Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
przeglądałem dzisiaj internet w poszukiwaniu jakiś nadchodzących filmów s/f i natknąłem się na Vanishing On 7th Street.
http://www.imdb.com/title/tt1452628/
mały zarys fabuły Cytat:With a set-up not immediately dissimilar to the 1985 New Zealand thriller The Quiet Earth, Machinist director Brad Anderson takes on the tale of a group of people who survive a 'black out' that seems to have removed most of the population. But the force that wiped the Earth clean is still determined to clean up the job.
reżyserem jest Brad Anderson, odpowiedzialny min za session 9 i mechanika, które bardzo mi się podobały.
parę pierdół http://www.plejada.pl/2,23022,news,1,1,znikajace-gwiazdy-w-dreszczowcu,artykul.html
Prace na planie rozpoczną się już w połowie w października w Detroit, mieście, które niegdyś samo tętniło życiem, a dziś jest w dużej części wymarłe.
myśłe że anderson nie zaserwuję nam kupy, czekam na trailer.
16-04-2010, 14:00
Stały bywalec
Liczba postów: 13,263
Liczba wątków: 77
Film to niestety popelina. Aż trudno uwierzyć, że robił to gość od Mechanika, czy Transsiberian. Pal licho, że przypomina jakiś większy odcinek Twilight Zone. Leży tu niemal wszystko, prócz pomysłu wyjściowego. Przy odrobinie wysiłku wyszłoby coś całkiem fajnego i klimatycznego, bo horrory gdzie grupa ludzi walczy z niezidentyfikowanym i nieśmiertelnym wrogiem bardzo lubię. Napięcia nie stwierdzono (ileż można patrzeć na ściany, które wypełniają się cieniem?).
Na dodatek ekipa survivalowców to najnudniejszy zlepek charakterów jakie widziałem w ostatnim czasie. Tym bardziej, że nie jest to wina aktorów, tylko żałosnego, złożonego z klisz scenariusza (taki Leguizamo miał potencjał by uciągnąć film, ale reżyser zrobił z niego krwawiącą owcę). Końcówka zaś to cyrk na kółkach, widać Anderson naczytał się za dużo Biblii i zajechał taką symboliką, że klękajcie narody.
Dwie sceny jednak dają radę:
1. Laska wychodzi na szpitalne patio na papieroska, zanika prąd, przez sekundę słychać krzyki, a potem cisza.
2. Bohater grany przez Christensena przechadza się opustoszałym miastem, a za nim spada samolot.
2/10 za wspomniane sceny, kilka ujęć i pomysł.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
02-04-2011, 10:23
Nowy
Liczba postów: 161
Liczba wątków: 0
No z zapowiedzi wynikało, że film będzie taki jak piszesz, ale żeby 2/10? Jest aż tak źle? Nie ukrywam, czekałem na nowy film B. Andersona.
04-04-2011, 09:35
Stały bywalec
Liczba postów: 13,263
Liczba wątków: 77
No co ja mam napisać? Że wycofuje się ze swojej oceny? Film jest kiepski, ma fajny pomysł, ale realizacja kuleje (nie w sensie efektów, scenografii etc. ale zazębiania wszystkich elementów i poprowadzenia bohaterów). No i ta końcówka - to jest k..... dramat. Jak ktoś chce się pośmiać to zapraszam do spojlera:
Cały film to jakby nowa wersja biblijnego armageddonu, który ma za zadanie "zrestartować" ludzką cywilizację. Z całej ekipy Ocalonych przeżywa tylko dzieciak (żeby było poprawniej - afroamerykanin), który pod koniec spotyka blondwłosą dziewczynkę (co śmieszne, dziewczynka spokojnie przeżyła zniknięcie ludzi, bo zapaliła znicze w kościele, które ją uratowały. LOL.). Oboje wyruszają w siną dal, pełniąc rolę Adama i Ewy. Finito.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
04-04-2011, 09:37
Nowy
Liczba postów: 161
Liczba wątków: 0
W sumie dobrze, zaoszczędzę 18 zeta :wink:
04-04-2011, 10:32
Nowy
Liczba postów: 80
Liczba wątków: 1
Zgadzam się. Zwiastun zapowiadał naprawdę fajny film.
A tu dupa jak zawsze.;)
Autor zwiastuna wykonał swoją robote rewelacyjnie. Nie lubie się tak nabierać. Choc lubie Tak wkręcać ludzi.
Zrobić rewelacyjny zwiastun z marnego filmu.
;))
06-04-2011, 16:29
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Dno. No, może centymetr ponad.
Nic mnie tak nie wkurza, jak film oparty na absolutnie zajebistym pomyśle wyjściowym, ale zarżnięty przez absolutny brak wyobraźni/talentu twórców, wymaganych do tego pomysłu rozwinięcia. Vanishing on 7th Street (swoją drogą tytuł nie ma sensu) ma jeden naprawdę kapitalny moment, numer 1 ze spoilera z postu Snappika. I tyle.
Reszta to koszmar, w którym kilka beznadziejnych, wkurzających postaci siedzi w barze. Zero napięcia, zero klimatu (obrzydliwie cyfrowe zdjęcia i ciemność robiona w postprodukcji nie pomagają), zero fabuły. Szczytem wszystkiego jest zakończenie. Dobija mnie też brak konsekwencji w tego typu filmach. Jedni giną w ułamku sekundy gdy tylko znajdą się w ciemności, inną będą stać/biegać w mroku i nic.
13-08-2011, 23:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-08-2011, 23:15 przez Mierzwiak.)
Nowy
Liczba postów: 126
Liczba wątków: 0
Hahaha, widać nie tylko ja dałem się nabrać na ten crap na podstawie trailerów. Dno, bez żadnego centymetra ponad. W zasadzie od 20 minuty filmu odbębniałem go tylko do końca z poczucia obowiązku. Sam finał, hmmm, chętnie bym zobaczył twarz człowieka, który go spłodził. To musi być naprawdę dziwna twarz. W filmie wylewa się idiotyzm za idiotyzmem, jeden błąd logiczny jest szybko masakrowany przez kolejny, jeszcze większy. Odradzam każdemu zdecydowanie oglądanie tego mułu.
Listen to them. Children of the night. What music they make.
05-09-2011, 01:01
|