jedyne przesłanie z książki jakie pamiętam... szwedzka opieka socjalna ssie.
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier
10-01-2012, 21:39
|
The Girl with the Dragon Tattoo (2011)
|
|
Ej, aż tak zła nie jest
jedyne przesłanie z książki jakie pamiętam... szwedzka opieka socjalna ssie.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 10-01-2012, 21:39 Cytat:Anielski, wyjdź bo pleciesz jakieś farmazony Farmazony? Bo idę na kryminał Finchera i przed seansem jestem zielony, a ty znasz już całą historię? I w tym znaczeniu trochę mi takich osób szkoda. Zatem ciebie też
10-01-2012, 21:42
Dobra, oczekuj sobie drugiego Siedem i Zodiaka. Po wyjściu z kina to ty będziesz wyć z rozczarowania, nie ja.
10-01-2012, 21:47 (10-01-2012, 21:07)Anielski_Pyl napisał(a): nie wiem tylko, z której strony Larsson ugryzł intrygę. Co robi wrażenie: jej power, przesłanie, stopień skomplikowania? Tylko proszę bez spoilerów Intryga nie robi żadnego wrażenia. (10-01-2012, 21:32)Anielski_Pyl napisał(a): P.S. Jest mi autentycznie szkoda osób, które widziały już szwedzkie filmy i znają tę historię. Naprawdę. Mi będzie ciebie szkoda, jak już wyjdziesz z kina i przekonasz się, że nic wielkiego nie zobaczyłeś
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
11-01-2012, 00:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-01-2012, 00:44 przez Azgaroth.)
Właśnie wróciłem z kina.
Zajebiste filmy zasługują na zajebiste recenzje, także trzeba wrzucić coś na ruszt. Podam namiary, jak skończę. Tymczasem... Czy tylko ja miałem przez sporą część filmu wrażenie, że coś jest nie tak? Wydaje mi się, że tym razem Fincherowi faktycznie nie udało się znaleźć łącznika z odbiorcą i po prostu, jakoś to specjalnie nie angażowało. Film pędził jak szalony, niczym na złamanie karku, chwilami przeskakiwał naprawdę za szybko. Niemniej, świetny mariaż kryminału z thrillerem. Muzyka wypada na ekranie lepiej niż można się było spodziewać, a realizatorsko to oczywiście najwyższa półka. Pierwszorzędne zdjęcia, dźwięk, montaż. I osobiście przekładam Lisbeth Mary nad Rapace. Nikt nie powinien mieć natomiast wątpliwości, że w ogólnym rozrachunku ta wersja jest z dobre dwie klasy lepsza. Mam jednak nadzieję, że Fincher zajmie się teraz czymś innym. Szkoda jego geniuszu. PS. Ciekaw jestem, jak Mara rozwinie się aktorsko w sequelu - będzie miała cała robić. Kibicuję jej! Edit: Wydaje mi się, że bardziej tradycyjna narracja lepiej by się tu sprawdziła, a Fincher powtarza manewry z TSN. Mój top 3 jego filmów zostaje niezachwiany, a zamyka go właśnie wspomniany wyżej. Chciałbym wiedzieć, co jest w tych 25-30 wyciętych minutach, bo może usprawni wydźwięk całości. Ubytku kończyn nie stwierdzam. 13-01-2012, 14:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2012, 15:24 przez Galadh.)
Jutro rano na stronie obszerna recenzja mojego autorstwa. Tymczasem, Galadh, nie wspomniałeś o najważniejszym - niedomagającym scenariuszu, z przerysowanym mordercą i ostatnim kwadransem, który nie wiem w jaki sposób znalazł się w filmie... Ale spora w tym wina zapewne dość miałkiego pierwowzoru Larssona.
13-01-2012, 15:34 (13-01-2012, 15:34)Anielski_Pyl napisał(a): Jutro rano na stronie obszerna recenzja mojego autorstwa. Tymczasem, Galadh, nie wspomniałeś o najważniejszym - niedomagającym scenariuszu, z przerysowanym mordercą i ostatnim kwadransem, który nie wiem w jaki sposób znalazł się w filmie... Ale spora w tym wina zapewne dość miałkiego pierwowzoru Larssona. Sądzisz, że dało się wyciągnąć więcej z materiału źródłowego? Co do końcowych sekwencji, to faktycznie - wyjątkowy "anti-climax", w gruncie rzeczy trudno mi stwierdzić, w którym miejscu skończył się drugi akt, a gdzie zaczął trzeci. Niemniej, Fincher z pewnością plasuje się w piątce reżyserów 2011 roku i mam nadzieję, że pewna szacowna kapituła będzie to nosiła w pamięci. A jak się podobała rola Skarsg?rda? 13-01-2012, 15:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2012, 15:40 przez Galadh.)
Ad. 1. To trzeba było zrobić film "na motywach powieści" i historię zmodyfikować. Bo tak Finchera usprawiedliwiać nie możesz.
Ad. 2. Cytat:A jak się podobała rola Skarsg?rda? A którym chowa się tutaj tekst? Bo inaczej nie mogę ci odpowiedzieć
13-01-2012, 16:00
Powiedzcie mi tylko jedno - mroczny, fincherowy klimat jest?
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 13-01-2012, 16:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2012, 16:23 przez nawrocki.)
Dzięki, więcej nie muszę wiedzieć
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 13-01-2012, 16:28
Do wszystkich, którzy nie obejrzeli: nie chwalcie i nie kochajcie filmu za to tylko, że to Fincher. Sprawdźcie sobie moje posty sprzed wizyty w kinie i teraz
![]() Gdzie teraz nie zajrzę, to wśród fanów DF taka oto nawijka: zdjęcia super, muza super, Mara super, intro super, klimat super - film ok. Prawda, jest prawie ok, ale bardzo dobrze nie ma być prawa, bo to bezrefleksyjny kryminał, który rozwiązuje się w stylu thrillerów klasy B. W dodatku ostatni kwadrans znalazł się w filmie chyba przypadkiem. 13-01-2012, 17:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2012, 17:31 przez Anielski_Pyl.)
Film nie jest specjalnie gorszy od szwedzkiego odpowiednika, ani specjalnie lepszy. Powiedziałbym, że powiela wady powieści, ale Fincher starał się jak mógł, aby te wady przerodziły się w zalety (wspomniana scena w piwnicy). Cieszę się, że David rozbudował trochę końcówkę i nie jest ona tak przerushowana jak w oryginale.
Jednak nie wszystko gra w najlepsze, bo intrygę naziolów potraktowano bardzo po chu..., a rozwiązanie zagadki następuje jakoś za szybko. Motyw ze zdjęciami z parady również wykonany bez szału, a to u Szwedów wyszło zajebiście. Jednak Nyqvist i Rapace mieli więcej do roboty niż Craig oraz Mara. Na plus oczywiście ciężki, duszny, chłodny klimat, dobra rola Mary (imho - lepsza niż Rapace), dobre zgranie ost z obrazem i generalnie druga połówka. Fincher powinien zrobić ten film "na nowo", wyszło w sumie tak rzemieślniczo. Ocena, powiedzmy, że 7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
13-01-2012, 18:40
Ja właśnie wróciłem. Film przez ponad połowę jest zajebisty, ale rozstrzygniecie całego śledztwa mocno rozczarowuje .Nie oglądałem szwedzkiej wersji, nie czytałem książki, nawet trailery tak średnio uważnie oglądałem i trochę szkoda, że materiał wyjściowy jest suma sumarum średni. Film zajebiście się rozwija, intryga zazębia i nagle bach - ale tandetny ten mordeca...
Co nie znaczy, że film mi się nie podobał, Fincher wycisnął z tego tematu co się dało, świetny klimat, zdjęcia, muzyka, duet Mara+Craig też imo się sprawdził, prawie 3h mijają jak z bicza strzelił. Było dobrze tylko lekki niedosyt pozostał. -8/10 13-01-2012, 21:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2012, 21:44 przez hanys.)
Właśnie wróciłem z kina. Oryginału nie widziałem, ksiażki nie czytałem, film Finchera fajnie sie oglada i to w sumie tyle. Nic szczególnie nie zapada w pamięć, ot, pierwszy odcinek czegoś (prawdopodobnie) ciekawszego, bo sama intryga w sumie sztampowa, sporo ciekawsze od niej na pewno są, czy też prawdopodobnie jeszcze będa, relacje pomiędzy bohaterami (bo końcówka urywa obrazek niczym w "Modzie na sukces"). Wyróżnia się na pewno czołówka, mimo wszystko srednio pasująca do reszty filmu. Aha, wkurzało mnie to samo co w przypadku poprzedniego Finchera, mianowicie walący momentami ostro po gałach CGI śnieg
![]() Takie o, 6/10.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
13-01-2012, 22:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2012, 22:24 przez slepy51.)
Przyznam, że dawno, ale to bardzo dawno nie miałem takiego problemu z oceną filmu. Nadal zresztą kotłuje mi się straszny mętlik co do noty dla "Dziewczyny". Nie wiem, czy to zwyczajne rozczarowanie, czy też nadal nie oswoiłem się z filmem... Po kilku dyskusjach muszę jednak przyznać, że rozdawanie tak wysokich ocen jest na wyrost, a należałoby to uczynić w oderwaniu od uwielbienia dla twórców, ekipy. Recenzję jeszcze maznę, a tymczasem...
Jest dokładnie tak, jak przewidziałem. Amerykańska adaptacja z werwą deklasuje szwedzkiego, przyzwoitego w gruncie rzeczy konkurenta i nie pozostawia złudzeń co do tego, która ekranizacja jest tą właściwą. Pierwszorzędne zdjęcia, dźwięk i montaż składają się na realizatorską najwyższą półkę, a muzyka, mimo, iż tym razem miałem drobne wątpliwości, wypada na ekranie nadspodziewanie dobrze. Świetna obsada, zarówno drugi plan (wyraziści Skarsg?rd oraz Plummer), jak i pierwszy - Craig jak zwykle charyzmatyczny, ale nie tylko - naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Mara to w ogóle osobny temat. Jest cudowna, subtelna, wizualnie jakby żywcem wyjęta z książki, zupełnie wtapia się w swoją postać. Ma w sobie więcej ludzkiego pierwiastka i wrażliwości (ostatnia scena) niż Noomi Rapace, a jednocześnie nie ustępuje jej pod względem niezależności, siły. Zdecydowanie przekładam ją nad pierwszą odtwórczynię. Reżysersko pierwsza klasa, od razu poczuć można, czyj film oglądamy. Wydaje mi się jednak, że w niektórych fragmentach tradycyjna narracja lepiej by się sprawdziła, a Fincher powtarza manewry znane z "The Social Network". Poza tym czasami brakuje jakiegoś łącznika z odbiorcą i film nie zawsze bardzo angażuje. Niemniej, Fincher z pewnością plasuje się w piątce reżyserów 2011 roku i mam nadzieję, że pewna szacowna kapituła nosi to w pamięci. 8.5/10 13-01-2012, 22:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-01-2012, 01:25 przez Galadh.)
Powiem tak w filmie jest przemoc, ale nie jest aż tak szokująca i przerażająca jak w Milczeniu owiec , czy Siedem
Tu raczej liczył się styl , lekkość i inteligentna narracja. Odniosłem wrażenie jakoby Fincher nieco był zakłopotany podczas filmowania pierwszej sceny gwałtu, niż Rooney Mara . To raczej ta akcja powinna mną wstrząsnąć a tak to wyszło >> . Tak czy siak dobry miejscami ocierający się o geniusz film 8/10
13-01-2012, 23:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2012, 23:21 przez Predator895.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Gone Girl (2014) | koronex1989 | 316 | 71,181 |
14-03-2020, 03:21 Ostatni post: Gieferg |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |