Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Zgadzam się z Azgarothem w finałach czasami trochę patosu trzeba. Oczywiście mi nie chodzi od razu o patos w stylu Michaela Baya, ale filmowi by nie zaszkodziło pokazanie trochę dobitniej, Harry'ego jako bohatera, wybrańca itd.
A tak to w sumie patos poczułem najlepiej w scenie przygotowania Hogwartu do obrony. Wymarsz rycerzy i rzucanie zaklęcia ochronnego, plus odpowiednia muzyka i to właśnie chodziło.
Zaś finałowa walka to niestety miała coś z finału ligi mistrzów bez kibiców na trybunach, a w książce tak przynajmniej nie było.
I scena o której wspomniał patyczak, która rzeczywiście wygląda dziwnie i rzeczywiście daleko jej od patosu, a wtedy akurat by się przydał.
19-07-2011, 12:58
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
(19-07-2011, 12:58)Lawrence napisał(a): A tak to w sumie patos poczułem najlepiej w scenie przygotowania Hogwartu do obrony. Wymarsz rycerzy i rzucanie zaklęcia ochronnego, plus odpowiednia muzyka i to właśnie chodziło.
Dokładnie, jedna z najlepszych sekwencji w filmie. Aż samemu chciało by się wyruszyć na bitwę :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
19-07-2011, 13:01
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Naprawdę dobry film.
Właściwie poziom ten sam co w poprzedniej części, ale niektóre sceny perełki podnoszą ocenę w górę.
Spoilery.
Genialna sekwencja przygotowywania Hogwartu do obrony i świetne sceny retrospekcji. Bałem się tego, co Yates zrobi z wątkiem Snape'a, ale ostatecznie zostałem pozytywnie zaskoczony. Cały motyw jest chyba jeszcze bardziej emocjonujący i wzruszający niż w książce i nareszcie poświęcono mu więcej czasu, niż 10 sekund na krótką przebitkę z przeszłości. Aktorstwo Rickmana nie do opisania, w końcu miał więcej do zagrania niż poprzednich filmach Yates'a razem wziętych:)
Miło, że fajerwerki mimo wszystko nie zdominowały filmu i jednak postanowiono skupić się na ważniejszych wątkach. W chwili obecnej nie wyobrażam sobie wręcz Insygniów Śmierci w jednym, dwugodzinnym filmie. To, co wykastrowano w poprzednich częściach to jedno, ale obydwie części "siódemki" o udziwo zdołały uratować historię. Cięcia i skróty są jednak nadal - skąd Luna nagle znalazła się w zamku? Dziecko Tonks i Lupina - jeśli ktoś w pierwszej części przegapił kilkusekundowy moment, w którym Tonks STARA się pochwalić swoim stanem, to może być zaskoczony, kiedy w Part II okaże się nagle, że dziecko jest już dawno na świecie.
Muzyka bardzo dobra, ale soundtrack z pierwszej części podobał mi się bardziej. Brawa za wykorzystanie utworów z poprzednich części - naprawdę miły akcent i ładna klamra łącząca całość. Już się bałem, że Desplat, podobnie jak Hooper, całkowicie zapomni o genialnych motywach Williamsa. Inna sprawa, że pojawiajacy się w filmie utwór Hoopera to jedna z jego lepszych prac.
Cóż więcej - przyzwoite domknięcie serii. Całe szczęście, że Yates utrzymał poziom i nie spieprzył finału, chociaż z takim materiałem to było ciężkie.
3D - uff. Niepotrzebne, fakt, ale przynajmniej nie spartaczone. Konwersja dopracowana, nie rzucały mi się w oczy jakieś większe babole, a głębia niektórych scen oddana świetnie. Bałem się nieco jakości w Heliosie, ale było bardzo dobrze - obraz żyleta, dostatecznie jasny i kolorowy.
19-07-2011, 22:01
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
(19-07-2011, 22:40)Phil napisał(a): PS 3D? Pff..
Czasami zastanawiałem się czy nie zdjąć tych okularów, gdyż ja tam prawie w ogóle żadnego 3D nie odczuwałem.
