pierwszy post w tym wątku na spokojnie, oglądałem Firefly ponieważ odcinek pilotowy mi się spodobał i postanowiłem dać serialowi szansę. Niestety z odcinka na odcinek z ekranu ziała coraz większa nędza (tylko nie odpowiadaj w stylu: "Nędza to ci w głowie zieje!"), aż w końcu stwierdziłem że nie ma się co męczyć, rzuciłem fajerflaja w cholerę i wyraziłem opinię na forum.

Doceń fakt, że poświęciłem trochę czasu na wycięcie wszystkich złośliwości z tej wypowiedzi. Pierwotnie trochę ich było. Rozmawiamy na spokojnie, o serialu. Bez docinków. Nie kontynuuj rozmowy, jeśli w twojej odpowiedzi mają się pojawić kolejne wycieczki osobiste.


- Azgaroth - 10-06-2010

military napisał(a):Załoga Firefly posługuje się wojskową hierarchią, ma kapitana który nie prosi ale wydaje rozkazy i generalnie nie jest zbieraniną wesołków którzy latają dla przyjemności.

Nie prawda. To jest zbiór wesołków podróżujących radośnie przez kosmos, bo wolą być niezależni i nie mają nic lepszego do roboty. Wojskowa hierarchia odnosi się w sumie tylko do Zoe i kapitana, którzy byli razem w armii i tak im zostało (co rodzi konflikt małżeński :) ). No i kapitan to nie jakiś bezduszny rozbójnik, wie co czeka River gdyby kazał jej się wynosić ze statku dlatego ją zabrał. Ten statek to bardziej zwariowana rodzina niż jednostka bojowa :)


- Hitch - 10-06-2010

Nie wiem, Miltonie. Robota chyba uczyniła cię bardzo zgorzkniałym człowiekiem. W "Firefly" nie chodzi o ogólny realizm ani powagę. To z założenia jest klawa rozrywka, która pomija pewne rzeczy, ale nie robi tego jak "Transformers". Poza tym, za dużo tu wątków komediowych, żeby traktować to śmiertelnie poważnie. Na tej produkcji masz się relaksować, nie roztrząsać algorytmy zachowawcze załogi.

Ja po pilocie od razu, jednym ciągiem łyknąłem jakieś 5-6 odcinków. Nie dostrzegłem żadnego spadku formy, ani jakości. Potem dokończyłem serial i z wypiekami na ryju oglądałem film. Wzorowy twór przygodowy. Póki nikt nie używa lodówek przeciwatomowych, granica nie jest przekroczona i można przymknąć oko na babole, a takich jest dużo w każdej znamienitej przygodówce.


- military - 10-06-2010

Z pamięci:

Kapitan: Nie zabieramy broni.
Baldwin: Myślałem że dobrze ukryty nóż...
Kapitan: Po co dyskutujesz o czymś, co już zostało postanowione?

To taki dodatek do wielokrotnego powtarzania przez kapitana "to rozkaz", "to mój statek" itp. A że to nie rodzina niech świadczy fakt, że kapitan milion razy opierdzielał Booka za modlenie się ("nie na moim statku"), Baldwin jest tam tylko dla pieniędzy, a doktor bo jest doktorem (a pierwszą decyzja kapitana było, przypominam, wydanie go władzom - czego doktorek uniknął tylko obiecując cośtam; dobre serce kapitana nie wchodziło w grę). Jak na moje to jedynie z dwoma osobami kapitan jest jakoś związany: z Inarą i z Kaylee, która jest dla niego "kimś, kim należy się opiekować". Resztę trzyma, bo są użyteczni.


- Gal Anonim - 10-06-2010

Azgaroth napisał(a):No i kapitan to nie jakiś bezduszny rozbójnik, wie co czeka River gdyby kazał jej się wynosić ze statku dlatego ją zabrał. Ten statek to bardziej zwariowana rodzina niż jednostka bojowa :)
Poza tym chronienie jej to także swego rodzaju jego fak ju dla rządu, którego nienawidzi.


- Azgaroth - 10-06-2010

military napisał(a):To taki dodatek do wielokrotnego powtarzania przez kapitana "to rozkaz", "to mój statek" itp. A że to nie rodzina niech świadczy fakt, że kapitan milion razy opierdzielał Booka za modlenie się ("nie na moim statku"),

Bo w końcu jakieś decyzje trzeba podjąć i gdyby panowała demokracja długo by nie pożyli. Wiadomo, że jak już się idzie na akcje to ktoś musi wydawać rozkazy, ale nie robi tego jak mają czas wolny na statku.

military napisał(a):a pierwszą decyzja kapitana było, przypominam, wydanie go władzom

Ale wtedy jeszcze nie wiedział dlaczego uciekają. Gdyby to był zwyczajny przestępca to od razu by go wywalił.

military napisał(a):Jak na moje to jedynie z dwoma osobami kapitan jest jakoś związany: z Inarą i z Kaylee,

Jak dla mnie to ze wszystkimi ostatecznie się związał tylko tego nie okazuje.


- military - 10-06-2010

Hitch, po prostu, pomijając odrzucającą mnie realizację, tej serial jest:

a) zbyt niespójny

co przejawia się w sprzecznych zachowaniach postaci (raz Baldwin jest zimnym, inteligentnym, chciwym najemnikiem, raz potulnym, przygłupim i przyjacielskim osiłkiem)

b) nie spełnia obietnicy zawartej w pilocie

czyli nie jest dorosłą i bezkompromisową przygodówką o sympatycznych, ale jednak przestępcach, ale ciepłymi kluchami. Takie kurioza jak scena balu, wątek kupna sukni o której zawsze marzyła Kaylee, wątek porywaczy którzy okazują się dobrymi w gruncie rzeczy ludźmi - to wszystko przesłania rzeczy, które podobały mi się w pilocie, czyli:

- kwitnący totalitaryzm, którego przeciwieństwem byla właśnie wolność osiągnięta kosztem złamania prawa
- wątek niepokonanego wroga (tych kosmicznych kanibali), zupełnie zapomniany po odcinku z jednym z nich na statku (swoją drogą - dobry odcinek)
- widowiskowość

Gdybym miał robić analogię do "prawdziwych" westernów, powiedziałbym że odcinek pilotowy to "Za garść dolarów", którego rozwinięto w... "Bonanzę".


- Azgaroth - 10-06-2010

military napisał(a):- wątek niepokonanego wroga (tych kosmicznych kanibali), zupełnie zapomniany po odcinku z jednym z nich na statku (swoją drogą - dobry odcinek)

Wychodzi nie znajomość całego serialu :)