Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Terminator - Se odświeżyłem bom dawno nie widzial. Efekty sie postarzaly. Najbardziej to widac na animatronicznym pysku Arnolda, ale klimat osaczenia i terroru pozostal ten sam co kiedys. Krew, przemoc, fucki. Kiedys mogli nakrecic powazny thriller sajens fikszyn z elektornicznym morderca. Az przykro patrzec, ze juz takich filmow sie nie robi vide T4 z pg13.....
9/10

Arnold w jedynce jeszcze sie dobrze nie wczul w role bo mrugal podczas strzalow i mial grymas kiedy wyważał drzwi pierwszej Sary ;)

Odpowiedz
Prestiż:

Świetny film. Naprawdę dobrze napisany scenariusz, solidne aktorstwo, rewelacyjne zdjęcia. Za pierwszym razem nie nadążałem za tym, co się działo na ekranie. Teraz wszystko spokojnie obczaiłem :) Jest jedna rzecz, która mnie w tym filmie niemiłosiernie wkurza, mianowicie maszyna Tesli. Według mnie to idiotyczny pomysł.

8,5/10

Gwiezdne wojny: Epizod I


Lubię "Mroczne widmo", darzę ten film sentymentem z dzieciństwa. Ma wady, dużo wad, ale mimo to fajnie się go ogląda. No i jest Neeson. I świat nie wygląda tak CGI-plastikowo jak w kolejnych częściach. Największą wadą tego filmu jest kretyńskie zachowanie Jar Jara i niewykorzystanie postaci Darth Maula (tak to się pisze?). Ta postać miała potencjał, żeby stać naprawdę charakterystyczną postacią. Niestety zrobiono z niego niemowę, który jest w filmie tylko po to, żeby był jakiś pojedynek na miecze świetlne.

6/10

Gwiezdne wojny: Epizod II

Gniot zrobiony bez żadnego pomysłu. Najgorszy jest jednak Anakin. Nie wiem, gdzie Lucas miał oczy, że wybrał Christiensena. Mógłby on nauczać polskich aktorów, jak NIE powinno się grać w filmach. Pojedynek Yody z Dooku to porażka. Więcej nie chce mi się pisać bo nie warto, za tydzień kończymy z kolegą sagę.

2/10

Odpowiedz
Star Wars: Episode I - The Phantom Menace- szczeże powiedziawszy był to pierwszy mój krok w stronę sagi, pierwszy zaliczony w życiu epizod. Darzę ogromnym sentymentem, więc mało jest rzeczy które mi w tym filmie zgrzytają. Jest Neeson, fajne CGI i świetne wyścigi na tatooine. Jeden z najlepszych świetlnych pojedynków w sadze. Ciekawy początek sagi który nie pozwala się nudzić.
7/10
Star Wars: Episode II - Attack of the Clones- zdecydowanie najgorsza część sagi, dłużące się nudne sceny, drętwe dialogi i nieciekawa historia. Wygląda jakby robili to naprędce bez żadnego przemyślenia. Nieciekawe pojedynki świetlne. Jedyna co gra to świetne efekty które pasują do stworzonego tam świata.
3/10 za efekty i epickość niektórych sekwencji walk.
Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith- najbardziej mroczna i brutalna jak na swoją baśniowość część nowej trylogii. Lucas zrobił tu świetną robotę, o wiele bardziej się postarali dzięki czemu ogląda się z wypiekami na twarzy. Epickie bitwy i niezwykle widowiskowe pojedynki świetlne to wielki plus tego filmu, oraz świetne a czasami mistrzowskie efekty specjalne. Powstanie Vadera jak dla mnie mistrzostwo.
8/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
"Wielki kanion" czyli symultaniczność spod ręki Lawrence Kasdana, niezła, ale tylko niezła, albo aż niezła. Tak jakoś mam, że wszystkie tego typu historie porównuję do "Na skróty", co - jak do tej pory - ujemnie wpływało na ich ocenę. No więc, w porównaniu z tworem Altmana, to troszeczkę miałkie i bez wyrazu, pozbawione tej szydery i autorskim spojrzeniem nieprzesiąknięte. Kilka scen bardzo fajnych (jak ta z zagubionym Kevinem Klinem w samym sercu opanowanego przez gangi Inglewood). Parę scenek zupełnie niepotrzebnych i silących się na melancholijną refleksję o przemijaniu, parę rówie niepotrzebnych i zupełnie o czymś innym. Właśnie w rozbiciu na różne tematy, nie bardzo do siebie pasujące i pozlepiane jakby na siłę, dostrzegam największą wadę tego obrazu. Jest miejsce na rozmyślania o człowieku postawionym wobec zagadnienia wieczności, scenki rodzinno - obyczajowe, jak i poruszające temat przemocy w mediach oraz dzielnicach wieloetnicznych (w czym trochę przypomina "Miasto Crashu" ; )) itd.. Niestety, z tej mieszanki ostatecznie niewiele wynika, scenariusz zaś sprawia wrażenie lekko wymuszonego. Ale i tak nieźle i w sumie polecam, bo to miły film i ponadpoprawnie wykonany (zdjęcia, muzyka, aktorstwo, zwłaszcza Danny'ego Glovera).

