26-10-2011, 16:02
|
The Thing (2011)
|
|
Zakończenie całkiem spoko :D Ciągle mam nadzieję że ten prequel będzie takim małym smaczkiem do wersji Carpentera i niczego więcej od niego nie oczekuję :P
Chcesz smaczku to sobie zagraj w grę. To będzie co najwyżej niesmak. Niesmaczek? :)
26-10-2011, 16:05
Ja dopiero teraz zorientowałem się, że ktoś robi nową Rzecz! Po obejrzeniu trailera to bardziej wygląda jak horrory z lat 90-00 typu "kto jest mordercą", ew. jak nowe filmy o żywych trupach. Czyli dużo krzyku, biegania, strzelania, masa trupów, ale mało stopniowania napięcia. To raczej Krzyk na antarktydzie niż przeróbka Rzeczy (szczególnie, że też mamy kobitkę ;)), ale może ta zmiana konwencji będzie na plus. Albo ja się w swojej ocenie zupełnie mylę :)
26-10-2011, 18:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-10-2011, 11:32 przez pykman.)
Pieczę nad znienawidzonym przez was prequelu objął równie znienawidzony Kino Świat przesuwając polską premierę na 9tego Grudnia. Tak więc możemy pożegnać się z cyfrową kopią w kinach i chyba można zacząć modlić się o niepociętą wersję, bo po The Mist można wszystkiego się po nich spodziewać :P
09-11-2011, 01:06
Oficjalne wyjaśnienia są takie ze taką właśnie kopie otrzymali i nic nie są w stanie z tym zrobić :P Mieli farta że film akurat w Polsce był mało popularny i każdemu to wisiało :P
09-11-2011, 14:50
Nie spoilerujcie do ch. wafla. [Spoiler] nie działa? bo jakoś nikt tego nie używa. Spieprzyliście mi już frajde w temacie o ROTPOTA.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 09-11-2011, 19:59 (09-11-2011, 14:50)Predator895 napisał(a): Mieli farta że film akurat w Polsce był mało popularny i każdemu to wisiało :P No nie wiem, pamiętam pełną salę. Nie dość, że film kaszaniasty, to jeszcze pociachana wersja. W sumie dobrze, bo z drugiej strony dłuższej wersji mogła nie wytrzymać moja przepona. 09-11-2011, 21:25
To nie zmienia faktu że mają prawo robić wała z widzów :P Poza tym The Mist to zajebisty horror :P
10-11-2011, 02:16
Film zawitał w sklepiku :
![]() ![]() ![]() EDIT: No to jestem po seansie i stwierdzam że nie jest tak źle. Zdecydowane minusy to rozwleczony początek utrwalający nas w fakcie że to będzie kolejny gówniany prequel slasher. Później jest nieco lepiej, i nawet można się było przestraszyć gdyby nie marne miejscami efekty specjalne. Mniej więcej w środku można dopiero poczuć prawdziwe klimaty Cosia, czuć ten suspens ( minimalny ale jest ). Niestety wszystko dzieje się tu tak szybko że w 5 - 10 min ginie prawie połowa załogi. Nawet nie ma czasu aby się do kogokolwiek przywiązać by później podskoczyć z fotela ze zdziwieniem że ten koleś to pieprzone Coś .Pozostawiono kilka smaczków łączników w postaci zakrwawionej siekiery czy kolesia z poderzniętym gardłem i żyłami. Plusy: - motyw Morricone niestety wykorzystany w śladowych ilościach - jakotaki klimat - sekwencja gore - postać Larsa ( jedyny kolo w ekipie, który nie zna angielskiego, ale swoją postawą jest wierny Carpenterowskiej wersji ) - statek Cosia nawet nie wyglądał tak źle zrobił na mnie podobne wrażenie jak w Predatorze 2 co zaliczam na plus. - ostateczny łącznik z Carpenterowską wersją Minusy: - zbyt długi początek - szybkość umierania bohaterów - efekty specjalne << akcja w helikopterze o Boże :P ( kompletnie nie czuć śluzu , syfu i życia Cosia ) - muzyka kompletnie nie na miejscu - końcówka Podsumowując nie czuje się ani miałkości ani znacznych zachwytów 6 + /10 << Mogło być znacznie gorzej :P 24-11-2011, 11:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-11-2011, 16:54 przez Predator895.)
Obejrzałem. Czekam na polską premierę, żeby obejrzeć w naszym kinie.
