Z archiwum X
W tym wątku wyjątkowo mnie wszyscy zaskakujecie, zwłaszcza Artemis. :) Jak dla mnie sezon 1 to kopalnia świetnych odcinków. Pilot, Deep Throat, Squeeze, Conduit, Ice, Eve, Fire, Beyond the Sea, Gender Bender, Lazarus, Young at Heart, EBE, Darkness Falls, Tooms, Born Again, Erlenmeyer Flask - uwielbiam te epizody, często do nich wracam. Tak ciężkiego klimatu rzadko można doświadczyć w kolejnych seriach.

Odpowiedz
Kurde, tak gadacie o tym X--files i gadacie, że w końcu narobiliście mi smaka i chyba się zabiorę za oglądanie. Dodatkową zachętą stanowi fakt, że nigdy tego nie dokończyłem. X-files był jednym z powodów mojego zupełnego zarzucenia oglądania seriali w telewizji i przerzucenia się na źródła alternatywne. TVP2 wyczyniała z nim takie numery (ciągłe restarty pierwszego sezonu jak nie było dokupionych następnych), że w końcu jakoś w okolicach siódmego wymiękłem i dałem sobie spokój. Pamiętam, że nie było mi jakoś specjalnie żal, bo i poziom późniejszych sezonów był wyraźnie słabszy. No ale nic, powoli kończą mi się seriale do oglądania (piaty sezon Shield i Oz a następnie już tylko całość The Wire) więc sięgnę sobie po jakieś wyrywkowe odcinki X i jak mnie chwyci tak jak za młodu to trzasnę całość.

Odpowiedz
facet pojawia się jeszcze siódmym sezonie bodajże i mam nadzieję, że ten odcinek z nim rozwieje wszystkim wątpliwości, że mamy tu do czynienia z czymś paranormalnym :) ale nie widziałem go jeszcze, więc nie wiem.

generalnie ja zdecydowanie stoję przy swoim - facet zwykłym człowiekiem nie jest.
a przemiany, które dokonują się bardzo widocznie, na naszych oczach (Scully to widzi)? nie mówię o przemianach w demona, tylko w innych ludzi. to dokonuje się w świetle, wszystko widać wyraźnie, bez żadnych sztuczek z zapalaniem światła itd. ktoś wie w ogóle co to za ludzie?

świetny odcinek swoją drogą, skoro skłania do takich dyskusji.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
odcinek, o którym tu mowa (Irrestible), ma swoją kontynuację bodaj w sezonie siódmym. w finale tegoż epizodu leci kapitalna muza. swego czasu był taki okres, że słuchałem jej non-stop przez kilka dni z rzędu.



obydwa epizody trzymają rzecz jasna poziom najlepszego x-files.

Odpowiedz
Mental napisał(a):odcinek, o którym tu mowa (Irrestible), ma swoją kontynuację bodaj w sezonie siódmym. w finale tegoż epizodu leci kapitalna muza. swego czasu był taki okres, że słuchałem jej non-stop przez kilka dni z rzędu.



obydwa epizody trzymają rzecz jasna poziom najlepszego x-files.

Irresistible z 2 serii i Orison z 7 to jedne z najlepszych standalonów. Choć tak można powiedzieć o prawie każdym odcinku w którym pierwsze skrzypce gra Anderson.
Irresistible to dla mnie taka przymiarka Cartera do serialu Millennium. Z tego co pamiętam to jest jeden z ulubionych epizodów Cartera jak i Anderson.
A Orison jest naprawdę świetny, ale ostatnie 15 minut, od momentu powrotu Scully do domu, to po prostu arcydzieło. Nie chcę spoilerować, tylko powiem, że to co się stało w tym epizodzie, to można porównać do finału filmu "Siedem" (przy zachowaniu odpowiednich proporcji oczywiście). Przyznam, że nie spodziewałem się, iż ekipa XF odważy sie na taki krok. Piosenka naprawdę super, ale i muza Snowa w końcówce niesamowita. Orison to jedyny odcinek napisany przez najlepszego scenarzystę serialu Millennium, który nie pracował wcześniej przy XF.

[ Dodano: Czw Paź 01, 2009 15:21 ]
Artemis napisał(a):Napewno dojrzewa z klasą, szkoda, że jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, by dla niej dużą, dobrą rolę napisać - jest teraz w fatalnym dla kobiet wieku

Nawet jeśli by ktoś napisał specjalnie dla niej dobrą duża rolę, to wcale nie jest powiedziane żeby w nim zagrała. Było pare projektów, w których miała zagrać ale zrezygnowała z nich (akurat jak chcę podać przykłady, to zapomniałem tytuły). Woli siedzieć w Anglii, wychowywać dzieci i występować w teatrze oraz niskobudżetowych angielskich produkcjach.
Najlepsze role obok Scully zagrała w filmie House of Mirth i miniserialu Bleak House. Jest świetna w rolach kostiumowych. Dobrze wypadła też w słabym Straighteads.
I taka ciekawostka, najprawdopodobniej zagra w telewizyjnej adaptacji Moby Dicka, w roli żony kapitana Ahaba (a wiadomo jak Scully nazywała ojca).

Odpowiedz
Mush Room napisał(a):nie mówię o przemianach w demona, tylko w innych ludzi. to dokonuje się w świetle
Jedyna taka "przemiana", na oczach przerażonej Scully, z resztą... Notka produkcyjna:

The episode is one of the few in the series that has no paranormal elements to it. Carter said of the episode's conception, "My first chance to work with David Nutter in a long time, and I wanted to give him something he could sink his teeth into. It's a little bit different for us. It doesn't really have a paranormal aspect, except for Scully's perceptions of her deepest fears. I felt that I had to figure out what she is most afraid of, and she is most afraid of those things that most of us are afraid of. The idea of dying at the hands of someone - creature or not - and she is helpless to do anything about it. I thought it was a very good way to explore Scully's character." The scene where Dana Scully (Gillian Anderson) imagines Pfaster appearing as a devil was influenced by real-life accounts, as described by Carter: "There are reports of people who had been under the spell of Jeffrey Dahmer, who actually claimed that he shape-shifted during those hours when they were held hostage; that his image actually changed. Nutter said "In many ways, Chris wanted to sell the idea that, as established in Mulder's closing dialogue in the show, not all terror comes from the paranormal. It could come from the person next door."

Jeszcze będziecie się sprzeczać, czy może będziecie teraz starać się wmówić Carterowi co chciał, a czego nie chciał pokazać? Hm? No?! :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
military napisał(a):Pilot, Deep Throat, Squeeze, Conduit, Ice, Eve, Fire, Beyond the Sea, Gender Bender, Lazarus, Young at Heart, EBE, Darkness Falls, Tooms, Born Again, Erlenmeyer Flask - uwielbiam te epizody, często do nich wracam. Tak ciężkiego klimatu rzadko można doświadczyć w kolejnych seriach.
Generalnie najbardziej kręcą mnie epizody silnie emocjonalne, bardziej o Scully niż o Mulderze, z ich relacjami na pierwszym planie, ważniejszymi od ufolotów, mutantów, czarownic i innych takich. Może stąd ta różnica opinii.

michax napisał(a):Nawet jeśli by ktoś napisał specjalnie dla niej dobrą duża rolę, to wcale nie jest powiedziane żeby w nim zagrała.
Wiesz, mi generalnie chodzi o deficyt dobrych ról dla czterdziestolatek. Albo młode panienki, albo ustatkowane trzydziestolatki, albo Meryl Streep. Stąd prawdopodobieństwo mniejsze.

Cytat:Najlepsze role obok Scully zagrała w filmie House of Mirth i miniserialu Bleak House. Jest świetna w rolach kostiumowych.
Terence Davies, reżyser House of Mirth, twierdzi, że do dzisiaj nie obejrzał ani jednego odcinka Archiwum. Zobaczył Gillian Anderson na jakimś zdjęciu gdzieś tam i stwierdził, że podoba mu się jej twarz, bo jest "jak z dziewiętnastowiecznych portretów". Agent popukał się w czoło: "nie da rady, ona gra w Archiwum". "Co to Archiwum?", spytał Davies. Na szczęście okazało się, że Anderson zna i bardzo lubi jeden z poprzednich filmów Daviesa - Kres długiego dnia (polecam!), no i się udało:). Film raczej z gatunku wymagających, bohaterowie albo siedzą, albo stoją, albo przechadzają się z parasolkami, albo płyną statkiem, albo leżą na trawie - ale mi podobał się bardzo:)

Hitch napisał(a):Jeszcze będziecie się sprzeczać, czy może będziecie teraz starać się wmówić Carterowi co chciał, a czego nie chciał pokazać? Hm? No?! :)
O ile zgadzam się z przytoczonym tekstem, to akurat interpretacja zależy od widza, a nie tego, co autor miał w głowie.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
no dobra, zwracam honor Hitch :)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
Ty się broń, chłopcze! Ja twoją interpretację uważam za naciąganą, ale masz do niej prawo.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
muszę obejrzeć ten odcinek z siódmego sezonu, żeby się ostatecznie utwierdzić w moim przekonaniu (bądź kompletnie się poddać), ale na razie kończę drugi, więc jeszcze sporo czasu :)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
A czy w odcinku "Milagro" były jakieś nadnaturalne elementy? Chyba też nie, ale łba sobie uciąć nie dam ;)

Odpowiedz
W ogóle to obejrzałam The Unnatural - nie wiedziałam, że baseball może być tak erotyczny!:) Koleś uczy grać w baseball swoją najlepszą przyjaciółkę, a większość scen miłosnych w kinie/tiwi nie ma w sobie nawet cząstki takiego napięcia.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
ludzie, powiedzcie mi jedną rzecz. gdzie ja do cholery znajdę inne seriale, w których będę mógł ujrzeć coś takiego?

[Obrazek: zrzutz.jpg]

Swoją drogą Colony i End Game to, jak dotąd, jedne z lepszych odcinków mitologicznych.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
Potem jest tylko gorzej, nie licząc odcinków "szpitalnych", ale one są o Scully, więc WIADOMO.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
Odcinki mitologiczne są bardzo sympatyczne, ale do "Reduxów" (ale najfajniejsze są chyba rzeczywiście w 2 sezonie), później już są coraz bardziej przekombinowane. No i "Biogenesis" z 6 sezonu był w sumie jeszcze całkiem ok.

W sumie już dawno oglądałem, ale od "Colony" i "End Game" lepsza jest chyba jeszcze sama końcówka 2 sezonu, czyli "Anasazi" etc. No i w "Tungusce" (to chyba 4 sezon?) też się sporo działo.

Odpowiedz
Tunguska to jeden z gorszych epizodów ever. Co za nudy!

Generalnie mitologia to dzieciniada cuchnąca na kilometr, zupełnie pozbawiona tzw. Koncepcji.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
Eeee tam, naiwne są, ale bardzo przyjemnie się je ogląda :) W sumie żaden z mitologicznych odcinków nie należy do moich ulubionych, ale na pewno wśród tych niemitologicznych można znaleźć sporo gorszych epizodów.

Odpowiedz
Tunguska jest zarąbista. W ogóle cała ta linia fabularna osnuta wokół upadku UFO na Syberii jest świetna. Cieżki, nieprzyjemny klimat. I like.:)

Odpowiedz
Ciężki klimat, dużo błota, więcej Kryceka niż Scully. Dziękuję, postoję.

Albertino napisał(a):Eeee tam, naiwne są, ale bardzo przyjemnie się je ogląda :)
Ja ziewam

Cytat:W sumie żaden z mitologicznych odcinków nie należy do moich ulubionych, ale na pewno wśród tych niemitologicznych można znaleźć sporo gorszych epizodów.
Bo jest ich trzy razy więcej?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
Artemis napisał(a):Tunguska to jeden z gorszych epizodów ever. Co za nudy!

Generalnie mitologia to dzieciniada cuchnąca na kilometr, zupełnie pozbawiona tzw. Koncepcji.


Nie rozumiem czepiania się mitologii serialu, tak jakby widzowie poważniej traktowali serial niż Carter i spółka. Jedni wolą standalony, inni mytharcy i to nie podlega dyskusji, ale to by nudzić się na wymienionej Tungusce, to z taką opinią jeszcze się nie spotkałem. Z pare nudnych jest ale można je policzyć na palcach jednej ręki (część 2 trylogii Biogenesis, czyli 6 Extinction i Nothing Important Happened Today) Chyba w żadnym mytharcu akcja nie pędzi tak szybko jak w Tunguska/Terma, na tym 2parterze nie można się nudzić. No i ten duet Mulder - Krycek. Mało który mytharc schodzi poniżej dobrej archiwowej roboty. Dla mnie nie ma znaczenia jakiego rodzaju jest epizod, może być mytharc, standalone, komedia, najważniejsze by prezentował dobry poziom, a taki poziom gwarantowali tacy scenarzyści jak Carter, Gilligan (mój ulubiony scenarzysta obok twórcy serialu, teraz pracuje przy Breaking Bad) i Spotnitz oraz bracia Morgan i James Wong.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości