Na pewno zdarzyło się Wam oglądać jakiś film, gdzie w pewnych scenach pod wpływem atmosfery podkreślanej genialnym motywem muzycznem chcieliście wstać, krzyknąć, pójść w bój razem z bohaterem, rozpłakać się, dostawaliście gęsiej skórki (wpiszcie swoje propozycje). O takie kawałki chodzi w tym temacie.
Po co ten temat? Ponieważ nie sposób jest przesłuchać wszystkie soundtracki i samemu znaleźć największe perełki muzyki filmowej. Nie zakładam żadnej ankiety, bo nie chodzi tu o zrobienie jakiegokolwiek plebiscytu. Czekam na wasze typy. Podajemy tytuł, album i autora, ewentualnie na który fragment warto zwrócić szczególną uwagę + krótki opis czemu ten kawałek jest tak wyjątkowy.
Moje propozycje:
1. , Blade Runner, Vangelis.
Why? Niesamowite połączenie fortepianu z elektronicznymi samplami, poruszające, melancholijne, chociaż zabarwione nutką nadziei. Pod względem technicznym wykonane po mistrzowsku- świetna separacja kanałów, doskonała stereofonia i stworzenie szerokiej sceny muzycznej.
2. , Band of Brothers, Michael Kamen.
Dlaczego? Cały soundtrack z Kompani Braci jest niesamowicie klasyczny w formie, melodyjny, nie przypomina rozbuchanych, chaotycznych, często męczących score'ów, z którymi spotykamy się w hollywoodzkich blockbusterach. Parapluie głównie dzięki niesamowitemu wykorzsytaniu smyczków w pierwszej części jest niesamowicie poruszający i nie pozwala o sobie zapomnieć.
3. , Gladiator, Hans Zimmer.
Fragment, gdy w filmie Maximus ściąga hełm, po czym schodzi z areny, a w podziemiach gladiatorzy skandują jego imię. Wszystko poprzedzone fragmentem tworzącym atmosferę gęstego jak smoła suspensu, atakuje widza niesamowicie "motywującą", naładowaną energią melodią. Czuć tę moc.
4. Now We Are Free , Gladiator, Hans Zimmer & Lisa Gerrard.
Piękna melodia i jeszcze piękniejszy, ciepły wokal. Spokojny, krzepiący i realaksujący kawałek. Dodatkowo pod względem technicznym zrealizowane po prostu po mistrzowsku (rozmieszczenie instrumentów na scenie aż czuć).
5. , Lord of the Rings, H. Shore.
Scena, w której widzimy niesamowite oddanie Sama, który w imię przyjaźni jest gotów zginąć, byle nie zostawić Froda samego. Ścieżka niesamowita, poruszająca, niebanalna. Przede wszystkim nastrój w tym kawałku zmienia się z każdą chwilą i oferuje słuchaczowi cały wachlarz emocji. Polecam wersję z Complete Score (jest nieco dłuższa).
6.Descent Into Mystery , Batman, D.Elfman.
Za niesamowite chórki i rytmiczne zmierzanie do elektryzującego climaxu. Elfman po prostu wiedział w jakie melodie należy odziać legendę Mrocznego Rycerza.
7. , Braveheart, James Horner.
Aranżacja For the Love of Princess między 2:18 a 3:05 jest po prostu miażdżąca. Cały soundtrack z Braveheart to majstersztyk, ale ten fragment jest po prostu nieziemski.
To tyle ode mnie. Mam nadzieję, że ten topic nie podzieli losu tematu założonego przez Giferga.
01-06-2009, 16:20









