VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Nie obdarzam kultem Terminatora, ale powiem jedno - T4 jest pretekstem do ukazania możliwości dźwięko-obrazowych we współczesnym kinie. Tylko tyle. Bez oglądania się na fabułę, bez budowy konkretnej intrygi, bez intrygujących postaci, które ciągną film. Wybuch, strzał, świst, wybuch, brzdęk, wybuch. I tak średnio co 3 minuty z kilkunastosekundowym wytchnieniem. Nic ponad nowohollywoodzkie efekciarstwo mające więcej wspólnego z grą fps niż filmem fabularnym (nie mówiąc już o terminatorowym uniwersum, którego tutaj nikt nie uświadczy).
Czy ma to sens? Ma, bo publiczność to lubi. Multipleksowi widzowie wychodzili bardzo zadowoleni. Jakbym miał kupić zestaw kina domowego z blue-rayem do oglądania na telewizorze co najmniej 50", to kilka scen z T4 chętnie bym obejrzał raz jeszcze. Do przetestowania mocy. I do postawienia na półce obok Transformers, DH4, Wolverine, IJ4, Iron Mana. Ten sam target.
3-4/10
08-06-2009, 08:07
Hmmm, ciekawe... T:S na świecie w ten weekend zarobił 67,5 miliona, co łącznie daje już jakieś 200 baniek worldwide. Oby nie wyszło w końcowym rozrachunku, że tego chcą widzowie w 5 części: więcej McG, więcej małych dziewczynek, mniej przemocy, więcej bohaterów zwracających się do siebie (i przeciwników) z kultura osobistą, poszanowaniem ich odmienności i zdrowo odżywiających się.
08-06-2009, 08:35
Banned
Liczba postów: 34,180
Liczba wątków: 77
desjudi napisał(a):I do postawienia na półce obok Transformers, DH4, Wolverine, IJ4, Iron Mana. Ten sam target.
Oj des, gdyby nie ten Iron Man napisałbym "amen" ; )
Swoją drogą te tytuły które wymieniłeś można by jeszcze podzielić na dwie grupy. Pierwszą reprezentują TFy - film durny bo durny, ale trudno oczekiwać więcej od Baya. Druga grupa to zwłaszcza Salvation, DH4.0 i IJ4 - czwarte części bezczeszczące kultowy dorobek poprzedników.
08-06-2009, 13:30
I gdyby nie IJ4, i gdyby nie DH4...
08-06-2009, 13:31
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
Mierzwiak - target jest ten sam, tylko jedna mają fabułę (IM), inne nie...
08-06-2009, 13:40
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Przeglądając artykuł DUXa natknąłem się na to zdjęcie:
Kogo widać z tyłu? No?
08-06-2009, 13:47
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,326
Liczba wątków: 55
Niemowę?
08-06-2009, 16:15
Zwracam uwagę, że nawet jeśli chodzi o blizny Connora, to McG nie odrobił lekcji - John ma ewidentnie blizny po jakimś rozległym urazie twarzy, a nie od gorącego palucha T-800.
08-06-2009, 16:18
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Craven napisał(a):Niemowę?
Też tak właśnie skojarzyłem.
08-06-2009, 16:31
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,326
Liczba wątków: 55
freak_outXP napisał(a):już nie ma co chodzić go kina w ogóle (chyba żeby oślepnąć, ogłuchnąć i ogłupieć).
O ile w nowym terminatorze dźwięk jest absolutnie rewelacyjny, tak istotnie - nie wiem skąd ten zwyczaj puszczania filmów za głośno. Chociaż może po prostu jestem w mniejszości społeczeństwa, która nie jest jeszcze głucha - jak słyszę jak niektórzy słuchają muzyki w autobusie to domyślam się, że w kinie muszą tak...
W każdym razie psuje mi często frajdę na seansie zbyt wysoko podkręcona głośność.
08-06-2009, 17:12
Stały bywalec
Liczba postów: 1,013
Liczba wątków: 6
Solo napisał(a):Zwracam uwagę, że nawet jeśli chodzi o blizny Connora, to McG nie odrobił lekcji
Przy okazji blizn, to fajnie ten motyw rozwiązano w pierwotnym scenariuszu z 2004 roku.
08-06-2009, 18:52
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,326
Liczba wątków: 55
Ronaldinho napisał(a):Przy okazji blizn, to fajnie ten motyw rozwiązano w pierwotnym scenariuszu z 2004 roku.
No chyba nie mówisz o przeszczepie skóry? Bo to debilny pomysł.
08-06-2009, 18:55
Ronaldinho napisał(a):Przy okazji blizn, to fajnie ten motyw rozwiązano w pierwotnym scenariuszu z 2004 roku.
Jak?
08-06-2009, 18:57
Stały bywalec
Liczba postów: 1,013
Liczba wątków: 6
Solo napisał(a):Jak?
Przeczytaj cały tekst, bo warto.
Craven napisał(a):No chyba nie mówisz o przeszczepie skóry? Bo to debilny pomysł.
Pomysł na poziomie podobnym, co zakończenie finalnej wersji.
Demokracja: Bóg, który zawiódł
08-06-2009, 19:16
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,326
Liczba wątków: 55
Cóż, mam inne zdanie. O ile tamto zakończenie jest ciekawsze, to takie dorobienie blizn jest kretyńskim pomysłem. Wręcz gorszym od tego kinowego. Zresztą kinowe byłoby OK, gdyby nie motyw z płynnym metalem, to zarżnęło scenę podwójnie (bo było głupie i niekanoniczne no i bo powinno zostawić oparzenia a nie rany cięte).
