Nowy
Liczba postów: 2,172
Liczba wątków: 13
Mierzwiak napisał(a):Do Multipleksów chodzą inni ludzie niż do kin jedno-, dwusalowych.
A to Wy narzekacie na ludzi jedzących w kinach jedno. dwusalowych? To przepraszam, że się wtrąciłem ;)
Rzadko bywam w tego typu kinach. Nie wiem jak tam wyglądają statystki dot. dochodów z bufetu. Wydaje mi się, że jest on tak duży jak w multipleksach, ale mimo to pewnie stanowi sporą część zysków tego typu kin.
03-06-2009, 12:36
Oksytocyna
Liczba postów: 2,199
Liczba wątków: 1
Don Vito napisał(a):Nie zakładam, ja to wiem :) W Multikinie w którym pracowałem na każdy sprzedany bilet przypadało średnio 16,50zł
O boziu, nasz retailowiec za takie RPH chyba by oszalał ze szczęścia - tzn. oszalała. ;) W Eb-gu przekroczenie granicy 5 zł to już nie lada wyczyn. :)
Mimo zaprezentowanych metod, nie zmieniam zdania i nie zamierzam wpieprzać popcornu w kinie, tym samym podzielając opinię Guzeppe. :)
22.04.2011
03-06-2009, 14:45
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,351
Liczba wątków: 67
Solo napisał(a):Prawda jest taka, że żarcie w kinie to bydło i brak kultury, a żarcie nachos (czy jak to się pisze) powinno być karalne, bo to jedzenie po prostu śmierdzi okrutnie w całym kinie.
bez przesady - o ile jedzenie nie cuchnie, jak popcorn czy nachos, a ktoś potrafi się zachować jedząc to, to droga wolna
Don Vito napisał(a):Ja pracowałem w MK w Warszawie na Ursynowie. Tam prawie każdy po zakupie biletu szedł do bufetu po jakiś zestaw. Zdarzali się też ludzie, którzy przychodzili tylko po popcorn, nawet nie szli na film :lol: Widać u Ciebie jest inaczej. Moja koleżanka ze studiów pracuje w Multikinie (dawnym Silver Screeenie) w Gdyni i mówi, że tam to się podobnie prezentuje.
to nic w porównaniu z MK Złote Tarasy - tam kolejki do bufetu są czasem dłuższe, jak do kas :shock:
co ludzie najczęściej biorą? duży popcorn, dużą colę, nachosy, czasem jakieś lody czy tego typu duperele, rzadziej batoniki i różne cukierki na wagę, co ciekawe rzadziej też chipsy w paczkach (no chyba, że już ze sobą mieli wcześniej). Smutne, ale prawdziwe - większość tatałajstwa z wycieczki do kina robi sobie bankiet. A najlepsze jest to, że płacą za to niebagatelne pieniądze, a potem narzekają, jakie to kino jest drogie :D DE-BI-LE
03-06-2009, 16:43
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Mefisto napisał(a):większość tatałajstwa z wycieczki do kina
Dobrze powiedziane: z wycieczki do kina. Wyjście na "Star Treka" to wycieczka do kina, więc czemu nie dołożyć do niej popcornu, jeśli smaczny? Jak się bawić, to się bawić. "Star Trek" to nie "Antychryst", a "Antychryst" to nie "Star Trek". Lubię fakt, że seans tzw. ambitnego filmu mogę celebrować w skupieniu, a na filmie popcornowym... jeść popcorn. Ot, tyle. A swoje odpokutuję bo po każdym kuble popcornu w kinie od tej soli trzy dni cierpię, bo schodzi mi skóra z języka ;)
03-06-2009, 17:33
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Na seans Antychrysta chętnie kupiłbym sobie kubełek prażonych łechtaczek.
Negrin napisał(a):Lubię fakt, że seans tzw. ambitnego filmu mogę celebrować w skupieniu, a na filmie popcornowym... jeść popcorn.
Na filmach środka przez pół filmu siedzisz cicho a przez resztę jesz?
