17-01-2012, 22:43
|
The Girl with the Dragon Tattoo (2011)
|
|
Nie widziałem szwedzkiej wersji ( co jednak zamierzam nadrobić) i nie wiem kto był lepszy, Mara czy Rapace, Craig czy Nyqvist bo chyba nie o to chodzi. Mara zagrała genialnie, dla niej tylko warto obejrzeć "Dziewczynę..." , rola Craiga dobra i solidna, tylko właśnie Mara ukradła mu cały film.
Mental napisał(a):Ale serio Craig i inni aktorzy wznieśli się w tym filmie na jakieś wyżyny?Może te "wyżyny" to słowo kojarzące się z bardziej rzucającym się w oczy aktorstwem, a mi chodziło o role(nie tylko w Dziewczynie, ale we wszystkich filmach Finchera) do których ni cholery nie mogę się przyczepić chociażbym bardzo chciał. Praktycznie u każdego innego reżysera się coś znajdzie, u Davida zawsze bez żadnej fałszywej nutki. Aktorstwo jest prima sort patrząc z perspektywy całego zespołu aktorskiego aniżeli pojedynczych postaci, chociaż akurat w Dziewczynie Mara się wyróżnia. Artemis napisał(a):Szwedzka wersja nie jest zrealizowana o klasę gorzej... W ogóle nie jest zrealizowana gorzej, co więcej, ma wg mnie sprawniej poprowadzoną intrygę i wyrazisty motyw muzyczny.Chodziło mi tylko o to jak wygląda i brzmi - zdjęcia, scenografia, muzyka, kostiumy, montaż(ale to na poziomie ciachania ujęć z danej sceny, a nie tego w jakim tempie buja się cała fabuła). Tutaj Fincher wygrywa z każdym i jakiś anonimowy Szwed nawet nie ma co podskakiwać, jednak jeśli chodzi o scenariusz, czyli działkę Zailliana to nie mam zamiaru go bronić(chociaż dialogi trzymają poziom), bo samemu w głowie mam parę wariantów jak możnaby lepiej chociażby zakończyć całe śledztwo, więc możliwe, że Szwedzi zrobili to lepiej. 17-01-2012, 23:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2012, 23:24 przez simek.) (17-01-2012, 22:41)Artemis napisał(a): Szwedzka wersja nie jest zrealizowana o klasę gorzej... W ogóle nie jest zrealizowana gorzejU Finchera są zdecydowanie lepsze zdjęcia (pomijając płaski, pozbawiony życia i głębi 0obraz - jestem fanem cyfry, ale nie używanej w taki sposób), ale ogólnie nigdy nie powiem, że jest to zrealizowane jakoś szczególnie lepiej, co jest o tyle interesujące, że Szwedzi mieli prawie dziesięciokrotnie mniejszy budżet. 18-01-2012, 08:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-01-2012, 08:42 przez Mierzwiak.)
Podejrzewam, że jakość zdjęć jest słabsza, ale "nie widzę" tego, bo nie oglądam na raz, nie mam jak porównać, zestawić, a to co wizualnie proponuje Fincher, nie drażni przyzwyczajeń percepcyjnych, pozostaje niemal przezroczyste (nawet zabarwienie obrazu nie jest specjalnie oryginalne, choć to akurat pamiętam - ale Szwedzi nakręcili swoją wersję w podobnych kolorach).