"Duchy Goi" - trochę jednak się zawiodłem. Myslałem, że będzie to biografia - jak w przypadku "Amadeusza" i "Człowieka z księżyca" - bogatsza, bardziej wielowymiarowa, o uniwersalnym przesłaniu i wykraczająca daleko ponad przedstawienie losów danej postaci. Tymczasem, można się dowiedzieć jedynie, że w Hiszpanii XVIII wieku był niezły burdel, szalała inkwizycja, a jak nie inkwizycja, to rewolucja i nikt nie mógł być pewien niczego, co budziło demony nie tylko na płótnach Goi, ale może przede wszystkim w ludzkich duszach. Postaci kiepsko rozpisane, niedbale i bez namysłu, jeśli chodzi o prawdopodobieństwo psychologiczne, ale - i to jest największy zarzut - w sposób, który nie wywołuje jakiegokolwiek przywiązania czy zaangażowania ze strony widza. Ot, marionetki na kartach historii.

Odpowiedz
Ja Cię kocham, a Ty z nim - tym razem dziewczyna wybierała film i ... następnym razem ja wybieram ;) Lubię Carella, koleś nawet nieźle tutaj gra (odbiega od wizerunku głąba, który do tej pory wykreował), ale film jest strasznie średni. Nawet J. Binoche go nie ratuje. Jest kilka fajnych scen, kilka razy można się uśmiechnąć, a nawet wzruszyć ( wykonanie piosenki Let My Love Open The Door przez głównego bohatera), ale 10 minut po wyjściu z kina nie pamiętam na czym byłem. Można zobaczyć tylko po co ?

5/10 - głównie za poważnego Carella.

Odpowiedz
Crimson Tide - niesamowite jak ten film trzyma w napięciu. Przykład blockbustera, który nie irytuje głupimi tekstami, jest dość poważny no i znakomicie zagrany. Pojedynek z Denzela z Gene'm to prawdziwa maestria aktorstwa. A przecież dochodzi do tego równie wypasiony drugi plan - Gandolfini, Nucci, Mortensen, Zahn i Matt Craven. To chyba najlepszy film T. Scotta (choć w sumie Hunger też jest spoko, ale to inny gatunek). Aha, muzyka Zimmera, mimo, że miejscami patetyczna i nachalna to mocno ryje banię w deszczowej scenie wysłania marynarzy na pokład Arizony.

9/10

No i film jest z 1995 roku....
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Blood Simple - oj dawno tego filmu nie widziałem już :) Początek przynudzał, ale im dalej w las, tym lepiej. Można się trochę przyczepić do niektórych reakcji i zachowań bohaterów, ale to detale. Całościowo film jest świetny i trzyma się kapitalnie (fantastyczne przejścia od sceny do sceny!). Końcówka wymiata, choć nieco naciągana. No i Frances urocza za młodu :) Polecam.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Elektroniczny Morderca 2 - Co za film! CO ZA FILM!!! Niesmiertleny klasyk. Nigdy mi sie nie znudzi. Tyle lat minelo, a efekty nadal kopią dupe. Kazda scena akcji niszczy, pojedynki T800 z T1000 tu synonim kultu, fabula caly czas mega interesująca mimo, ze zna sie ja na pamiec no i zakonczenie przy ktorym zawsze sie wzruszam. Film kompletny. 10/10 Nigdy nie bedzie lepszego Terminatora.


bardzo rozbawila mnie scena tuż po pokonaniu T1000, w ktorej Arnold wstaje i mowi - I need a vacation :) Nie wdzialem jej wczesniej. Dopiero teraz obejrzalem Pełną wersje filmu

Odpowiedz
Luis Cyfer napisał(a):bardzo rozbawila mnie scena tuż po pokonaniu T1000, w ktorej Arnold wstaje i mowi - I need a vacation Nie wdzialem jej wczesniej.

Była także w wersji kinowej/producenckiej.

Odpowiedz
Angel Heart - przypomniałem sobie dzisiaj i powiadam: naprawdę znakomita rzecz. Chandlerowski kryminał z domieszką metafizyki voodoo, sugestywny klimat Nowego Orleanu, dobra fabuła, brak łopatologii, przemyślane użycie strony wizualnej, świetna muzyka... Rourke dobrany rewelacyjnie, DeNiro rozgrywa swoją partię nie popadając groteskę (co musiało być dość trudne). Nie mam zastrzeżeń, 9/10.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
End of the line - przyzwoity kanadyjski horror. Grupka pasażerów metra musi stawić czoła fanatycznym sekciarzom, którzy postanowili urządzić wszystkim Koniec Świata. Jak to fanatycy, do sprawy zabierają się z werwą, jednak pasażerowie nie pozostają im dłużni, czego wynikiem jest pokaźna ilość mordów z użyciem młotków, łomów i siekier. Dobre wyważenie miedzy napięciem a gore zadymą czyni film bardzo oglądalnym. 8/10

Les Revenants - dla odmiany brak gore zadymy. Zmarli wychodzą z grobów i mieszkańcy francuskiej mieściny muszą wymyślić, co z tym fantem zrobić. Po odbyciu cyklu nudnych nasiadówek władze postanawiają zmarłych włączyć z powrotem do swojej społeczności, co nie okaże się łatwe. Główni bohaterowie będą musieli zastanowić się, czy w obliczu zmian, jakie wprowadziła śmierć bliskich, ich powrót ma w ogóle sens. Do plusów filmu należą właśnie te nudne nasiadówki (z których dowiadujemy się min. że powrót umarłych nie będzie zagrożeniem dla systemu emerytalnego :smile: ), przeciętni a przez to wiarygodni bohaterowie, ogólne poważne podejście do tematu i muzyka. 7/10

The Last House on the Left (2009) - remake filmu Wesa Cravena jest mniej brutalny od oryginału, ale daje radę. W łapy brutalnego gangu przypadkiem dostają się dwie dziewczyny. Jedna ginie, druga zostaje brutalnie zgwałcona. Bandyci znajdują schronienie u nieświadomych (póki co) rodziców zgwałconej dziewczyny. Film ma dobre tempo i jest nieźle zagrany. Szczerze mówiąc, oryginał strasznie mnie wynudził, dlatego remake był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Czekanie na ujawnienie prawdy i finałową rzeź było dość zajmujące. Sam finał zresztą też. Jak już robić remaki, to właśnie takie. 7/10
Na razie nie mam podpisu, ale na pewno wymyślę coś błyskotliwego...

