10-12-2011, 19:50
|
The Thing (2011)
|
|
Ja chyba rozumiem. Po prostu jest na odwrót. Oni są bogaci, więc wydaje im się że są mądrzy. Co więcej - ludzie chcą chodzić do kina, jak nie ma filmu dobrego to idą na zły, więc filmy dobre i złe zarabiają, utwierdzając ich w przekonaniu, że mają rację wstawiając CGI blok lodu. Tzn w przypadku Thinga nie, bo to i tak klapa finansowa, ale wiadomo o co chodzi.
Sprawa tym dziwniejsza, że producenci The Thing mają na koncie... sporo dobrych filmów. Jedyną czarną owcą jest David Foster, który co prawda wyprodukował oryginalnego Cośka, ale jego ostatnie cztery tytuły to "The Core", "The Fog", "The Thing" i "Short Circuit remake". To dowodzi, że ludzie po 65 roku życia powinni mieć zakaz wpływania na reżyserów filmowych, chyba że przejdą jakieś specjalne testy na trzeźwość myślenia.
10-12-2011, 20:13
Najlepiej byłoby jakby po prostu każdy robił swoje producenci wykładali kasę a reżyserzy reżyserowali.
10-12-2011, 20:28
Co prawda nie widziałem jeszcze nowego Cosia, ale naprawdę uważacie, że film byłby lepszy gdyby nie tych kilka zmian?
10-12-2011, 22:42
Nie byłby, w tym rzecz, ze główną bolączką tego filmu jest głupi scenariusz i tych kilka zmian nic by nie zmieniło.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 10-12-2011, 23:41
Pytasz, czy film byłby lepszy, gdyby pozostawiono wprowadzenia bohaterów, potwór nie wyskakiwał jak dziki aż tak szybko, i gdyby zamiast śmieciowego CGI była porządna animatronika? Byłby lepszy. Zamiast 0/10 dałbym mu może i 3-4/10.:)
11-12-2011, 10:09
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 12-12-2011, 01:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2011, 01:09 przez shamar.)
Nowy Cosiek jest dokładnie taki, jak się spodziewałem - opowiada historię, która nie wymagała wcale opowiedzenia, nie wypełnia ani jednej luki, nie wyjawia żadnej ciekawej informacji (no chyba że za takową ktoś uzna maksymalnie niepasujący do filmu wygląd wnętrza statku na czele z trójwymiarowym Tetrisem), nie wnosi absolutnie NIC do tematu.
Nie sprawdza się więc ani jako prequel, ale też autonomiczne dzieło. Choćby z tego względu, że to nic innego jak kopia czy nawet remake filmu Carpentera, kopia bezmyślna, bo niepróbująca dodać nic od siebie, i nie, nie mogę uznać motywu z plombami itp. za przejaw kreatywności, bo to nieistotny detal, nawet jeśli odgrywa rolę w finale. Przewidywalną rolę - podziękowania dla operatora za anty-subtelne zwrócenie uwagi na kolczyk tuż przed wejściem do statku. Co gorsza, The Thing w wydaniu 2011 nie ma w zasadzie niczego, co posiada film Carpentera. Nie uświadczymy tu ani napięcia, ani klimatu, ani tym bardziej atmosfery grozy. Co więcej, nie wiem czy też to odczuliście, ale u Carpentera na każdym kroku da się odczuć, że bohaterowie siedzą na totalnym zadupiu w cholernie zimnym miejscu. W nowej wersji kompletnie mi tego zabrakło, za dużo tu studyjnej przytulności, a za mało mroźnej klaustrofobii. Nie będę oryginalny krytykując (beznadziejne) CGI, ale bardziej od budzącej odrazę, odpychającej namacalności animatroniki z filmu Carpentera zabrakło mi przede wszystkim dobrego designu Cosia - stwory w tym filmie są po prostu źle zaprojektowane i nawet animatronika by tu nie pomogła. Ale fakt, jedno z drugim tworzy dodatkowo beznadziejny efekt - oglądając finał miałem przed oczami grę komputerową z wyjątkowo żałosnym bossem: ![]() Nie uważam jednak, żebym obejrzał film zły. Nowy Thing jest "tylko" kiepski i wypada w równym stopniu słabo w konfrontacji z oryginałem, jak i traktowany w oderwaniu od niego. Chyba nawet gorzej w tym drugim przypadku. The Thing a) nie potrzebuje prequela b) nie da mu się dorównać, więc film jest z góry na straconej pozycji. Za to gdyby oryginału nie było, moglibyśmy mówić o zmarnowanym potencjale wielkości Antarktydy. Na szczęście został on wykorzystany w 1982. 3/10 13-12-2011, 00:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-12-2011, 00:50 przez Mierzwiak.)
Nowe "Coś" nie jest aż takie złe: ma kilka udanych scen (i jedną z najbardziej chorych scen śmierci, jakie ostatnio widziałem w mainstreamowym filmie), jest całkiem udana rola MEW (podoba mi się, jak od pewnego momentu dziewczyna coraz pewniej zaczyna się rządzić w bazie, zupełnie olewając popiskiwania Stellana S.) i naprawdę dobry Edgerton, no i sposób na "wykrycie" całkiem ciekawy. Najgorzej wypadają oczywiście żałosne efekty, napięcia również nie stwierdzono, scenariusz jest odtwórczy i zupełnie pozbawiony charakteru i klimatu. I choć trudno nazwać film gniotem (bo miejscami się broni), to wylatuje z pamięci kilka minut po seansie. Można zobaczyć dla ślicznej Mary Elizabeth i Edgertona, a poza tym - stany średnie.
5/10 13-12-2011, 15:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-12-2011, 15:47 przez Karol.) Cytat:(i jedną z najbardziej chorych scen śmierci, jakie ostatnio widziałem w mainstreamowym filmie) Jaką? 13-12-2011, 16:07 13-12-2011, 17:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-12-2011, 17:18 przez Karol.)
True, co nie zmienia faktu, że wygląda to niepokojąco a sam pomysł na zgon jest naprawdę mocny, wykręcony i całkiem oryginalny, szczególnie jak na takie odtwórcze dziełko.
13-12-2011, 17:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-12-2011, 17:31 przez Karol.)
Na papierze - ok, zgoda, jest moc. Co widzimy w filmie - lolwtf, acz ręka była fajnym pomysłem, gdyby tylko nie piszczała. To już spalone zwłoki w Carpenterze grały lepiej i powodały większe przerażenie, obrzydzenie i to dopiero było wykręcone i niepokojące. Pamiętacie tę twarz, zastygłą w bezruchu? TO JEST DOPIERO MOC. Nie to, co jest w The Thing 2011.
(13-12-2011, 15:46)Karol napisał(a): jest całkiem udana rola MEW (podoba mi się, jak od pewnego momentu dziewczyna coraz pewniej zaczyna się rządzić w bazie, zupełnie olewając popiskiwania Stellana S.) MEW kompletnie nie pasuje do tego filmu. Nie mogłem w ogóle uwierzyć, że to jest pani naukowiec, szanowana i poważana, a każdy liczy się z jej zdaniem. Ot, fajna dziewczyna, nadająca się na studentkę, ale nic więcej. Zresztą, co z tego, że zaczęła rządzić w bazie Norwegów - więcej tam było Amerykańców, niż Norwegów. Jak nie to ktoś inny by zajął jej miejsce (a film pewnie by tylko zyskał). 13-12-2011, 18:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-12-2011, 18:29 przez raven.second.)
Szczerze mówiąc, nie przeszkadzała mi obecność kobiet w tym filmie, ale przeszkadzało mi, że młoda, piękna MEW gra NAJLEPSZEGO NA ŚWIECIE eksperta w swojej dziedzinie. Spodziewałby się kto, że NAJLEPSZY NA ŚWIECIE będzie jakiś starszy pan/pani z 40 latami doświadczenia i pięcioma doktoratami, ale nie. Najlepszym na świecie można zostać w wieku około 30 lat.
13-12-2011, 18:44
takie podejście twórców, które pokazuje, że 30 latka, ładna kobieta, jest NAJ... to norma - ale to był sygnał, że to czubek góry lodowej zwanej problemami z tym filmem. Nie wybrałem się do kina. Cierpliwie czekałem na opinie tych, którzy toto widzieli. Czekałem też na pierwsze fragmenty. To, co zobaczyłem w tym kawałku z "Cosiem" opanowującym stację, to żenada, dno, i nie zamierzem tykać nowego cosia nawet przez kij od miotły. CGI jest zryte masakrycznie - kino klasy C chłopaków spod klatki (a i lepsze widziałem...)
loading podpis...
13-12-2011, 18:55
A czy gdzieś jest powiedziane, że ona jest super-ekspertem najlepszym na świecie? Bo ja zrozumiałem to tak, że wzięli po prostu utalentowaną paleontolog bez większego doświadczenia, może dlatego, że nie ma żadnych koneksji. No i wyglądało to trochę tak, jakby została wybrana w pośpiechu - w końcu potrzebowali kogoś "na jak najszybciej", a łatwiej jest zwerbować młodą, ambitną i chętną do natychmiastowego wyjazdu paleontolożkę, niż jakiegoś mega-ważnego eksperta.
13-12-2011, 18:56
Jasne, zamiast zwrócić się do własnego rządu/własnych naukowców, lepiej polecieć po Amerykankę (karolowa logika mówi, że po pierwszą lepszą, taką o, bez doświadczenia, bez koneksji, bez KWALIFIKACJI wykraczających poza przeciętność) i wtajemniczyć ją w najważniejsze odkrycie wszechczasów.
13-12-2011, 19:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-12-2011, 19:13 przez raven.second.) (13-12-2011, 18:56)Karol napisał(a): A czy gdzieś jest powiedziane, że ona jest super-ekspertem najlepszym na świecie? Bo ja zrozumiałem to tak, że wzięli po prostu utalentowaną paleontolog bez większego doświadczenia, może dlatego, że nie ma żadnych koneksji. No i wyglądało to trochę tak, jakby została wybrana w pośpiechu - w końcu potrzebowali kogoś "na jak najszybciej", a łatwiej jest zwerbować młodą, ambitną i chętną do natychmiastowego wyjazdu paleontolożkę, niż jakiegoś mega-ważnego eksperta. W pośpiechu... to zazwyczaj istnieje lista osób odpowiedzialnych, doświadczonych i "pod ręką" na takie okoliczności.
loading podpis...
13-12-2011, 19:15 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| The Thing - ten film z chodzącą głową! | Glut | 581 | 133,465 |
23-04-2026, 13:07 Ostatni post: slepy51 |
|
| Livide - 2011 | slepy51 | 15 | 5,146 |
10-08-2013, 19:12 Ostatni post: Tomkiewicz |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |


![[Obrazek: snapshot20111212233901.jpg]](http://img267.imageshack.us/img267/7003/snapshot20111212233901.jpg)
Spoiler