03-06-2009, 17:39
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Kaman, nie uwierzę, że Ty czy ktokolwiek inny tutaj dokładnie nie wie, kiedy idzie na "film popcornowy", a kiedy nie.
03-06-2009, 17:43
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Przecież nie o to mi chodzi, to tylko joke : )
03-06-2009, 17:44
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Wiem, że joke, ale sądziłem, że "z podłożem" ;)
03-06-2009, 19:28
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,351
Liczba wątków: 67
Negrin napisał(a):Mefisto napisał(a):większość tatałajstwa z wycieczki do kina
Dobrze powiedziane: z wycieczki do kina. Wyjście na "Star Treka" to wycieczka do kina, więc czemu nie dołożyć do niej popcornu, jeśli smaczny? Jak się bawić, to się bawić. "Star Trek" to nie "Antychryst", a "Antychryst" to nie "Star Trek". Lubię fakt, że seans tzw. ambitnego filmu mogę celebrować w skupieniu, a na filmie popcornowym... jeść popcorn. Ot, tyle. A swoje odpokutuję bo po każdym kuble popcornu w kinie od tej soli trzy dni cierpię, bo schodzi mi skóra z języka ;)
Oczywiście, że są filmy i FILMY. Na takim ST ludzie po prostu dobrze się bawią grupowo, więc szczerze popcorn mi nie przeszkadza (tym bardziej, że dzięki efektom i tak nic nie słychać), także i głośny rechot i od czasu do czasu jakieś luźne - i często trafne - uwagi na głos (chyba nie przetrwałbym bez nich seansu Wiedźmina, a i Fight Club pod tym względem został mi ońgiś bardzo umilony :) ). Sęk w tym, że ludzie zaopatrują się we wcześniej wymienione atrybuty jedzeniowe na KAŻDY seans i w tym tkwi problem.
03-06-2009, 21:29
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Ok, no to się rozumiemy. Przy czym bywa tak, że już obecność tego typu na danym seansie to problem, który popcorn tylko podkreśla :)
03-06-2009, 21:43
Nowy
Liczba postów: 174
Liczba wątków: 6
Może trochę późno, ale byłem na wczasach.
Terminator: Ocalenie
a) przed nami usadowiła się grupka KuL Zi0muff , którzy nie dość, że wpierdzielali czipsy w szeleszczących paczkach, to jeszcze chlali Heinekana co każdy łyk przybijając i podnosząc flaszkę "na zdrowie", skutecznie zasłaniając mi ekran.
b) scenę, gdy nagi Arni staje przed Connorem, jakiś pajac z tyłu skwitował głośnym gwizdnięciem
c) w dodatku ktoś z przodu pierwsze 10 minut przegadał z kolegą objaśniając mu coś, przy okazji gestykulując ręką. W dodatku w połowie seansu zapytał się kolegi, kto to jest Kyleł Reeseł. Myślałem, że umrę :D (jakby co wyjaśniam - w CC, przynajmniej u nas, napisy wyraźnie nie uznają apostrofów zamieniając je na ł)
Transformers 2
Tu było w miarę spokojnie, ale:
a) nie zdziwiłbym się, gdyby średnia wieku na sali była jednocyfrowa, toteż, za każdym razem, gdy pokazywano coś erotycznego rodzice zasłaniali latoroślom oczy i mówili bardzo głosno "Nie patrz!", a jakiś facet oburzony wstał i powiedział "To ma być film dla dzieci?!"
b) jakiś małolat pomagał Optimusowi walczyć z Decepticonami napieprzając je popcornem :D
c) a najbardziej mnie rozpieprzyło jak na samym końcu jakaś babka spytała się partnera "To oni w końcu wygrali, czy nie?"
13-07-2009, 14:52
Nowy
Liczba postów: 166
Liczba wątków: 1
Na szczęście my wiemy kto wygrał, w kinie nie jemy i nie pijemy, siedzimy cichuteńko jak makiem zasiał w nienagannie wyprostowanej pozycji i w skupieniu oglądamy te filmy, bo wiemy, że zasługują na nasz szacunek :wink:
13-07-2009, 14:56
Never Fuck With Me napisał(a):a najbardziej mnie rozpieprzyło jak na samym końcu jakaś babka spytała się partnera "To oni w końcu wygrali, czy nie?"
A to jest bardzo dobre pytanie, bo w trakcie filmu też nie za bardzo wiedziałem kto kogo tłucze aktualnie.
13-07-2009, 14:57
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ja dla odmiany mam coś co mnie rozbawiło i miało miejsce jeszcze przed projekcją filmu. Ba! Nawet przed reklamami.
Epoka lodowcowa 3: Jakaś babka od razu po otrzymaniu okularów do 3D założyła je na nos i zaczęła bardzo energicznie rozglądać się po sali : )
13-07-2009, 15:04
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
No ja zaś miałem okazję przysłuchiwać się w kolejce do kasy rozmowie dwóch dwudziestoparolatków. Jeden pytał drugiego (patrząc na listę wyświetlanych filmów) czym się różni wersja 3D od 2D. W odpowiedzi usłyszał, że "lepszymi efektami".
13-07-2009, 15:18
Don Sinatio
Liczba postów: 2,950
Liczba wątków: 11
Ludzie są naprawdę mili. Parka która siedziała za mną specjalnie się od siebie oddaliła by giry wywalić nie na moim siedzeniu tylko po bokach. :wink:
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
17-07-2009, 11:25
Początkujący
Liczba postów: 3
Liczba wątków: 0
Kurczę, Wy takie fajne rodzynki w kinie spotykacie, ja jak idę to naprawdę jest nudno, spokojnie i żadnych złotych myśli nikt nie strzela. ;D
Down the rabbit hole.
17-07-2009, 19:44
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Ja mam radosne wspomnienie z "Next".
W ostatniej scenie, kiedy akcja przewija się aż do Cage leżącego w łóżku, sala zamilkła, tylko nagle jeden pan bez szyi w rzędzie z przodu nie wytrzymał: "uooo kurwa!". Później chyba powiedział coś w stylu "to znowu całe to będzie leciało", ale nie mam pewności, bo sala ryknęła radosnym śmiechem.
W sumie zazdroszczę trochę, bo mi rzadko zdarza się tak przeżywać film.
17-07-2009, 20:01
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Cytat:Kurczę, Wy takie fajne rodzynki w kinie spotykacie, ja jak idę to naprawdę jest nudno, spokojnie i żadnych złotych myśli nikt nie strzela. ;D
No to pozazdrościć tylko, chociaż moje środki zaradcze też zazwyczaj pozwalają mi unikać oglądania filmów w towarzystwie irytujących widzów (zazwyczaj chodzę tylko na seanse w tygodniu i to przed godziną 18.00).
17-07-2009, 20:19
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Przyglądam się forum od pewnego czasu (ludzie, czytanie Waszych postów to czysta przyjemność :mrgreen: ) i postanowiłem w końcu się odezwać (poprzednich durnych postów nie liczę), a jako że taki radosny temat, zacznę tutaj.
Generalnie nie miałem żadnych krytycznych sytuacji jeśli chodzi o zachowanie ludzi w kinach, wbił mi się jedynie seans "Jestem Legendą", gdzie nie dość że kupiłem przypadkowo słodki popcorn w Kauflandzie, to jeszcze usiadł koło mnie facet który chyba wylał na siebie butelkę ohydnie słodkich perfum. Daję słowo, myślałem że nie dotrwam do końca.
No i dziś na seansie Public Enemies trafiła się urocza parka, która nie dość, że spóźniła się na film jakieś 5 minut, to co kilka minut dawała koncert w stylu - Facet szeleści, a jego kobita mówi na całą salę "NIE SZELEŚĆ!!", skuteczniej niż on zagłuszając film. Po godzinie chyba skończyło mu się żarcie i zapadła błoga cisza (i mogłem delektować się filmem jak należy ;) )
17-07-2009, 22:30
|