Odpowiedz
Krwawe Walentynki 3D

Kurde, ale fajny film! Dla mnie to spore - pozytywne - zaskoczenie. Po nijakim remake'u "Piątku 13" nie spodziewałem się, że nowa wersja "My Bloody Valentine" tak mnie pochłonie. Nie jest to może cud jakiś objawiony, ale ciekawa fabuła, plus kilka niezłych trików (np. pojawianie się mordercy w naprawdę niespodziewnych momentach) sprawia, że ogląda się to gładko i przyjemnie. Końcowy twist, chociaż z deczko naciągany, to ma tą zaletę, że generalnie nie sposób go przewidzieć a na dodatek do samego końca trzymani jesteśmy w niepewności.

Film polecam! Ocena: 8/10

P.S. Nie widziałem w horrorze jeszcze takiego 'hardkoru', coby całkiem goła panienka... i to tak długo na ekranie... heh...
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Piątek 13-tego - Zawiodłem się niestety :( odgrzewany kotlet, w sumie niczym nie zaskakuje, nie przeraża. Można sobie obejrzeć ale raczej Was nie zachwyci... zdecydowanie za małooo. 5/10

Krwawe Walentynki - o jaaaa... co za debilny film:/ fabuła, gra aktorów, poziom grozy, głupota, zakończenie - to chyba największe minusy tego anty-dzieła. Zdecydowanie odradzam. 2/10 (tylko dlatego, że widziałem gorsze filmy...)
Wall Street 2 - 5/10
Wall Street 7.5/10
Dla Niej wszystko 7/10
Zanim odejdą wody 6.5/10
Dochodzenie 7/10
Pozdrowienia z Paryża 3/10
Wyspa tajemnic 9/10
The Hurt Locker 7.5/10
Invictus 8/10
Droga 7/10

Odpowiedz
No, jak widać, są gusta i guściki. Można odebrać "My Bloody Valentine", jako film debilny, ale jak dla mnie, jako rozrywka jednorazowego użytku i typowy slasher sprawdza się dużo lepiej niż "Piątek 13", na którym kilka razy zdarzyło mi się przysnąć. Może z oceną trochę przesadziłem, jednak 2/10 Tylera wydaje mi się trochę dla filmu krzywdzące, zwłaszcza w zestawieniu z tym 5/10 dla "Friday 13th".
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Snappik napisał(a):Crimson Tide - niesamowite jak ten film trzyma w napięciu. Przykład blockbustera, który nie irytuje głupimi tekstami, jest dość poważny no i znakomicie zagrany.

Również odświeżyłem sobie ten film. Pomimo tego, że czasami wyraźnie widać zapędy do scen patetycznych i mocno hollywoodzkich, to wspomniany duet pierwszoplanowych bohaterów z nawiązką rekompensuje słabsze momenty. Drugi plan również bardzo dobry, ze szczególnym wskazaniem na Mortensena. Gandolfini natomiast mi się nie podobał, przeszarżował ze swoją rolą chyba.

Snappik napisał(a):No i film jest z 1995 roku....
<ok>

Snappik napisał(a):Aha, muzyka Zimmera, mimo, że miejscami patetyczna i nachalna to mocno ryje banię w deszczowej scenie wysłania marynarzy na pokład Arizony.

Alabamy.