08-06-2009, 19:20
Stały bywalec
Liczba postów: 4,453
Liczba wątków: 8
Eh, obejrzałem i sam nie wiem, co powiedzieć. Ani to to beznadziejne, ani specjalnie dobre.
Najlepiej wyszły technikalia, zdjęcia i efekty były świetne, czasami muzyka dawała radę. Z resztą już gorzej. Wojna od 13 lat, zero poczucia zagrożenia i apokalipsy, do tego słabe dialogi i od groma nielogiczności.
Gosh, nawet Terminatory wyszły słabo, myślałem, że jeżeli wszystko zawiedzie, przynajmniej na blaszaki sobie popatrzę. A tutaj raz, że jest ich równie dużo, co lodu na pustyni (na planecie opanowanej przez maszyny, a jakże), a dwa, że zachowują się idiotycznie. Jedynie Arnold jako tako wyszedł (przez te 10 sekund...jak już go zeskanowali, to go mogli trochę poużywać, a nie od razu wpakować pod ogień granatów...), tyle że zamiast działać, bawił się w rzut Connorem na odległość.
Sceny akcji są dość sprawnie nakręcone i miło się na to wszystko patrzy (A-10 Thunderbolt, miodzio), chociaż nie obyło się bez efekciarskich głupot - vide użycie motoru do rozwalenia silnika EjdżKeja.
Connor Bale'a był o dziwo znośny, Marcus, jasne, zagrany nieźle przez Worthingtona, jako postać ciekawy, ale słabo rozpisany (,,ARRGHH! Mam metalową klatę! No i gitara." i tyle na temat szoku.).
Ocena? Za nawiązującą do jedynki czołówkę 5/10, poza tym mimo wszystko dało się to oglądać bez bólu.
Wiecie co jest najgorsze? Poczucie zmarnowanego potencjału. Realistyczna wojna z maszynami na szeroką skalę to idealny materiał na mocne sci-fi. Przed oczami mam scenę, w której dwójka T-600 przebija się przez kanały zamieszkiwane przez ludzi. I to ujęcie, w którym gumowa skóra i szmaty posuwającego się do przodu kolosa zostaje rozerwana pociskami. Wielka szkoda.
08-06-2009, 20:42
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Będzie krótko: "Terminator Salvation" dziedziczy wszystkie wady Cameronowskich pierwowzorów, ale także niejedną zaletę. Jest co pooglądać, jest kiedy powzdychać z głupotek, można się trochę (choć nie za bardzo) poemocjonować. Wygląda to ładnie i efektownie, szczególnej głębi nie warto się doszukiwać, choć zbyt durne nie jest, natomiast niezamierzenie śmieszne czasami owszem (acz rzadziej niż pierwowzory), a dialogi wciąż z lekka żenują (acz w sumie patrz wyżej). No i jest to najpoważniejsza część serii od czasu T1. Ogólnie -- przy zachowaniu proporcji -- godny, choć nierewelacyjny następca Cameronowskiej dylogii, choć osobiście postrzegałbym raczej TS (zgodnie zresztą z optymistycznym zamierzeniem twórców) po prostu jako początek nowego cyklu, czerpiący garściami z poprzedników i oddający, było nie było, im hołd (wiele nawiązań naprawdę ładnych i subtelnych). Powiedziałem.
08-06-2009, 21:38
Negrin napisał(a):wiele nawiązań naprawdę ładnych i subtelnych
Ładnych - tak. Subtelnych - nie.
08-06-2009, 21:42
Banned
Liczba postów: 34,180
Liczba wątków: 77
Jeśli cytowanie dialogów i ujęć z poprzednich filmów to subtelne nawiązania, nie chcę wiedzieć jak wyglądają te niesubtelne : )
08-06-2009, 21:45
Stały bywalec
Liczba postów: 1,454
Liczba wątków: 13
Pozwolę sobie wkleić to, co napisałam tutaj
Do kina poszłam z przekonaniem, że Terminator: Ocalenie będzie filmem durnym. Po seansie stwierdziłam jednak, że jest tylko dość głupi (momentami parskałam śmiechem), ale ogląda się go całkiem nieźle. Pojawiło się sporo nawiązań do poprzednich części. O niektórych wspomina malakh w swojej recenzji, ja dodałabym chociażby scenę, gdy Connor usiłuje wejść po schodach (pełza identycznie jak w części drugiej), ale wyszukanie wszystkich smaczków pozostawiam oglądającym, by nie psuć im zabawy. Są momenty wybitnie niepotrzebne, vide śliczne widoczki, są postaci, których role można by bardziej rozbudować (żona Connora wypowiada właściwie jedno zdanie), całości nie ogląda się z zapartym tchem, ale ogólnie pomysł McG się sprawdza. Efekty są fajne, zawiodłam się tylko kilkakrotnie, głównie w pierwszej części filmu â deszcz, który nie wygląda zbyt realistycznie i zupełnie niepotrzebna wielka fala (skojarzenie z Posejdonem jak najbardziej prawidłowe). Mnie, tu pewnie wyklną mnie fani poprzednich części, bardzo podobała się scena pościgu mototerminatorów za ciężarówką â fajnie zmontowana, szybka, efektowna. Aktorzy? â mimo wielkiej sympatii do Baleâa, muszę stwierdzić, że Worthington bije go o głowę, tworząc najlepszą kreację Terminatora: Ocalenie. Nie jest to film, na który pobiegnę do kina po raz kolejny, natomiast z przyjemnością obejrzę go na dvd, gdyż â po ciężkim dniu pracy â zapewnił mi godziwą rozrywkę.
08-06-2009, 21:49
|