simek napisał(a):Może te "wyżyny" to słowo kojarzące się z bardziej rzucającym się w oczy aktorstwem, a mi chodziło o role(nie tylko w Dziewczynie, ale we wszystkich filmach Finchera) do których ni cholery nie mogę się przyczepić chociażbym bardzo chciał.No ale zagrać tak, aby nikt się nie przyczepił, to nie jest zadanie dla bardzo (u)znanych aktorów. Naprawdę uważasz, że Plummer gra tam coś, co mógłby zagrać tylko on, podobnie Robin Wright i inni? Oni tam są dla prestiżu produkcji, a nie dla grania Cytat:muzykaJa nie pamiętam nic poza wiadomym kawałkiem; ze szwedzkiej wersji pamiętam główny motyw; prosty, bo prosty, ale znakomicie budujący napięcie. Film jest zrobiony SOLIDNIE; były pieniądze, byli specjaliści, więc wszystko wygląda ładnie, ale brakuje jakiejś iskry, pomysłu, gry z widzem, manipulacji obrazem, narracją, whatever. Ten facet nakręcił kiedyś kontynuację dwóch kultowych filmów, z której kadry błyskawicznie odróżnisz od stopklatek z pozostałych części (też bardzo "rozróżnialnych"). Teraz dali mu książkę, a on nakręcił niemalże doskonały remake pierwszej ekranizacji, gdzie największą różnicą jest główna kreacja aktorska - co było o tyle oczywiste, że nie da się podrobić prawdziwej Osobowości Nawiasem: animacja w czołówce to kicz.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
18-01-2012, 23:38 (18-01-2012, 23:38)Artemis napisał(a): Nawiasem: animacja w czołówce to kicz. Po tutejszych zachwytach z litości postanowiłem spasować i tego nie komentować, ale wreszcie ktoś to napisał! Straszne po prostu, aż dziw bierze, że takie coś wyszło spod ręki TEGO Finchera - faceta, który nakręcił Vogue. Z tego wszystkiego aż odechciało mi się iść do kina i zdecydowałem poczekać na wiadomą wersję. Nie żebym za sprawą tego skreślał film NO ALE dołożyło to cegiełkę, bo - po moim zdaniem dość marnej pierwszej wersji (oczywiście oprócz Rapace i paru pozytywów, które wiążą się z jej postacią) - i tak nie oczekiwałem cudów. 19-01-2012, 00:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2012, 00:07 przez Albertino.) Cytat:No ale zagrać tak, aby nikt się nie przyczepił, to nie jest zadanie dla bardzo (u)znanych aktorów. Naprawdę uważasz, że Plummer gra tam coś, co mógłby zagrać tylko on, podobnie Robin Wright i inni? Oni tam są dla prestiżu produkcji, a nie dla grania Akurat Plummer zagrał moim zdaniem bardzo ciekawie, bo stworzył postać zupełnie inną, niż aktor w szwedzkiej wersji. Vanger Plummera od początku wydaje się być cwany, co dobrze tłumaczy końcowy myk z Wennerstromem. Fajna rola, choć w żadnym wypadku nie "wielka".
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
19-01-2012, 07:03
Film bardzo solidny, bez słabych punktów. Ale i bez iskry bożej charakteryzującej tych najlepszych. Podczas oglądania przychodził mi na myśl równie solidny "Tinker Tailor...", ale film Alfredsona miał to coś, swój klimat, swoje tempo (nawet jeśli całość mnie lekko rozczarowała). U Finchera niby wszystko jest, a spływa jak woda po kaczce. Patrząc zresztą na dyskusje, recenzje, opinie to Dziewczyna nie wzbudza żadnych reakcji, prócz zachwytu nad formą i porównań ze szwedzkim oryginałem. Tylko forma, nic o treści. Szkoda.
19-01-2012, 10:06
Obejrzałem. Zabawna sprawa.
Wszyscy tutaj trąbili, że to nie drugie Siedem, że nawet nie Zodiak, że intryga kiepsko poprowadzona, że śledztwo nie wciąga itp. Otóż: mieli rację!!! Bo odniosłem wrażenie, że jednak nie na śledztwie skupił się Fincher, a na postaciach, a głównie oczywiście na tej tytułowej. Mam nieodparte wrażenie, że o ile szwedzka wersja rzeczywiście opowiadała o 'mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet', o tyle amerykańska niemal w 80% skupia się na dziewczynie z tatuażem Jej poświęca najwięcej czasu ekranowego, sceny z jej udziałem należą do najlepszych, w końcu sama postać jest najciekawsza i najlepiej prowadzona. I, co oczywiste, najlepiej zagrana. Nic nie ujmując Rapace, Mara po prostu wyparła jej kreację z mojej pamięci. Czytając powieść, właśnie taką Lisbeth sobie wyobrażałem - cichą, drobną, zamkniętą w sobie dziewczynę, w której w końcu coś pęka, a kiedy już pęknie, zmienia się nie do poznania - w bezwzględną, pewną siebie i bardzo niebezpieczną osobę. Sorry, Szwedzi, ale jeśli chodzi o Salander, wasza wersja dla mnie nie istnieje.Jednak dla wielu najważniejsze jest śledztwo, ba!, z założenia przecież miało być. I owszem, zgadzam się, w wersji szwedzkiej lepiej sobie z tym poradzono. U Finchera trochę zbyt szybko to idzie, przez co trochę mało angażujące to wszystko jest. I o wiele zbyt wcześnie się kończy, a wielu miejscach miałem nieodparte wrażenie, że wycięli o jedną sceną za dużo. Co do wykonania: cud, miód i orzeszki. Zdjęcia, muzyka, dźwięk - to wszystko buduje dobry, przyciężki klimat. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić, to do miejscami denerwującego montażu - może i pasował do stylu TSN, tu jednak nie bardzo. Szczególnie dobijało mnie to w scenach, kiedy Craig jeszcze sam prowadził śledztwo. Ogólnie, jestem bardzo, bardzo zadowolony, i nie ma tutaj mowy o rozczarowaniu, raczej o pewnej dozie zaskoczenia tym, jak Fincher poprzestawiał niektóre klocki. Niektórzy narzekali na końcówkę, dla mnie to był jeden z najlepszych fragmentów filmu, idealne wprowadzenie do kolejnych części (chyba nikt nie ma wątpliwości, że powstaną?). A już przy ostatnim ujęciu z Lisbeth byłem bardzo bliski egzaltacji ![]() 8/10
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 24-01-2012, 21:18
Dziwny film. Wygląda jak mieszanka wielu historii, które nie za bardzo ze sobą współgrają, do tego osadzony w Szwecji, gdzie w sumie tej Szwecji nie widać, z nieco naciąganym śledztwem. Ale co z tego, bo wygląda bardzo ładnie, klimat jakiś jest, Craig jest bardzo dobry, a Mara to prawdziwe mistrzostwo świata. Zamknięta w sobie, zaszczuta dziewczynka, nie potrafiąca/nie chcąca nawiązać jakiegokolwiek kontaktu z drugim człowiekiem i JEDNOCZEŚNIE psychiczne dziewczę pełne przemocy, agresji, nienawiści i chęci dokopania każdemu.
Spisane bez ładu i sensu, bo chory jestem. Naciągane 8/10, za słabujący finał. 25-01-2012, 16:05
Musze się zgodzić z powyższym postem. Kurde, film na początku był naprawdę wciągający, ale pod koniec to mnie całkowicie zawiódł. Finał śledztwa był po prostu słaby. Film przyjemny, ale mimo wszystko trochę się zawiodłem. Oczko niżej ca cienki finał.
7/10 25-01-2012, 21:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2012, 21:41 przez Turus.)
Ten film generalnie cierpi na te same choroby, co wersja szwedzka, ale mimo tego mnie, miłośnikowi tandet wszelakich, podobał się bardziej. Tylko to mission impossible w końcówce było chyba jednak lekko ponad moje siły. Tak czy siak, postanowiłem być wobec dziełka Finchera pobłażliwy i przyswoiłem jego konwencję, która najwyraźniej polegać ma na tym, że nic się w nim kupy nie trzyma
Poza tym, w kwestii zakończenia, ktoś tu doskonale podsumował całą sprawę: syndrom Spielberga. Tym bardziej jest to interesujące, że przechwalali się w wywiadach tym, iż poprawili w tym względzie oryginał książkowy. Na Boga, to co tam się wyprawia!? (jakiś spoiler proszę). Mam też nadzieję, że wyjdzie jakaś wersja reżyserska, która naprawi tą w dość rażący sposób rwaną narrację w środku filmu. Jak na taką mnogość wątków, to jest najzwyczajniej w świecie za krótkie. I ostatnia sprawa: Mara. Fajnie wygląda, fajnie gra. Utalentowana dziewczyna, ale źle napisany scenariusz to nie jej wina. Po prostu nie kupuję tej postaci, która z dwunastoletniego chłopczyka zamienia się w Supermana. Wynik pojedynku Mara vs. Rapace jest zatem dla mnie dość oczywisty. Niemniej doceniam dziewczę za starania. 25-01-2012, 22:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2012, 22:37 przez Albertino.)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 26-01-2012, 20:17
The Girl with The Girl With Dragon Tatoo Tattoo?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
26-01-2012, 20:21 Cytat:Po prostu nie kupuję tej postaci, która z dwunastoletniego chłopczyka zamienia się w Supermana.Oj, a cóż ona takiego robi przez cały film, czego nie potrafiłaby osoba odpowiednio zdolna, inteligentna i niesamowicie zdeterminowana. Oczywiście nie licząc fiku-miku z żonglowaniem miliardami euro z końcówki, bo to było naciągane jak stare gacie
26-01-2012, 20:59
Fincher Kubrickiem nie jest , także nie oczekiwałem cudów.
Nigdy nie uważałem Finchera za geniusza filmu. Właściwie nastawiłem się na to że ten film będzie po prostu dobry. I taki jest. ***SPOILER*** Faktycznie okoliczności spotkania się głównych bohaterów są nie do końca oczywiste , podobnie później ów sekwencje z kradzieżą pieniędzy wydawały mi się nieco przekombinowane, no i scena seksu analnego...nie powiem że sztuczna żeby nie wyjść na erotomana ale nieco mało przekonywująca. Ale muszę przyznać że najbardziej rozbawiła mnie scena w piwnicy, z muzyką Enyi w tle i Blomkvistem z workiem na głowie. ***KONIEC SPOILERA***
114, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2012.
27-01-2012, 10:46 (27-01-2012, 10:46)114 napisał(a): no i scena seksu analnego...nie powiem że sztuczna żeby nie wyjść na erotomana ale nieco mało przekonywująca. Rany boskie - a czego oczekiwales? Zblizenia penisa wchodzacego w odbyt? Wtedy bylbys przekonany? Chyba pomyliłeś gatunki No i Fincher to nie Lars von Trier (na szczescie) ![]() 28-01-2012, 11:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-01-2012, 11:57 przez Rozalia.) Cytat:Kirsten Dunst dałbym nominację do Oscara, a Marze nie A co Ty się tak dziewczyny czepiłeś? 28-01-2012, 13:44 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Gone Girl (2014) | koronex1989 | 316 | 71,130 |
14-03-2020, 03:21 Ostatni post: Gieferg |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |


Jej poświęca najwięcej czasu ekranowego, sceny z jej udziałem należą do najlepszych, w końcu sama postać jest najciekawsza i najlepiej prowadzona. I, co oczywiste, najlepiej zagrana. Nic nie ujmując Rapace, Mara po prostu wyparła jej kreację z mojej pamięci. Czytając powieść, właśnie taką Lisbeth sobie wyobrażałem - cichą, drobną, zamkniętą w sobie dziewczynę, w której w końcu coś pęka, a kiedy już pęknie, zmienia się nie do poznania - w bezwzględną, pewną siebie i bardzo niebezpieczną osobę. Sorry, Szwedzi, ale jeśli chodzi o Salander, wasza wersja dla mnie nie istnieje.
Spoiler
Poza tym, w kwestii zakończenia, ktoś tu doskonale podsumował całą sprawę: syndrom Spielberga. Tym bardziej jest to interesujące, że przechwalali się w wywiadach tym, iż poprawili w tym względzie oryginał książkowy. Na Boga, to co tam się wyprawia!? (jakiś spoiler proszę).