Odpowiedz
Tyle jest tych stanów w USA :mrgreen: Kto by je wszystkie pojął.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Czas zabijania: Na wstępie napiszę, że uwielbiam Johna Grishama i tylko dzięki niemu zwróciłem uwagę na ten film, choć książki jeszcze nie czytałem. Potencjał był ogromny: trudna sprawa sądowa, rasizm, KKK, rozważania nad karą śmierci, czy prawo równa się sprawiedliwość (bez podtekstów). Niestety Schumacherowi średnio to wszystko wychodzi. Większość jego zagrywek to ograne schematy, raczej nie budzące emocji. Jedna scena jest wręcz komiczna:
Ale ogólnie rzecz biorąc, film ogląda się naprawdę nieźle. Zwłaszcza drugi plan daje radę: Samuel L. Jackson za swoich dobrych czasów, Kevin Spacey świetnie gra sądowego gwiazdora, dwaj Sutherlandowie. Zawiódł mnie McConaughey. Zwyczajnie nie mogłem patrzeć na tą jego słodką buźkę. Zasadniczo większość zalet tego filmu to pomysły Grishama.

6/10

Muszę koniczenie przeczytać książkę

Odpowiedz
Titanic
Zupelnie nie pojmuje psioczenia na ten film. Cameron przeciez kazdy aspekt czy to przygodowy, czy romansowy (ktory nie jest banalny i słitaśny, jak niektorzy chca usilnie twierdzic) dopial na ostatni guzik ze znana sobie zelazna konsekwencja. Sama katastrofa poraza realizmem i groza, pozniejsze zamarzniete zwloki w wodzie dopelniaja tylko obrazu zywcem wyjetego z koszmaru. Tylko koncowy tekst Paxtona w sumie niepotrzebny. Ogolnie bardzo sie mi podobalo. Czasem warto sobie odswiezyc film sadzac, ze zna sie go na pamiec.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
The Constant Gardener - odświeżenie z okazji zakupu DVD; wrażenia te same co przy pierwszym seansie: świetne realizacyjnie, inteligentne i wbrew pozorom niebanalne, rewelacyjnie zagrane; seans minimalnie psują powciskane w różne miejsca (zwłaszcza przedostatnia scena) hollywoodyzmy. Szkoda, że nie zachowano skrajnie pesymistycznej, wiarygodniejszej końcówki książkowej.
8/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Street Figher: The legend of Chun-Li - dane mi było obejrzeć jeden z najgorszych filmów ever. Wow, po prostu Bartkowiak pojechał po całości. Zacznijmy od tego, że twórcom należy się pała z biologii. Film zaczyna się od sceny wspólnej gry na pianinie tatusia i córeczki. Tatuś skośnooki, córa również. Potem w wieku 12 lat (chyba) córa jakby zatraca azjatyckie geny i staje się z wyglądu europejką, by kilkanaście lat później w postaci Kristin Kreuk (ładnej bądź co bądź niewiasty) tworzyć amerykańskoazjatycki miks. To raz. Dwa. Chris Klein gra tu najgorszego policjanta w historii kina. Żaden policjant tak mnie nie rozbroił swoją cipkowatością. Trzy. To co zrobiono z niektórymi postaciami z uniwersum gry woła o pomstę do nieba. Bison? OMFG! W końcówce jest żenująco śmieszny. Barlog? Michael Clarke Duncan i wszystko jasne. Vega? Nędza. Pecha ma również Robin Shou - jak nie Mortal Kombat to teraz Street Fighter, tylko, że tu ktoś mu dokleił perukę z Biedronki. Zaś sama fabuła jest smętna i niedorzeczna (w kontekście zamiarów Bisona). A walk jest tutaj bardzo mało. Ach zapomniałbym - jest jeszcze Moon Bloodgood w negliżu jako ozdobnik.

Jest tu coś fajnego? Wbrew pozorom tak. Jak na PG-13 to trzy sceny nawet mi się spodobały: widok obciętych głów w kontenerze, Bison napier...jący w wiszącą jak worek bokserski kobietę i chlustająca dookoła krew, oraz wyjaśnienie tajemnicy Bisona. W paru momentach jucha tez fajnie tryska np. po strzale w głowę, ale nie jest tego dużo.

1/10 za film
2/10 za klimat Street Fighter
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,106 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,821 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,228 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,745 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,379 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,219 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,216 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości