Jak oni to zrobili...
Lepszy był Weird Al Yankovic, który w "Amish Paradise" całą scenę zagrał do tyłu :)
Jan Himilsbach: Intelektualiści wypierdalać!
Gustaw Holoubek: Nie wiem jak panowie, ale ja wypierdalam.

Odpowiedz
Last Action Hero, prolog. Ujęcie, w którym Arnold uchyla się przed lecącym toporkiem. Jak oni to zrobili, god dammit? Przecież to jest idealny efekt, nie ma w nim żadnego przekłamania! Nie widać wklejonej siekiery, wszystko jest idealnie dopasowane - ale to nie może być analogowe...

P.S.
Adi - a propos Moonwalkera:

"This whole sequence is concluded with Michael taking on Joe Pesci by turning into a robot and a spaceship. They actually used CGI for some of the shoots which was very impressive for the time."

Mówiłem - CGI jak nic.

-----------------------------

Zastanawiam się nad dwoma rzeczami w NCFOM.

1. Moss celuje do jelenia ze snajperki. Widok z lunety. Jeleń dostaje kulkę - widać tworzącą się ranę - i kulejąc ucieka. Jak oni to zrobili? Jeleń jest ewidentnie prawdziwy, a nawet jeśli rana jest komputerowa - w jaki sposób nagle nakazali mu kuleć?

2. Chigurgh wchodzi do pokoju hotelowego i strzela do gościa sięgającego po broń. Śrut masakruje mu rękę. Jak?! To wszystko dzieje się w jednym ujęciu - najpierw gość normalnie używa ręki, zaraz ma ją w strzępach - i nie wygląda to na CGI. Najlepsza proteza ever?

Odpowiedz
military napisał(a):1. Moss celuje do jelenia ze snajperki. Widok z lunety. Jeleń dostaje kulkę - widać tworzącą się ranę - i kulejąc ucieka. Jak oni to zrobili? Jeleń jest ewidentnie prawdziwy, a nawet jeśli rana jest komputerowa - w jaki sposób nagle nakazali mu kuleć?

A może po prostu postrzelili jelonka?
Demokracja: Bóg, który zawiódł

Odpowiedz
military napisał(a):1. Moss celuje do jelenia ze snajperki. Widok z lunety. Jeleń dostaje kulkę - widać tworzącą się ranę - i kulejąc ucieka. Jak oni to zrobili? Jeleń jest ewidentnie prawdziwy, a nawet jeśli rana jest komputerowa - w jaki sposób nagle nakazali mu kuleć?
Na moje oko to on jest ewidentnie komputerowy.

Odpowiedz
Cytat:A może po prostu postrzelili jelonka?

Nie może być, organizacje ekologiczne by zabiły producentów.

Mierzwiak napisał(a):Na moje oko to on jest ewidentnie komputerowy.

Zakład?:)

Odpowiedz
A nie mogli go po prostu postrzelić z wiatrówki czy z czegoś podobnego a w postprodukcji dorobić cyfrowo krew?

Odpowiedz
military napisał(a):Nie może być, organizacje ekologiczne by zabiły producentów.

Dokładnie. Nie wiem czy żartują czy nie, ale w jednym z wywiadów bracia Coen wspominają, że podczas kręcenia "Bartona Finka" dostali list od ASPCA (organizacji zajmującej się ochroną praw zwierząt), która dostała kopię scenariusza i chciała się dowiedzieć jak zamierzają traktować komary. Nurkującego w oceanie pelikana z ostatniej sceny "BF" Joel skomentował następująco: "Mamy niesamowite zdolności w nakłanianiu ptaków, do tego, co chcemy, aby zrobiły". A więc tak może było i tym razem tylko z sarną. Biorąc pod uwagę jakie robią filmy, wydaje mi się to możliwe. ;)

Odpowiedz
military napisał(a):Nie może być, organizacje ekologiczne by zabiły producentów.

Mogli później tego jelonka złapać, wyjąć pocisk, oczyścić ranę i założyć opatrunek.
Demokracja: Bóg, który zawiódł

Odpowiedz
Ronaldinho napisał(a):Mogli później tego jelonka złapać, wyjąć pocisk, oczyścić ranę i założyć opatrunek.