Co do Alana Rickmana to się nie zgadzam. On i Fiennes to jedyne powody dla których oglądałem poprzedni filmy Yatesa. Jak zawsze rewelacyjni. I jakby w filmie mieliśmy mieć wyłącznie sceny z Voldemortem i Snapem, to nie miałbym nic przeciwko :)
Czy jestem jedyną osobą, która narzeka na efekty specjalne i doszukała się w nich sztuczności? Nie wiem, ale dla mnie ten green-box tak walił po oczach, że mam nadzieję, że nie nominują tego filmu do Oscara za efekty specjalne.
19-07-2011, 22:49
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
(19-07-2011, 22:01)Khet napisał(a): świetne sceny retrospekcji. Bałem się tego, co Yates zrobi z wątkiem Snape'a, ale ostatecznie zostałem pozytywnie zaskoczony. Cały motyw jest chyba jeszcze bardziej emocjonujący i wzruszający niż w książce i nareszcie poświęcono mu więcej czasu, niż 10 sekund na krótką przebitkę z przeszłości. Aktorstwo Rickmana nie do opisania, w końcu miał więcej do zagrania niż poprzednich filmach Yates'a razem wziętych:)
Właśnie dla mnie to było spartolone. Yates po raz kolejny, poniekąd zresztą konsekwentnie wedle swoich poprzednich części, przedstawia wspomnienia w myślodsiewni jako chaotyczny teledysk obrazów, mieszający się i przenikający, podczas gdy w książce każde z oglądanych wspomnień tworzyło odrębną całość, odrębną rzeczywistość, normalną linię czasową od początku do końca, a oglądający je był uczestnikiem wydarzeń w nich przedstawionych niemal fizycznie. To jest ważne, bo dzięki temu każde wspomnienie jest oddzielną sceną, którą by można było fenomenalnie przedstawić w filmie. Miałem wysokie oczekiwania zwłaszcza do scen z młodości Snape'a i Lily i Snape'a z Dumbledorem, które były świetnie ukazane w książce. A Yates dał nam po prostu krótką przebitkę na każdą z nich, takie okno, które może i wreszcie pozwoliło pokazać talent Rickmana, ale znowu, tak jak w całym filmie, to mogło być so much more :)
A 3D Pottera wymiata, w IMAXie na Navy Pier w Chicago na ogromnym ekranie obraz był czysty, a trójwymiar świetny i nie nachalny. Naprawdę porządne, dobre wykorzystanie tej technologii, tym bardziej, że parę sekwencji dzięki niej zyskało. I wcale nie odczuwałem większej ciemności obrazu. Seans 2D jest pewno równie dobry, ale jeśli ktoś ma szansę i kasę to niech śmiało idzie na wersję trójwymiarową, nie ma się czego bać spartolonej konwersji.
20-07-2011, 07:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2011, 07:45 przez Rodia.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Spartolonymi przebitkami, to były te pseudo-retrospekcje z Zakonu Feniksa, czy okrojone na maksa wspomnienia związane z Voldemortem z Księcia :D
Retrospekcje z Part II spełniły swoje zadania i wywołały odpowiednie emocje, dlatego nawet nie czepiam się, że można by je było ukazać inaczej, bo w takim wypadku trzeba byłoby się czepiać także każdej innej sceny.
20-07-2011, 09:41
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
(20-07-2011, 09:41)Khet napisał(a): Spartolonymi przebitkami, to były te pseudo-retrospekcje z Zakonu Feniksa, czy okrojone na maksa wspomnienia związane z Voldemortem z Księcia :D
Retrospekcje z Part II spełniły swoje zadania i wywołały odpowiednie emocje, dlatego nawet nie czepiam się, że można by je było ukazać inaczej, bo w takim wypadku trzeba byłoby się czepiać także każdej innej sceny.
To spytaj ludzi, którzy nie czytali z książek, czy z tych retrospekcji wynika, że Snape był w Hogwarcie upokarzany przez Jamesa Pottera. I kto jeszcze pamięta, że w piątej części przez dwie sekundy James Potter machał na Snape'a różdżką. Co jest sprawą kluczową.
Podobnie jak wątek przeszłości Dumbledore'a - ledwo liźnięty. I kiedy już Snape wytacza armatę we flashbacku ("hodowałeś go jak prosię na rzeź"), to kwadrans później Harry widzi się z profesorem w zaświatach i wszystko jest znowu okej. A słowa młodszego Dumbledore'a trochę rzucone na wiatr, bez logicznego zaczepienia.
Fantastyczny jest w książkach ten wątek ojcowski - jak Harry odkrywa, że pewne wyobrażenie faceta, którego nie pamięta, jest fałszywe. I że faceci, którzy mu tego nieżyjącego ojca zastępują (Dumbledore, Black), też mają swoje za uszami. Co oczywiście nie znaczy, że ma przestać ich kochać czy szanować - i to jest fajne, to jest prawdziwe. I w końcu jest Snape, kolejny z 'alternatywnych ojców', raz, bo kochał jego matkę, dwa, że się nim opiekował przez te lata w Hogwarcie, chociaż fakt, że brutalnie (sam zresztą też chyba wzorców nie miał;). W filmach tych wieloznaczności nie uświadczymy, Autorytety pozostają Autorytetami.
Tyle interpretacji. Oczywiście dziury fabularne też są.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
20-07-2011, 10:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2011, 10:29 przez Artemis.)
Król świata.
Liczba postów: 1,667
Liczba wątków: 8
(19-07-2011, 22:49)Lawrence napisał(a): Czy jestem jedyną osobą, która narzeka na efekty specjalne i doszukała się w nich sztuczności? Nie wiem, ale dla mnie ten green-box tak walił po oczach, że mam nadzieję, że nie nominują tego filmu do Oscara za efekty specjalne.
Nie jesteś. Fakt jest taki, że wszelkiego rodzaju kolorowe chmurki i komputerowe latające "bździle" (czyt. różdżki i rzucane zaklęcia) zawsze będą wyglądały sztucznie. Widać że postawiono tylko na CGI. W poprzednich potterach (szczególnie pierwszych) żadnych kolorowych smug nie było aż tyle. Dlatego te wyglądają sztycznie - i zawsze będą.
P.S. Nie wydawało wam się w części pierwszej, że wZgredek zrobił się jakiś taki mniej "Putinowaty"?
20-07-2011, 12:00
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
@Artemis
Trudno się z Tobą nie zgodzić. Niestety oglądając film można odnieść bardzo złe wrażenie odnośnie Dumbledore'a. Rzeczywiście można dojść do wniosku, że tak jak Snape to powiedział, że dyrektor Hogwartu hodował Pottera jak prosię na rzeź. Za mało ten wątek jest wytłumaczony, a chyba właśnie po to dzielone były te filmy, aby było jak najmniej niedomówień.
Chociaż i tak tym razem Harry jest bardziej przejęty tym co zobaczył w myślodsiewni, niż wtedy kiedy w "Zakonie Feniksa" poznał wspomnienia Snape'a, po których normalnie przeszedł do porządku dziennego.
Akurat Yates skoncentrował się głównie na akcji i bitwie o Hogwart, pozostawiając te niektóre wątku emocjonalne itd. na boku, albo ledwo muśnięte.
Pojawienie się brata Dumbledore'a i krótkie wspomnienie o ich siostrze, też dla osób nie znających książkę może się wydać niezrozumiałe.
Ale jak już pisałem, ten film niestety nie jest bez wad i na niektórych błędach Yates się na nauczył i nie wyciągnął wniosków z przeszłości.
20-07-2011, 13:42
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
To było do przewidzenia. 3 miejsce w światowym Box Office:
All Time Worldwide Box Office Grosses
W sumie jak tak się patrzy na tę pierwszą 10tkę, to po za "Avatarem", "Titaniciem" i "Alice in Wonderland", same sequele.
A w ogóle pierwsza 20 to "Harry Potter" na zmianę z "Władcą Pierścieni" i "Piratami z Karaibów".
10-08-2011, 18:22
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Part I zaliczony.
