Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Vanishing On 7th Street - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Vanishing On 7th Street (/Thread-Vanishing-On-7th-Street--1754)



Vanishing On 7th Street - vast - 16-04-2010

przeglądałem dzisiaj internet w poszukiwaniu jakiś nadchodzących filmów s/f i natknąłem się na Vanishing On 7th Street.

http://www.imdb.com/title/tt1452628/

mały zarys fabuły
Cytat:With a set-up not immediately dissimilar to the 1985 New Zealand thriller The Quiet Earth, Machinist director Brad Anderson takes on the tale of a group of people who survive a 'black out' that seems to have removed most of the population. But the force that wiped the Earth clean is still determined to clean up the job.


reżyserem jest Brad Anderson, odpowiedzialny min za session 9 i mechanika, które bardzo mi się podobały.

parę pierdół http://www.plejada.pl/2,23022,news,1,1,znikajace-gwiazdy-w-dreszczowcu,artykul.html


Prace na planie rozpoczną się już w połowie w października w Detroit, mieście, które niegdyś samo tętniło życiem, a dziś jest w dużej części wymarłe.


myśłe że anderson nie zaserwuję nam kupy, czekam na trailer.


- Snappik - 02-04-2011

Film to niestety popelina. Aż trudno uwierzyć, że robił to gość od Mechanika, czy Transsiberian. Pal licho, że przypomina jakiś większy odcinek Twilight Zone. Leży tu niemal wszystko, prócz pomysłu wyjściowego. Przy odrobinie wysiłku wyszłoby coś całkiem fajnego i klimatycznego, bo horrory gdzie grupa ludzi walczy z niezidentyfikowanym i nieśmiertelnym wrogiem bardzo lubię. Napięcia nie stwierdzono (ileż można patrzeć na ściany, które wypełniają się cieniem?).

Na dodatek ekipa survivalowców to najnudniejszy zlepek charakterów jakie widziałem w ostatnim czasie. Tym bardziej, że nie jest to wina aktorów, tylko żałosnego, złożonego z klisz scenariusza (taki Leguizamo miał potencjał by uciągnąć film, ale reżyser zrobił z niego krwawiącą owcę). Końcówka zaś to cyrk na kółkach, widać Anderson naczytał się za dużo Biblii i zajechał taką symboliką, że klękajcie narody.

Dwie sceny jednak dają radę:
2/10 za wspomniane sceny, kilka ujęć i pomysł.


- kormaciek - 04-04-2011

No z zapowiedzi wynikało, że film będzie taki jak piszesz, ale żeby 2/10? Jest aż tak źle? Nie ukrywam, czekałem na nowy film B. Andersona.


- Snappik - 04-04-2011

No co ja mam napisać? Że wycofuje się ze swojej oceny? Film jest kiepski, ma fajny pomysł, ale realizacja kuleje (nie w sensie efektów, scenografii etc. ale zazębiania wszystkich elementów i poprowadzenia bohaterów). No i ta końcówka - to jest k..... dramat. Jak ktoś chce się pośmiać to zapraszam do spojlera:




- kormaciek - 04-04-2011

W sumie dobrze, zaoszczędzę 18 zeta :wink:


- Mati - 06-04-2011

Zgadzam się. Zwiastun zapowiadał naprawdę fajny film.
A tu dupa jak zawsze.;)

Autor zwiastuna wykonał swoją robote rewelacyjnie. Nie lubie się tak nabierać. Choc lubie Tak wkręcać ludzi.
Zrobić rewelacyjny zwiastun z marnego filmu.
;))


RE: Vanishing On 7th Street - Mierzwiak - 13-08-2011

Dno. No, może centymetr ponad.

Nic mnie tak nie wkurza, jak film oparty na absolutnie zajebistym pomyśle wyjściowym, ale zarżnięty przez absolutny brak wyobraźni/talentu twórców, wymaganych do tego pomysłu rozwinięcia. Vanishing on 7th Street (swoją drogą tytuł nie ma sensu) ma jeden naprawdę kapitalny moment, numer 1 ze spoilera z postu Snappika. I tyle.

Reszta to koszmar, w którym kilka beznadziejnych, wkurzających postaci siedzi w barze. Zero napięcia, zero klimatu (obrzydliwie cyfrowe zdjęcia i ciemność robiona w postprodukcji nie pomagają), zero fabuły. Szczytem wszystkiego jest zakończenie. Dobija mnie też brak konsekwencji w tego typu filmach. Jedni giną w ułamku sekundy gdy tylko znajdą się w ciemności, inną będą stać/biegać w mroku i nic.


RE: Vanishing On 7th Street - Fanatik - 05-09-2011

Hahaha, widać nie tylko ja dałem się nabrać na ten crap na podstawie trailerów. Dno, bez żadnego centymetra ponad. W zasadzie od 20 minuty filmu odbębniałem go tylko do końca z poczucia obowiązku. Sam finał, hmmm, chętnie bym zobaczył twarz człowieka, który go spłodził. To musi być naprawdę dziwna twarz. W filmie wylewa się idiotyzm za idiotyzmem, jeden błąd logiczny jest szybko masakrowany przez kolejny, jeszcze większy. Odradzam każdemu zdecydowanie oglądanie tego mułu.