Nie, nie mogli. Za samo krzywdzenie zwierząt dostaliby taką karę, że pewnie nigdy więcej nie nakręciliby filmu. Nie chodzi o zabijanie - nawet gdyby tego jelenia piznęli z plaskacza w twarz, też znęcaliby się nad nim.

Odpowiedz
W napisach końcowych wyraźnie widnieje informacja o tym, że podczas produkcji filmu nie ucierpiał żaden jeleń.

Odpowiedz
jak dla mnie przynajmniej część tego jelonka to CGI lub wycięty fragment z dokumentu czy innego takiego
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Tak se obejrzałem "Moona" i nie mogę dojść jak to zrobili, że dwóch Samów Rockwellów widzimy na ekranie?
Demokracja: Bóg, który zawiódł

Odpowiedz
Zaprogramowali ruch kamery, nakręcili osobno każdego Sama, złożyli je razem i gotowe.

Muszę za to pochwalić wszelkie momenty w których dochodzi do ich bezpośredniej interakcji, zero fałszu, żadnych rozmyć i widocznej ingerencji komputera

Odpowiedz
No to się właśnie gratulację należą, bo przy bójce nic nie było widać, żeby coś majstrowali, ale z drugiej strony np ping-ponga jak nakręcili? Dla Sama się nominacja do Oscara należy, szkoda, że studio nie jest za bardzo zainteresowane jego osobą.

EDIT: A może na planie znajdował się klon Sama, bo ta ich gra i odpowiednio szybkie ruchy wyglądały nad wyraz realistycznie.
Demokracja: Bóg, który zawiódł

Odpowiedz
Przy ping-pongu stawiam, że też na 2 razy, jeno piłeczka rysowana no chyba, że "na Kung Pow" :)

Odpowiedz
Piłeczka jest chyba w CGI, a Sam machał paletkami po obu stronach stołu :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
W jakimś wywiadzie czytałem, że Rockwell najpierw grał pierwszego siebie, a podczas grania drugiego siebie miał słuchawkę w uchu, z której leciało nagranie jego pierwszej gadki. Operator podobno musiał się namęczyć, żeby nie było widać tej słuchawki.

Odpowiedz
nie lepiej, łatwiej i taniej było puścić nagranie z głośników a potem postsynchron głosu drugiego sama nagrać?

Odpowiedz
Oj.. nie zgodzę się z wami, że tak doskonale. W interakcję wchodzili dość rzadko a jeśli już to tylko stali jeden za drugim - widać to w ujęciach kiedy jest ich dwóch - na przykład w siłowni: chyba nigdy "Sam 1" nie zachodzi za "Sama 2" (nie licząc dublerów, których twarzy nie widać). "Cud klonowania" o wiele efektowniej i realistyczniej widać w pamiętnych "Powrotach do przyszłości" gdzie postacie podawały sobie przedmioty itp.

A i co do bójki to widać że filmowano by nie było widać twarzy dublera - magia montażu.

Odpowiedz
Klonowanie w BTTF było stosunkowo proste. Stosowano motion control, bo u Zemeckisa kamera ciągle musi być w ruchu, najlepiej w dłuuuuugim ujęciu, ale niemal zawsze między Foxami, Brownami czy Wilsonami była jakaś latarnia, okno, dzielona szyba samochodu albo tak zbudowana dekoracja, by jasno wyodrębnić fragment kadru z "klonem" (w cz. II np samochód w 1955 roku, kiedy Marty mówi "yeah, me too"). W części III w scenie kolacji na farmie, kiedy Foxowie podają sobie półmisek albo dzieciaka, "przypadkowo" Lorraine przechodzi na pierwszym planie, ukrywając cięcie, albo jeden Fox jest nałożony przez bluescreen, jak w scenie na festynie. Najbardziej brawurowo wyszła scena z cz. II przy stole w roku 2015. A wracając do "Moona", scena pingponga rzeczywiście robi wrażenie, bo, pomijając cyfrową piłeczkę, dwa Rockwelle musiały się idealnie zgrać z ruchami rąk.
Jan Himilsbach: Intelektualiści wypierdalać!
Gustaw Holoubek: Nie wiem jak panowie, ale ja wypierdalam.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości