The Thing (2011)
Zakończenie całkiem spoko :D Ciągle mam nadzieję że ten prequel będzie takim małym smaczkiem do wersji Carpentera i niczego więcej od niego nie oczekuję :P

Odpowiedz
Chcesz smaczku to sobie zagraj w grę. To będzie co najwyżej niesmak. Niesmaczek? :)

Odpowiedz
Ja dopiero teraz zorientowałem się, że ktoś robi nową Rzecz! Po obejrzeniu trailera to bardziej wygląda jak horrory z lat 90-00 typu "kto jest mordercą", ew. jak nowe filmy o żywych trupach. Czyli dużo krzyku, biegania, strzelania, masa trupów, ale mało stopniowania napięcia. To raczej Krzyk na antarktydzie niż przeróbka Rzeczy (szczególnie, że też mamy kobitkę ;)), ale może ta zmiana konwencji będzie na plus. Albo ja się w swojej ocenie zupełnie mylę :)

Odpowiedz
(24-10-2011, 23:06)Danus napisał(a): czekam na jakieś R5:)

To UNIVERSAL, więc wątpię aby szybko pojawiła się w miarę ładna kopia :(


Odpowiedz
Pieczę nad znienawidzonym przez was prequelu objął równie znienawidzony Kino Świat przesuwając polską premierę na 9tego Grudnia. Tak więc możemy pożegnać się z cyfrową kopią w kinach i chyba można zacząć modlić się o niepociętą wersję, bo po The Mist można wszystkiego się po nich spodziewać :P

Odpowiedz
Czy kiedykolwiek wyjaśniono czym kierowano się przy cięciu Mist?

Odpowiedz
Oficjalne wyjaśnienia są takie ze taką właśnie kopie otrzymali i nic nie są w stanie z tym zrobić :P Mieli farta że film akurat w Polsce był mało popularny i każdemu to wisiało :P

Odpowiedz
Nie spoilerujcie do ch. wafla. [Spoiler] nie działa? bo jakoś nikt tego nie używa. Spieprzyliście mi już frajde w temacie o ROTPOTA.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(09-11-2011, 14:50)Predator895 napisał(a): Mieli farta że film akurat w Polsce był mało popularny i każdemu to wisiało :P

No nie wiem, pamiętam pełną salę. Nie dość, że film kaszaniasty, to jeszcze pociachana wersja. W sumie dobrze, bo z drugiej strony dłuższej wersji mogła nie wytrzymać moja przepona.


Odpowiedz
To nie zmienia faktu że mają prawo robić wała z widzów :P Poza tym The Mist to zajebisty horror :P

Odpowiedz
Film zawitał w sklepiku :
[Obrazek: vlcsnap2011112410h44m15.th.png][Obrazek: vlcsnap2011112410h43m58.th.png][Obrazek: vlcsnap2011112410h43m56.th.png]

EDIT: No to jestem po seansie i stwierdzam że nie jest tak źle. Zdecydowane minusy to rozwleczony początek utrwalający nas w fakcie że to będzie kolejny gówniany prequel slasher. Później jest nieco lepiej, i nawet można się było przestraszyć gdyby nie marne miejscami efekty specjalne. Mniej więcej w środku można dopiero poczuć prawdziwe klimaty Cosia, czuć ten suspens ( minimalny ale jest ). Niestety wszystko dzieje się tu tak szybko że w 5 - 10 min ginie prawie połowa załogi. Nawet nie ma czasu aby się do kogokolwiek przywiązać by później podskoczyć z fotela ze zdziwieniem że ten koleś to pieprzone Coś .Pozostawiono kilka smaczków łączników w postaci zakrwawionej siekiery czy kolesia z poderzniętym gardłem i żyłami.

Plusy:
- motyw Morricone niestety wykorzystany w śladowych ilościach
- jakotaki klimat
- sekwencja gore
- postać Larsa ( jedyny kolo w ekipie, który nie zna angielskiego, ale swoją postawą jest wierny Carpenterowskiej wersji )
- statek Cosia nawet nie wyglądał tak źle zrobił na mnie podobne wrażenie jak w Predatorze 2 co zaliczam na plus.
- ostateczny łącznik z Carpenterowską wersją

Minusy:
- zbyt długi początek
- szybkość umierania bohaterów
- efekty specjalne << akcja w helikopterze o Boże :P ( kompletnie nie czuć śluzu , syfu i życia Cosia )
- muzyka kompletnie nie na miejscu
- końcówka
Podsumowując nie czuje się ani miałkości ani znacznych zachwytów 6 + /10 << Mogło być znacznie gorzej :P





Odpowiedz
Obejrzałem. Czekam na polską premierę, żeby obejrzeć w naszym kinie.