Słowem wstępu: Thing to dla mnie horror idealny, uwielbiam go, chociaż gatunek jako całość mnie mnie kręci. Do nowego podchodziłem z jak najgorszym nastawienie, spodziewałem się kompletnej kupy. Może dlatego film był tak miłym zaskoczeniem. Oczywiście nie ma startu do starego Cusia, ale ogólnie wypada całkiem nieźle, choć kto wie - może jak mi się film uleży to za 24 godziny będę oceniał ostrzej. Źle: - Niektóre CGI wyglądają kiepściuchno. - Aktorzy na zewnątrz robią wrażenie jakby nie było tam aż tak zimno jak u Carpentera. - Durnowate uwolnienie się Cosia w pierwszej chwili. - Widz nie jest zaangażowany w rozkminę kto jest obcym a kto człowiekiem tak jak w oryginale. - Coś ujawnia się czasem bez powodu, w oryginale robił to tylko przyparty do ściany lub na osobności. - Dobrze: - Jest tempo, jest napięcie. Film zlatuje szybko. - Design jest baardzo dobry, świetnie wpasowuje się w styl poprzedniego filmu. - Większość CGI wypada całkiem dobrze. - Nastrój (nawet jeśli gorszy niż w oryginale) jest obecny. - Bardzo udany OST Marco Beltrami. 6/10 (oryginał to 10/10 lekką ręką) Oczywiście to moja opinia, nie mogę się już doczekać forumowiczy ogłaszających to największym gównem wszechczasów :) 24-11-2011, 16:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-11-2011, 15:31 przez Craven.)
To ja, ja chcę pierwszy!
Obejrzałem i bryndza. Końcówka to jakieś żarty. Coś w zasadzie pomógł rozwalić swój statek, ke? Co oni pili kiedy to pisali? W ogóle Winstead pasuje na naukowca jak z koziej dupy trąba. Kolejny głupi horrorek, który woli tandetne straszenie od logiki/klimatu. Z mojej strony ostentacyjny ziew. 24-11-2011, 17:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-11-2011, 17:09 przez Albertino.)
Ten film świetnie sprawuje się w postaci smaczku, wstępu do prawdziwej paranoi Carpenterowskiej wersji, nic poza tym :P
Najmocniejsze akcje: 24-11-2011, 17:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-11-2011, 18:09 przez Predator895.)
Biegnący pies. Wbicie siekiery w ścianę. Norweg który nie zna angielskiego, ma brodę, wrzeczy jak szalony i biega z miotaczem ognia. Reszta to mnóstwo niesamowicie brzydkiego cgi, postaci, które w najmniejszym stopniu nie obchodzą widza oraz brak uczucia osaczenia, niepewności, strachu, grozy, obrzydzenia, napięcia i muzyki.
To, co pokazał Predator w spojlerze oraz inne tego typu akcje tylko na papierze mogą wydawać się "najmocniejsze". Po prostu brzydota tych efektów odrzuca, a to i tak nic w porównaniu do tego, jak imitacja jest w płomieniach. Takiego paskudnego cgi nie widziałem... od dawna. 2/10 24-11-2011, 22:19
Dziś planuje podwójny seans i do pełni szczęścia brakuje mi butelki J&B i jakiejś oszukańczej suki !!! :D
25-11-2011, 13:41
Obejrzałem. W sumie podpisuję się pod opiniami Albertino i raven.second. Ten film nawet w jednej scenie nie zbliża się, nie tyle do Carpenterowskiego arcydzieła, ale nawet do poziomu przyzwoitego straszaka. A jużSzkoda, bo potencjał nawet był.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 25-11-2011, 17:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2011, 17:41 przez nawrocki.)
Kurva ja pierd*lę, co za głupi, bezdennie głupi, niepotrzebny, paskudny film. Od strony wizualnej porażka na całej linii - przez większość czasu wygląda jak byle średniobudżetowy horror dla nastolatków, a chwilami opada na najgłębsze dno, z CGI rodem z seriali s-f sprzed dziesięciu lat. Twórcy nie znają pojęcia "nastrojowe oświetlenie", nie potrafią uchwycić wyglądu pierwowzoru. Poza tym gdzie tu jakaś stylizacja? To się dzieje niby w latach 70? Niby co na to wskazuje? Fakt, że jeden gość nosi rozchłestaną flanelę, ZUPEŁNIE JAK W LATACH 90?!
Co mnie jednak wkurza o wiele bardziej, to to, że twórcy tego czegoś po prostu nie zrozumieli Cosia. Ten film był dla nich za mądry, zbyt skomplikowany, zbyt głęboki. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w tym czymś kosmita poluje w swoich dziwacznych (i bardzo niewygodnych) formach? W oryginale widzieliśmy "przemiany" (no właśnie - PRZEMIANY - tutaj są to jego formy końcowe!) tylko kiedy został przyłapany albo sprowokowany do ujawnienia się. W prequelu zamiast atakować po cichu, kosmita wyje, ryczy, skacze w pełnym świetle, a to wszystko w najbardziej niewygodnych formach, jakie można sobie wyobrazić. Powiedzcie mi, po co kosmicie w tym filmie zdolność przyjmowania dowolnych kształtów, skoro ścigając babkę NA WŁASNYM STATKU rezygnuje z pościgu, bo nie może dosięgnąć kobiety stojącej za rogiem? Czemu po prostu nie wyhoduje sobie dłuższej macki? Czemu nie korzysta z okazji do cichego zarażania ludzi - a ma ich SETKI - tylko jak ostatnia pizda zlepia się z nimi metodą noski, noski-eskimoski pod silnym ostrzałem ogniowym? Powiem wam czemu - bo scenarzyści to DEBILE, a reżyser to jeszcze większy zasrany norweski imbecyl. Film nie ma prawa istnieć jako prequel do The Thing, bo mimo że jego głównym zadaniem jest pokazywanie, dlaczego scenografia z Cosia wygląda jak wygląda, i to za pomocą całych scen skopiowanych ujęcie po ujęciu (tylko nieudolnie), to bardzo wybiórczo podchodzi do pierwowzoru. Gdzie niby była scena, w której Norwegowie wysadzają lód i odkrywają statek? Gdzie był obok statku spalony wrak pojazdu śnieżnego? Kim, do ciężkiej kurvy, był ten Norweg, co na końcu pokazany jest z podciętym gardłem? Znaczy - wiem że taki trup był w oryginale. Pytam, kim on był w prequelu, bo go nie widziałem przed tym jednym z ostatnich ujęć. W ogóle postaci w tym filmie to jakaś masakra - większość to statyści z ósmego planu, którzy mają może po dwie kwestie. Nikt nie ma żadnych cech wyrózniających. Jest skupiona i poważna pani profesur, jest skupiony i poważny pilot, drugi skupiony i poważny pilot, skupiony i poważny naukowiec, kolejny skupiony i poważny naukowiec, i mnóstwo innych skupionych i poważnych manekinów. Którzy przy okazji dochodzą do absurdalnych wniosków, bo nic a nic nie wskazuje na przykład, że komórki kosmity absorbują i imitują komórki ludzi (tak to pokazali, jakby ludzka komórka zwyczajnie zwalczała obcą). Ciekawa sprawa - efekty z XXI wieku, a na C64 to samo pokazano i mądrzej, i bardziej klimatycznie. Jeszcze a propos realizacji - po prostu masakra. Nie ma żadnego wprowadzenia miejsca akcji, przez co nigdy nie wiem, gdzie akurat są bohaterowie, co się pali, czy daleko, jak duża jest cała baza, gdzie kto przebywa i co robi... A właśnie - przez cały czas gra nerwowa, dynamiczna muzyka - wielkie brawa za uchwycenie tonu pierwowzoru. Skąd na pokładzie statku Cosia wziął się granat? Skąd Norwegowie mieli pistolety i miotacze ognia? Dlaczego MacReady nie znajduje angielskich dokumentów w bazie, skoro to logiczne, że musieli prowadzić angielską dokumentację, skoro przewodziła im anglojęzyczna ekipa? Pytań jest wiele, odpowiedź jedna: TEN FILM TO GÓWNO, KTÓRYM OBSRANO LEGENDĘ. 0/10 25-11-2011, 20:23 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| The Thing - ten film z chodzącą głową! | Glut | 581 | 133,198 |
23-04-2026, 13:07 Ostatni post: slepy51 |
|
| Livide - 2011 | slepy51 | 15 | 5,141 |
10-08-2013, 19:12 Ostatni post: Tomkiewicz |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |



![[Obrazek: vlcsnap2011112410h44m15.th.png]](http://img854.imageshack.us/img854/9384/vlcsnap2011112410h44m15.th.png)
![[Obrazek: vlcsnap2011112410h43m58.th.png]](http://img97.imageshack.us/img97/6269/vlcsnap2011112410h43m58.th.png)
![[Obrazek: vlcsnap2011112410h43m56.th.png]](http://img62.imageshack.us/img62/6676/vlcsnap2011112410h43m56.th.png)
Spoiler![[Obrazek: vlcsnap2011112416h58m28.th.png]](http://img526.imageshack.us/img526/7352/vlcsnap2011112416h58m28.th.png)
![[Obrazek: vlcsnap2011112417h02m26.th.png]](http://img818.imageshack.us/img818/1096/vlcsnap2011112417h02m26.th.png)
![[Obrazek: vlcsnap2011112417h02m40.th.png]](http://img713.imageshack.us/img713/7778/vlcsnap2011112417h02m40.th.png)






