![]() |
|
Ringu (1995-2016) & Ring (2002-2017) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Forum wewnętrzne: HORRORY, KINO WAMPIRYCZNE, GORE (https://forumkmf.pl/Forum-Forum-wewn%C4%99trzne-HORRORY-KINO-WAMPIRYCZNE-GORE--19) +---- Wątek: Ringu (1995-2016) & Ring (2002-2017) (/Thread-Ringu-1995-2016-Ring-2002-2017--4635) |
Ringu (1995-2016) & Ring (2002-2017) - shamar - 27-07-2017 seria Ringu & Ring ![]() Seria filmów, opowiadająca o klątwie "złego ducha" zaklętego w kasecie wideo, na podstawie powieści Koji Suzuki'ego, zapoczątkowana przez "Ringu" Hideo Nakaty z 1998 roku (czy raczej film telewizyjny z 1995). Cytat:Filmy japońskie Jako, że nie pamiętam szczególnie japońskich części (widziałem jedynie 3 pierwsze) a ogólnie wszyscy znają i wiedzą, że "Ring" to dobry remake dobrego "Ringu" skupię się na najnowszych. Rings (2017) ![]() Nie jest tak tragiczny jak go oceniają (szczególnie, że "Ring 2" też nie był dobry). Pomysłów "świeżych" (czytaj dalej o "Sadako vs Kayako) mało i starczyło jedynie na połowę filmu. Reszta wygląda to jak wymęczone i wtórne dosztukowywanie, choć zachowuje jakiś tam minimalny klimat oryginału. Inna sprawa, że odnosi się wrażenie, że to różne pomysły/części filmu połączone ze sobą na siłę (kolejna próba odkrywania historii Samary) - pewnie jest to prawdą patrząc na historię powstawania - dokrętki i przesunięcia premiery oraz fakt, że niektóre sceny (z teasera) wypadły. Pierwsza połowa (w tym efekciarskie ale fajne intro) w miarę przyzwoita. Głowna aktorka wyglądająca jak siostra Oddette Annabelle też. Daję też plusa za próbę odświeżenia franczyzy. Szkoda, że dosyć nieudaną. Ale, żeby nie było tak negatywnie - fanom polecam jako ciekawostkę. 5/10 Sadako vs Kayako (2016) Cross-over. Widmo znane z "Ringu" kontra widmo(a) znane z Ju-On (The Grudge, Klątwa) - kolejnej serii japońskich filmów grozy w liczbie 12 (amerykańska seria - 3 filmy). Tu też jest dosyć średnio ale już lepiej niż przy amerykańskiej "ostatniej części". Co ciekawe oba filmy mają bardzo podobne zawiązanie akcji i pewien późniejszy wątek, co każe podejrzewać, że Amerykanie wcale nie wpadli na "świeże pomysły" a jedynie zerżnęli/rozwinęli od Japończyków. Film dosyć ascetyczny i powolny (jak to w japońskich bywa) ale jakiś tam klimat ze starych części pozostał. Inna sprawa, na minus, że pozmieniano "zasady gry" znane z poprzedników (np. kaseta zabija po 2ch dniach) i wstawione pewne postaci od czapy-jakby wyciągnięte z jakiegoś anime. Sam pojedynek 2ch mar dosyć udany, wizualnie sprawny choć czuć spory niedosyt. Tak czy inaczej - warte obejrzenia (jak w przypadku "Rings") przez fanów choćby jako ciekawostka. 5+/10 RE: Ringu (1995-2016) & Ring (2002-2017) - Mierzwiak - 29-10-2017 Jak już kilkukrotnie pisałem, uwielbiam The Ring za jego genialny w swej prostocie scenariusz (w czym oczywiście zasługa Ringu) i grę z widzem w otwarte karty. (Jak i za fantastyczne zdjęcia, obsadę i muzykę Zimmera) Ten film wykłada zasady rządzące tym o czym opowiada i się ich trzyma. Nie oszukuje widza rozciągając 5-minutową fabułę na dwie godziny, w trzecim akcie nje wyciąga z tyłka zdolności ducha których z niewiadomego powodu nie miał na początku i tak dalej, i tak dalej. Samara nie żyje. Jej wspomnienia, jej moc, została utrwalona na taśmie, kto obejrzy ten będzie doświadczać wizji z nią związanych, a po tygodniu umrze o ile nie przekaże taśmy (klątwy) na kogoś innego. Tyle. Kuriozalny The Ring Two, sequel od twórcy japońskiego oryginału, porzuca zasady pierwszej części i serwuje piramidalną bzdurę o Samarze która chce by Rachel została jej mamusią. Nawet Watts i Dorfman nie ratują tej durnej szmiry stojącej w totalnej sprzeczności z pierwszym filmem. Skoro Samara funkcjonuje jako zwykły, potrafiący opętać kogoś duch, jaki sens miała szopka z taśmą wideo? Czemu zabijała zamiast poszukać sobie dziecka do opętania i nowej mamy? Raczej nikt nie myślał o takich "szczegółach" pisząc ten film, a Nakata chciał chyba pod względem stężenia idiotyzmów przebić samego siebie z Ringu 2. Obie kontynuacje są o równie absurdalne, chociaż mają totalnie różne fabuły. Rings wraca do motywu taśmy i, co za zaskoczenie, infantylizuje go. Rozmienia na drobne, odziera z grozy. Hipsterski tajny klub studentów jarające się zbliżającą się śmiercią? O mamo. Jest i okropna obsada której aktorstwo sprawia niemal fizyczny ból (Galecki jest OK, ale jak to bywa zgodnie z trendem którego nie pojmuję, najlepszy aktor w obsadzie / najciekawszy bohater nie tylko nie jest tym głównym, ale ginie gdzieś po drodze), jest śledztwo będące praktycznie remakiem jedynki, bo oto mamy nowe nagranie którego znaczenie trzeba rozszyfrować, wreszcie jest i Samara która... zaraz, a co ona w ogóle robi w filmie który jest (kolejną, ugh!) historią jej matki, która to nijak nie klei się z tą z The Ring Two? Do The Ring Two wracamy zresztą znowu w debilnej końcówce - ależ Hollywood uparło się na te opętania! |