Słowem wstępu: Thing to dla mnie horror idealny, uwielbiam go, chociaż gatunek jako całość mnie mnie kręci. Do nowego podchodziłem z jak najgorszym nastawienie, spodziewałem się kompletnej kupy. Może dlatego film był tak miłym zaskoczeniem. Oczywiście nie ma startu do starego Cusia, ale ogólnie wypada całkiem nieźle, choć kto wie - może jak mi się film uleży to za 24 godziny będę oceniał ostrzej.

Źle:
- Niektóre CGI wyglądają kiepściuchno.
- Aktorzy na zewnątrz robią wrażenie jakby nie było tam aż tak zimno jak u Carpentera.
- Durnowate uwolnienie się Cosia w pierwszej chwili.
- Widz nie jest zaangażowany w rozkminę kto jest obcym a kto człowiekiem tak jak w oryginale.
- Coś ujawnia się czasem bez powodu, w oryginale robił to tylko przyparty do ściany lub na osobności.
- Głupkowaty Debilny finał.

Dobrze:
- Jest tempo, jest napięcie. Film zlatuje szybko.
- Design jest baardzo dobry, świetnie wpasowuje się w styl poprzedniego filmu.
- Większość CGI wypada całkiem dobrze.
- Nastrój (nawet jeśli gorszy niż w oryginale) jest obecny.
- Bardzo udany OST Marco Beltrami.


6/10 (oryginał to 10/10 lekką ręką)

Oczywiście to moja opinia, nie mogę się już doczekać forumowiczy ogłaszających to największym gównem wszechczasów :)

Odpowiedz
To ja, ja chcę pierwszy!

Obejrzałem i bryndza. Końcówka to jakieś żarty. Coś w zasadzie pomógł rozwalić swój statek, ke? Co oni pili kiedy to pisali? W ogóle Winstead pasuje na naukowca jak z koziej dupy trąba. Kolejny głupi horrorek, który woli tandetne straszenie od logiki/klimatu.

Z mojej strony ostentacyjny ziew.

Odpowiedz
A wystarczyło

Odpowiedz
Ten film świetnie sprawuje się w postaci smaczku, wstępu do prawdziwej paranoi Carpenterowskiej wersji, nic poza tym :P
Najmocniejsze akcje:

Odpowiedz
Biegnący pies. Wbicie siekiery w ścianę. Norweg który nie zna angielskiego, ma brodę, wrzeczy jak szalony i biega z miotaczem ognia. Reszta to mnóstwo niesamowicie brzydkiego cgi, postaci, które w najmniejszym stopniu nie obchodzą widza oraz brak uczucia osaczenia, niepewności, strachu, grozy, obrzydzenia, napięcia i muzyki.
To, co pokazał Predator w spojlerze oraz inne tego typu akcje tylko na papierze mogą wydawać się "najmocniejsze". Po prostu brzydota tych efektów odrzuca, a to i tak nic w porównaniu do tego, jak imitacja jest w płomieniach. Takiego paskudnego cgi nie widziałem... od dawna.

2/10

Odpowiedz
Dziś planuje podwójny seans i do pełni szczęścia brakuje mi butelki J&B i jakiejś oszukańczej suki !!! :D

Odpowiedz
Obejrzałem. W sumie podpisuję się pod opiniami Albertino i raven.second. Ten film nawet w jednej scenie nie zbliża się, nie tyle do Carpenterowskiego arcydzieła, ale nawet do poziomu przyzwoitego straszaka. A już
Szkoda, bo potencjał nawet był.

Odpowiedz
Kurva ja pierd*lę, co za głupi, bezdennie głupi, niepotrzebny, paskudny film. Od strony wizualnej porażka na całej linii - przez większość czasu wygląda jak byle średniobudżetowy horror dla nastolatków, a chwilami opada na najgłębsze dno, z CGI rodem z seriali s-f sprzed dziesięciu lat. Twórcy nie znają pojęcia "nastrojowe oświetlenie", nie potrafią uchwycić wyglądu pierwowzoru. Poza tym gdzie tu jakaś stylizacja? To się dzieje niby w latach 70? Niby co na to wskazuje? Fakt, że jeden gość nosi rozchłestaną flanelę, ZUPEŁNIE JAK W LATACH 90?!

Co mnie jednak wkurza o wiele bardziej, to to, że twórcy tego czegoś po prostu nie zrozumieli Cosia. Ten film był dla nich za mądry, zbyt skomplikowany, zbyt głęboki. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w tym czymś kosmita poluje w swoich dziwacznych (i bardzo niewygodnych) formach? W oryginale widzieliśmy "przemiany" (no właśnie - PRZEMIANY - tutaj są to jego formy końcowe!) tylko kiedy został przyłapany albo sprowokowany do ujawnienia się. W prequelu zamiast atakować po cichu, kosmita wyje, ryczy, skacze w pełnym świetle, a to wszystko w najbardziej niewygodnych formach, jakie można sobie wyobrazić.

Powiedzcie mi, po co kosmicie w tym filmie zdolność przyjmowania dowolnych kształtów, skoro ścigając babkę NA WŁASNYM STATKU rezygnuje z pościgu, bo nie może dosięgnąć kobiety stojącej za rogiem? Czemu po prostu nie wyhoduje sobie dłuższej macki? Czemu nie korzysta z okazji do cichego zarażania ludzi - a ma ich SETKI - tylko jak ostatnia pizda zlepia się z nimi metodą noski, noski-eskimoski pod silnym ostrzałem ogniowym? Powiem wam czemu - bo scenarzyści to DEBILE, a reżyser to jeszcze większy zasrany norweski imbecyl.

Film nie ma prawa istnieć jako prequel do The Thing, bo mimo że jego głównym zadaniem jest pokazywanie, dlaczego scenografia z Cosia wygląda jak wygląda, i to za pomocą całych scen skopiowanych ujęcie po ujęciu (tylko nieudolnie), to bardzo wybiórczo podchodzi do pierwowzoru. Gdzie niby była scena, w której Norwegowie wysadzają lód i odkrywają statek? Gdzie był obok statku spalony wrak pojazdu śnieżnego? Kim, do ciężkiej kurvy, był ten Norweg, co na końcu pokazany jest z podciętym gardłem?

Znaczy - wiem że taki trup był w oryginale. Pytam, kim on był w prequelu, bo go nie widziałem przed tym jednym z ostatnich ujęć. W ogóle postaci w tym filmie to jakaś masakra - większość to statyści z ósmego planu, którzy mają może po dwie kwestie. Nikt nie ma żadnych cech wyrózniających. Jest skupiona i poważna pani profesur, jest skupiony i poważny pilot, drugi skupiony i poważny pilot, skupiony i poważny naukowiec, kolejny skupiony i poważny naukowiec, i mnóstwo innych skupionych i poważnych manekinów. Którzy przy okazji dochodzą do absurdalnych wniosków, bo nic a nic nie wskazuje na przykład, że komórki kosmity absorbują i imitują komórki ludzi (tak to pokazali, jakby ludzka komórka zwyczajnie zwalczała obcą). Ciekawa sprawa - efekty z XXI wieku, a na C64 to samo pokazano i mądrzej, i bardziej klimatycznie.

Jeszcze a propos realizacji - po prostu masakra. Nie ma żadnego wprowadzenia miejsca akcji, przez co nigdy nie wiem, gdzie akurat są bohaterowie, co się pali, czy daleko, jak duża jest cała baza, gdzie kto przebywa i co robi... A właśnie - przez cały czas gra nerwowa, dynamiczna muzyka - wielkie brawa za uchwycenie tonu pierwowzoru.

Skąd na pokładzie statku Cosia wziął się granat? Skąd Norwegowie mieli pistolety i miotacze ognia? Dlaczego MacReady nie znajduje angielskich dokumentów w bazie, skoro to logiczne, że musieli prowadzić angielską dokumentację, skoro przewodziła im anglojęzyczna ekipa? Pytań jest wiele, odpowiedź jedna:

TEN FILM TO GÓWNO, KTÓRYM OBSRANO LEGENDĘ.
0/10

Odpowiedz
(25-11-2011, 20:23)military napisał(a): Skąd na pokładzie statku Cosia wziął się granat?

Bo wymagała tego sytuacja :) Tak, ten film jest do dupy.


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Thing - ten film z chodzącą głową! Glut 581 133,198 23-04-2026, 13:07
Ostatni post: slepy51
  Livide - 2011 slepy51 15 5,141 10-08-2013, 19:12
Ostatni post: Tomkiewicz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości