Harry Potter and the Deathly Hallows
#1
Bardzo liczyłem, że do ostatniej finałowej części przygód o Harrym Potterze powróci Alfonso Cuaron. Nakręcił najlepszy film o Harrym Potterze (i lepszego filmu nie będzie wieki wieków) - Harry Potter i Więzień Azkabanu. Po oglądnięciu Więźnia Azkabanu liczyłem bardzo, że Cuaron jeszcze w kolejnych częściach. Ale przyjąłem miło wiadomość, że Czarę Ognia nakręci Mike Newell, gdyż nowy reżyser to także nowe pomysły, które filmowi mogą wyjść tylko na dobre. Zasmucił mnie tylko brak John Williamsa, który ze względu na ogrom pracy musiał zrezygnować z HP (w sumie musiał skomponować muzykę do Zemsty Sithów czy chociażby Wyznań Gejszy - świetna i przepiękna muzyka na marginesie), ale liczyłem, że jeszcze wróci.
Zakon Feniksa wyreżyserował David Yates następnie Ksiecia Półkrwi wyreżyserował David Yates, a Insygnia Śmierci wyreżyseruje David Yates...
Już po oglądnięciu "Zakonu Feniksa" dziwiłem się, że tak od razu powierzono "Księcia Półkrwi" Yatesowi. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy jeszcze przed premierą "Księcia Półkrwi" było wiadome, że ostatnią część (właściwie to części) odpowiedzialny będzie David Yates :shock: :evil: "Książe Półkrwi: okazał się być dla mnie filmem jeszcze gorszym od "Zakony Feniksa" I aż strach mnie bierze co też Yates w "Insygniach Śmierci" wykombinuje :???:
Nawet możliwy powrót Johna Williamsa mnie nie uspokaja, ani nie nastawia optymistycznie. Pierwsze dwa filmy Colmubusa może były dziecinne, ale miały magię, film Cuarona był nie tylko magiczny, ale i doskonale nakręcony, do tej pory miło mi się go ogląda. Film Newella może trochę chaotyczny na poczatku, ale dobrze mi się go oglądało. A co mają do zaoferowania filmy Yatesa??? Trudno mi napisać :???: Mi w tych filmach brakuje magii i niestety cała ta seria, którą bardzo lubię (książki przeczytałem po parę razy), która się filmowo tak ciekawie zaczęła, chyli się ku niezbyt dobremu, ciekawemu i godnemu końcowi. I w sumie teraz to te ostatnie części w reżyserii Yatesa są dla mnie jakieś obojętne. Szkoda, wielka szkoda, zwłaszcza, że dawniej naprawdę podobały mi się adaptacje książek pani Rowling i nie mogłem doczekać się kolejnych :sad:
Zobaczymy co to będzie, ale szczerze to nie oczekuję niczego szczególnego :sad:

Dziękuję za uwagę.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#2
no coz, jesli yates bedzie sie trzymal ksiazki, tak jak to zrobil w "zakonie feniksa", moze wyjdzie z tego cos dobrego. no i 7 czesc ma byc podzielona na dwie czescie, a to wzbudza nadzieje. niestety "ksiecia krwii" spartaczyl na maxa i obawiam sie, ze sie zbyt rozpedzil i znow wyjde z kina zazenowany na maxa (a po "czarze ognia" mialem mysli samobojcze :mad: )
Youniverse

Odpowiedz
#3
Interesowałem się tymi Potterami właśnie do Newella. 3 i 4 część były właściwie całkiem sympatyczne i wytyczyły dość ciekawy tor dla tej serii. Ostatnią częścią Pottera jaką widziałem była piątka i nie sądzę bym zdecydował się na następne. Miałkie, nudne łajno. Jedynie strona wizualna prezentowała niezły poziom. Szkoda, że trzymają się tak tego Yatesa - zmienianie reżysera przy okazji każdej części to nie był głupi pomysł, przynajmniej każda część by się czymś wyróżniała, a tak to zlewa mi się to wszystko w jedną całość...

Odpowiedz
#4
Wystarczy zobaczyć wyniki finansowe Zakonu i Księcia i nie trzeba się zastanawiać, czemu producenci nie rezygnują z niego... :smile:
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#5
Gdyby reżyserię Pottera producenci powierzyli C. Thomasowi Howellowi, wyniki też byłyby świetne. Jakość nie ma tu nic do rzeczy. Pierwsze dwa filmy były takie se - denne, ale sympatyczne. Trójka i czwórka dały się oglądać. Piątka i szóstka to dno, przy których wytrwałem tylko cudem. Wiadomość o tym, że nie zmieniono reżysera przy siódemce, upewnia mnie że film będzie kupą. Bo skoro z książki-kupy (Zakon) Yates zrobił film bardzo zły, a z książki-średniawki (Książe) zrobił film jeszcze gorszy, to z książki-megakupy (Insygnia) może wyjść tylko totalna katastrofa.

Odpowiedz
#6
Pitero napisał(a):Wystarczy zobaczyć wyniki finansowe Zakonu i Księcia i nie trzeba się zastanawiać, czemu producenci nie rezygnują z niego... :smile:

Właśnie sam jestem dalej w szoku jak te dwa filmy mogły, aż tyle zarobić :shock: Chyba, że po bardzo dobrym "Więźniu Azkabanu" i "Czarze Ognia" wszyscy spodziewali się czegoś jeszcze lepszego, albo na równym poziomie.
Ale w sumie ten Yates to jakiś fenomen. Przed Potterem był reżyserem telewizyjnym, a teraz kręci wszystkie części, co więcej wraz ze sobą wziął swego przyjaciela kompozytora Nicholasa Hoopera, który też tylko dla telewizji pisał. I jakoś udało mu się przekonać, że Hooper jest lepszy od Williamsa. Chyba, że Hooper jest tańszy :smile:
Nawet jeżeli Yates nakręci film bardzo wierny książce to i tak nie sądzę, że może wyjść dobry film. W filmach Yatesa po prostu brakuje mi magii, nie mówiąc już o tym, że młodzi aktorzy to jak dla mnie najgorzej grają właśnie u Yatesa.
Szkoda, szkoda, wielka szkoda, gdyż po "WA" i "CzO" spodziewałem się naprawdę czegoś dobrego. I w sumie fajnie było, że co film to nowy reżyser, gdyż tak każdy z nich wnosił coś nowego do filmu. A Yates za bardzo nic nie wniósł do "ZF" , do "KP" to też wątpię, aby coś do "Insygnii Śmierci" wniósł.
A akurat ostatnia książka serii bardzo mi się podoba i przynajmniej książkowo byłem usatysfakcjonowany zakończeniem.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#7
Insygnia śmierci mają w ogóle jakąś fabułę czy to będą 4 godziny chodzenia, siedzenia i gadania, a na końcu ktoś powie "Insygnia śmierci to moja ksywka z liceum!" i film się skończy?

Odpowiedz
#8
Właśnie w Insygniach fabuły jest najwięcej. Nie dziwi fakt rozbicia ksiązki na dwa filmy, film musiałby trwać conajmniej tyle co obydwa Kill Bille. Ale to przecież rezyseruje Yates, on potrafi tak skrócić Pottera jak żaden magik na świecie. :grin:
Btw, ciekawi mnie najbardziej ten wątek z książki tak żeby był przystepny dla dzieciarni :mrgreen:
.

Odpowiedz
#9
Cytat:Właśnie w Insygniach fabuły jest najwięcej.

Bzdura. Książka ma 800 stron. 100 stron to opis przygotowań do wesela. 150 stron to opis siedzenia w namiocie w lesie i czekania na deus ex machina, bo autorka nie wiedziała jak popchnąć akcję, wpędziwszy bohaterów w sytuację bez wyjścia. Prawdziwej fabuły tu jak na lekarstwo; przez 400 stron były może 3 zwroty akcji i pięć odrębnych miejsc akcji.

Odpowiedz
#10
Cytat:Prawdziwej fabuły tu jak na lekarstwo; przez 400 stron były może 3 zwroty akcji i pięć odrębnych miejsc akcji.

Chyba czytaliśmy różne książki :P Przecież w Insygniach co rozdział, to nowe miejsce i jakiś progres w historii. Nie twierdzę, że to są fabularne wyżyny, ale akcja toczy się nieustannie, a przygotowanie do wesela to był w sumie najdłuższy - o zgrozo, jedno rozdziałowy - przystanek, po dość dynamicznym początku i przed tym, co się dzieje później. To już w pierwszych tomach było więcej "statycznych" i nie związanych z fabułą wątków. Zresztą Zakonu nic nie przebije w tej kwestii.

Odpowiedz
#11
Mi się bardzo podobały te rozdziały, w których oni stoją w sytuacji bez wyjścia, tylko przeskakują z miejsca w miejsce i patrzą na siebie tępym wzrokiem. Rowling poraz pierwszy udało się odrzeć Harry'ego, Hermionę i Rona z blasku heroicznych poszukiwaczy przygód, pokazać w sytuacji beznadziejnej, pozwolić im wybić zęby na zagadce wręcz niemożliwej do wyobrażenia. Byłam zdumiona, jak sugestywnie udało się JKR nakreślić sytuację funkcjonowania zarówno poza społeczeństwem mugoli, jak i czarodziejów. Troje przyjaciół przebranych w obce ciała, troje przyjaciół, którzy nagle zaczynają się dławić swoją odwagą, poszukiwający sami-nie-wiemy czego. Poza tym chyba od czasu Kamienia filozoficznego nie dostaliśmy takiej dawki mugolskiego świata, takiego spod znaku zwykłych ulic, zwykłych sklepów. W Insygniach śmierci Hermiona i Harry spędzają wigilię w namiocie, jedząc makaron z torebki. Żuchwa w dół.

Dodam, że Insygnia to obok Więźnia mój ulubiony tom cyklu. Top 3 zamyka niedoskonały i grzeszący fatalnym zakończeniem Zakon Feniksa.

Przeklinam Yatesa, wciąż na stołku reżyserskim widząc Cuaróna. Kiedyś Gilliam mi się śnił, JKR z resztą też. Ale to były dawne sny i nie warto nawet o tym myśleć.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#12
Insygnia na siłę próbują nadać przygodom Pottera dramatyzmu, który jest po prostu nieprzekonywający. Biedni bohaterowie marzną - choć w każdej chwili mogą wyczarować ogień, sweter, kaloryfer, wyższą temperaturę, no cokolwiek (w końcu zresztą to robią, d'uuuuh). Jedzą makaron - dramat! - choć jest jasno powiedziane, że mogą w każdej chwili niewidzialni wyskoczyć do sklepu i wynieść kaczkę z frytkami, ale... nie robią tego, bo nie byłoby wystarczająco dramatycznie. Za to spędzają całe miesiące na dochodzeniu do oczywistych wniosków ("mamy kilka miejsc, w których możemy zacząć poszukiwania, ale nie róbmy niczego, bo... hmm, bo możemy pożyć w namiocie żrąc zupki chińskie. Zaczniemy jak będzie zimno"). W międzyczasie tracą zaufanie do człowieka, który oddał za nich życie, bo kobieta, która okłamała ich setki razy, poddała w wątpliwość jego wiarygodność. Zrobiła to zresztą w sposób wybitnie nieudolny, nie przedstawiając niczego oprócz niejasnych poszlak.

Potrzebne wiadomości można podsłuchać zupełnym przypadkiem pośrodku zadupia, potrzebne przedmioty same wpadają w ręce (oprócz maszyny czasu, bo już zapomnieli że ją mają), nikt nie korzysta ze swoich mocy, by ułatwić sobie życie, kłótnie pojawiają się w fabule tylko po to, by ich skutki nie miały absolutnie żadnego znaczenia i można było przywrócić status quo po pięciu stronach, a styl autorki - czy też tłumacza - to średniej klasy licealne wypracowanie z wybitnie drętwymi dialogami.

Generalnie książki z serii lubię, ale ta jest kompletną porażką, odstającą pod każdym względem od poprzedników.

Odpowiedz
#13
Mnie się akurat "Insygnia Śmierci" bardzo podobały :smile: I jestem usatysfakcjonowany tym zakończeniem jakie otrzymaliśmy. Książka jest trochę inna od pozostałych, ale co zaliczam na plus i nie ma też tego schematu z ciągłym wracaniem do Hogwartu. A końcowa walka też nawet dobrze wyszła, może oczekiwałbym czegoś więcej, ale wtedy można byłoby dać zarzut o efekciarstwo.
A dziać się w tej książce dzieje dużo, już zresztą sama bitwa o Hogwart daje dobry materiał do filmu, który pewnie Yates nie wykorzysta. Podobnie jak bardzo przeze mnie lubiany motyw ze smokiem. A dokładnie sam lot smokiem można byłoby tak samo pięknie zilustrować jak lot na hipogryfie w "Więźniu Azkabanu". W filmie jest to chyba jedna z lepszych scen, w której wszystko gra, od reżyserii, poprzez doskonałe efekty specjalne, zdjęcia a na wspaniałej muzyce Johna Williamsa kończąc. Wątpię jednak aby Yates był zdolny zrobić coś podobnego.
Już teraz się martwię jak wypadnie scena powrotu Harry'ego do rodzinnych stron. W tym scena na cmentarzu. Patrząc, że oglądając "Księcia Półkrwi" śmierć Dumbledore'a nie wywołała u mnie żadnych emocji to i wątpię, aby tutaj sobie Yates poradził.
Z góry przepraszam, że się tak tego Yatesa uczepiłem, ale ja naprawdę lubię te książki i to naprawdę boli jak się patrzy jak niski poziom zaczynają filmowe adaptacje osiągać.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#14
military napisał(a):Insygnia na siłę próbują nadać przygodom Pottera dramatyzmu, który jest po prostu nieprzekonywający. Biedni bohaterowie marzną - choć w każdej chwili mogą wyczarować ogień, sweter, kaloryfer, wyższą temperaturę, no cokolwiek (w końcu zresztą to robią, d'uuuuh).
Tego nie pamiętam:)
Chociaż fakt - cały motyw torby Hermiony jest tak naprawdę masakrycznie głupim pójściem na skróty.

Cytat:Jedzą makaron - dramat! - choć jest jasno powiedziane, że mogą w każdej chwili niewidzialni wyskoczyć do sklepu i wynieść kaczkę z frytkami, ale... nie robią tego, bo nie byłoby wystarczająco dramatycznie.
Nie no, czekaj, makaron był ze sklepu:)

Cytat:Za to spędzają całe miesiące na dochodzeniu do oczywistych wniosków ("mamy kilka miejsc, w których możemy zacząć poszukiwania, ale nie róbmy niczego, bo... hmm, bo możemy pożyć w namiocie żrąc zupki chińskie. Zaczniemy jak będzie zimno"). W międzyczasie tracą zaufanie do człowieka, który oddał za nich życie, bo kobieta, która okłamała ich setki razy, poddała w wątpliwość jego wiarygodność. Zrobiła to zresztą w sposób wybitnie nieudolny, nie przedstawiając niczego oprócz niejasnych poszlak.
Już nie pamiętam jak to do końca jest, to się jakoś zgrywa z marudzeniem Harry'ego pt. "Dumbledore nie zabrał mnie na groby rodziców" (odpowiadam: "bo przez sześć tomów ani razu o tym nie pomyślałeś") i "Dumbledore nie powiedział mi nic o sobie" ("bo cię to nic nie interesowało, bo nie miał potrzeby, bo był stary, a ty gówniarz jesteś"). I nie jest tak, że od razu tracą zaufanie, z tego co pamiętam, marudzi głównie Harry:).

Cytat:Potrzebne wiadomości można podsłuchać zupełnym przypadkiem pośrodku zadupia, potrzebne przedmioty same wpadają w ręce (oprócz maszyny czasu, bo już zapomnieli że ją mają)
A tak nie było w poprzednich tomach?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#15
Już swego czasu widziałem ten tzw. "zwiastun", ale postanowiłem się nim podzielić:



Nie jestem pewny, ale jest to chyba filmik/zwiastun, który znajduje się w dodatkach do wydania DVD "Harry Potter and the Half-Blood Prince" :???: Oczywiście pewny nie jestem, gdyż niestety i dzięki panu Yatesowi na "Order of the Phoenix" zakończyłem kupowanie DVD. Przepraszam z góry za jakość, ale nie ja za nią odpowiadam, a po za tym te filmiki ta szybko się pojawiają jak znikają.
Jak na mój pierwszy rzut oka, to szału nie ma. I nie wiedzieć czemu znowu mamy jakąś dziwną bieganinę w lesie :?: W "HP6" była chaotyczna bieganina w polu kukurydzy, tutaj mamy las:/
Trochę to przykre, gdyż kiedyś każdy zwiastun z Harry'ego Pottera to było coś, jakieś przeżycie, a teraz wszystko stało się dla mnie takie obojętne. Magia gdzieś uszła i jak na razie to nie mam żadnych wielkich oczekiwań wobec tego filmu/filmów. Nie po dwóch ostatnich częściach i nie z tym reżyserem :sad:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#16
Wawrzyniec_85 napisał(a):Trochę to przykre, gdyż kiedyś każdy zwiastun z Harry'ego Pottera to było coś, jakieś przeżycie, a teraz wszystko stało się dla mnie takie obojętne.
IMHO jedynym zwiastunem-wydarzeniem (nie licząc teasera części pierwszej, puszczanego na obecnym wówczas w Polsce E!, w ciekawej, zielonkawej kolorystyce) był teaser Więźnia Azkabanu. Prawdopodobnie jeden z najlepszych zwiastunów ostatnich dziesięciu lat. Magia.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=HrAZo7G8u2s[/youtube]
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#17
Artemis napisał(a):Prawdopodobnie jeden z najlepszych zwiastunów ostatnich dziesięciu lat. Magia.

Dokładnie! Pamiętam jak oczarowany byłem tym zwiastunem i jeszcze wspaniałe "Double Trouble" Johna Williamsa :grin:
"Więzień Azkabanu" pozostanie najlepszym filmem z całej serii, uwielbiam do tego filmu wracać :smile:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#18
Ja też się przyznam, że mam do niego słabość, nawet DVD w gimnazjum sobie kupiłam za stypendium...

Jeszcze ten zwiastun jest niezły, niezbyt oryginalny, ale w sumie mroczny, klimatyczny i generalnie fajny:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=OGLzaVx-hUE&feature=related[/youtube]
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#19
Jak najbardziej się zgadzam z tą opinią. Ogólnie ja w przypadku Pottera mam tak, że opinie o filmach okazują się dokładnym odbiciem opinii o książkach. Kamień, Komnata - głupie, ale sympatyczne. Więzień - rewelacja, najlepsza cześć cyklu. Czara - lepsze od Kamienia i Komnaty, gorsze od Więźnia. Zakon - dno i pół metra mułu, aczkolwiek wersja filmowa minimalnie zyskuje za sprawą sekwencji finałowej. Jutro prawdopodobnie obejrzę księcia; książkę oceniam jako dno i ćwierć metra mułu :-)
A co do Williamsa - jak dla mnie, facet do tej pory nie napisał nic lepszego od partytury z Więźnia... Prawda to, że ma wrócić do najnowszych części?
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#20
jarod napisał(a):A co do Williamsa - jak dla mnie, facet do tej pory nie napisał nic lepszego od partytury z Więźnia...

:???: Wyjątkowo kontrowersyjna teza i mimo, że bardzo często do soundtracka do "Więźnia Azkabanu" wracam (chociażby dzisiaj) to jednak jako WIELKI fan Johna Williamsa i posiadacz nie jednej jego płyty nie mogę się zgodzić z tym twierdzeniem. Chociaż wiadomo, że muzyka do "Więźnia..." jest najlepsza. To co Nicholas Hooper (przyjaciel Yatesa) w "Zakonie" i "Księciu" skomponował niestety nawet nie może się równać z Maestro Williamsem.

jarod napisał(a):Prawda to, że ma wrócić do najnowszych części?

Trudno powiedzieć :???: Przy ZK i KPK David Yates współpracował ze swoim wieloletnim kompozytorem Nicholasem Hooperem (jak wspomniałem wyżej). W jednym z wywiadów Hooper powiedział jednak, że praca przy obu filmach tak go umęczyła, że nie skomponuje muzyki do "Insygniów...". Czy jednak Williams powróci, dalej nie wiadomo i nie ma oficjalnego potwierdzenia. Jeżeli jednak Maestro miałby powrócić, to może przynajmniej muzyka w tym filmie/filmach byłaby dobra.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Harry Potter Anonymous 728 86,692 05-04-2026, 17:12
Ostatni post: Spoilerowo
  Harry Potter i Zakon Feniksa military 89 16,765 04-10-2007, 20:45
Ostatni post: Glut



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości