Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Otóż to, dziewucha posiada własny kodeks moralny, który nie wpisuje się oczywiście w żadne normy oraz zachowuje lojalność względem garstki ważnych dla niej osób.
Zatem najwyraźniej normy są poważnie zjebane, jeśli kodeks honorowy Lisbeth nie może się w nie wpasować. Lisbeth to super postać, co już podkreślałem przy okazji szwedzkiej wersji. W jej przypadku stan "wojny z systemem" nabiera wybitnie czarnostrefowej, kontrekonomicznej epy i dlatego ta postać rządzi na scenie i kradnie innym cały film.
15-01-2012, 04:16
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,341
Liczba wątków: 67
Totalnie odeszła mi ochota na ten film. Widziałem oryginał i chyba wolę 3-godzinną masturbację, niż jeszcze raz to samo, tylko z innymi aktorami i zawodem na końcu.
15-01-2012, 04:42
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
Nie wiem też wciąż, jak mam się ustosunkować do sceny w piwnicy. Jak ktoś pisał - sztampowy monolog Fincher staral sie ratować autoironią, ale pasowalo to jak pięść do nosa do wizji jaka wczesniej systematycznie kreowal przez 2,5 godziny. Napiecie w tym momencie siadlo, a dramat dla doroslych zamienil sie w zupelny pastisz. Okrutny i bezwzgledny morderca stal sie smiesznym klaunem i przez to chyba ciężar filmu opadł i po seansie nie poczulam sie ani troche zszargana czy zdeptana.
15-01-2012, 13:42
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Bardzo ważne informacje do jarania się postacią Lisbeth, co prawda, szwedzką wersją, ale zawsze:
Lisbeth Salander is normally armed with a Polish P-83 Wanad, but in one scene in The Girl Who Played with Fire, she can't get to it and picks up a Beretta 92FS from one of two bikers who attack her and shoots him in the foot with it.
15-01-2012, 14:37
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Jak u was z frekwencją na seansie? Bo u mnie wczoraj o 18:15 właściwie pełna sala. Na szczęście nikt nie gadał.
A film bardzo dobry; nie czytałem książki ani nie oglądałem oryginału, wersję Finchera oglądało mi się znakomicie. Craig świetny, Mara jeszcze lepsza, jest klimat, jest napięcie, jest dobra atmosfera i rewelacyjna strona techniczna. Chociaż ostatnie pół godziny faktycznie odstaje - po dobrym budowaniu napięcia przez całe śledztwo, rozwiązanie zagadki jest zbyt płytkie i bez emocji, a potem film przybiera tor, który nie do końca mnie interesował. Nie wiem czy tak samo było w książce, niemniej widziałbym to inaczej. Ale wrażenia ogólne jak najbardziej okej - 8/10 lekką ręką.
15-01-2012, 17:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2012, 17:39 przez Bogdan.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Świetny film, nie mam zarzutów. Poprzedniej wersji nie widziałem, książki nie czytałem.
15-01-2012, 18:38
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
(15-01-2012, 17:34)Boudziou napisał(a): Jak u was z frekwencją na seansie? Bo u mnie wczoraj o 18:15 właściwie pełna sala. Na szczęście nikt nie gadał.
U mnie bylo z 20 osob, ale bylam na 14:30, wiec pewnie niezbyt chwytliwa godzina.
15-01-2012, 19:26
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
9 godzin przed seansem TGWTDT powtórzyłem sobie Män som hatar kvinnor i nie powinienem był tego robić, bo w tak bliskiej konfrontacji z filmem ze Szwecji klęska jaką poniósł Fincher wydała mi się jeszcze większa.
Owszem, wersja made in USA ma znacznie lepszy klimat, zdjęcia, muzykę i Craiga, który uczynił Blomkvista znacznie bardziej sympatycznym (choć jako postać wciąż leży i kwiczy), ale nie mogę zrozumieć, jak mogli tak spieprzyć coś, co już raz zostało zrobione i to dobrze. Wystarczyło wziąć ze szwedzkiego filmu to co najlepsze i poprawić to, co poprawić się dało a na dokładkę dodać rzeczy, które uczyniłyby całość po prostu lepszą. I owszem, tu i ówdzie pojawiają się drobne sceny czy motywy, których u Szwedów nie było (zwłaszcza scena z kuratorem w windzie, albo rewelacyjny moment, w którym morderca rozpina Craigowi rozporek po czym zaskoczony stwierdza "Hmmm, nigdy nie miałem tu mężczyzny"), ale za to scenariusz jako całość to niestety nieporozumienie.
U Szwedów znacznie lepiej zaakcentowane było zainteresowanie Lisbeth Blomkvistem, szperanie w jego kompie, czytanie notatek ze śledztwa i wreszcie pomoc przy kodach, która ostatecznie doprowadziła do spotkania tej dwójki.
U Finchera odniosłem wrażenie, że oglądam dwa różne filmy których sceny przemieszano. Lisbeth dowiaduje się o śledztwie dopiero na spotkaniu z Mikaelem, a do ich spotkania w ogóle dochodzi w mega sztuczny i wymuszony sposób. Tam Mikael przycisnął Frode, tutaj Frode jak gdyby nigdy nic wypala że Lisbeth może mu pomóc, bo go wcześniej szpiegowała. WTF?
Leży wreszcie całe śledztwo, które u Szwedów było znacznie ciekawsze (nawet oglądając film drugi raz zwyczajnie mnie wciągnęło), lepiej rozpisane i faktycznie intrygujące. Wątek innych morderstw mega skrótowy, rozwiązany w 3 minuty, bo Lisbeth całą robotę odwaliła sama jeżdżąc na motorze z miasteczka do miasteczka. O córeczce i tym jak pomogła z "szyfrem" wolę nawet nie wspominać.
Wkurzył mnie też niemiłosiernie przeciągnięty finał, który sprawia wrażenie wyjętego z zupełnie innego filmu. Za to ostatnia scena bardzo mi się podobała, mimo, że totalnie nie rozumiem jak Craig mógł ją tak potraktować po tym, jak wcześniej wróbelki ćwierkały. Czyżby jakaś ważna scena wyleciała?
A rozdmuchana przez media rola Rooney Mary? Podobała mi się, podobała mi się bardzo, ale na koszulce będę nosić napis Team Noomi i tyle. To oczywiście, tak jak się spodziewałem, dwie różne postacie, powiedziałbym że wersja Mary jest bardziej komiksowa, wręcz efektowna, ale też zaskakująco dużo razy Fincher próbował (z dobrym skutkiem) nadać jej bardziej ludzki rys. A mimo to, paradoksalnie, to Lisbeth w wykonaniu Noomi, twarda i zamknięta w sobie wydaje mi się bardziej prawdziwa.
+ Craig
+ Mara
+ zdjęcia, muzyka, klimat
+ Enya (WTFakowe, a jednocześnie genialne)
+ Czołówka (choć w ogóle niepasująca do filmu)
- Scenariusz - rozpisanie intrygi, rozłożenie akcentów, całe mnóstwo zmian na gorsze w stosunku do wersji Szwedzkiej
Ocena: 5/10
15-01-2012, 20:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2012, 20:23 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 750
Liczba wątków: 13
(15-01-2012, 20:16)Mierzwiak napisał(a): albo rewelacyjny moment, w którym morderca rozpina Craigowi rozporek po czym zaskoczony stwierdza "Hmmm, nigdy nie miałem tu mężczyzny")
Zakończył te zdanie czymś z stylu "za wyjątkiem ojca, ale to był mój obowiązek" ... a w tle leciało Enya - Orinoco Flow - zajebiście to pasowało :-)
15-01-2012, 21:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2012, 21:30 przez mroziek.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Enya to jedyny przebłysk fincherowskiego geniuszu w tym filmie, utwór zdecydowanie wyniósł tę scenę na wyżyny. "Can I kill him?" za to pociągnęło ją na dno
15-01-2012, 21:30
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
(15-01-2012, 20:16)Mierzwiak napisał(a): O córeczce i tym jak pomogła z "szyfrem" wolę nawet nie wspominać.
To akurat bylo tak jak w ksiazce.
15-01-2012, 22:54
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Zatem Szwedzi wiedzieli co robią zmieniając to w swoim filmie
15-01-2012, 22:58
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Cytat:To oczywiście, tak jak się spodziewałem, dwie różne postacie, powiedziałbym że wersja Mary jest bardziej komiksowa, wręcz efektowna.
Hmm... ciekawe, bo ja mam zupełnie inne odczucia. Dla mnie Noomi była efektowna, prawie że superbohaterska - sama potrafiła wszystko obmyślić, wszędzie się dostać, nawet z twarzy wygląda groźniej. A Mara, drobna, z twarzą bez wyrazu (no i mniej "robi" w fabule - wspomniany przez ciebie wątek z kodami, finał z samochodem itd.) wydała mi się skrajnie niehollywoodzka, mało kozacka.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
15-01-2012, 23:10
Don Sinatio
Liczba postów: 2,948
Liczba wątków: 11
Obejrzane. Tak na szybko napiszę. Ale mi się podobało. 160 minut genialnego kina. Genialny klimat, Znakomity Craig, znakomita Mara. Nie czytałem książki, nie widzialem szwedzkich ekranizacji. Rzeczywiście bardzo stylowy, a jednocześnie brutalny kryminał. Intryga, właściwie dwie, postać Blomkvista i Salander, wszystko składa się na arcydzieło. Jeszcze raz musze oblukac ten film, bo na szwedzkie wersje nie mam ochoty i czasu (bo powiedzcie, może być lepiej? Zwłaszcza rapace nie moze po prostu być lepsza od Mary) , a w razie kontynuacji wolałbym pozostać tak jak przedtem laikiem. 9/10.
16-01-2012, 23:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2012, 23:14 przez Pitero.)
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Wydaje się, że ocena tego filmu będzie zależała od tego, czy ktoś obejrzał przedtem szwedzką wersję i to jest niestety nieuniknione.
17-01-2012, 17:50
.
Liczba postów: 27,793
Liczba wątków: 62
Nie trzeba widzieć szwedzkiej wersji, żeby dojść do konkluzji, że amerykańska wersja jest mistrzowsko zrobiona, ma świetne kreacje aktorskie i żałośnie odstającą poziomem od reszty filmu końcówkę, w której raz, że zmienia się klimat i ciśnienie opada dwa, że uczciwego momentu kulminacyjnego brak, pojawia się za to syndrom Spielberga, czyli dowalanie przy końcu paru scen, które mogłyby z powodzeniem być ostatnimi w filmie i rzeczywiste kończenie najmniej pasującą i niepotrzebną.
Fincher udowadnia tym filmem, że jest genialnym stylistą, warsztat ma chyba obecnie najlepszy na świecie, świetnie dobiera współpracowników, aktorzy pod jego nadzorem wznoszą się na wyżyny, jednak kiedy zdecyduje się na realizację niepozbawionego wad scenariusza to wychodzimy z kina z uczuciem sporego niedosytu.
Nie widziałem szwedzkiej wersji, a po obejrzeniu trailera zbyt dużej ochoty nie mam, bo nie bardzo mnie cieszy wizja obejrzenia praktycznie tej samej historii zrealizowanej o klasę gorzej. Chociaż pewnie dla Noomi kiedyś nadrobię.
17-01-2012, 22:26
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Ale serio Craig i inni aktorzy wznieśli się w tym filmie na jakieś wyżyny?
Bo ja już nie pamiętam żadnego aktora z tego filmu
17-01-2012, 22:29
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
U Craiga ciężko mówić o wyżynach jakichkolwiek, bo ten gość zawsze robi dziubek, we wszystkich filmach, we wszystkich scenach. Rooney Mara natomiast jak dla mnie zagrała w pytę i ogólnie szacun za przemianę.
17-01-2012, 22:39
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Szwedzka wersja nie jest zrealizowana o klasę gorzej... W ogóle nie jest zrealizowana gorzej, co więcej, ma wg mnie sprawniej poprowadzoną intrygę i wyrazisty motyw muzyczny.
Mental napisał(a):Ale serio Craig i inni aktorzy wznieśli się w tym filmie na jakieś wyżyny?
Bo ja już nie pamiętam żadnego aktora z tego filmu 
Hihi, no właśnie; Craig, Plummer, Skarsgard, Wright, Richardson... same Nazwiska i ani jednego powodu, dla których grają właśnie oni, a nie ktokolwiek; aktorstwo w tym filmie jest przyzwoite, zwyczajne, ale (cały czas pomijam Marę) bez fajerwerków. Nie żeby były one potrzebne, ale widzę w tej obsadzie raczej prestiż superprodukcji niż aktorskie wyzwanie.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
17-01-2012, 22:41
|