Nuda, najgorszy Potter z dotychczasowych i aż mnie strach obleciał co będzie w part II. Usypająca historia, miałcy bohaterowie. Jedynie lokacje były fajne. Co tu roztrząsać, myślałem, ze już gorzej być nie może i gorszego filmu od Czary Ognia nie zobaczę. A jednak.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
21-08-2011, 22:02
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Naprawdę cenisz, "Zakon Feniksa", a szczególnie "Księcia Półkrwi" wyżej niż "Czarę Ognia"? OK, ale dla mnie akurat "Czara Ognia" jest zdecydowanie lepsza od tych filmów Yatesa. I ja np. pierwszą część "Insygniów Śmierci" stawiam wyżej od "Księcia Półkrwi", którego uważam za najgorszą filmową część. Chociaż to też dalej średni, a miejscami słaby film. Druga część "Insygniów" jest OK, czy jak na Yatesa, jego najlepszy film z tej serii. Ale wiadomo niedosyt pozostaje.
22-08-2011, 21:32
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Aj tam :P Gdyby sugerować się chociażby specjalnym wydaniem Ocenarium, to trzeba by uznać Kamień Filozoficzny i Komnatę Tajemnic za arcydzieła, a Więźnia Azkabanu za gniota.
23-08-2011, 09:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-08-2011, 09:34 przez Khet.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Tak Lawrence bardzie sobie cenie Zakon czy Księcia Półkrwi od Czary Ognia. Czara Ognia niesamowicie mnie wynudziła. Natomiast dwa kolejne filmy, już dalece odbiegały w moim mniemaniu, od poprzednika, klimatem, tempem akcji, emocjami towarzyszącymi przygodom bohaterów.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
23-08-2011, 22:54
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Oczywiście "Czara Ognia" jest gorsza od "Więźnia Azkabanu", gdzie aż kipiało magią z ekranu, ale mimo to posiadała dla mnie jeszcze jej namiastki. Zaś od "Zakonu Feniksa" wtargnęła do tej serii taka nijakość, którą niestety i także w tym finale czułem.
24-08-2011, 03:18
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Co do finału to trochę jeszcze poczekam na dobrą wersję. Ważne że już tylko jedna cześć została mi do zaliczenia.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
24-08-2011, 21:18
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Są emocje, są świetne, pojedyncze momenty, doskonałe zdjęcia i efekty, do pewnego momentu podobało mi się bardzo, ale im bliżej końca tym gorzej. Rozmowa z Dumbledorem w "niebie" do wywalenia, retrospekcja Snape'a przewidywalna i banalna (w ogóle szkoda Rickmana, jak na tak ważną jak się okazuje postać został skandalicznie potraktowany przez tę serię), pojedynek z Voldemortem mega rozczarowujący, a jego śmierć zwyczajnie żenująca.
Czekałem też na słynne Not my daughter, you bitch!, szkoda że to co po nim następuje jest, co tu dużo mówić, fatalne. Tym samym Bellatrix dołącza do Snape'a jako kolejna zmarnowana postać.
Nie rozumiem też czemu Neville robi taką karierę wśród internautów - jego monolog to marność nad marnościami, a scena z wężem nic specjalnego. O co więc chodzi?
Epilog śmieszny. Tak po prostu, nie wiem jak inaczej określić fakt, że rzekomo starsze o 19 lat postacie wyglądają TAK SAMO.
Część I zdecydowanie bardziej mi się podobała.
05-11-2011, 22:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2011, 22:48 przez Mierzwiak.)
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Jak zobaczyłem 96% świeżych pomidorów, to nie mogłem spodziewać się niczego innego, jak podobno najlepszej odsłony tej serii.
Ale bez jaj - to nie jest na pewno najlepsza odsłona, ale też nie najgorsza. Po Czarze Ognia, Zakonie Feniksa i Księciu Półkrwi tempo jest wyraźnie lepsze, jednak zdecydowanie lepiej/ciekawiej oglądało się część pierwszą finału. Część druga bardzo pośpiesznie idzie do przodu, wszędzie walczą, uciekają, mury się sypią, ktoś krzyczy. Pod wizualno-dźwiękowym względem ta część wypada najokazalej biorąc pod uwagę liczbę plenerów, efekciarskich ujęć, dekoracji. Tylko emocji tu brak. Jakoś tak k*rwa bez ekscytacji się to ogląda. Na domiar złego z dupy wzięte niebo, dziecinnie poprowadzona myślodsiewnia, finałowa walka z Voldemortem, nieudolna charakteryzacja na sam koniec i okropna scena w tym palącym się magazynie - tak kiepskich efektów w blockbusterze dawno nie widziałem. Czyli wszystko to, co miało powodować napięcie odpowiedniego napięcia nie buduje.
Na pewno świetnie wypada wspominana tu obrona Hogwartu przed siłami zła. Na pewno ten smok w skarbcu. Na pewno Voldemort na gruzach Hogwartu. W ogóle Fiennes aktorsko to najjaśniejszy punkt. Reszta jest ok, widowisko cieszy oczy i uszy, jest poważne, dość dorosłe, wystarczająco mroczne. A przede wszystkim nie jest nudno, choć tak bywało w poprzednich częściach.
7
Podsumowując całą serię: to na pewno cholernie spektakularne widowisko, które dorastało wraz z Potterem. Bez jakichś drastycznych wpadek jakościowych, choć nie powiem, że wszystkie części były równie udane co finał w dwóch częściach. Na pewno też nie uzyskają u mnie statusu kultowych, bowiem fanem powieści nigdy nie byłem (darowałem sobie dwie ostatnie) i w związku z tym nie przebierałem w miejscu nogami oczekując na kolejną premierę. Za jakieś 10 lat siądę sobie ze swym synem i chętnie zobaczę całość od początku do końca.
Mój ranking serii o Potterze.
Harry Potter i więzień Azkabanu - 8/10
Harry Potter i Insygnia Śmierci. Część I - 7+/10
Harry Potter i Insygnia Śmierci. Część II - 7/10
Harry Potter i Książę Półkrwi - 6/10
Harry Potter i Czara Ognia - 6/10
Harry Potter i Zakon Feniksa - 5/10
Harry Potter i Kamień Filozoficzny - 5/10
Harry Potter i Komnata Tajemnic - 5/10
21-11-2011, 11:34
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(21-11-2011, 11:34)desjudi napisał(a): Podsumowując całą serię:
Jeśli już, to powinna powstać dopiero po wydaniu ostatniej książki. Powinni przemyśleć jak to ma wyglądać i porządnie rozpisać fabułę nie oglądając się na podlizywanie się fanom i umieszczanie w filmach tego, co zbędne, czyli jakiejś połowy tego co znalazło się w tej serii :P
Tak czy inaczej nie widzę żadnego powodu, dla którego historia ta musiała zostać przedstawiona w aż ośmiu filmach. O ile w ogóle można tu mówić o jakiejś historii, bo brakuje w tej serii poczucia, że faktycznie ma miejsce walka ze Złem, a beznadziejnie nudni i nijacy bohaterowie nie odbywają żadnej drogi, nie przechodzą żadnej przemiany.
Rzuciłem sobie ostatnio jeszcze raz okiem na końcową walkę z Voldemortem i trudno opisać zawartość żenady jaka ma miejsce w tej scenie.
21-11-2011, 13:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-11-2011, 13:46 przez Mierzwiak.)
.
Liczba postów: 27,619
Liczba wątków: 61
Nie można się spodziewać dobrej, spójnej i emocjonującej serii filmowej jeśli książki, to nic innego jak randomowe questy dla głównego bohatera w pierwszych pięciu częściach, potem potrzebny był jakiś epic conclusion, żeby nie zanudzić fanów na śmierć, więc w szóstej umiera mentor, w siódmej dobro zwycięża, koniec. Bardzo mi się podoba świat stworzony przez Rowlling(tak jak połowie planety), ale uczciwie oceniając to całość, zarówno książkowa, jak i filmowa to przeciętność z pojawiającym się od czasu do czasu fajnymi motywami.
Niestety cała seria to tylko 8 filmów osadzonych w tym samym świecie, z tymi samymi bohaterami i z zachowaniem chronologii. Już nawet w Gwiezdnych Wojnach wypada to lepiej, nie wspominając w ogóle o Władcy Pierścieni czy Aleinie(1-3) - zupełnie inna liga.
21-11-2011, 16:04
|